Znajdź zawartość
Wyświetlanie wyników dla tagów 'Cześć' .
-
Cześć w sumie tak się zastanawiałem i stwierdziłem że nie przywitałem się ogólnie z tym forum , Trochę czasu minęło odkąd tu jestem więc Witam Jestem Enderion wcześniej znany pod nickiem Nemezis AS PIK Aktualnie pełnie rolę admina na CS:GO MOD Przybyłem na forum w 2017 opuściłem forum też w 2017 Wróciłem gdzieś po 4 lat na forum z innego forum nie będę pisał jakiego ale dużego Planuje tu zostać patrzeć jak forum się rozwija oraz serwery na najlepszej sieci 1s2k. No i ten Zapraszam Serdecznie na CS:GO MOD
-
Ten, kto czyni z siebie bestię, pozbywa się cierpień człowieczeństwa. - dr Samuel Johnson LSD, czyli substancja, o której gdzieś już kiedyś każdy słyszał, ale nikt nie potrafi na jej temat nic powiedzieć. Dzisiaj chciałbym Wam przedstawić historię kwasa, opowiedzieć jak doszło do jego odkrycia, dlaczego CIA wykorzystywało tą substancję w programie "kontroli umysłów", kim byli hipisi, jaki mieli wpływ na kulturę, kim, albo czym był "public enemy number one" i jakie były następstwa fali słonecznego acidu w latach sześćdziesiątych? Tego wszystkiego dowiecie się w tym o to artykule - rock'n'roll! Odkrycie, Delysid i pierwsze medyczne zastosowanie Dietyloamid kwasu D-lizergowego to substancja z klasy chemicznej lizergamidów, należąca do grupy psychodelików. Jest to pochodna ergoliny, która jest alkaloidem znajdującym się w sporyszu, czyli pasożytniczym grzybie, który rośnie na zbożach. Zainteresowanie sporyszem wynika z faktu, że liczne kroniki różnie opisywały tego pasożyta. Chińskie i bliskowschodnie kroniki uważały, że ma właściwości lecznicze, a niektórzy uczeni uważają, że mógł być używany do rytuałów w starożytnej Grecji. Pierwszy raz kwas został zsyntetyzowany 16 listopada przez Alberta Hofmanna w szwajcarskich zakładach Sandoz Industries, lecz jako związek schowano go do szafy na kilka lat. Do odkrycia jego psychodelicznych działań doszło przypadkiem, bo 16 kwietnia 1943 roku podczas prowadzenia badań nad LSD, niewielka ilość Lucy wchłonęła się przez skórę Hofmanna. U szwajcarskiego badacza zaczęły występować zmiany percepcji, skręty jelit spowodowane ogromnym wyrzutem serotonin, euforia i wzmocnienie efektów poznawczych, a także efekty wizualne, w tym halucynacje. Oto fragment opisu tego dnia: "Byłem zmuszony przerwać pracę w laboratorium wczesnym popołudniem i wrócić do domu, będąc w stanie wyraźnie nieodpowiednim do pracy. Pociągnięty niezwykle pobudzającą wyobraźnią i intensywnymi fantazjami, doświadczyłem znaczących zmian w postrzeganiu zewnętrznego świata i własnego ciała. Te wszystkie wrażenia były niezwykle żywe i pełne kolorów, z zamkniętymi oczami widziałem nieprzerwany strumień fantastycznych obrazów.". Hofmann wiedział, że to, co się wydarzyło w jego, gabinecie nie było bez znaczenia. Postanowił po 3 dniach ponowić eksperyment, tym razem świadomie przyjmując 250 mikrogramów (0.000250g, lub 0.250mg). Swoje doznania opisał w książce pt. "LSD - Moje niechane dziecko", która jest dostępna nawet w empikach. W swoim dziele chemik pisze: "Był poniedziałek, 19 kwietnia 1943 roku, gdy przeprowadziłem swój pierwszy eksperyment celowego przyjęcia LSD-25. Zgodnie z wcześniejszymi obliczeniami, wziąłem 250 mikrogramów LSD-25, rozpuszczonych w wodzie, i wypiłem roztwór o godzinie 16:20. Wówczas jeszcze nie wiedziałem, że dawka ta była w rzeczywistości bardzo duża. [...] Zaraz po zakończeniu pracy poczułem się dziwnie niespokojny i doświadczyłem zawrotów głowy. Po drodze do domu na rowerze świat wokół mnie zmienił się w niesamowite, czasem przerażające wizje. Wszystko w moim polu widzenia falowało i zniekształcało się jak w krzywym zwierciadle. Miałem także poczucie, że nie mogę się ruszać z miejsca, chociaż cały czas pedałowałem. Mojemu umysłowi wydawało się, że moje ciało było nieruchome, a mimo to poruszałem się w przestrzeni. [...] Kiedy w końcu dotarłem do domu, mogłem poprosić mojego asystenta laboratorium o pomoc. Przyszedł z lekarzem, który nie mógł znaleźć żadnych oznak fizycznych nieprawidłowości, poza znacznie rozszerzonymi źrenicami. Byłem przerażony, wierząc, że tracę rozum. Powoli jednak strach ustąpił miejsca uczuciu szczęścia i wdzięczności, a percepcja świata zmieniła się na lepsze, bardziej znaczące. Kolory i formy były bardziej intensywne i piękne, co wypełniało mnie uczuciem spokoju i szczęścia. [..] Doświadczenie to głęboko mną wstrząsnęło i zafascynowało mnie na tyle, że kontynuowałem badania nad LSD, co później doprowadziło do szerokiego zastosowania tej substancji w psychoterapii oraz badaniach nad świadomością." Ten dzień zapisał się na kartach historii jako bicycle day, a co ciekawe, jest on obchodzony dzień wcześniej od Światowego Dnia Marihuany. W 1947 roku firma Sandoz wprowadziła na rynek lek o nazwie, którą zaproponował sam Hofmann - Delysid, sprzedając go jako eksperymentalne narzędzie do wywoływania tymczasowych stanów psychodelicznych u osób normalnych, a później w celu wzmocnienia terapii psychoterapeutycznych. Jak opisał szwajcarski chemik, terapia psychodeliczna wymaga dokładnego przygotowania pacjenta na doświadczenie LSD, aby uniknąć jego strachu przed niezwykłym i nieznanym, gdyż dopiero wtedy możliwa jest pozytywna interpretacja możliwych doświadczeń. Należy mieć na uwadze, że każda podróż na kwasie, to niezwykła eskapada po zakątkach własnej świadomości, dlatego dobór pacjentów jest również ważny, ponieważ nie wszystkie rodzaje zaburzeń psychicznych równie dobrze reagują na te metody leczenie. Skuteczne wykorzystanie psychoanalizy i psychoterapii wspomaganej LSD zakłada konkretną wiedzę u osób, które terapię przeprowadzają. Kwas również został zaproponowany przez Hofmanna również jako środek przeciwbólowy podawany osobom umierającym już na raka - "Jednym z medycznych zastosowań LSD, które dotyka fundamentalnych kwestii etycznych, jest podawanie go umierającym. Praktyka ta powstała w wyniku obserwacji w amerykańskich klinikach, gdzie szczególnie silne dolegliwości bólowe u pacjentów z rakiem, które nie reagują już na konwencjonalne leki przeciwbólowe, mogą być złagodzone lub całkowicie zniesione przez LSD. [...] Zmniejszenie wrażliwości na ból może raczej wystąpić, ponieważ pacjenci pod wpływem LSD są psychicznie tak odłączeni od swoich ciał, że ból fizyczny nie przenika już do ich świadomości. Aby LSD było skuteczne w takich przypadkach, szczególnie ważne jest, aby pacjenci byli przygotowani i poinstruowani o rodzaju doświadczeń i transformacji, które ich czekają. W wielu przypadkach okazało się korzystne, aby członek duchowieństwa lub psychoterapeuta poprowadził myśli pacjenta w kierunku religijnym. Liczne historie przypadków mówią o pacjentach, którzy uzyskali znaczący wgląd w życie i śmierć na łożu śmierci, gdy uwolnieni od bólu w ekstazie LSD i pogodzeni ze swoim losem, stanęli w obliczu swojej ziemskiej śmierci bez strachu i w spokoju." Scena została uzupełniona o fragment książki Lęk i Odraza w Las Vegas Huntera Thompsona, na podstawie której nagrano film Las Vegas Parano. Akcja dzieje się juz w 1971 roku. Program MK Ultra - geneza W tym samym czasie amerykańska agencja wywiadowcza CIA była zafascynowana poszukiwaniami tzw. serum prawdy, czyli uniwersalnego środka zdolnego do "zaprogramowania" niczego nieświadomych osób i wykorzystywania ich do takich rzeczy, jak na przykład morderstwa na życzenie, nawrót na przeciwną ideologię, usuwanie wspomnień i zastępowanie ich nowymi, a to dopiero wierzchołek góry lodowej. Program MKUltra obejmował nie tylko nieetyczne eksperymenty z wykorzystaniem LSD do kontroli świadomości, badania nad kwasem to był tylko jeden z co najmniej 149 podprojektów programu. Dziś wiadomo, że eksperymenty nad kontrolą ludzkiej psychiki na taką skalę rozpoczęli Niemcy w obozach koncentracyjnych. Substancje takie jak barbiturany, pochodne morfiny, halucynogeny takie jak meskalina, stosowano w eksperymentach prowadzonych na jeńcach wojennych, których celem było opracowanie serum prawdy, które według słów jednego z asystentów laboratoryjnych naukowca z Dachau Kurta Plötnera brzmiały - „wyeliminuj wolę osoby badanej”. Jak doniósł The New York Times na łamach artykułu z 5 września 1977 roku, równolegle w 1943 roku OSS (protoplasta CIA) również pracował nad pozyskiwaniem złotego środka kontroli umysłów. Fragment tego artykułu mówi: "Dokumenty, niedawno odkryte przez śledczych Senatu, to dokumenty osobiste zebrane przez byłego oficera wywiadu wojskowego, obecnie nieżyjącego. Pokazują, że w środku II wojny światowej Biuro Służb Strategicznych, poprzednik Centralnej Agencji Wywiadowczej, rozpoczęło ściśle tajne eksperymenty, najwyraźniej prowadzone w niektórych przypadkach na nieświadomych osobach, a mające na celu zmierzenie potencjału pochodnej marihuany jako serum prawdy. [..] Oficerowie alianckiego kontrwywiadu są wspomniani w pamiętnikach i korespondencji George'a Huntera White'a, który w OSS awansował do stopnia podpułkownika, a po wojnie zrobił błyskotliwą karierę jako starszy federalny urzędnik ds. narkotyków. Białe księgi kwestionują między innymi niedawne twierdzenia CIA, jakoby oficjalne zainteresowanie w tym kraju właściwościami substancji odmieniających umysł pojawiło się dopiero w okresie powojennym i dopiero w odpowiedzi na doniesienia, że Związek Radziecki prowadził dochodzenie w sprawie używanie narkotyków jako pomocy w przesłuchaniach. [..] Jednakże według wojennych dzienników pułkownika White'a, z których niektóre są oznaczone pogrubioną czerwoną czcionką „TAJNE”, pierwsze tego typu eksperymenty z pochodną marihuany, którą zidentyfikował jako octan tetrahydrokannabinolu (pochodna THC - przyp. red.), rozpoczęły się w Waszyngtonie w maju 1943 r., kiedy sam pułkownik zgłosił się na ochotnika, by zapalić papierosa z dodatkiem substancji chemicznej. Jak poinformował, w wyniku tego testu „został znokautowany”. [..] Pochodna marihuany, według raportu OSS z 1943 r. znajdującego się w aktach pułkownika White’a, „nie była doskonałym «narkotykiem prawdy» w tym sensie, że po jej podaniu natychmiast i automatycznie następowało ujawnienie wszystkich tajemnic, które podmiot pragnie zachować dla siebie”. .” „Istotnie” – dodał – „dokładna ocena zaangażowanych mechanizmów psychologicznych prowadzi do wniosku, że osiągnięcie takiego celu przekracza rozsądne oczekiwania w przypadku jakiegokolwiek leku”. fot. 1. Odtajnione dokumenty MKUltra. Euforia tajemnicy uderza do głowy Po wojnie CIA i wojsko podjęły działania w miejscu, w którym OSS zakończyło tajne poszukiwania serum prawdy. Marynarka wojenna przejęła inicjatywę, otwierając Projekt CHATTER w 1947 roku, czyli w tym samym roku, w którym utworzono CIA. Opisany jako program "ofensywny", CHATTER miał na celu opracowanie środków uzyskiwania informacji od osób, niezależnie od ich woli, ale bez fizycznego przymusu. W tym celu dr Charles Savage przeprowadził eksperymenty z meskaliną (półsyntetycznym ekstraktem z kaktusa pejotlowego, który wywołuje halucynacje podobne do tych powodowanych przez LSD) w Instytucie Badań Medycznych Marynarki Wojennej w Bethesdzie w stanie Maryland. Ale te badania, które obejmowały zarówno zwierzęta, jak i ludzi, nie przyniosły skutecznego serum prawdy, a CHATTER został zakończony w 1953 roku. Marynarka zainteresowała się meskaliną jako środkiem przesłuchań, gdy amerykańscy badacze dowiedzieli się o eksperymentach kontroli umysłu przeprowadzanych przez nazistowskich lekarzy w obozie koncentracyjnym Dachau podczas II wojny światowej. Po podaniu halucynogenu trzydziestu więźniom, naziści doszli do wniosku, że "niemożliwe jest narzucenie swojej woli innej osobie, jak w hipnozie, nawet po podaniu najsilniejszej dawki meskaliny". Nie oznaczało to wcale porażki, narkotyk nadal zapewniał pewne korzyści przesłuchującym SS-manem, którzy konsekwentnie byli w stanie wyciągnąć "nawet najbardziej intymne sekrety, gdy pytania były sprytnie zadawane". fot. 2. Dokumenty potwierdzający autentyczność projektu CHATTER. Pierwsze użycie LSD, które jednak wskazano w książce pt. "Acid Dreams: The Complete Social History of LSD: the CIA, the Sixties, and Beyond" miało miejsce we wczesnych latach 50-tych. W dokumencie zatytułowanym ARTICHOKE z 21 października 1951 wskazano, że kwas był początkowo testowany w ramach pilotażowych badań wpływu różnych substancji chemicznych "na świadome tłumienie eksperymentalnych lub niezagrażających tajemnic". Oprócz kwasu lizergowego ten konkretny dokument obejmował także szeroki zakres substancji, w tym morfinę, eter, benzedrynę, alkohol etylowy i meskalinę. "Nie ma wątpliwości", zauważył autor tego raportu, "że narkotyki są już pod ręką (a nowe są produkowane), które mogą zniszczyć integralność i uczynić niedyskretnym najbardziej niezawodną osobę". Raport zakończył się zaleceniem, aby LSD zostało poddane krytycznym testom "w warunkach zagrożenia wykraczających poza zakres eksperymentów cywilnych". Jeńcy wojenni, więźniowie federalni i oficerowie bezpieczeństwa, zostali wymienieni jako potencjalni kandydaci do tych eksperymentów terenowych, oczywiście, a jak, niczego nieświadomych. Laboratoryjnym szczurom nie przekazano wiedzy na temat celu badań, powiedziano im tylko "że testowany jest nowy narkotyk" i obiecano, że "nic poważnego ani niebezpiecznego im się nie stanie". Ostatecznie wybrano dawkę pomiędzy 100 a 150 mikrogramów czystego dietyloamidu kwasu D-lizergowego. Opisano jeden przypadek, w którym pewnemu oficerowi podano LSD, a następnie poinstruowano go, aby nie wyjawiał ważnej tajemnicy wojskowej. Kiedy jednak został przesłuchany, podał wszystkie szczegóły dotyczące tajemnicy, a po ustąpieniu efektów psychoaktywnych funkcjonariusz nie miał żadnej wiedzy na temat ujawnienia tajnych danych. Oczywiście żadnej tajemnicy nie było, a wszystko było doskonale zaplanowane przez CIA. Przychylne raporty wciąż napływały, a kiedy ta faza eksperymentów została zakończona, Biuro Wywiadu Naukowego ClA (OSI) przygotowało długie memorandum zatytułowane "Potencjalny nowy środek do niekonwencjonalnych działań wojennych". LSD miało być użyteczne "do uzyskiwania prawdziwych i dokładnych oświadczeń od osób znajdujących się pod jego wpływem podczas przesłuchania". Co więcej, dostępne dane sugerowały, że LSD może pomóc w ożywieniu wspomnień z przeszłych doświadczeń. Wydawało się to zbyt piękne, aby mogło być prawdziwe - narkotyk, który odkrywał tajemnice zakopane głęboko w nieświadomym umyśle, ale także powodował amnezję w okresie działania. Implikacje były wręcz zdumiewające! Wkrótce cała hierarchia CIA stanęła na głowie jak wiadomość o czymś, co wydawało się wielkim przełomem, wysłała fale uderzeniowe przez centralę. Jak wspomniał jeden z oficerów CIA: "Na początku myśleliśmy, że to sekret, który odblokuje wszechświat", jednakże nirvana po stronie jankesów nie trwała zbyt długo. W miarę postępów tajnych badań wywiad zaczął napotykać problemy. W końcu zdano sobie sprawę, że LSD nie było tak naprawdę serum prawdy w klasycznym tego słowa znaczeniu. Nie zawsze można było uzyskać dokładne informacje od osób będących pod wpływem LSD, ponieważ wywoływało ono "wyraźny niepokój i utratę kontaktu z rzeczywistością". Ci, którzy otrzymali nieświadome dawki, doświadczali intensywnego zniekształcenia czasu, miejsca i obrazu ciała, często osiągając kulminację w pełnych reakcjach paranoicznych. Dziwaczne halucynacje wywołane przez narkotyk często okazywały się bardziej przeszkodą niż pomocą w procesie przesłuchań. Przykładowo zawsze istniało ryzyko, że szpieg wroga, który zaczął się gubić w zeznaniach, zda sobie sprawę, że został odurzony. Mogłoby to sprawić, że stałby się zbyt podejrzliwy i małomówny, aż do całkowitego zamknięcia się w sobie. Istniały też inne pułapki, które sprawiały, że sytuacja była jeszcze bardziej niepewna z punktu widzenia przesłuchania. Podczas gdy niepokój był dominującą cechą odczuwaną podczas sesji LSD, niektórzy ludzie doświadczali urojeń wielkości ego i wszechmocy. Cała operacja mogła się nie powieść, jeśli ktoś miał ekstatyczne (stan zachwytu lub uniesienia połączony z utratą poczucia rzeczywistości) lub transcendentalne (wykraczające poza granice ludzkiego poznania) doświadczenie i był przekonany, że może przeciwstawiać się przesłuchującym w nieskończoność. Do tego dochodziła kwestia amnezji, która nie była tak oczywista, jak początkowo sądzono. Wszyscy zgodzili się, że osoba prawdopodobnie miałaby trudności z przypomnieniem sobie dokładnie tego, co wydarzyło się, gdy była na haju po LSD, ale to nie znaczy, że jej umysł byłby całkowicie pusty. Chociaż narkotyk może w pewnym stopniu zniekształcać pamięć, nie niszczy jej. Kiedy naukowcy z CIA testowali nowy narkotyk w celu mówienia prawdy i stwierdzili, że nie działa, zwykle odkładali go na bok i próbowali czegoś innego, lecz tak nie było w przypadku LSD. Chociaż wczesne raporty okazały się zbyt optymistyczne, Agencja nie zamierzała odrzucić tak potężnej i niezwykłej substancji tylko dlatego, że nie spełniła pierwotnych oczekiwań. Trzeba było zmienić nastawienie. Konieczna była ponowna ocena strategicznych implikacji LSD. Jeśli, ściśle rzecz biorąc, LSD nie było serum prawdy, to jak inaczej można było go użyć? "Czarny Czarnoksiężnik" Z początku projektu w zakres wysiłków CIA wchodziły narkotyki, po których efekt działania był skupiony na mówieniu prawdy i wyjawianiu tajemnic. Jednakże, kiedy na scenę wkroczył kwas, cały program przyjął bardziej agresywną postawę. Strategowie ClA zaczęli wierzyć, że techniki kontroli umysłu mogą być stosowane w szerokim zakresie operacji wykraczających poza ścisłą kategorię "specjalnych przesłuchań". Z kwasem działającym jako katalizator przejmowania kontroli nad mózgiem, cała idea tego, co można zrobić z narkotykiem / lub narkotykami w ogóle, została nagle zrewolucjonizowana. Wkrótce zaczęto wyobrażać sobie idealny związek na każdą możliwą okoliczność: pojawiły się inteligentne pociski, wymazywacze pamięci, "anty-witaminy", krople nokautujące, "afrodyzjaki do użytku operacyjnego", leki powodujące "skupiska bólu głowy" lub niekontrolowane drgawki, leki, które mogły wywołać raka, udar lub atak serca bez pozostawiania śladu co do źródła dolegliwości. Istniały substancje chemiczne, które sprawiały, że pijany człowiek stawał się trzeźwy, a trzeźwy - pijany jak ryba. Rozważano nawet "pigułkę rekrutacyjną". Co więcej, zgodnie z dokumentem datowanym na 5 maja 1955 r., CIA nadała wysoki priorytet opracowaniu leku, "który wywoła 'czystą euforię' bez późniejszego rozczarowania". Nie oznacza to, że CIA zrezygnowała z LSD. Wręcz przeciwnie, po wielu latach zmagań z narkotykiem, Agencja opracowała nowe metody przesłuchań oparte na "odległych" możliwościach tej substancji zmieniającej umysł. Stosowany jako taktyka trzeciego stopnia, kwas umożliwiał CIA podejście do wrogiego podmiotu z dużą przewagą. Agenci CIA zdawali sobie sprawę, że intensywne zamieszanie psychiczne może być wywołane przez celowe atakowanie osoby na poziomie psychologicznym. Spośród wszystkich substancji chemicznych, które powodowały zaburzenia psychiczne, żadna nie była tak silna, jak LSD. Kwas nie tylko sprawiał, że ludzie stawali się niezwykle niespokojni, ale także przełamywał mechanizmy obronne charakteru, pozwalające radzić sobie z lękiem. Zręczny przesłuchujący mógł wykorzystać tę słabość, grożąc, że utrzyma nieświadomą osobę w stanie tripu w nieskończoność, chyba że zdradzi prawdę. Ta taktyka często okazywała się skuteczna tam, gdzie inne zawodziły. fot. 3. Dokument zatwierdzający podprojekt prac nad LSD. Autorem jest Sidney Gottlieb, ówczesny ekspert ds. trucizn CIA, osoba kierująca projektem MK Ultra. Sidney Gottlieb był żywym potwierdzeniem dla zwolenników teorii spiskowych, że nie ma niczego, niezależnie od tego, jak złe, bezsensowne, a nawet szaleńcze środki, dzięki którym nie udałoby się osiągnąć niewypowiedzianym agencjom wywiadowczym tajnych wojen. Przez 20 lat prowadził on ściśle tajny projekt MK Ultra, był on tak tajny, że gdy w 1961 roku doszło do zmiany na stanowisku dyrektora CIA Allena Dulles'a (który był dyrektorem CIA w momencie zatwierdzenia projektu MK Ultra) przez Johna McCone'a, to przez 2 lata McCone nie został poinformowany o istnieniu tego programu. Gottlieb dołączył do agencji jako szef działu usług technicznych. Był to okres, gdy w Langley, siedzibie CIA w Wirginii, panowała paranoja. W kraju makkartyzm (działania polityczne, pozbawione skrupułów metody śledcze) osiągnął apogeum. Za granicą Związek Radziecki i coraz częściej Chiny były postrzegane jako śmiertelne zagrożenie. Ameryka utraciła monopol nuklearny, podczas gdy w operacjach terenowych przeciwko Moskwie wkrótce doszło do zamieszania z powodu obsesji Jamesa Jesusa Angletona, szefa kontrwywiadu CIA, że agencja została spenetrowana przez kreta na najwyższych szczeblach. Jej przywództwo było również sfiksowane przez strach, że wielkie mocarstwa komunistyczne udoskonalają techniki kontroli umysłu. Dlatego CIA musiała najpierw zadać cios i tutaj wchodzi Sidney Gottlieb. Urodził się w 1918 r. jako syn węgierskich żydowskich imigrantów, ale nigdy nie przyjął wiary; w rzeczywistości większa część jego życia była poszukiwaniem spełnienia religijnego poprzez agnostycyzm, chrześcijaństwo, a nawet buddyzm zen. Jego zdolności naukowe były jednak oczywiste, gdy w 1940 roku ukończył z wyróżnieniem studia chemiczne na Uniwersytecie Wisconsin. Ku jego trwałemu rozczarowaniu, stopa końsko-szpotawa uniemożliwiła mu czynną służbę podczas drugiej wojny światowej. Zamiast tego jego patriotyzm znalazł ujście w CIA, gdzie wojna nigdy się nie zakończyła. Zmienił się tylko wróg. Gottlieb miał za zadanie nadzorować MKUltra. Od wczesnych lat pięćdziesiątych do większości lat sześćdziesiątych setkom obywateli amerykańskich podawano leki odmieniające umysł. Jednemu pacjentowi psychiatrycznemu w Kentucky podawano LSD przez 174 kolejne dni. Co najmniej jeden „uczestnik” zmarł w wyniku eksperymentów, a kilku innych oszalało. Najdziwniejszym pomysłem Gottlieba (sam często zażywający LSD) było założenie w San Francisco szeregu kontrolowanych przez CIA burdeli, które działały przez osiem lat. Prostytutki podrzucały swoim klientom narkotyki, a urzędnicy agencji obserwowali rezultaty przez dwukierunkowe lustra. Śledczy mieli w ten sposób sprawdzić, czy LSD podane mężczyznom podczas stosunku będzie skuteczne w wyciąganiu od nich poufnych informacji. Taki był tajny wkład miasta energii kwiatowej w narodowy wysiłek wojenny w Wietnamie. Niestety jego widoczny wkład w zapoczątkowanie ruchu hipisowskiego, który przewodził protestowi przeciwko wojnie, był znacznie bardziej skuteczny... Pomysłowość Gottlieba obejmowała także różnorodne plany zamachów na różne cele zagraniczne. Udoskonalił skażoną chusteczkę do użycia przeciwko irackiemu pułkownikowi, zatrute prezenty, które miały wyeliminować kłopotliwego Fidela Castro oraz zatrutą strzałkę, która miała pozbyć się Patrice'a Lumumby, sympatyka komunistów i przywódcy Konga. Nie trzeba dodawać, że żadne z urządzeń nie działało. Gottlieb przeszedł na emeryturę w 1972 roku, dochodząc do wniosku, że cała jego praca była bezużyteczna, tym samym 10 lipca 1972 r. całkowicie zawieszając Projekt MK Ultra. Nie powstrzymało to jednak CIA od przyznania mu najwyższego odznaczenia, Medalu za Wybitny Wywiad, zanim zniszczyła większość akt MKUltra po aferze Watergate w 1973 roku. Dzięki swojemu niezbyt etycznemu zachowaniu oraz wszechstronnym zdolnością węgierski imigrant uzyskał przydomek "Czarnego Czarnoksiężnika". Na swój sposób Sidney Gottlieb był lojalnym sługą rządu amerykańskiego, ale jego postępowanie różniło się jedynie stopniem od eksperymentów, za które sojusznicy z czasów wojny, w tym USA, wysyłali nazistowskich lekarzy na szubienice za zbrodnie przeciwko ludzkości. Jednak, jak napisał John Marks, autor książki "The Search for the Manchurian Candidate: the CIA and mind control" (1979), szczegółowej pracy na ten temat: „Nigdy nie zrobił tego, co zrobił z nieludzkich powodów. Sądził, że robi dokładnie to, co zrobił. co było potrzebne. A w kontekście tamtych czasów, kto mógłby się kłócić?” fot. 4. Nasz wierchuszka - Sidney Gottlieb. Hippy-Trippy Początkowym wylęgarnią psychodelików na szeroką skalę były społeczne i artystyczne obrzeża związane z fenomenem beatników. Beatnicy, znani także jako Beat Generation, to grupa amerykańskich pisarzy i artystów, która zaczęła się kształtować na przełomie lat 40. i 50. XX wieku, ale ich apogeum popularności datowane są na lata 60. XX w. Przez kilka lat przed pojawieniem się LSD jako narkotyku ulicznego, liczba osób, na których życie wpływały psychodeliki, powoli rosła do masy krytycznej, aż stała się widoczna na obu wybrzeżach jako odrębne społeczności. Najbardziej znaczącym przejawem nowego psychodelicznego stylu życia była dzielnica Haight-Ashbury w San Francisco. To właśnie w Haight bunt kulturowy napędzany przez LSD był tak żywy i intensywny, że przyciągnął uwagę całego świata. Położona na obrzeżach Golden Gate Park, ta cicha, wielorasowa i nieco podupadła dzielnica, po raz pierwszy stała się rajem dla nonkonformistów we wczesnych latach sześćdziesiątych, kiedy turyści, elementy gangsterskie, poszukiwacze mocnych wrażeń i narkomani wycisnęli życie z modnej sceny w North Beach. Spora liczba uchodźców beatników wyemigrowała przez miasto do Haight, gdzie zrujnowane wiktoriańskie domy były dostępne za niski czynsz. Następne kilka lat było okresem rozwoju, w którym Haight-Ashbury nadal ewoluowało jako miejsce spotkań dla kreatywnych Allenated (wyobcowanych). Do 1965 roku Haight-Ashbury było tętniącą życiem enklawą neobohemy, społecznością u progu poważnej transformacji. Kształtowało się małe psychodeliczne miasto-państwo, a ci, którzy zamieszkiwali otwartą przestrzeń miejską w jego niewidzialnych granicach, przestrzegali zestawu praw i rytmów całkowicie odmiennych od rutyny od dziewiątej do piątej, która rządziła prostym społeczeństwem. Haight było przede wszystkim wyjątkowym stanem umysłu, areną eksploracji i świętowania. Nowi hipsterzy porzucili syndrom wyalienowania i rozpaczy, który dotknął wielu ich beatnikowskich przodków. Akcent przesunął się z samotności na komunię, z tego, co indywidualne, na to, co międzyludzkie. Nowa wrażliwość była szczególnie widoczna w preferencjach muzycznych. Brzmienie tłumu nie było już folkiem czy jazzem, ale podskakującymi rytmami rock and rolla, które mogły zachęcić publiczność do boogie-woogie, niemal jak jeden organizm. Wydarzenia muzyczne były kamieniem węgielnym odrodzenia kulturalnego w Haight, zapewniając miejsce, wokół którego skupiła się nowa świadomość społeczności. Jednym z pierwszych energetyzatorów lokalnej sceny rockowej był Chet Helms. Kilka lat wcześniej Helms porzucił przyszłość jako pastor baptystów i podróżował autostopem z Teksasu z młodą piosenkarką bluesową Janis Joplin. Razem podróżowali po asfaltowych sieciach Ameryki w poszukiwaniu pokrewnych dusz, aż osiedlili się w Haight. Joplin związała się z innymi muzykami, dołączając do późniejszego Big Brother and the Holding Company, a Helms założył Family Dog, organizację zajmującą się tym, co było wówczas dość nowatorską propozycją, że ludzie powinni być zachęcani do tańca na koncertach rockowych. 16 października 1965 roku odbyło się pierwsze rockowe wydarzenie zorganizowane przez Family Dog, które miało miejsce w Longshoreman Hall. Głównym punktem wieczoru, zatytułowanego "A Tribute to Dr. Strange", był psychodeliczny zespół rockowy Jefferson Airplane. Wydarzenie przyciągnęło tłumy, w tym wielu politycznych radykałów, którzy wcześniej tego samego dnia uczestniczyli w proteście w Berkeley z okazji Dnia Wietnamu. Koncert był ogromnym sukcesem i wkrótce stał się podstawą hipisowskiej społeczności. Codziennie ludzie gromadzili się na całonocnych festiwalach, które łączyły elementy duchowości i rozpusty. Pod wpływem narkotyków, takich jak trawa i kwas, i nawzajem, odkryli radość z tańca, która graniczyła z religijnością. Te rockowe imprezy były atakiem na zmysły, pełne elektrycznego dźwięku, świateł stroboskopowych, malowania ciała i skandalicznych kostiumów. Były to wyjątkowe wydarzenia, które odeszły od konwencjonalnej rozrywki. Trips Festival, zorganizowany w styczniu 1966 roku, był trzydniową imprezą LSD, która oferowała różne atrakcje, takie jak pantomima, teatr partyzancki i wystawy sztuki. Była to niezwykła magia, w której uczestniczyli tysiące ludzi, a nikt nie bał się być sobą. Jerry ("Captain Trips") Garcia, główny gitarzysta Grateful Dead, jednego z zespołów, które wystąpiły na festiwalu Trips Festival, próbował opisać, co sprawiło, że te wczesne wydarzenia były tak wyjątkowe: fot. 5. i 6. Fotografie z Trips Festival 1966 przedstawiająca scenę oraz widownię. Święto acid rocka, (tak nazywał się hippisowski, rockowy nurt muzyczny) nie ograniczyło się do sali koncertowej, ale przelało się na ulicę, która stała się centralnym punktem życia w Haight. Ulica była w centrum uwagi, miejscem, gdzie można było chodzić, rozmawiać i ubierać się w dowolny sposób. Dzięki przyjemnemu klimatowi można było spędzać większość czasu na ulicy, bombardowany przez nieustanną paradę bodźców: dzikie kostiumy, spontaniczny teatr, różne wybryki, wędrowni minstrele. Ludzie nie tylko pozowali. Patrolowanie ulicy w pełnych regaliach było aktem buntu, otwartą odmową kupienia Systemu, ale było też czymś więcej. Dla tych, którzy wymieniali się znajomymi uśmiechami podczas codziennych obchodów, długie włosy, koraliki i bose stopy były nie tylko symbolem wyobcowania, ale pozytywnym skokiem świadomości, afirmacją radykalnie odmiennego zestawu osobistych i społecznych priorytetów. Haight stawało się obszarem testowym dla nowych kształtów ludzkiego doświadczenia. Mieszkańcy kwasowego getta często grupowali się w plemienne lub "celowe" jednostki rodzinne. Praktykowali oni wspólne życie, w którym własność prywatna była ograniczona do absolutnego minimum. Wyłączność seksualna była często odrzucana na rzecz małżeństw grupowych. Rozluźnienie obyczajów seksualnych było po części wyrazem rosnącego apetytu na wspólną duchowość. Zahamowania lub ograniczenia wszelkiego rodzaju mogły jedynie utrudnić proces uzdrawiania, który pociągał za sobą nic innego jak przywrócenie ekstazy jako punktu kulminacyjnego codziennego życia. W Haight panowało podniecenie. Chociaż świat hetero ledwo zaczął zauważać, co się dzieje, psychodeliczne miasto-państwo przeżywało swój krótki złoty wiek. Energia była niewątpliwie podniebna; poeci i marzyciele mieli przewagę. Tak czy inaczej, wszystko kręciło się wokół narkotyków. Doświadczenie psychodeliczne było wspólnym akordem wspólnej świadomości, który jednoczył całą społeczność. Ludzie cały czas rozmawiali o kwasie, o tym, jak zniszczył on uprzedzenia i wprowadził cię w intensywne zmiany. "Wydawało się, że jesteśmy w wehikule czasu" - powiedział Stephen Gaskin, samozwańczy orator Haight-Ashbury. "Prawie wszystko, co robiliśmy, było w pewnym sensie fajne, ponieważ wszystko było nauką. Wszystko wymagało uwagi i nie można było budować eksperymentów wystarczająco szybko, by złapać kwas". Haight-Ashbury było oryginalnym psychodelicznym supermarketem na świecie, miejscem, w którym po raz pierwszy sprzedano kwas na masową skalę. Niekwestionowanym królem nielegalnego handlu LSD był Augustus Owsley Stanley III, elegancki osobnik, który potrafił godzinami nawijać na tematy od acid rocka po fizykę Einsteina. Osobista historia Owsleya jest czymś w rodzaju zagadki - co można powiedzieć o kimś, kto jadł cztery steki dziennie, ponieważ był przekonany, że warzywa są trucizną? Jego ojciec był prawnikiem rządowym, a dziadek senatorem USA z Kentucky. Owsley został wydalony w dziewiątej klasie za wnoszenie napojów odurzających na teren szkoły, po czym był przenoszony z jednej szkoły przygotowawczej do następnej. W wieku osiemnastu lat zerwał wszelkie więzi rodzinne. Następnie odbył krótką służbę w siłach powietrznych, przez kilka lat dryfował po Zachodnim Wybrzeżu i związał się z Melissą Cargill, młodą studentką chemii w Berkeley. Razem zaczęli masowo produkować LSD, które uczyniło go legendą kultury młodzieżowej. fot. 7. Augustus Owsley Stanley III, jeden z pionierów w rozpowszechnianiu LSD na masową skalę. Kwas nam rozlał się po całej ulicy! Produkt Owsleya, będący substancją psychodeliczną LSD, po raz pierwszy trafił na ulice w lutym 1965 roku podczas Acid Tests. Owsley, znany jako "nieoficjalny burmistrz San Francisco", został patronem zespołu muzycznego Grateful Dead i poznał naukowca Tima Scully'ego. Razem założyli podziemne laboratorium, w którym Owsley rozwijał swoją wiedzę chemiczną. Celem Owsleya było uczynienie swojego produktu jak najczystszym. Udoskonalił kryształ LSD, który miał niebiesko-białe światło fluorescencyjne i był piezoluminescencyjny. Początkowo Owsley produkował LSD w postaci proszku, który można było dozować w żelatynowych kapsułkach. Sprzedawał go również w postaci płynu ("Mother's Milk"), zabarwionego na jasnoniebiesko. Trudno było jednak kontrolować dawkowanie przy użyciu tej metody, więc Owsley zainwestował w profesjonalną prasę do tabletek i wkrótce zaczął farbować swoje tabletki na inny kolor za każdym razem, gdy przygotowywał nową dostawę. Chociaż nie było żadnej różnicy między tabletkami (każda zawierała starannie odmierzone 250 mikrogramów), uliczny folklor przypisywał każdemu kolorowi specyficzne cechy: czerwony miał być wyjątkowo łagodny, zielony był ostry, a niebieski był idealnym kompromisem. Oferując wysokiej jakości towary i kodując kolorami swoje tabletki, Owsley był w stanie wyprzedzić konkurencję o kilka kroków. Nawet w Haight, gdzie był zdecydowanie głównym źródłem LSD, na czarnym rynku dostępne były inne marki. Jednakże kwas Owsleya był powszechnie uznawany za najsilniejszy i był czczony przez nawróconą młodzież. "Za każdym razem, gdy robiliśmy kolejną partię i wypuszczaliśmy ją na ulicę" - wspomina współpracownik Owsleya - "kwitło coś pięknego i oczywiście wierzyliśmy, że to wszystko dzięki temu, co robimy. Wierzyliśmy, że jesteśmy architektami zmian społecznych, że naszą misją jest znacząca zmiana świata, a to, co działo się w Haight, było swego rodzaju eksperymentem laboratoryjnym, mikroskopijną próbką tego, co wydarzy się na całym świecie". Handel narkotykami w Haight szybko urósł do ogromnych rozmiarów, ponieważ ludzie przyjeżdżali z całego świata, aby kopiować w dużych ilościach. Dzięki swojej dominującej pozycji na podziemnym rynku Owsley utrzymywał cenę detaliczną LSD na stałym poziomie 2,00 USD za trip. Mówi się, że on i jego asystenci wyprodukowali cztery miliony sztuk w połowie lat 60. i prawdopodobnie rozdał tyle samo, ile sprzedał. Oczywiście można było zarobić pieniądze, a Owsley i inni zarobili mnóstwo, ale względy finansowe nie były jedyną motywacją. Lokalni dealerzy postrzegali siebie jako wykonujących ważną usługę społeczną: Rozprowadzali kwas, ponieważ wierzyli w ten narkotyk, a podczas dostaw funkcjonowali również jako wędrowni specjaliści od rapu, nosiciele wiadomości, plotek, pogłosek i mądrości ludowych. Być może było to nieuniknione, że ci, którzy trippowali, często czcili LSD i ubóstwiali jego katalityczne właściwości. I kto mógłby ich za to winić w pierwszych dniach, kiedy tak wielu było naładowanych optymizmem? Najbardziej zagorzali entuzjaści postrzegali LSD jako coś, co samo w sobie może zapoczątkować Królestwo Niebieskie na ziemi. Narkotyk został okrzyknięty eliksirem prawdy, psychicznym rozpuszczalnikiem, który mógł oczyścić serce z chciwości i zazdrości oraz przełamać bariery separacji. Nie trzeba dodawać, że ci młodzi romantycy nie mieli pojęcia, że "oświeceni" agenci CIA zarzucali kwas od wczesnych lat pięćdziesiątych XX wieku, nie będąc zmuszanymi do wymiany swoich broni, zachowań pełnych jadu i skrajnych uprzedzeń na kwiaty, koraliki miłości i znaki pokoju. Jeśli szpiegom narkotyk zawrócił w głowie, to zazwyczaj w kierunku dziwacznych scenariuszy Jamesa Bonda, takich jak wkładanie soli talu do butów Fidela Castro, aby jego broda wypadła. Kiedy Ron i Jay Thelin otworzyli The Psychedelic Shop w pobliżu rogu Haight i Ashbury w styczniu 1966 roku, mieli jasny cel: rozpowszechniać informacje o LSD. Psychedelic Shop był wyjątkowy wśród licznych sklepów pojawiających się w Haight, aby zaspokoić potrzeby modnej populacji. W czasach, gdy informacje o LSD były przekazywane głównie ustnie, służył on jako miejsce do spędzania czasu, plotkowania i handlu narkotykami. Półki były zaopatrzone w książki, akcesoria do palenia, plakaty taneczne, tkaniny paisley (wzór przypominający perski dywan), importowane dzwonki - krótko mówiąc, wszystko, czym mógł być zainteresowany acidhead. Bracia Thelin zainstalowali również pierwszą społeczną tablicę ogłoszeń. Mieli raczej łagodną wizję oczywistego przeznaczenia kraju. Na Haight Street, rapsodował Ron Thelin, które wkrótce stanie się "światowej sławy centrum narkotykowym". Będą tam świetne herbaciarnie z wielkimi słojami dobrej marihuany i sklepy chemiczne z najlepszymi psychodelicznymi chemikaliami. Bracia Thelin zostali wprowadzeni do zażywania kwasu przez Allena Cohena, który handlował wówczas najlepszymi produktami Owsley'a. Cohen skończył, pracując na pół etatu w Psychedelic Shop, a później został redaktorem Oracle, psychodelicznego tabloidu wspieranego przez Thelinów. Oracle drukowała artykuły na temat wschodniego mistycyzmu, makrobiotyki, jogi, astrologii i wszystkiego innego, co pasowało do schematu "new age". Strony były od czasu do czasu spryskiwane perfumami i często były trudne do odczytania, ponieważ kolorowa czcionka była pochylona, aby przywołać falujące kształty, które charakteryzują halucynacje LSD. Podczas gdy większość ludzi w Haight była prawdopodobnie w zgodzie z kosmicznym chichotem Kena Keseya (tego od "Lotu nad kukułczym gniazdem"), grupa Oracle była szczególnie zainteresowana podróżą Timothy'ego Leary'ego. Wzięli wskazówki od byłego profesora Harvardu, który mówił w banałach o kwasie jako narzędziu ewolucyjnym, które może zagwarantować religijne epifanie. Filozofia Oracle była filozofią Leary'ego; Ron Thelin podsumował redakcyjne nastawienie gazety: "Pokazać, że LSD zapewnia głębokie doświadczenie. Aby każdy mógł się podłączyć, dostroić i odpuścić". fot. 8. Jay Thelin (po lewo) i jego brat Ron naprzeciwko The Psychedelic Shop na ulicy Haight, 1967. Kiedy Oracle po raz pierwszy zaczęło publikować, istniało już znaczne napięcie między policją a społecznością hippisowską. Coraz częściej dochodziło do aresztowań za posiadanie trawki, a kalifornijska legislatura niedawno uchwaliła edykt zakazujący używania LSD. Nowe prawo miało wejść w życie 6 października 1966 roku. Data ta nabrała mistycznego znaczenia dla grupy Oracle. W Biblii "666" jest symbolem Bestii, Antychrysta, prekursora Apokalipsy; prawo przeciwko LSD było interpretowane jako akt demoniczny, pogwałcenie danego ludziom przez Boga prawa do doświadczania własnej boskości. Jednakże grupa Oracle nie chciała kolejnego gniewnego starcia z władzami. Zamiast protestować przeciwko nowemu prawu, postanowili zorganizować uroczystą galę, która obnażyłaby fałsz systemu prawnego. "Nie byliśmy winni używania nielegalnych substancji" - upierał się Cohen. "Świętowaliśmy transcendentalną świadomość, piękno wszechświata, piękno istnienia". Tego samego dnia, w którym LSD stało się substancją kontrolowaną, Oracle zorganizowała spotkanie na świeżym powietrzu o nazwie Love Pageant Rally. Był to wyraz niezłomnego oddania społeczności dla wybranego sakramentu. Kilka tysięcy osób, znacznie więcej niż oczekiwano, zebrało się spokojnie w Panhandle obok Golden Gate Park. Zespoły rockowe grały za darmo, a mistrz ceremonii odczytał manifest zatytułowany "Przepowiednia Deklaracji Niepodległości": "Uważamy te prawdy za oczywiste, że wszyscy są równi, że stworzenie obdarza nas pewnymi niezbywalnymi prawami, wśród których są: Wolność ciała, pogoń za radością i ekspansja świadomości" W odpowiednim momencie setki ludzi umieściło tabliczkę kwasu na wyciągniętych językach i przełknęło zgodnie. Następny rok w Haight będzie naprawdę niezłą wycieczką. The First Human Be-In, czyli światowy festiwal wibracji Gdy Love Pageant Rally dobiegał końca, a tłum zaczął odpływać z Panhandle, organizatorzy naćpanego festiwalu cieszyli się ze swojego osiągnięcia. Tego samego wieczoru członkowie grupy Oracle zebrali się w domu Michaela Bowena, aby rozważyć swój następny krok. Bowen był kluczową postacią kliki Oracle, a jego studio służyło przez pewien czas jako biuro psychodelicznego tabloidu. Malarz o beatnikowskich korzeniach spędzał większość czasu na przedstawianiu trzecich oczu i okultystycznych symboli pośród wirów jaskrawych kolorów. Kiedy nie kładł pędzla na płótnie pod wpływem kwasu, działał jako samozwańczy łącznik między personelem Oracle a różnymi psychodelicznymi i artystycznymi luminarzami, takimi jak Allen Ginsberg, Timothy Leary i Lawrence Ferlinghetti. Kilka lat wcześniej Bowen znalazł się pod wyjątkowym i charyzmatycznym wpływem tajemniczej postaci typu guru o imieniu John Starr Cooke. Cooke, człowiek zamożny i posiadający wpływowe koneksje rodzinne, nie był obcy personelowi CIA wysokiego szczebla. Jego siostra, Alice, z którą był bardzo blisko, była żoną Rogera Kenta, prominentnej postaci w partii demokratycznej stanu Kalifornia; brat Rogera, Sherman Kent, był szefem National Board of Estimates CIA (Krajowa Rada ds. Wywiadu) i służył jako prawa ręka dyrektora CIA Allena Dullesa (o którym już wspomniałem) podczas zimnej wojny. John Cooke spotykał się z Shermanem Kentem na corocznych zjazdach rodzinnych i podobno poznał wielu agentów CIA podczas podróży po Europie. Kierując się żywym zainteresowaniem okultyzmem, Cooke podróżował po całym świecie, zaprzyjaźniając się z różnymi mistykami i duchowymi nauczycielami. Na początku lat 50. stał się bliskim powiernikiem L. Rona Hubbarda, byłego oficera marynarki wojennej, który założył organizację scjentologiczną. Cooke wspiął się wysoko w szeregach nowo powstałego kultu religijnego (był pierwszym "czystym" w Ameryce, co oznacza, że osiągnął poziom zaawansowanego wtajemniczenia scjentologicznego). Wkrótce jednak rozczarował się Hubbardem i ich drogi się rozeszły. Kilka lat później, mieszkając w Algierze, Cooke zachorował na polio, przez co został kaleką i do końca życia poruszał się na wózku inwalidzkim. Pomimo swojej fizycznej niepełnosprawności był czczony przez sektę sufich w północnej Afryce jako wielki uzdrowiciel i święty. Niektórzy z jego wielbicieli twierdzili, że potrafił aktywować shakti, czyli energię kundalini [3], i wywołać błogie rozluźnienie kręgosłupa, dotykając ludzi w czoło. Na początku lat sześćdziesiątych Cooke przeniósł się z powrotem do Kalifornii, gdzie zanurzył się w intensywnych studiach nad tarotem. Na zachodnim wybrzeżu szybko rozeszła się wieść o niezwykłym medium, które posiadało talię tarota z odręcznymi adnotacjami jej poprzedniego właściciela, niesławnego Aleistera Crowleya. Tłumy młodych ludzi zaczęły napływać do Carmel, aby odwiedzić Cooke'a i nie zawiedli się. Z łysą głową, kozią bródką i przenikliwymi szarymi oczami, Cooke wyglądał, jakby pasował do wróżb z kryształowej kuli. Wkrótce po tym, jak wziął udział w serii sesji "channelingowych", które zaowocowały powstaniem New Tarot Deck for the Aquarian Age, po raz pierwszy spróbował LSD. Najwyraźniej psychodelik przypadł mu do gustu, ponieważ zaczął rzucać kwas prawie codziennie przez okres dwóch lat. Według jednego z jego uczniów-współpracowników, Cooke był również kimś w rodzaju człowieka, który lubi przygrzać palnik. Czasami jego zamiłowanie do alkoholu i kwasu sprawiało, że był jednocześnie pijany i szalony na wózku inwalidzkim. Podczas gdy Haight przeżywało swój rozkwit, Cooke przebywał w odosobnionej placówce w Cuernavaca w Meksyku (gdzie mieszkał aż do śmierci w 1976 roku), skąd kierował małym, ale oddanym zespołem ewangelistów kwasu, znanym jako Psychedelic Rangers. Michael Bowen był członkiem tej grupy. Na polecenie Cooke'a pół tuzina Rangersów zostało wysłanych do różnych psychodelicznych miejsc w Ameryce Północnej i Europie. Bowen udał się do Millbrook, aby spróbować wpłynąć na myślenie klanu Leary'ego i zwabić niektórych z nich z powrotem do Meksyku, gdzie Cooke prowadził seanse na kwasie. Wśród tych, którzy podobno odwiedzili kalekiego medium, byli Ralph Metzner, autor piosenek Leonard Cohen, Andrija Puharich, który prowadził parapsychologię i eksperymenty z narkotykami dla amerykańskiego wojska pod koniec lat pięćdziesiątych, oraz Seymour ("The Head") Lazare, bogaty współpracownik biznesowy Williama Mellona Hitchcocka. Podążając za "głównym planem" Cooke'a, Psychedelic Rangers celowali w wybrane osoby do inicjacji wysokimi dawkami LSD. Stosowali oni od 2000 do 3000 mikrogramów (od 100 do 250 mikrogramów zwykle wystarcza do pełnego tripu kwasowego) podczas jednej sesji, starając się doprowadzić do szybkiej i trwałej transformacji psychologicznego usposobienia. Bowen twierdzi, że dostarczył kwas wielu znanym osobom publicznym, w tym komikowi Dickowi Gregory'emu i Jerry'emu Rubinowi, przyszłemu liderowi Yippie. Zwrócił się także do niektórych dziennikarzy (m.in. reportera magazynu Life) z nadzieją, że ujrzą oni niejako "świetlisty umysł" i przedstawią w prasie korzystniejszy obraz LSD. Cooke i jego Psychodeliczni Strażnicy wierzyli, że poprzez rozpowszechnianie objawienia LSD pomagają oświecić ludzkość. Uważali się za kosmicznych Dobroczyńców (cosmic Good Guys) potajemnie walczących z Siłami Ciemności (Forces of Darkness) w totalnej walce, która ostatecznie zadecyduje o przeznaczeniu planety. Ich światopogląd był wyraźnie manichejski [4]: Eros kontra Thanatos, wielkie mityczne starcie, z historią będącą jedynie echem tych tytanicznych przeciwieństw zamkniętych w wiecznym konflikcie. Pod tym względem ich postrzeganie było podobne do postrzegania innej grupy wielbicieli psychodelików, którzy działali w tajemnicy, powołując się na manichejską demonologię, aby usprawiedliwić swoje działania. Karmiona podwójnym widmem wszechpotężnego wroga (komunizmu) i stale zagrożonego bezpieczeństwa narodowego, CIA przyjęła rolę pierwszej linii obrony Ameryki. W swojej niekończącej się walce z czerwonym zagrożeniem kult wywiadu wykorzystywał każdą dostępną broń, w tym tajną broń LSD. W 1966 roku Michael Bowen osiedlił się w Haight-Ashbury, na specjalne życzenie Johna Cooke'a. Obaj mężczyźni regularnie komunikowali się ze sobą, informując się nawzajem o nowych wydarzeniach w rozwijającej się kulturze młodzieżowej. Kiedy ludzie z Oracle zebrali się w mieszkaniu Bowena po Love Pageant Rally, zadzwonił on do swojego duchowego doradcy, aby opowiedzieć mu o tym, co się wydarzyło. Podczas ich rozmowy, według Bowena, powstał plan jeszcze większego wydarzenia: "Gathering of the Tribes", duchowa okazja o nieziemskich wymiarach, która podniosłaby wibracje całej planety. Haight będzie gospodarzem Happeningu wydarzeń. Będzie to pierwszy Human Be-In. fot. 9. Pierwsza strona gazety The Berkeley Barb z dnia 6 stycznia 1967 r. zapowiadająca event The Human Be-In. Jednym z głównych celów be-in, sformułowanym przez Cooke'a, Bowena i resztę załogi Oracle, było zebranie kulturowych i politycznych buntowników, którzy nie zawsze zgadzali się między sobą w kwestii strategii wyzwolenia. W efekcie celem była psychodelizacja radykalnej lewicy. W tym celu organizatorzy postanowili umieścić na liście zaproszonych prelegentów przynajmniej jednego przedstawiciela społeczności aktywistów z Berkeley. Bowen zasugerował Jerry'ego Rubina, lidera protestu z okazji Dnia Wietnamu w Berkeley, który wciąż był oddanym marksistą, mimo że niedawno przeszedł na kwas (to według Bowena dowód, że proces uzdrawianie przy pomocy LSD był tylko częściowo udany). Uzyskano pozwolenie na przeprowadzenie demonstracji na poligonie Golden Gate Park 14 stycznia 1967 roku. Wydrukowano pięć różnych plakatów reklamujących imprezę, w tym jeden ze zdjęciem Indianina z równin na koniu trzymającego gitarę elektryczną. Plakaty pojawiły się w witrynach sklepowych, na kioskach i na tablicach ogłoszeń w kawiarniach. The Berkeley Barb, pierwsza podziemna gazeta w Bay Area, ogłosiła wydarzenie na pierwszej stronie z banerowym nagłówkiem. Kampania reklamowa nie była skierowana wyłącznie do radykalnej i modnej populacji. Organizatorzy mieli na uwadze znacznie szerszy horyzont. Chcieli wysłać wiadomość na cały świat, że nadchodzi nowy świt i nadszedł czas, aby wszyscy dobrzy mężczyźni i kobiety porzucili swoją wyzyskującą postawę wobec ziemi, aby apokalipsa nie oszczędziła im tego zadania. Podbudowana instynktownym zrozumieniem McLuhana, grupa Oracle zdała sobie sprawę, że w erze natychmiastowej komunikacji każde wydarzenie może nabrać światowego znaczenia dzięki odpowiedniemu nagłośnieniu w prasie. "Wiedzieliśmy, że trzymamy tygrysa za ogon" - powiedział Allen Cohen. "Wiedzieliśmy, że wszystko, co zrobimy, przyciągnie uwagę mediów". Event został zainscenizowany zarówno dla korpusu prasowego i kamer telewizyjnych, jak i dla społeczności hippisowskiej. Kilka dni przed 14 stycznia organizatorzy zorganizowali spotkanie z dziennikarzami. W komunikacie prasowym oświadczono: "Przez dziesięć lat, nowy naród wyrósł w ciele robota starego. Na waszych oczach nowa wolna witalna dusza ponownie łączy żywe ośrodki amerykańskiego ciała ..... Aktywiści polityczni z Berkeley i pokolenie miłości z Haight-Ashbury połączą się ... aby świętować i głosić epokę wyzwolenia, miłości, pokoju, współczucia i jedności ludzkości ..... Wyrzuć swój strach za drzwi i dołącz do przyszłości. Jeśli nie wierzysz, przetrzyj oczy i zobacz". Zgodnie z oczekiwaniami, było to niezapomniane popołudnie. Ponad dwadzieścia pięć tysięcy mężczyzn, kobiet i dzieci zgromadziło się wokół prowizorycznej sceny na skraju otwartej łąki. Gary Snyder otworzył wydarzenie, dmuchając w białą muszlę. Obok niego wystąpili inni poeci ery beatników - Michael McClure, Lawrence Ferlinghetti, Lenore Kandel - podczas gdy grupa Hell's Angels (gang motocyklistów Anioły Śmierci) strzegła systemu nagłośnieniowego. Wiele Aniołów osiedliło się w Haight, gdzie służyli jako samozwańczy obrońcy społeczności kwasowej. Allen Ginsberg zaledwie dwa miesiące wcześniej, w przemówieniu "Public Solitude" w kościele w Bostonie zaproponował, aby każdy zdrowy Amerykanin w wieku powyżej czternastu lat "przynajmniej raz wypróbował substancję chemiczną LSD ... aby, jeśli to konieczne, raz na zawsze doprowadzić do masowego emocjonalnego załamania nerwowego w Stanach raz i na zawsze". Nie było jednak potrzeby powtarzania takich uwag w ten wyjątkowo ciepły zimowy dzień w San Francisco. Było to uzdrawiające wydarzenie, uczta dla zmysłów, z muzyką, poezją, słońcem, dzwonkami, szatami, talizmanami, kadzidłami, piórami i flagami. Zapach marihuany unosił się nad parkowym zboczem, a kwas płynął jak lemoniada. "Witamy" - powiedział spokojny, czysty głos ze sceny - "Witamy w pierwszej odsłonie Brave New World". Był to dość ironiczny sposób przedstawienia supergwiazd muzyki hippi, które miały przemówić do tłumu. Ubrany jak święty człowiek w białą piżamę, Timothy Leary drażnił publiczność takimi one-linerami jak "Jedynym wyjściem jest wejście". Najwyższy kapłan ruchu psychodelicznego mówił o rozszerzonej świadomości jako "piątej wolności", wzywając wszystkich do założenia własnej religii, co było dokładnie tym, co zrobił on i jego przyjaciele z Mill-brook (potocznie zwana willa Tommego Hitchcocka, w której Leary organizował psychodeliczne imprezy). Pojawienie się Leary'ego było częścią trasy promującej jego nową grupę, Ligę Odkryć Duchowych. Liga miała tylko dwa przykazania: "Nie będziesz zmieniał świadomości swojego bliźniego" i "Nie będziesz przeszkadzał swojemu bliźniemu w zmianie jego własnej świadomości". Jako niestrudzony prozelita [5], Leary przewodniczył serii "psychodelicznych uroczystości religijnych" z dramatycznymi rekonstrukcjami życia Buddy, Chrystusa, Mahometa itp. Celem tych dobrze reklamowanych, dobrze finansowanych produkcji (jeden z promotorów nazwał je "najlepszą rzeczą od czasów wodewilu [6]") było odtworzenie efektów kwasowego tripu bez narkotyków. Ale podróżujący pokaz świetlny Leary'ego był antyczny jak na standardy Bay Area. Dla niektórych osób krótkie kazanie Leary'ego na imprezie było punktem kulminacyjnym popołudnia. Nie miało znaczenia, że słyszeli to wszystko wcześniej; zaakceptowali jako ewangelię każde słowo, które wypowiedział, odkąd wyszedł z akademickiej szafy i zamienił się w Pied Piper [7] pokolenia kwasu. Ale inni nie byli pod szczególnym wrażeniem lakonicznego manifestu Tima. "Pope of Dope" starał się symbolizować w dość przestarzały sposób odrodzenie religijne, które przeciwstawiało się tradycyjnym kategoriom. W końcu, po co przywoływać katechizmy i przykazania, skoro sam fakt bycia żywym w tym zakątku czasu i przestrzeni jest wystarczająco odurzający? Be-In nie został zorganizowany w celu zaprotestowania przeciwko konkretnemu rządowemu rozporządzeniu lub polityce. Tysiące ludzi zebrało się, by nie robić nic szczególnego, co samo w sobie było czymś niezwykłym. Usiedli na trawie, dzielili się jedzeniem i winem i podziwiali, jak spokojni byli wszyscy. W pobliżu nie było nawet jednego umundurowanego policjanta, który mógłby zepsuć imprezę. W pewnym momencie mężczyzna spadł na spadochronie z nieba w zasięgu wzroku zgromadzonych. Rozeszła się plotka, że to nikt inny jak Owsley, główny chemik kwasu, zstępujący na wiernych w falach powiewającego białego jedwabiu. Był to kolejny element mitu, który charakteryzował ten dzień. Jak ujął to Michael McClure: "The Be-In było rozkwitem. To był kwiat na świeżym powietrzu. Nie miał wszystkich płatków. W tej róży były robaki. Był doskonały w swoich niedoskonałościach. Był taki, jaki był i nigdy wcześniej nie było czegoś podobnego". fot. 10. Zdjęcie przedstawiające tłum zgromadzony w Golden Gate Park podczas The Human Be-In, 14 stycznia 1967. Dzieci kwiaty Impreza była kulminacją wszystkiego, co działo się w Haight, a ludzie wciąż byli podekscytowani tym wydarzeniem kilka tygodni później. Jeśli LSD miało już reputację narkotyku pokoju i miłości, to Be-In zwiększył ją do gargantuicznych rozmiarów. Ci, którzy pławili się w blasku tego "epokowego wydarzenia", jak określił je Ginsberg, byli przekonani, że kwas stanowił nic innego jak farmakologiczny klucz do światowego pokoju... nie pokoju wynegocjowanego w drodze kompromisu i traktatów, ale prawdziwego "Glad State" opartego na wzajemnym uznaniu ponadnarodowego Boga. Gdyby tylko prezydent Johnson zażył "właściwy towar", a wielu kwasogłowych było o tym przekonanych, to z pewnością wojna w Wietnamie zakończyłaby się w ciągu kilku dni! Richard Alpert mówił jak prawdziwy wierzący, gdy twierdził, że dwadzieścia pięć tysięcy dziwaków stanowi siłę polityczną. "Za około siedem lub osiem lat", przewidywał, "psychodeliczna populacja Stanów Zjednoczonych będzie w stanie wybrać na urząd kogokolwiek zechce..." - kwitując - "Wyobraź sobie, jak by to było mieć kogokolwiek na wysokim stanowisku politycznym z naszym zrozumieniem wszechświata. Wyobraźmy sobie, że Bobby Kennedy ma w pełni rozszerzoną świadomość. Wyobraźmy sobie jego pozycję i to, co byłby w stanie zrobić". Nawet jeśli ktoś nie uległ tego rodzaju próżnemu myśleniu, trudno było pozostać odpornym na mesjanistyczny zapał związany z psychodelicznym wzlotem. W zestawieniu z ponurą rzeczywistością pracy od dziewiątej do piątej i ryzykiem wojny atomowej LSD zdawało się zwiastować alternatywę, nowy sposób życia. Podczas szczytu kwasowego haju można było mrugnąć okiem do podnieconej siostry lub brata, który mógł również dostrzec szczęśliwe zakończenie. Albo początek. Nie trzeba było tego ustalać. Żadna mieszanka słów czy znaczeń nie była w stanie oddać tego przytłaczającego poczucia obietnicy pokoju. Takie uczucia zostały uwiecznione w prozie Huntera Thompsona [tego samego autora, od książki Lęk i Odraza w Las Vegas] inspirowanej narkotykami: "Istniało fantastyczne uniwersalne poczucie, że cokolwiek robimy, jest słuszne, że wygrywamy... I to, jak sądzę, było tym poczuciem nieuniknionego zwycięstwa nad siłami Starego i Złego. Nie w sensie militarnym, bo tego nie potrzebowaliśmy. Nasza energia po prostu zwycięży. Nie było sensu walczyć ani po naszej, ani po ich stronie. Mieliśmy cały impet; jechaliśmy na grzbiecie wysokiej i pięknej fali". Rozmach wygenerowany przez Be-In został jeszcze bardziej wyolbrzymiony przez ogromny rozgłos, jaki otrzymało wydarzenie. Tak jak zamierzali organizatorzy, Be-In przyciągnął nie tylko krajową, ale i międzynarodową uwagę. Był to początek skoncentrowanego ataku mediów na Haight-Ashbury. Wkrótce stała się ona najbardziej prześwietloną dzielnicą w kraju, gdyż reporterzy z całego świata skupili się na psychodelicznym podziemiu. Prawie wszystkie główne amerykańskie media, w tym wszystkie duże sieci telewizyjne, opublikowały artykuły na temat społeczności hipisów i przez pewien czas wydawało się, że reszta kraju była zahipnotyzowana tą zaskakującą rewolucją stylu życia. Felietonista San Francisco Chronicle, Herb Caen, nadał kulturowym buntownikom nowy tytuł, określając ich mianem "hipisów". Inne opisy, takie jak "dzieci kwiaty" i "pokolenie miłości", pojawiły się w prasie i weszły do głównego nurtu słownictwa, zapewniając prostemu społeczeństwu asortyment gotowych etykietek, które można przypiąć do niezrozumiałego zjawiska. Hipisi stali się Innymi, ludźmi, przed którymi "ostrzegali nas nasi rodzice", a ta negatywna definicja szybko przekształciła się w narodową obsesję. Reakcja opinii publicznej była zazwyczaj ambiwalentna; dzieci-kwiaty były traktowane jako zagrożenie dla porządku publicznego lub jako nieszkodliwe błazny. Ronald Reagan, ówczesny gubernator Kalifornii, opisał hipisa jako kogoś, kto "ubiera się jak Tarzan, ma włosy jak Jane i pachnie jak gepard". fot. 11. Tak zwane "dzieci kwiaty", ulica Haight San Francisco rok 1967. Jednak pomimo wszystkich kpin, w subkulturze młodzieżowej było coś głęboko niepokojącego, co domagało się wyjaśnienia. Dlaczego synowie i córki białej amerykańskiej klasy średniej porzucili zamożny styl życia swoich rodziców? Dlaczego porzucili luksusową, łatwą rutynę przedmieść, by rozbić się w zatłoczonej komunie? I dlaczego zażywali niebezpieczne narkotyki? Plejada ekspertów oferowała interpretacje tego, co to wszystko oznaczało. Dla niektórych hipisi byli barometrem chorego społeczeństwa, ostrzeżeniem dla cywilizacji przemysłowej przed zbliżającym się upadkiem. Inni porównywali ich do pierwszych chrześcijan ze względu na ich zaangażowanie w uniwersalne braterstwo i miłość do całej ludzkości. Dziennikarz Time zasugerował, że "w swojej niezależności od dóbr materialnych i nacisku na spokój i uczciwość, hipisi prowadzą znacznie bardziej cnotliwe życie niż zdecydowana większość ich współobywateli". (Była to spora zmiana w stosunku do wcześniejszej oceny dokonanej przez tę samą publikację, która odrzuciła długowłosych jako utopijnych marzycieli w poszukiwaniu "zerowego dnia pracy i wariactw dla wszystkich"). Więcej niż kilku komentatorów pokładało absurdalne nadzieje w młodych porzucających studia, twierdząc, że są oni "najważniejszym wydarzeniem XX wieku", "zbawieniem zachodniego świata", "wcieleniem ewangelii" i tak dalej. Rzeczywiście, reporterzy, socjologowie, pedagodzy, duchowni czy psychologowie mogli znaleźć w Haight prawie wszystko, czego chcieli. A niektórzy hipisi naprawdę wierzyli w to, co o nich pisano. Rozgłos medialny, jaki zapanował po Be-In, przesłonił fakt, że grupie Oracle nie udało się osiągnąć jednego ze swoich głównych celów: zjednoczenia - choćby na poziomie symbolicznym - politycznych radykałów i psychodelicznych odludków. Jeśli już, to Be-In miał na celu podkreślenie różnic między tymi dwoma obozami. Napięcie to skrystalizowało się, gdy Jerry Rubin przemówił do tłumu. Jego agresywna tyrada na temat niebezpieczeństwa wojny w Wietnamie i większego niebezpieczeństwa nierobienia niczego, by ją powstrzymać, wydawała się wyrwana z kontekstu pokojowego spotkania, a publiczność ogólnie rzecz biorąc zignorowała jego przemówienie. Poza Ginsbergiem nikt inny nie wspomniał o rozlewie krwi w Azji Południowo-Wschodniej. Apolityczny ton wydarzenia był niepokojący dla działaczy Nowej Lewicy, którzy kiedyś uważali swoich hipsterskich braci za duchowych sojuszników. Polityczni radykałowie nie zgadzali się z kwasożercami, którzy uważali, że mogą podnieść świat na wyższy poziom, po prostu podnosząc siebie. To tęskne przekonanie podzielali hipisi, osoby porzucające naukę i inni członkowie subkultury LSD, którzy wierzyli, że masowa zmiana nastąpi tylko wtedy, gdy wystarczająca liczba ludzi rozszerzy swoją świadomość. Odrzucali możliwość reorganizacji porządku społecznego poprzez działalność polityczną, opowiadając się zamiast tego za stylem życia, który celebrował apolityczność. Nic więc dziwnego, że zatwardziali politycy krytykowali niektóre z bardziej dziwacznych przejawów sceny acid. W artykule dla magazynu Ramparts, wiodącego lewicowego miesięcznika późnych lat sześćdziesiątych, Warren Hinckle zaatakował społeczność Haight-Ashbury za jej bezmyślną mistagogię [8], narkotyczny nadmiar i ukryte tendencje faszystowskie. Weterani organizacji politycznych nie zamierzali jednak ignorować fenomenu hipisów. Widzieli masy młodzieży w całym kraju, które dały się porwać temu niejasnemu kopniakowi pokoju i miłości, i podjęli wysiłki, aby zwabić ich do obozu politycznego. Wiosną 1967 r. antywojenni aktywiści w Nowym Jorku sponsorowali Flower Power Day; ulotki informacyjne na temat tego wydarzenia sprawiały, że wyglądało ono jak impreza, a zespoły rockowe miały zabawiać maszerujących. W tym czasie oznaki rodzącej się kontrkultury były już wszędzie: spodnie dzwony, robocze koszule, koraliki, pokazy świetlne, imprezy z trawką, tranzystory pulsujące acid rockiem. Ludzie zaczęli pojawiać się na spotkaniach politycznych w kostiumach, styl stał się mocno hipisowski i coraz trudniej było rozróżnić, gdzie kończy się protest, a zaczyna styl życia. Ta interakcja była z pewnością widoczna w krajowym biurze SDS [9] w Chicago, gdzie pracownicy mieszkali i spali razem we wspólnych mieszkaniach. Dzielili się doświadczeniami narkotykowymi - głównie marihuaną, ale także LSD - które wzbudzały poczucie bliskości i jedności. Ale nawet gdy upalali się podczas codziennych zajęć, pracownicy SDS zawsze byli świadomi różnicy między zmianą swojego myślenia (Introspekcje, samopoznanie i osobisty rozwój, które często były wspierane przez używanie narkotyków takich jak marihuana czy LSD. Były to wewnętrzne, subiektywne zmiany, które mogły prowadzić do nowych perspektyw, większej świadomości i duchowego rozwoju) a zmianą systemu (działaniami politycznymi, ekonomicznymi, społecznymi etc. różnica między tym jest o tyle istotna, że nawet na srogiej bombie hipisi świadomie dostrzegali różnice pomiędzy tymi kwestiami). "To, co było modne", wyjaśnił były przewodniczący SDS Carl Oglesby, "było zasadniczo masową introspekcją, światopoglądem wzmocnionym narkotykami. Z drugiej strony, Nowa Lewica wyszła do świata z zestawem wspólnych poglądów moralnych na temat rasy, wojny i imperializmu; odtworzyła prywatny osąd moralny jako publiczny akt polityczny. Oczywiście każdy instynkt hipisa niechętnie odnosił się do wojny i sprawiał, że chętnie to demonstrował, pod warunkiem, że ktoś inny przygotował scenę. Nie da się ukryć, że był zadowolony z działania bez myślenia, bez poczucia planu politycznego, z wyjątkiem tego, że im więcej ludzi pali trawkę, tym lepiej dla kraju". Przywódcy SDS postrzegali trawkę raczej jako łagodną przyjemność niż społeczne panaceum(lekarstwo). LSD było jednak nieco bardziej problematyczne. Silna dawka kwasu mogła wywołać różnego rodzaju dziwactwa, które miały niewiele wspólnego ze światem Realpolitik [10]; jeśli już, to wszystkie psychiczne śmieci mogły być bardziej rozpraszające niż stymulujące, jeśli chodzi o kwestie strategii i organizacji. fot. 12. Timothy Leary (ten po prawo) i Allen Ginsberg (po lewo), San Francisco, pierwszy The Human Be-In, 14 stycznia 1967 r. Nawet kwas świata nie zmieni... Koszmarny surrealizm Boba Dylana, tak bardzo podziwiany przez studenckich radykałów, był pod silnym wpływem psychodelików, a on sam wycofał się z protestów politycznych podczas szczytu swoich kwaśnych jazd, aby zbadać splątane korzenie jaźni. Saga Dylana była dla niektórych dowodem na to, że narkotyki w ogóle, a kwas w szczególności, pielęgnowały tendencję prywatyzacyjną w kulturze młodzieżowej, a być może, że zakorzeniony prywatyzm amerykańskiego życia insynuował się w taki sposób, aby wykorzystać chemiczny haj do własnych celów. W obu przypadkach niektórzy aktywiści byli zaniepokojeni dalekosiężnymi konsekwencjami sceny narkotykowej. Kilka dni po tym wydarzeniu, Oracle było gospodarzem konferencji hipisowskiej, na której skupiono się na "całym problemie, czy porzucić, czy przejąć", jak ujął to filozof Alan Watts. Do Wattsa dołączyli Allen Ginsberg, Gary Snyder i Timothy Leary, który nie ukrywał swojego stanowiska w tej sprawie. Jego zdaniem ruchy psychodeliczne i antywojenne były całkowicie niekompatybilne. "Wybór jest między byciem buntownikiem a byciem religijnym" - oświadczył. "Nie głosuj. Nie politykuj. Nie składaj petycji. Politycznie nie możesz nic zrobić z Ameryką". Dla Leary'ego nie było prawdziwej różnicy między kapitalizmem a komunizmem, między Ronaldem Reaganem a Fidelem Castro; obaj byli uzależnieni od konkurencyjnej polityki władzy. Podobnie było z aktywistami studenckimi, których oczerniał jako "młodych mężczyzn z umysłami w okresie menopauzy". Leary odrzucił wszelkie działania, które nie emanowały z rozszerzonej świadomości, jako "zachowanie robota". "Ludzie nie powinni mieć prawa mówić o polityce", stwierdził, "chyba że na czworakach". Watts przestrzegał przed narzucaniem światu konkretnej wizji, ale Leary się w niej upierał. Jeśli o niego chodziło, subkultura psychodeliczna była jedyną grą w mieście. Zapomnij o prawach obywatelskich i wyzysku, zapomnij o wojnie; porzucenie było rewolucją. "Pierwszą rzeczą, którą musisz zrobić, jest całkowite oderwanie się od czegokolwiek wewnątrz-plastikowego, zrobotyzowanego establishmentu". A co potem? Leary wyobrażał sobie Haight jako platformę startową dla tysięcy młodych ludzi, którzy dzielnie zbierali się w małe plemiona i wędrowali po Stanach Zjednoczonych i Europie Zachodniej, żyjąc dostatnie z tego, co pogardliwie nazywał nieoświeconą "kulturą mineralną" (społeczeństwem technologicznym). Głosił własną wersję kwasowego leninizmu - państwo narodowe w końcu zaniknie, gdy coraz więcej ludzi się do niego włączy. ("Niech państwo się rozpadnie" było jednym z jego mniej udanych sloganów). W międzyczasie hipisi "zniszczą rzeczywistość", jak głosi słynny przycisk, kochając establishment na śmierć. To, co głosił Leary było takim afrontem dla radykalnej społeczności, że w pewnym momencie, gdy przywiózł swój program religijny do Bay Area, redaktorzy Berkeley Barb wezwali działaczy antywojennych do demonstracji przeciwko guru kwasu. Nawet jego rzekomi sojusznicy byli zniechęceni jego apolityczną postawą. Gary Snyder uważał, że wycofanie się może łatwo oznaczać rezygnację, chyba że ludzie będą kultywować techniki samowystarczalności i samorozwoju jako warunek wstępny do budowania nowego porządku społecznego. Nie chciał odrzucać tych, którzy dokonali ogromnych poświęceń na rzecz sprawiedliwości społecznej, chociaż miał nadzieję, że uda się ich doprowadzić do tego, co uważał za "głębszą wizję siebie i społeczeństwa". To właśnie tam LSD mogło okazać się przydatne, aby pomóc poszerzyć samą definicję polityki, a tym samym wzmocnić historyczną wizję Nowej Lewicy. Snyder rozumiał, że studencki radykalizm i subkultura psychodeliczna wywodzą się z podobnych korzeni i starał się zachęcać do twórczego dialogu między nimi. Etos flower power był w pewnym sensie karykaturalnym przedłużeniem pacyfistycznej ideologii niestosowania przemocy, która zdominowała wczesną historię Nowej Lewicy. W połowie lat 60. psychodeliczne podziemie podłączyło się do duchowej retoryki ruchu na rzecz praw obywatelskich, która nie miała nic wspólnego z "rozszerzoną świadomością" per se. Chociaż kwas sam w sobie nie przeczy określonym ramom moralnym ani poglądom politycznym, jako unikalny katalizator procesów psychicznych i społecznych, wydobywa on raczej "smaki i składniki tego, co akurat gotuje się w kulturowym gulaszu", jak ujął to Michael Rossman. To, że LSD i subkultura, stały się tak ściśle związane z pokojem, miłością i trala-la-la-la, było w dużej mierze spowodowane dominującym lewicowym gestem politycznym biernego oporu. Retoryka pacyfizmu bez użycia przemocy stanowiła tylko jeden z aspektów spuścizny przyjętej przez subkulturę acid. Członkowie Berkeley Free Speech Movement, SDS i Student Non-Violent Coordinating Committee (SNCC), czyli radykalnych młodzieżowych skrzydeł ruchu na rzecz praw obywatelskich, próbowali stworzyć alternatywne struktury, w ramach których "kochająca społeczność" mogłaby się rozwijać. Ta koncepcja, która nawiązywała do sloganu Wobblies pół wieku wcześniej: "Tworzenie nowego społeczeństwa w skorupie starego", stała się siłą napędową w Haight. Na początku 1967 roku w psychodelicznym mieście-państwie istniało już wiele dobrze prosperujących alternatywnych instytucji: Oracle, Community Switchboard, Hip Job Coop, Happening House (spółdzielcze przedsięwzięcie edukacyjne). Radio Free Hashbury; w nadchodzących miesiącach Wolna Klinika Medyczna miała otworzyć swoje podwoje. Nawet kupcy z sąsiedztwa utworzyli radę biznesową, HIP (Haight Independent Proprietors). Pomysł zbudowania równoległego społeczeństwa w samym brzuchu bestii był bardzo atrakcyjny dla wielu zszokowanych pacyfistów, którzy zmęczyli się zasiadkami, demonstracjami i przemocą policji. Dla tych ludzi daremność prób zreformowania systemu została w pełni potwierdzona przez osuwiskowy wybór Ronalda Reagana na gubernatora Kalifornii. Byli gotowi na inne podejście; zamiast próbować przebudować społeczne i ekonomiczne struktury masowego społeczeństwa komercyjnego, po prostu spróbowaliby je oskrzydlić. Porzucając dotychczasowe życie, dołączając do sceny Haight-Ashbury, młodzi ludzie niekoniecznie wyrzekali się swojego zaangażowania w zmiany społeczne. Czuli jednak, że tego, co osobiste i tego, co polityczne, nie można podzielić na osobne kategorie. Wyzwolenie człowieka było czymś, co należało realizować, ponieważ było słuszne, lepszym sposobem na życie, a nie przedmiotem petycji w godzinie protestów. Jeśli, jak zaproponował Charles Olson, "prywatne jest publiczne, a publiczne jest tam, gdzie czujemy, że jesteśmy", to najbardziej wyraźną deklaracją polityczną było to, jak ludzie zdecydowali się zachowywać na co dzień. To założenie wpłynęło na kształt radykalnej lewicy, tą poszerzającą się sferę, w której kultura i polityka nakładały się na siebie w sposób zarówno komplementarny, jak i problematyczny. Haight stało się tyglem dynamicznej wymiany, gdy lewicowi aktywiści krzyżowali się z kwasowymi poetami, włóczęgami, artystami i odrzutkami, którzy przekształcali się w żywe artykulacje walki z biurokracją. Hybrydowa armia młodych buntowników była w ruchu: aktywiści rozluźnili się i zapuścili długie włosy, antywojenne plakaty pojawiły się w psychodelicznym designie, a demonstracje zawierały bardziej kolorowe elementy muzyki, tańca i absurdu. Hipisi, ze swojej strony, nigdy całkowicie nie opuścili ruchu pro-pokojowego, pomimo namów Leary'ego. W swoim najlepszym okresie reprezentowali krawędź, na której przekształcano perspektywy i taktykę Nowej Lewicy. Chociaż istniały ważne różnice, które umieszczały te dwie grupy na obu końcach spektrum sprzeciwu, wspólna płaszczyzna, którą dzielili, była znacząca. Obie były wyrazem "Wielkiej Odmowy", a ich egzystencjalny projekt był zasadniczo taki sam: regeneracja osobowości. Kulturowy renesans napędzany przez LSD był siłą, która złamała uścisk burżuazyjnej moralności i chrześcijańskiej etyki pracy. Zapewnił on namiętną podstawę dla stylu życia, który istniał długo po drugiej stronie politycznej, a jednocześnie apolitycznej barykady. Przede wszystkim nalegano na rewolucję, która nie tylko zniszczyłaby więzy polityczne, które nas krępują i umniejszają, ale także, słowami Antonina Artauda, "odwróciłaby się i stanęła twarzą w twarz z człowiekiem, twarzą w twarz z ciałem samego człowieka i raz na zawsze zdecydowała się zażądać od niego zmiany". Papa-Nixon wali pięścią w stół fot. 13. Oświadczenie grupy The Diggers z 3 marca 1967 roku. Na Haight Street trwa utopia. Tysiące hipisów tworzy scenę, gdy wędrująca grupa tajemniczych postaci nagle pojawia się wśród wycieczkowiczów, rozdając ulotki z dwoma enigmatycznymi zwrotami: Street Menu i Carte de Venue ("Twój bilet dokądś"). To początek ulicznego spektaklu teatralnego wystawianego przez gangsterską grupę, która nazywa siebie Diggers. Tematem przewodnim jest "Śmierć pieniądza i narodziny wolności". Dziwaczny orszak pogrzebowy podąża w górę LSD Avenue. Na czele procesji idzie grupa żałobniczek ubranych na czarno, śpiewających "Get out my life why don't you babe" do melodii Marszu Żałobnego Chopina. Za nimi podążają trzy zakapturzone postacie unoszące srebrny znak dolara na kiju i pół tuzina tragarzy niosących udrapowaną na czarno trumnę. Jeszcze dziwniejsze są ogromne maski zwierząt, które mają co najmniej pięć stóp wysokości. Nie będzie żadnych powtórek tego wydarzenia, żadnych bisów ani oklasków - w rzeczywistości nie ma nawet widzów. Każdy jest częścią przedstawienia. Cała okolica staje się sceną, gdy dwudziestu chodzących umarlaków na tyłach marszu pogrzebowego rozdaje flety, kwiaty, gwizdki i lizaki w ramach przygotowań do następnego "aktu", że tak powiem, kakofonicznej orkiestracji kpiącej z prawa zakazującego bycia uciążliwością publiczną. Uciążliwość publiczna równa się publiczny "nowy sens, nowy porządek", rozumiesz? Setki hipisów ustawiają się po obu stronach ulicy z instrumentami w rękach, wygłupiając się i żartując, i tak to się dzieje, jedna scena po drugiej przez wiele godzin. Gdy zbliża się zmierzch, kilkaset lusterek samochodowych ze złomowiska zostaje rozdanych psotnym masom, które są zachęcane do wspinania się na budynki i odbijania zachodzącego słońca na ulicę. W międzyczasie chór kobiet w srebrnych spodniach typu dzwony, bolerkach i strojach w kolorze tie-dye (technika malowania materiałów w nieregularne i kolorowe kleksy) podnosi sztandar pokolorowanego papieru z wierszem i śpiewa to, w tę i z powrotem do innych kobiet siedzących na dachach. Tysiące ludzi podchwytuje jej słowa i skanduje poezję, a wkrótce na miejsce przybywa policja, by oczyścić scenę z tłumu, co jest dość trudnym zadaniem, biorąc pod uwagę, że tłum rozrósł się do niemożliwych do opanowania rozmiarów. Spontaniczna interakcja między policjantami a hipisami (nazwijmy to zamieszkami) staje się częścią przedstawienia. To wszystko jest za darmo: anarchistyczne wybryki oskryptowane tak, aby wydarzyło się coś szeroko zakrojonego. "Wydarzenia uliczne to rytuały uwolnienia. Odzyskanie terytorium (zachód słońca, ruch uliczny, radość publiczna) poprzez ducha" - głosi manifest Digger. "Uliczne wydarzenia są rytuałami wyzwolenia. Odzyskiwanie terytorium (zachód słońca, ruch uliczny, publiczna radość) poprzez ducha," głosił manifest The Digger. "Nikt nie może kontrolować pojedynczego obwodu (wyborczego), który elektryzuje krytyczną rzeczywistość. Jeśli piękne słowa zostaną wypowiedziane, jeśli zostanie usunięty amortyzowany dystans mediów, odbiorcy mogą nigdy nie zacząć reagować normalnie. Staną się aktorami życia - obsadą uwolnionych istot." - utopijna wizja kwasowych neokomunistycznych bojówek. The Diggers pojawili się na scenie latem 1966 roku, kiedy kilku aktorów odłączyło się od San Francisco Mime Troupe i utworzyło własny, luźny kolektyw. Uważali oni, że polityczna satyra Mime Troupe była zbyt formalna, była przewidywalnym powtórzeniem lewicowych idei, które nie doceniały wyjątkowego potencjału Haight dla nowego rodzaju teatru społecznego - "poezji festiwali i tłumów, z ludźmi wylewającymi się na ulice", jak to ujął Antonin Artaud. Dla Diggersów debata na temat porzucenia i politycznego zaangażowania była kwestią nieistotną. Ich pomysłowe widowiska wykraczały poza kodyfikację, podważając założenia Nowej Lewicy, a także psychodelicznego, religijnego królestwa. Wykorzystanie informatorów i prowokatorów było częścią masowej kampanii mającej na celu obalenie sił sprzeciwu pod koniec lat sześćdziesiątych i na początku lat siedemdziesiątych. Do FBI dołączył alfabet agencji federalnych: Internal Revenue Service (IRS), Bureau of Narcotics and Dangerous Drugs (BNDD), National Security Agency (NSA), Federal Communications Commission (FCC), Law Enforcement Assistance Administration (LEAA), Department of Health, Education and Welfare (HEW), wydziały wywiadowcze wszystkich służb wojskowych i liczne lokalne siły policyjne. Ponad ćwierć miliona Amerykanów znajdowało się w tym okresie pod "aktywnym nadzorem", a akta dotyczące legalnej działalności politycznej i życia osobistego kolejnych milionów były przechowywane. Osoby powiązane z czarnymi nacjonalistami, rechami antywojennymi i Nową Lewicą [11] były głównymi celami brudnych sztuczek i innych podstępnych taktyk mających na celu podsycanie frakcji i "neutralizowanie" działaczy politycznych. Podczas prezydentury Nixona CIA zintensyfikowała swoje krajowe operacje, mimo że taka działalność była zakazana przez statut agencji. W 1969 roku CIA przygotowała raport zatytułowany "Restless Youth"(Niespokojna Młodzież), w którym stwierdzono, że ruchy Nowej Lewicy i czarnych nacjonalistów były zasadniczo zjawiskami krajowymi, a zagraniczne powiązania z amerykańskimi dysydentami były nieistotne. Prezydent Nixon nie chciał tego słyszeć. "Komunistyczny spisek" stał się motorem napędowym w Białym Domu, a Nixon naciskał na dyrektora CIA Richarda Helmsa, aby rozszerzył parametry operacji CHAOS (odpowiedni akronim) i innych krajowych śledztw. Oprócz monitorowania szerokiej gamy liberalnych i lewicowych organizacji, CIA zapewniała szkolenia, pomoc techniczną, egzotyczny sprzęt i dane wywiadowcze lokalnym departamentom policji. Agencja stosowała również taktyki nękania, takie jak posypywanie "proszkiem swędzącym" (wymyślonym przez Technical Services Staff, która nadzorowała eksperymenty z LSD w latach 50.) w publicznych toaletach w pobliżu spotkań lewicowych, co doprowadzało ludzi do szaleństwa przez około trzy dni po tym, jak usiedli na klozecie. W międzyczasie FBI eskalowało swoją tajną wojnę przeciwko wszelkim formom politycznego i kulturowego sprzeciwu w Ameryce. Atak na wolność słowa obejmował systematyczną próbę sparaliżowania podziemnej prasy, którą szef FBI Edgar Hoover uważał za odrażającą ze względu na jej "zdeprawowaną naturę i moralną luźność". Prowadzono również skoordynowaną kampanię aresztowań politycznych, oskarżając radykałów o posiadanie niewielkich ilości marihuany. "Ponieważ używanie marihuany i innych narkotyków jest powszechne wśród członków Nowej Lewicy, powinieneś być czujny na okazje do aresztowania ich pod zarzutem posiadania narkotyków" - stwierdził Hoover w ściśle tajnej notatce FBI. "Wszelkie informacje dotyczące faktu, że dana osoba posiada marihuanę lub bierze udział w imprezie narkotykowej, powinny być natychmiast przekazywane lokalnym władzom i powinny być zachęcane do podjęcia działań". "Public enemy number one" Nixon uczynił kwestię nadużywania narkotyków kamieniem węgielnym swojej kampanii na rzecz prawa i porządku podczas wyborów w 1968 roku, a kiedy objął urząd, przeforsował serię ustaw o zakazie pukania, umożliwiających policji włamywanie się do domów podejrzanych użytkowników narkotyków, bez zapowiedzi i uzbrojonych po zęby, w celu poszukiwania małej tabletki LSD lub garści trawki. Podczas gdy no-knock i inne drakońskie ustawy miały rzekomo na celu rozprawienie się z nadużywaniem substancji kontrolowanych, cele kampanii antynarkotykowej były często zaangażowane w radykalną politykę. Przykładów jest mnóstwo: W 1969 roku John Sinclair, lider partii Białych Panter w Michigan, został skazany na dziewięć i pół roku więzienia za podarowanie tajniakowi dwóch jointów z marihuaną; Lee Otis Johnson, czarnoskóry bojownik i organizator antywojenny na Texas Southern University, otrzymał wyrok trzydziestu lat więzienia po tym, jak podzielił się jointem z narkomanem; Mark Rudd, bojownik SDS, który odegrał znaczącą rolę w powstaniu na Uniwersytecie Columbia, został powiązany z narkotykami przez informatora; a policja w Buffalo w stanie Nowy Jork podłożyła narkotyki w księgarni prowadzonej przez Martina Sostre, czarnego anarchistę, który odsiedział sześć lat w więzieniu, zanim Amnesty International skutecznie wstawiła się za nim. Przepisy antynarkotykowe były również wykorzystywane do prześladowania Timothy'ego Leary'ego i innych liderów kontrkultury. Przykład tego rodzaju nękania wyszedł na jaw w sądzie federalnym, gdy Jack Martin, muzyk, który został aresztowany za narkotyki, zeznał, że został poproszony o zostanie informatorem i pomoc Federalnemu Biuru Narkotykowemu we wrobieniu Allena Ginsberga w zarzut posiadania marihuany. FBI i CIA śledziły poczynania Ginsberga w późnych latach 60. i wczesnych 70., podczas gdy narkotykowi prowadzili akta, które zawierały zdjęcie znanego poety "w nieprzyzwoitej pozie". Zdjęcie zostało umieszczone w specjalnym sejfie w siedzibie BNDD i oznaczone do "ewentualnego wykorzystania w przyszłości". Wielu znanych muzyków rockowych było również celem inwigilacji przez FBI. Ludzie Hoovera śledzili Johna Lennona po tym, jak on i Yoko Ono zaangażowali się w radykalną politykę w USA (piosenka Lennona "Give Peace a Chance" stała się hymnem ruchu antywojennego). Ponadto FBI miało na oku Jimiego Hendrixa, Janis Joplin, Jima Morrisona, The Fugs i inne gwiazdy rocka, z których wiele było ściganych pod zarzutem posiadania narkotyków. Nękanie muzyków rockowych było częścią krucjaty przeciwko rodzącej się kontrkulturze i alternatywnym stylom życia związanym z radykalną polityką pod koniec lat 60-tych. Niektóre grupy rockowe zajmowały wyraźnie polityczne stanowiska, a ich muzyka była szeroko odtwarzana pomimo połowicznych prób cenzury rządowej. W rezultacie duża liczba młodych ludzi była narażona na retorykę radykalnej polityki. Chociaż muzyka rockowa z pewnością nie upolityczniła całej swojej publiczności, wzmocniła wszechobecny antyautorytaryzm i zapewniła zuchwałą ścieżkę dźwiękową dla nadziei i gniewu młodego pokolenia. Wysokoenergetyczne piosenki rockowe były jasnymi wezwaniami do buntu: "Street Fighting Man" Rolling Stonesów, "Born to Be Wild" Steppenwolf, "Break on through to the other side" Doorsów, "We are all outlaws..." Jefferson Airplane. "Wszystkie te i wiele innych elementów kultury pop rozwijały się i reprodukowały apokaliptyczny, spolaryzowany nastrój polityczny," zauważył były prezydent SDS Todd Gitlin. "Razem kształtowały one symboliczne środowisko sprzyjające rewolucjonizmowi w oderwaniu od kontekstu, nadmiernej retoryce i bojowości w stosunku do rzeczywistości." Jak czytamy na stronie nixonfoundation.org "Choć nienawidził kultury narkotykowej, a zwłaszcza handlarzy narkotyków, Nixon chciał zobaczyć prawdziwe rezultaty i nie interesowały go walki ideologiczne. Fakty, które miał przed sobą, były jasne: przestępczość i narkotyki ogarniały naród. W 1960 roku w Nowym Jorku doszło do ponad 200 zgonów związanych z narkotykami. W 1970 roku liczba ta wzrosła do ponad tysiąca, a osób uzależnionych od heroiny było dziesiątki tysięcy. Od zakończenia administracji Eisenhowera wskaźniki przestępczości w Stanach Zjednoczonych wzrosły o ponad 100%. Nixon był pragmatykiem i rozumiał, że aby skutecznie i z nadzieją trwale odwrócić problem narkotyków, potrzebne jest racjonalne podejście. Jedno ze spotkań Gabinetu Owalnego, które odbyło się 26 maja 1971 r., pokazało jego charakterystyczny pragmatyzm". Richard Nixon miał unikalne podejście do problemu narkotykowego w kraju. Wiedząc, że atak na podaż narkotyków jest nieskuteczny bez uwzględnienia strony popytowej, postanowił skoncentrować się na zapobieganiu i leczeniu uzależnień, a dla tych, którzy nie chcieli podejmować się dobrowolnego (choć de facto przymusowego) programu kuracji, przygotowane było więzienie i drakońskie kary. W celu rozwinięcia Biura Narkotyków i Niebezpiecznych Narkotyków (BNDD), Nixon spotkał się z Johnem Ingersollem, szefem agencji, który wymienił sukcesy operacyjne Biura, takie jak wzrost liczby konfiskat heroiny i aresztowań. Jednak Nixon zauważał brak rozwiązania podstawowego problemu popytu na narkotyki. W tym czasie epidemia heroiny wśród żołnierzy w Wietnamie dodatkowo pogorszyła sytuację. Dr Jerome Jaffe, specjalista ds. leczenia uzależnień, zaproponował program testowania moczu przed powrotem żołnierzy do kraju. Jeśli wynik był pozytywny, żołnierz musiał przejść detoksykację w Wietnamie, zamiast być aresztowanym. Żołnierze, u których wykryto obecność opiatów, nie byli wysyłani na front, ale musieli pozostać w Wietnamie. Proces detoksykacji obejmował "zimne odstawienie" (cold turkey) [12] narkotyków, co oznaczało, że żołnierze musieli przetrwać objawy nagłego odstawienia bez farmakologicznego wsparcia. Wszyscy, którzy nie przeszli testów, byli przenoszeni do specjalnych obozów detoksykacyjnych, takich jak Long Binh Post, gdzie byli poddawani intensywnemu nadzorowi i detoksykacji przed powrotem do Stanów Zjednoczonych. Po zakończeniu okresu detoksykacji byli transportowani do innych placówek medycznych, gdzie kontynuowali leczenie, zanim mogli wrócić do domuPomysł ten wymagał dekryminalizacji zażywania narkotyków, co nie było szeroko popierane przez biurokrację rządową. Jednak Nixon zobaczył ogromne możliwości tego programu i utworzył nową agencję, Special Action Office for Drug Abuse Prevention (SAODAP), która miała nadzorować program leczenia i rehabilitacji dla uzależnionych. Nixon zapewnił sobie 155 milionów dolarów na program leczenia, oferując po raz pierwszy w historii leczenie uzależnionym od narkotyków, którzy tego chcieli i potrzebowali. Dzięki temu programowi liczba uzależnionych od heroiny w amerykańskich miastach znacząco spadła, a wskaźniki przestępczości również zmniejszyły się. Nixon miał umiejętność poruszania się w trudnych politycznych kwestiach i był zdeterminowany walczyć z problemem narkotykowym w kraju. Podejście prezydenta Nixona do problemu narkotykowego było wyjątkowe i skupione na zapobieganiu i leczeniu uzależnień, przy jednoczesnym prowadzeniu twardej polityki antynarkotykowej w myśl idei "law and order" (prawo i porządek). Wprowadzenie programu testowania moczu dla żołnierzy według dr. Jaffe byłoby silnym środkiem odstraszającym i skutecznie pomagało tym, którzy byli uzależnieni. Program SAODAP, który był nadzorowany przez Jerome'a Jaffego, przyniósł znaczne osiągnięcia w walce z problemem narkotykowym. Dzięki finansowaniu rządu federalnego liczba osób uzależnionych od heroiny w amerykańskich miastach znacznie spadła, a wskaźniki przestępczości obniżyły się w największych miastach kraju. fot. 14. Obóz detoksykacyjny Long Binh Post z lotu ptaka, Dong Nai, Wietnam, 1967. Nowa fala Nixon dopiął swego. Kiedy ruchy społeczne i polityczne symbolicznie uwikłane w LSD upadły we wczesnych latach siedemdziesiątych, klimat informujący o oczekiwaniach dotyczących kwasa stracił wiele ze swojego ładunku emocjonalnego. Jednakże spokój ze strony ruchów psychodelicznych nie trwał długo, ponieważ w latach osiemdziesiątych byliśmy świadkami nowej fali LSD, będącą wynikiem złożonych czynników - powrót do kontrkultury i alternatywnych stylów życia (rozwój New Age, nostalgia za latami sześćdziesiątymi), rozwój technologii i dostępność informacji (nowe metody i technologie chemiczne, internet i sieci informacyjne), jak i zmiany w społeczeństwie i kulturze (ruchy społeczne i polityczne, muzyka i kultura pop) - były powodem renesansu LSD. Nowe pokolenie osób zażywających kwas nie zostało wychowane na psychodelicznych kontrowersjach z przeszłości, kiedy zażywanie LSD było równoznaczne z aktem społecznego buntu. Bez krzykliwych ostrzeżeń przed psychozą lub uszkodzeniem chromosomów, czy też całego tego szumu wokół chwały rozszerzonej świadomości, jest mniej wybryków i niepożądanych incydentów. Rekreacyjne użycie LSD jako "technologii jaźni" ma swoje odpowiedniki w rozwijającym się przemyśle rozrywki hi-tech, który obejmuje komputerowe gry wideo, telewizję kablową, domowe wideo i filmy, których wielomilionowe efekty specjalne grożą przekroczeniem możliwości ludzkiego poznania. Sposoby zabawy z rzeczywistością to naprawdę wielki biznes. Wiele ówczesnych reklam telewizyjnych jest bardziej "psychodelicznych" niż najbardziej odjechany plakat z lat 60-tych. Korporacyjna adopcja psychodelii jest widoczna w reklamach telewizyjnych armii, które zawierają migające obrazy, efekty stroboskopowe, hard rock i slogan "Bądź wszystkim, czym możesz być ... możesz to zrobić w armii". Odrodzenie LSD w latach 80. jest częścią boomu na rekreacyjne używanie narkotyków w Stanach Zjednoczonych i Europie Zachodniej (gdzie wysoce upolityczniona kontrkultura nadal kwitnie w różnych miastach, w szczególności w Amsterdamie i Berlinie Zachodnim). Marihuana jest branżą wartą od 15 do 20 miliardów dolarów rocznie (co czyni ją trzecim co do wielkości amerykańskim biznesem, za Exxon i General Motors), mimo że federalne środki przeznaczone na egzekwowanie prawa antynarkotykowego wzrosły do 1,2 miliarda dolarów. Chociaż posiadanie marihuany jest w niektórych miejscach karane mandatem za parkowanie, przepisy dotyczące LSD są tak samo surowe, jak zawsze. LSD pozostaje sklasyfikowane jako narkotyk z Schedule I, kategorii zarezerwowanej dla substancji uważanych za niemające żadnej wartości medycznej. Badania naukowe nad LSD utknęły w martwym punkcie, a psychiatrzy, którzy kiedyś używali tego narkotyku w celach terapeutycznych, pesymistycznie patrzą w przyszłość. Pomimo tych ograniczeń, a może właśnie z ich powodu, podziemna sieć terapeutów LSD po cichu utrzymuje się w Stanach Zjednoczonych. Tymczasem CIA, która zawsze była w czołówce rozwoju psychofarmakologii, nadal prowadzi tajne badania mające na celu stworzenie bardziej wyrafinowanych form kontroli chemicznej. Pojawiły się nowe supermocne leki psychotropowe, które wpływają na zmysły w bardzo specyficzny sposób (jedna substancja, na przykład, zmienia tylko percepcję słuchową; pod jej wpływem wszystkie dźwięki stają się atonalne, podczas gdy inne ludzkie zdolności pozostają nienaruszone). Naukowcy zaczęli opracowywać inne związki o zastosowaniach rekreacyjnych, w tym afrodyzjaki czy "pigułkę z dwoma martini", która wywołuje stan upojenia alkoholowego bez późniejszego kaca. Niektóre z tych narkotyków - takie jak "designerska heroina" i "designerska kokaina"[13] - zostały już przeniesione z laboratorium na ulicę, a ich konsekwencje okazują się śmiertelne po dziś. Używanie kwasu w kontekście rekreacyjnym jest dalekie od tego, jak pionierzy LSD z lat pięćdziesiątych - zarówno szpiedzy, jak i lekarze - pierwotnie wyobrażali sobie jego przyszłość, ale to jest temat na inną historię... PRZYPISY: [1] - Joe Frazier - bokser, który trzykrotnie starł się z Muhammadem Alim. Pierwszą walkę wygrał, a w następnych dwóch został pokonany, odnosząc bardzo ciężkie obrażenia. [2] - Timothy Leary - jeden z największych orędowników i propagatorów LSD, założyciel licznych Kościołów i stowarzyszeń, wielokrotnie karany, w roku 1970 uprowadzony z więzienia przez odłam Czarnych Panter i wywieziony do Algieriii, gdzie wraz z ich przywódcą, Eldridge'em Cleaverem, próbował wywołać antyamerykańską rewolucję. W Algierii był przetrzymywany wbrew własnej woli. [3] - https://pl.wikipedia.org/wiki/Kundalini - Kundalini uznawana jest za moc i potęgę twórczą, kreatywną, stąd odpowiedzialna jest za wszelkie zdolności i talenty twórcze, artystyczne, architektoniczne oraz wynalazcze. Osoby zdolne do wielkich, bohaterskich czy twórczych, odkrywczych czynów uważane są za posiadające wielką moc kundalini. [4] - system religijno-filozoficzny powstały w Persji, uznający za zasadę bytu dwa przeciwstawne pierwiastki: światło i dobro oraz ciemność i zło. [5] - nowo pozyskany, zwykle gorliwy wyznawca i krzewiciel jakiejś religii lub ideologii [6] - muzyczna forma dramatyczna o komicznym charakterze, powstała we Francji w okresie baroku, łącząca tekst komediowy z piosenkami. Wodewil wpłynął na rozwój opery komicznej. [7] - https://en.wikipedia.org/wiki/Pied_Piper_of_Hamelin - legendarna postać umiejąca kontrolować umysł przy pomocy magicznego fleta. [8] - Mistagogia (gr. μυσταγογέω, μυσταγογία od μύστης 'wtajemniczony' i άγω 'prowadzić') – pojęcie religijne oznaczające wprowadzanie w misterium – duchową tajemniczą rzeczywistość. [9] - SDS to skrót od "Students for a Democratic Society". Była to prominentna organizacja aktywistów studenckich w Stanach Zjednoczonych w latach sześćdziesiątych XX wieku, znana z zaangażowania w ruch na rzecz praw obywatelskich, protesty przeciwko wojnie w Wietnamie i różne inne sprawy związane ze sprawiedliwością społeczną. [10] - https://pl.wikipedia.org/wiki/Realpolitik - polityka realistyczna, uwzględniająca jedynie rzeczywisty stosunek sił, wykluczająca wpływ czynników ideowych lub moralnych na decyzje polityczne - do Białego Domu ten termin wprowadził Henry Kissinger, sekretarz stanu w latach 1973-77. [11] - FBI nigdy nie ustaliło dokładnej definicji Nowej Lewicy. "Myślę, że to mniej więcej postawa" - powiedział urzędnik FBI komisji senackiej w 1975 roku. [12] - https://en.wikipedia.org/wiki/Cold_turkey - nagłe odstawienie substancji po stwierdzeniu fizycznego uzależnienia i wynikające z tego nieprzyjemne (a czasem zagrażające życiu) doświadczenie. Sprzeciwia się stopniowemu łagodzeniu tego procesu poprzez jego zmniejszanie w czasie dawki lub stosowanie leków zastępczych; jednakże w niektórych przypadkach preferowane może być podjęcie metody zimnego indyka, ponieważ ograniczanie intensywności może wymagać większej samodyscypliny. Jest to praktyka mniej zalecana niż stopniowe zażywanie za względu na kwestie zagrażające życiu. [13] - https://en.wikipedia.org/wiki/Designer_drug - Designer drugs, research chemicals, a po polsku nowe substancje psychoaktywne, potocznie zwanymi dopalaczami. ŻRÓDŁA: 1. Hunter S. Thompson (1971). Lęk i Odraza w Las Vegas 2. Albert Hofmann (1980). LSD: My Problem Child 3. Martin A. Lee, Bruce Shlain (1985). Acid Dreams - The Complete Social History of LSD: The CIA, The Sixties, and Beyond 4. Wikipedia 5. psychonautwiki.org 6. https://archive.org/details/navychatter/page/n1/mode/2up 7. independent.co.uk 8. nixonfoundation.org Specjalne podziękowania dla @ LuffyTeil za ulotkę, oraz @ hardy za pomoc w tłumaczeniu źródeł.
-
Grafika przedstawiająca Paelle wraz z paroma przystawkami kuchni hiszpańskiej. Kuchnia hiszpańska – jest to kuchnia europejska, która posiada specyficzne położenie na półwyspie Iberyjskim, która ma ok. 500 tys. km2. Posiada klimat podzwrotnikowy, w której dominuje ciepło. Kuchnia jest kojarzona kuchnią śródziemnomorską, gdzie wykorzystywane są świeże warzywa, owoce oraz szeroki dostęp do owoców morza. W kuchni hiszpańskiej (tradycyjnej) możemy znaleźć dwa nurty, które słyną głównie z regionalnych potraw. Pierwszą jest kuchnia wybrzeży, w której dominują ryby, owoce morza, ryż czy też sosy. Drugą nazywa się kuchnią wnętrza kraju, dlatego iż możemy znaleźć w większości potrawy mączne, mięsne lub przy zastosowaniu warzyw. CECHY KUCHNI HISZPAŃSKIEJ Urozmaicenie wynikające z wpływów innych krajów. Wykorzystanie produktów sezonowych i lokalnych. Najważniejsze elementy kuchni: oliwa, wino, czosnek. Doskonałe delikatne ofinki nadziewane anchois, tuńczykiem i łososiem. Popularność nasion roślin strączkowych i ryżu. Na wybrzeży dominują dania z ryb i owoców morza. Dostępne najlepsze gatunki ryb – włócznik, sola, dorada, żabnica i tuńczyk. Często potrawy jednogarnkowe. Coraz lepsza jakość win. Czym jest tapas? Tapas – tradycja pochodząca z Andaluzji za czasów arabskich – gdy pijano wino xeres, kieliszek nakrywano kromką chleba, plasterkiem szynki. Podawane jest na ciepło lub zimno, najczęściej jada się wczesnym wieczorem, z winem, sherry, piwem. Z tłumaczenia na nasz język jest to po prostu niewielka przystawka, którą dostaniemy zaserwowane w każdej restauracji lub barze w Hiszpanii. Jak wygląda przykładowy dzień z posiłkami u Hiszpanów? Śniadanie – ok. 9.00 – 10.00 Drożdżówka, bułka Bułka z masłem, wędliną, serem Pałeczki churros – wytwarzane z wyciskanego na gorący olej ciasta parzonego i smażone Tortilla Mocna czarna kawa lub czekolada Obiad – 13.30 – 15.00 Przystawka – zielona sałata, fasola groszek, karczochy Tapas Tortilla, paella, kiełbaski w ostrym sosie, fasola z cebulą i przyprawami, duszony bób z szynką, czosnkiem Marynaty z warzyw : papryka, oliwki, cebulki Kolacja – 20.00 – 21.00 Zupa Danie z ryb lub mięsa Deser np. lody, sorbet, krem Wino POŁOŻENIE KULTUROWE KUCHNI HISZPAŃSKIEJ Wpływy greckie - uprawa oliwek. Wpływy rzymskie – uprawa winorośli. Wpływy arabskie/mauretańskie – uprawa ryżu, melonów, owoców cytrusowych, migdałów, bakłażanów, szpinaku, trzciny cukrowej, szafranu Odkrycia geograficzne – pomidory, ziemniaki, kukurydza, avocado, dynia, kakao, słodka i ostra papryka Wpływy kuchni włoskiej, francuskiej i angielskiej Zamiłowanie do wędlin wieprzowych – pozostałość po arabskiej nie chęci do wieprzowiny TROCHĘ O NIEKTÓRYCH REGIONACH HISZPANII Kastylia – La Mancha i Madryt Upalne lata, chłodne zimny. Wiatraki – mąka z pszenicy. Dominuje pasterstwo owiec. Z mleka owiec popularny ser manchego. Region słynie z produkcji szafranu, dostarcza około 70% światowej produkcji. Mąkę wyrabia się nie tylko z pszenicy ale też soczewicy, ciecierzycy, kukurydzy, ziaren niebieskiej wyki. Jada się gaz pacho – żeby wykorzystać czerstwy chleb, zupa bywa z dodatkiem dziczyzny. Tradycyjną potrawą jest Migas. Ser Manchego – najlepszy, gdy dojrzewa co najmniej rok. W smaku zbliżony do parmezanu. Jada się go z chlebem, używa się do potraw zapiekanych. Migas – zupa z oliwy, czosnku, wody z dodatkiem mąki lub chleba. Tradycyjna potrawa śniadaniowa wykorzystująca resztki z poprzedniego dnia. Obecnie modne pierwsze danie może zawierać paprykę, szpinak, chorizo, bekon. Andaluzja – Sevilla Źródło owoców i warzyw w Europie w okresie jesienno-wiosennym. Uprawa pszenicy, oliwek, winorośli, dębu korkowego, cytrusów, szparagów, truskawek, owoców tropikalnych (mango,czerymoja). Słynie z ryb i owoców morza. Kadyks i Sewilla – hodowla byków (corrida i spożycie). Pozostałości po Maurach – ciasta i słodycze z migdałami, figami itd. Stąd pochodzi wino xeres. Znana zupa gazpacho blanco z migdałów, czosnku, bułki, oliwy i czosnku Gazpacho andaluz – zawiera pomidory, czosnek paprykę, ogórek, chleb, ocet i oliwę. Papas gaditanas – młode ziemniaczki z szafranem i orzeszkami piniowymi Katalonia – Barcelona Podstawowe produkty to chleb, makaron, ryż. Tradycyjną prostą potrawą jest amb Oli (chleb z oliwą, czosnkiem, solą, pomidorami, używa się pomidorów kiściowych, zielonkawych, mięsistych. Na co dzień popularne dania jednogarnkowe np. bullit – gulasz z duszonych warzyw, jadany koło południa. W kuchni popularne ryby i owoce morza, w tym hodowlane małże. Specjalnośc kuchni – potrawa jednogarnkowa zarzuela de Marico – małże, mątwy, krewetki, kawałki smażonych ryb,, razem duszone w ostrym sosie picada. Walencja Stąd pochodzi paella, która jest jadana na obiad, a zbyt ciężka na wieczorny posiłek. Wieloskładnikowe dania na bazie ryżu duszonego w oliwie z dodatkiem mięsa drobiowego, wieprzowego, z królika, owoców morza, papryka, fasoli szparagowej, grochu i karczochów. Region pochodzenia nugatu turon W części północnej – czarne trufle. Eksport do Francji. Specjalność regionu – szynka wołowa. Kraj Bosków – Vitoria-Gasteiz Kuchnia uważana jest za najlepszą w Hiszpanii. Dominują dania z ryb i owoców morza. Wykorzystuje się ryby solone i suszone - balcalao – suszony dorsz (sztokfisz), klipfisz-dorsz solony i suszony, kokotxa – typowe danie rybne z morszczuka. Lasy – dostatek dziczyzny, grzybów i kasztanów jadalnych. Inne znane dania : królik z orzechami laskowymi; grzyby duszone winie; pieczone jagnię. Nizinny z bujnymi pastwiskami i sadami z jabłkami i ogrodami. Tradycyjne przywiązanie do warzyw korzeniowych. Dostępność wołowiny: gulasz – z ogonów wołowych. steki z mięsa wołów które najpierw pracowały a potem szły pod nóż. Powszechna akceptacja fasoli która zastąpiła kasztany: czerwona fasola dodawana do zupy z wieprzowych żołądków i aromatyzowana porami. biała fasola niedojrzała gotowana z dziczyzna. Używa się bardzo dużo natki pietruszki, gdzie możemy ją spotkać w: salsa verde – delikatny sos na bazie oliwy z oliwek, czosnku,doprawiony natką pietruszki, podawany do ryb i skorupiaków. Chętnie pije się wina lekkie i młode oraz cydr. TYPOWE POTRAWY KUCHNI HISZPAŃSKIEJ Tortilla espaniola Rodzaj omleta z ziemniakami. Krojony jak tort w trójkąty. Jadany na zimno lub ciepło. Może być z dodatkiem papryki, pieczarek, szynki, chorizo, kurczaka, wątróbki. Potrawy z owoców morza Mule duszone w porze z pietruszką, skropione winem i sokiem z cytryny Jamochłon z wybrzeży Galicji – gotowany we wrzącej wodzie – zjada się jego galaretkę, słodkawy miąższ. Danie jest kosztowne. Caldereta – zupa z ryb (langustynek). Owoce może smażone na blaszce (a la planche). Potrawy jednogarnkowe Cocida lub Otta Do przygotowanie wykorzystuję się różne rodzaje mięsa, boczku, słonin, warzywa, kiełbas chorizo, kaszankę morcilla. Potrawa jest gęsta. Można podawać najpierw wywar a później mięso i warzywa. Można gotować w piecu do chwili odparowania płynu i lekkiego przypalenia potrawy – olla podrida. Potrawy na bazie czerstwego chleba i mąki, a takim przykładem jest: Gachas – zupa z gotowanej w wodzie pszennej mąki, jadana ze smażonymi sardynkami, pomidorami i papryczkami lub na słodko np. z miodem i cynamonem; przygotowanie przypomina przygotowanie zasmażki. SOSY HISZPAŃSKIE Romesco – z ostrej papryczki, migdałów, oleju, wina oraz smażonego i zmielonego chleba. Sofrito – z cebuli, czosnku i suszonych pomidorów w oleju. Picada – pasta z migdałów, czosnku, natki pietruszki, oliwy z oliwek i przyrumienionego chleba, służy do zagęszczenia rosołów z ryb i mięsa. Aioli – czosnek utarty z oliwą, może być z dodatkiem żółtka lub ugotowanego ziemniaka, jest dodatkiem do mięs, ryb, mątwy, skorupiaków oraz potraw z ziemniaków. Sanfaina – z duszonych strączków papryczki, bakłażanów, cukinii i oliwy. WĘDLINY Szynka jamon Iberio – ze świń rasy cerdo, karmionych jesienią żołędziami. Chorizo – pikantna kiełbaska wytworzona jest z grubo siekanego mięsa pozostałego po wykrojeniu szynek. Sobrosada – kiełbaska z drobno siekanego mięsa, papryczek i słoniny. Butifarra Blanca – kiełbasa z chudego mięsa, podrobów i słoniny. Morcillas – różnego rodzaju kaszanki, zawierają ziemniaki, ryż, kawałki dyni, cebulę, słoninę, orzeszki Pini i przyprawy. CREMA CATALANA – Krem kataloński Sporządza się z żółtek, cukru, mleka z dodatkiem mąki ziemniaczanej, cytryny, cynamonu. Mleko gotuje się z cynamonem i skórką z cytryny, żółtka uciera z cukrem. Na łaźni wodnej ubija się masę dodając mąkę i wlewając mleko. To by było na tyle z mojej strony o kuchni hiszpańskiej. Informacje przedstawione w artykule zostały wyciągnięte z wykładów z przedmiotu “Kuchni Świata”, która została mi przekazana w przeszłości do użytku własnego. Natomiast, jeżeli chodzi o grafiki to były używane z grafika google.es.
- 5 komentarzy
-
- kuchnia
- hiszpańska
-
(i 4 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Witajcie. Nazywam się Cyprian, mam 17 lat i jestem z Krakowa. Jestem graczem 1.6, od paru dni pogrywam na dd2 #2, serwer w sumie nie jest zły więc postanowiłem odwiedzić również forum! Mam nadzieje że będe sie z wami dobrze bawił !
-
zegnam sie pa pozdrawiam @ LLL
-
Cześć, mam 24 lata. Jestem z Katowic nie daleko Bielsko Biała. Moje zainteresowanie to gierki typu Counter Strike 1.6, Counter Strike Global Elitę oraz GTA 5. Witam was wszystkich serdecznie. Moje stanowiska na forum (csgo, cs 1.6) -admin dd2 -UnBanTeam -Moderator -Opkiekun -Admin Teamspeak -Junior admin Oraz miałem swój serwer Only AWP Miłego Dnia ❤️?
-
czesc wszystkim .. mam na imie Adrian pochodze z malego miasta Sokolowa Malopolskiego (obok Rzeszowa) uwielbiam grac w csa i gram od 6-7 lat tak jak sie przkonacie bedziecie mnie czesto widywac na serverach roznych gdyz iz poniewaz od 4 miesiecy przesiaduje na chorobowym i jeszcze pocisne zobacze ktory sie spodoba i do milego zobaczenia ps Dzieki badek za zaproszenie ps 2 ... jakbyście mogli polec ktos jakis server co zawsze sa ludzie
-
Cześć wszystkim, a więc tak, gram na codzie 401 od 3 miesięcy ale jeszcze nie miałem okazji się przywitać ze wszystkimi na forum dlatego postanowiłem założyć konto i to zrobić, oraz zobaczyc co ciekawego się tu dzieje jak i przeglądać forum żeby być na bieżąco ze wszystkim. Nazywam się Tomasz mam lat 25. Z polski pochodzę z DolnegoŚląska, a mieszkam za Granicą w Irlandii od 9 lat Pozdrawiam wszystkich gorąco ( I chyba to tyle XD )
- 20 odpowiedzi
-
- przywitanie
- cześć
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Nick: Cześć Ranga: Admin CS:GO Only Mirage Link potwierdzający otrzymanie grupy:
-
Witam wszystkich nazywam się Mateusz. Trochę informacji o mnie: mam 17 lat Mieszkam w Rzeszowie Gram w csgo od 4 lat Lubię: piłkę nożną i strzelectwo terenowe
-
Witam wszystkich tu zgromadzonych
-
Cześć Wszystkim, może ktoś mnie jeszcze pamięta? Aktualnie gram na starym już serwerze dd2#2 (jeszcze gdy był na innej Sieci :D) i wszystkich Was tam zapraszam :p
-
Witam wszystkich. Mam na imię Adam, mieszkam niedaleko Lublina. Interesuję się sportem, grafiką komputerową oraz pisaniem/edytowaniem pluginów. Jestem starym graczem legendarnego 1.6, jeżeli mogę się tak nazwać. ( od małego już śmigałem komandosem na kosie) . Na forum jestem już od dłuższego czasu, jednakże postanowiłem się przywitać, ponieważ mam w planach wesprzeć trochę forum (zawsze to jedna para rączek więcej). Tyle ode mnie, witajcie jeszcze raz. @ Apple Daddy ? dziękuję bardzo za jabłuszko, chcesz buziaka w zamian? haha
-
Siemanko, jestem Jakub, mam 17lat, gram w gry, karam boty. Widzimy sie na dd2
-
Siema wracam na sieć po ponad rocznej przerwie bo dzięki wirusowi nie ma co robić... O sobie powiem krótko, mam na imię Jakub mam 15 lat i gram sobie na jb, pewnie niektórzy mogą mnie kojarzyć Mam nadzieje że zostanę na dłużej
-
Cześć! W obecnej sytuacji czasu jest wiele, natomiast pomysłów, aby ten czas zagospodarować jedynie w domu niewiele. Postanowiłem więc wrócić do gry, która dawała mi wiele przyjemności przez większość mojego życia. Kiedy jeszcze orientowałem się na polskiej scenie cs'a, Wasza sieć była wówczas wysoko, stąd wybór padł na 1shot2kill.pl Na imię mi Kamil. W tym miesiącu skończyłem 22 lata (świetne urodziny swoją drogą w czasach kryzysu i epidemii..). Napiszę resztę postu, tak jakbyśmy żyli życiem, które nie zwiastowało żadnej epidemii. Aktualnie jestem studentem II roku kierunku Logistyka na Akademii Wojsk Lądowych we Wrocławiu (student cywilny). Oprócz tego pracuję w gastronomii jako kucharz w jednej z lepszych suszarni we Wrocławiu. Co ciekawe, nie jadam ryb ani owoców morza (o ironio), natomiast serwujemy również zupy kuchni japońskiej (rameny, pho bao, zupa tajska itd.), więc każdy znajdzie coś dla siebie. Generalnie właśnie moją główną zajawką na życie odkąd wyjechałem na studia jest gastronomia i gotowanie, które sprawia mi niesamowitą przyjemność, a co za tym idzie również robię to dobrze. Oczywiście nie samym jedzeniem człowiek żyje, może i na tą chwilę jest to moja główna zajawka, natomiast całe moje życie warunkuje sport, a dokładniej piłka nożna. Jestem kibicem Realu Madryt odkąd pamiętam. Ta dyscyplina sportowa odgrywa w moim życiu ogromne znaczenie, między innymi dlatego studiuję we Wrocławiu, pierwszy raz w tym mieście pojawiłem się na zlocie z okazji finału Ligi Mistrzów w 2018 roku, stąd same pozytywne wspomnienia co do tego miasta. Dla miłośników zwierząt również coś znajdę w swoim repertuarze. Od około 8 lat zajmuję się hobbistycznie hodowlą zwierząt egzotycznych. Przez moje cztery ściany przewinęła się masa zwierząt. Wyszczególniając były to między innymi ptaszniki, kameleony jemeńskie, gekony lamparcie, modliszki, agama brodata i moi faworyci - pytony królewskie. (Swoją drogą zapraszam do obejrzenia autorskiego filmu sprzed lat https://www.youtube.com/watch?v=WHwWDXonFxg Jeśli chodzi już o scenę stricte counter-strike'a , bo już przynudzam. Swoją przygodę zacząłem ponad 10 lat temu, jak zapewne się domyślacie byłem adminem nie raz, nie dwa, nie trzy. Obecnie moja forma woła o pomstę do nieba, więc bądźcie dla mnie wyrozumiali Już samo to, że serwerów do gier szukałem wpisując "lista serwerów wiaderko", świadczy o tym jak dawno mnie nie było Niegdyś był to najbardziej prestiżowy i opłacalny ranking serwerów, który z dnia na dzień robił 30 graczy na serwerze. Z największych sieci, jakie pamiętam, na których pełniłem funkcje to CS-SE/Satellite JustNet i naprawdę wiele wiele innych, jeśli mam być szczery to naprawdę było tego tyle, że jest to nie do zapamiętania. Rzecz najważniejsza i od razu się ustosunkuję na przyszłość do pewnego tematu. Steam, który posiadam, jest mój. Niestety jednak przy próbie logowania miesiąc temu zorientowałem się, że nie mogę się do niego dostać, a przypomnienie hasła na adres e-mail nie przychodzi. Oczywiście został skradziony cały steam. Koniec końców obsługa Steam zdołała mi go przywrócić na mój obecny adres e-mail. Niestety została mi na stałe zablokowana gra CS:GO, więc proszę się nie zdziwić jeśli wpisze ktoś numer mojego steama do banid.pl, jeśli ktoś potrzebowałby dowodów, mam oczywiście korespondencję z zespołem Steam. Słyszałem również, że można grać za darmo na jakimś darmowym cs:go czy coś takiego? Może ktoś mnie wtajemniczyć? Pozdrawiam, Kamil/zielony10!
-
Siemaszko, nie wiem które to już przywitanie i które to "pożegnanie" No ale tak wróciłem jeszcze nie wiem na ile, czy na stałe czy na miesiąc może dwa Pozdrawiam wszystkich tych starych jak i nowych Mam nadzieję że Cod 201 będzie się rozwijał jak do tej pory jak i również inne serwery i forum Do zobaczenia na serwerach (Family Kontent) widzę Cię ••
-
Cześć z tej strony PEPUS od niedawna zacząłem gre na only dd2 i myślę ze zostanę dłużej. Czekam na was na serwerze pozdro!
-
Cześć wszystkim! Mam na imię Asia, w CS'a gram parę ładnych lat. Można mnie spotkać na serwerze Zombie, w zeszłym roku grałam na nim pod moim imieniem, a nawet przez chwilę byłam adminką, także pozdrawiam tych którzy może jeszcze mnie pamiętają Miło znowu pograć, także pewnie do zobaczenia na serwerze, może wpadnę też na inny serwer niż Zombie !
- 28 odpowiedzi
-
- przywitanie
- cześć
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Przy okazji wydania kompilacji 19569 (Windows 10 20H2) w szybkim kręgu aktualizacji Microsoft poinformował o nowych ikonach, które stopniowo będę dodawane do systemu. Część z nich trafiła już lub dopiero ma trafić do wydania Release Preview. Okazuje się, że te zmiany nie są koniecznie związane z którąś wersją Dziesiątki, bo zaczęli je zauważać także użytkownicy wydania stabilnego. Robiąc któreś z kolei przemeblowanie w programie Windows Insider, Microsoft powiadomił o zmianie sposobu dostarczania nowych funkcji. Chociaż są one testowane przykładowo w kompilacjach 20H2, to nie muszą ostatecznie zadebiutować właśnie w tej wersji. Niektóre — jak choćby te ikony — mogą trafić do Windows wcześniej, inne później, a jeszcze inne — wcale. A jako że zmiana ikon nie jest jakimś drastycznym zabiegiem z technicznego punktu widzenia, nic nie stoi na przeszkodzie, by zaktualizować je już we wcześniejszych wersjach Okienek, jak choćby w 19H2, czyli ostatnim wydaniu stabilnym. Zmiana, na którą natknęli się dziś nie-Insiderzy, dotyczy ikon Poczty i Kalendarza. Nie ma wątpliwości, że za nimi pójdą ikony pozostałych aplikacji. Przyczepić się tu można w zasadzie tylko do jednego. Jak można zobaczyć na pierwszym zrzucie ekranu, tło ikon na liście wszystkich aplikacji oraz przypiętych kafelków jest niebieskie, nawet gdy ustawiony jest inny kolor wiodący. Jak prezentują się nowe ikony i jaką filozofią kierują się ich projektanci? Więcej na ten temat przeczytacie w naszym tekście: System wewnątrz systemu, czyli jak zostały zaprojektowane nowe ikony w Windows 10?. Przeczytaj cały wpis
-
Siemanko od niedawna wróciłem do gry w cs'a wraz z tym trzeba było znaleźć jakiś odpowiedni dla mnie serwer no i znalazłem was Mam nadzieje, że zostanę tutaj na dłużej więc wypadałoby się przedstawić. A więc mam na imię Seweryn mam 18 lat pochodzę z okolic Gdańska (woj. Pomorskie) interesuję się gierkami komputerowymi ale to nie znaczy, że nie znam życia poza nimi W wolnym czasie gram w piłkę nożna i uprawiam także inne sporty m.in. Airsoft z którym różnie u mnie bywa, ponieważ raz się w to " bawię " raz to odstawiam w zapomnienie pewnie z braku czasu na to ale myślę, że kiedyś się to zmieni Co tutaj się dużo rozpisywać jestem leniwym a zarazem humorystycznym człowiekiem pracuję także jako mechanik samochodowy gdzie ta leniwość strasznie dokucza ale daje rade hah. Myślę, że to wystarczy jeżeli ktośby chciał się o mnie dowiedzieć więcej czy też ma jakieś pytania do mnie to zapraszam na priv. Możecie mnie znaleźć na serwerze pod nickiem: 77 Sewekk 43 [cieco] Gram na serwerze CS:GO mod ffa oraz myślę nad zagraniem w COD:MW 401lv. Pozdrawiam Serdecznie Seweryn
-
Witajcie ! Mam na imię Hubert i za niedługo będę kończył 21lat. Moja grota gracza znajduję się w małej miejscowości na Podkarpaciu ( Pod granicą Ukraińską ). Miałem ponad roczną przerwę od gry ale znowu wracam do regularnego klikania w tą giereczkę. Od kilkunastu dni stały bywalec serwera only dd2 , więc będziecie mnie częściej widać jak i w grze tak i na forum.
-
Ostatnio przeglądający 0 użytkowników
- Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.