Witam.
Stworzyłem ten temat z myślą o opowiadaniu swoich przeżyć w piłce nożnej.
Ja oczywiście zacznę.
-Moja historia z piłką zaczęła się jak miałem 8lat. W tym wieku grałem z starszymi.. dużo starszymi kolegami, uczyłem się nowych zagrań, sztuczek. Na ogół bardzo przykładałem głowę do dryblingu, dużo oglądałem Messiego.
No i w końcu pierwszy klub. Klub miał tylko rocznik 3 lata starszy więc bez zastanowienia zacząłem przychodzić na treningi, jeździć na mecze. Jak to zwykle młodzież nie w swoim roczniku (młodsza) dostawała bardzo mało minut, lecz wtedy tak kochałem piłkę, że każda minuta sprawiała mi radość. Klub ten był zaniedbały przez trenera i postanowiłem odejść jak już dorosłem (12 lat). Ten okres był dla mnie najlepszy do pokazania się. Zacząłem przygodę w klubie który od lat był uporządkowany, a sam prezes bądź trener mieli niesamowitą pasję do gry. Zacząłem grać w swoim roczniku, rozwijać się psychicznie i jako piłkarz. Przyszedł pierwszy sezon.. 3 miejsce w lidze, bodajże 11 goli. Grałem wtedy na pozycji środkowego pomocnika defensywnego, bramki zdobywałem strzelając z dalszych pozycji. Po pierwszym sezonie przyszedł czas na drugi. Drugi był o wiele owocniejszy niż pierwszy. Drybling, szybkość to były moje aspekty, które na ŚP są niepodważalne. Dorobek mój to ok. 18 bramek. "Talent" (jak to powiedział trener) dostrzegł klub z Warszawy, "Talent Warszawa", testy- niesamowite przeżycie. I tutaj historia zaczyna spadać w dół. Zaczynam tyć..(50kg->70kg), szybkość już nie ta sama, forma? O formie mogłem zapomnieć, nie potrafiłem wejść dobrze w mecz, dopiero później zyskiwałem sił aby pociągnąć drużynę. I tak do dziś. Już jest lepiej i pnę się co raz to wyżej.
A Wy? Jak zaczynaliście z piłką?
ps. chętnie poczytam, lubię otwartych ludzi na takie tematy.