Dobry występ reprezentacji Polski w meczu z Włochami (1:1) nie przeszedł bez echa w europejskich mediach. Niemiecki "Bild" zauważa, że Polaków stać było nawet na więcej, a winnym braku wygranej uznaje piłkarza Wolfsbura Jakuba Błaszczykowskiego. Już sama obecność Kuby na liście pierwszych powołanych przez Jerzego Brzęczka wywołała w Polsce sporo dyskusji. Przecież nowy selekcjoner zrezygnował z kilku piłkarzy, którzy odgrywali ważne role w drużynie Adama Nawałki. Powód? Słaba forma lub brak regularnych występów w drużynie klubowym.
Błaszczykowskiego jakby to nie dotyczyło. Skrzydłowy zagrał w tym sezonie w Wolfsburgu siedem minut, więc formy zbudować nie miał prawa. Tymczasem nie dość, że dostał powołanie, to w Bolonii wybiegł w podstawowym składzie. I o ile Brzęczek może cały piątkowy debiut zapisać na duży plus, o tyle z decyzją o wystawieniu 32-letniego piłkarza nie trafił. Pomocnik był najsłabszy w polskich szeregach, w ofensywie nie zaprezentował absolutnie nic, a w obronie, mimo wielkich starań, popełnił błąd, który kosztował Biało-Czerwonych wygraną na trudnym terenie. Przyznać trzeba jednak, że jeśli chodzi o skrzydłowych Brzęczek nie miał wielkiego wyboru. Na dzień przed meczem w Bolonii kadrę z powodu urazu opuścił Maciej Makuszewski.
Słaby występ Błaszczykowskiego nie umknął uwadze w Niemczech, gdzie piłkarz na co dzień występuje. "Kuba zabrał Polakom wygraną" - zatytułował swój artykuł "Bild", wyraźnie nawiązując do bezmyślnego faulu pomocnika na Federico Chiesie w polu karnym. "Zapobiegł zwycięstwu Polski. Biało-Czerwonych było stać na więcej, niż tylko na remis. Kuba w 78. minucie zupełnie niepotrzebnie sfaulował Chiesę. Wyraźny karny. Włosi szczęśliwie uratowali punkt, bo Kuba miał zaciemnienie" - napisano w popularnym dzienniku.
Sam zainteresowany tuż po meczu się bronił. - Rzut karny? Sędzia podejmuje decyzję, mnie trudno jest obiektywnie ocenić sytuację, bo byłem w nią zaangażowany. Moim zdaniem jednak wcześniej trafiłem w piłkę, a potem w nogi przeciwnika - mówił piłkarz, który zanotował 101. mecz w barwach narodowych i już tylko jednego brakuje mu do rekordzisty Michała Żewłakowa.
Polacy rozpoczęli rywalizację w grupie C dywizji A Ligi Narodów od cennego wyjazdowego remisu 1:1 z Włochami. W tych rozgrywkach czekają ich jeszcze rewanż z Azzurri i dwa starcia z mistrzami Europy Portugalczykami. Jeśli wygrają rywalizację w grupie, zagrają w Final Four dywizji A i będą mieć szansę na awans do mistrzostw Europy 2020 jeszcze przed startem eliminacji.
Źródła:
1, 2.