Znajdź zawartość
Wyświetlanie wyników dla tagów 'Verba' .
-
"Jej zagubiona dusza krąży do teraz, Ja po jej nagłej śmierci wciąż nie mogę się pozbierać, Ty nie oceniaj ludzi po okładce jak ich nie znasz, nie mogą się uśmiechać dlatego śmierć ich zabiera"
-
"Dziś wiem, kochałem Cięęę i byłaś dla mnie wszystkim, nie liczyło się nic. Bo w życiu tak już jest, czasem tracimy bliskich, pozostają nam łzyyyyyyyyy."
-
"Słuchamy serca, co prowadzi nas na cmentarz Zakochani uważamy, że rozum to bluźnierca Zaślepieni zapominamy o sobie, nie licząc się ze sobą gdy się liczy inny człowiek [Refren] Kiedy miłość prowadzi nas do grobu Skokiem z mostu lub rozbiciem samochodu Ranami na nadgarstkach albo tabletkami Czemu się łamiemy, kiedy zostajemy sami? Kiedy miłość jest ważniejsza od nas samych Chociaż dla niej jesteśmy do bani Moglibyśmy w ogóle nie istnieć Zamiast iść do przodu wpadamy na mieliznę [1 zwrotka] Obudziła się z bólem głowy kolejny raz Pierwsza myśl - "Znów musiałam krzywo spać" Wzywają obowiązki, pora wstać Ketonal nie pomaga, ale jakoś trzeba trwać Znowu ten autobus i ludzi twarze pogardliwe Choć jeden gość uśmiecha się życzliwie Spoko typ, ale odwagi brakuje by zagadać Więc lepiej se daruję Stres, bo on wstaje, idzie z końca autobusu Podchodzi, ona stoi tak w bezruchu "Siema, co tam, jak tam?" - zagaduje do niej Ona spięta odpowiada choć czuje, że zaraz spłonie Od słowa do słowa, kontaktów wymiana Proszę, taki miły dzień, a się nie zapowiadał Potem pisanie i w końcu spotkanie Nie przewidzisz nic, wszystko na spontanie [2 zwrotka] Dni mijały, ale nie znikał ból głowy Matka mówi "Do lekarza idź, co ci szkodzi" Potem rezonans, ugięły się nogi Nieoperacyjny krwiak śródczaszkowy Miłość kwitnie gdy życie ulatuje z niej Ze strachu, że odejdzie od niej bała przyznać się Odpychała myśli złe łykając proszki Lecz uciekał jej czas bezlitosny Pewnej nocy obudził go koszmar Pisał do niej "Kocham cię, nikomu nie oddam" Niestety już wiadomości nie czytała O piątej rano karetka wezwana Wsiadł do auta i ruszył przed siebie Nie myślał nigdy, że życie sobie odbierze W sercu ból, w głowie myśli mnóstwo Zjechał z drogi popełniając samobójstwo"
-
"Na jednym kole w porannym słońcu, samotny żeglarz z dala od lądu, Z dala od portu, od swej kobiety, Nie wiem czy wrócę, nie chcę zapeszyć Ona tam czeka, licząc że wróci, Bez czarnych myśli by losu nie kusić, Modli się tylko po cichu w duszy, Ale Bóg na jej prośby jest głuchy."
-
Zwrotka 1: Tam na poboczu za ostrym zakrętem - ślady hamowania i plastiki rozciągnięte, jeszcze nie dawno dawaliśmy ognia, Lecz zakończyła się pewna historia, bezduszny wiatr znów rozwiewa kwiaty, jesień wymaże hamulców ślady, deszcz zmyje wkrótce benzyny plamy, Ale nie zmyje w tych sercach rany. Te wszystkie trasy o wschodzie słońca, życie zdawało się nie mieć końca. Te kilka maszyn w bojowym szyku, nie da się zapomnieć tego ryku. Dziesięć tysięcy obrotów na blacie, nowy sezon szedłeś po bandzie, byłeś moim najlepszym kumplem, czemu kazałeś nam nieść swoją trumnę? Przed laty dzieciak z moto plakatami, ninja, cbr'ka i ducati ozdabiały ściany, gdy ścigacze leciały ulicami mówił: "Taki chcę mieć" zawsze podjarany. Potem skupienie w pogoni za hajsem, po pierwsze używki po glebach nie ważne. Ogień na tłoki, nie raz silnik zatarty, jazda na kole i pierwsze burn outy. Miałeś dwie miłości: dziewczynę i ninję i czasem nie wiedziałeś z którą spędzić weekend. Kiedy pierwsza jest o drugą zazdrosna, bo ona cię kocha a tamta jest bezlitosna. Miałeś uważać, obiecywałeś, bo przy prędkościach czasu brak na alert. Sekund ułamki, szklane odłamki, na skórze ciarki i na wieki zaśnij. Refren: Kochałeś życie tak jak nikt, miałeś na przyszłość plany. Czemu musisz dziś przemierzać świat, niebieskimi autostradami? Zwrotka 2: Wszyscy odejdziemy, zabraknie nas, ale z myśli wypieramy jeszcze przyjdzie czas. Nie żałuj niczego co dało Ci uśmiech, kochaj żonę a smutki odkładaj na później. Żyłeś pełnią życia, zostawiłeś pustkę, szybkie życie, czasem oznacza zbyt krótkie, mamo nie martw się wszystko pod kontrolą, chodź asfalt nie wybacza kiedy los pisze nekrolog. Wkrótce wyjedziemy i obyśmy powrócili, gdy adrenaliny jest więcej niż benzyny. Rodzimy się by latać, latamy by żyć - do śmierci trzy sekundy to codzienny sprint. Kumple pamiętają choć ciebie już nie ma, Twoją historię pochłonęła ziemia. Wszyscy tu są łatwo ich rozpoznać, ze stu ścigaczy żałobny orszak. LWG
-
Ostatnio przeglądający 0 użytkowników
- Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.