Skocz do zawartości

Znajdź zawartość

Wyświetlanie wyników dla tagów 'ławeczka' .

  • Wyszukaj za pomocą tagów

    Wpisz tagi, oddzielając je przecinkami.
  • Wyszukaj przy użyciu nazwy użytkownika

Typ zawartości


Forum

  • Giveaway / Partnerzy
    • CaseHug.com 🎁
    • PirateSwap / Instant Gaming
  • STREFA TYPERA
    • FIFA World Cup 2026
  • Forum główne
    • Regulaminy
    • Ogłoszenia
    • Organizacja
    • Konkursy
    • Rekrutacja
    • Strefa zakupów
  • Strefa kreatywna
    • Redakcja
    • Grafika
    • Książki i Twoja twórczość
  • Strefa banów
    • Counter-Strike 1.6
    • Counter-Strike 2
    • Counter-Strike: Global Offensive
    • Serwery głosowe
  • Serwery Counter-Strike 1.6
    • CS:GO MOD
    • COD 401
    • DIABLO MOD
    • Only DD2
    • ZM+EXP
    • AIM / AWP
  • Serwery Counter-Strike 2
    • Mirage
    • Losowe Moce
    • AWP
  • Serwery Counter-Strike: Global Offensive
    • Mirage
    • Losowe Moce
  • Serwery głosowe
    • TeamSpeak
    • Discord
  • Forum komputerowe
    • Counter-Strike
    • Inne gry
    • (CMS) Systemy zarządzania treścią
    • Komputery i oprogramowanie
    • Urządzenia
  • Inne
    • Życie
    • Polecane przez użytkowników
    • Sport
  • Archiwum
  • Alcoholic Squad Alkohol
  • Gracze COD 201 Luźne pytania/sugestie
  • Gracze COD 201 Zabawne sytuacje z serwera

Kalendarze

  • Ważne wydarzenia
  • Alcoholic Squad Kalendarz Konkursowy
  • Gracze COD 201 Wydarzenia.

Kategorie

  • Podsumowanie miesiąca - Gazetka
  • Z życia wzięte
  • Gry
  • Technologie i Komputery
  • Konsole

Kategorie

  • Forum
    • Moje konto
    • Grupy
    • Ostrzeżenia
    • Rangi & odznaki
    • Dotacje i subskrypcje
    • Inne
  • Serwery
    • Bany
    • Skiny
    • Podania na stanowiska
    • Informacje
  • Sklep CS 1.6 & CS2
    • Sklep

Kategorie

  • 1shot2kill
  • Counter-Strike
  • League of Legends
  • Minecraft
  • Pozostałe gry
  • Filmy, seriale & anime
  • Inne
  • Święta 🐣

Blogi

  • Gazetka
  • Z życia wzięte
  • Gry
  • Technologie i Komputery
  • Konsole

Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki, które zawierają...


Data utworzenia

  • Od tej daty

    Do tej daty


Ostatnia aktualizacja

  • Od tej daty

    Do tej daty


Filtruj po ilości...

Dołączył

  • Od tej daty

    Do tej daty


Grupa podstawowa


Tytuł


Imię


Lokalizacja


Procesor


Karta graficzna


Pamięć RAM


Smartfon


System


Laptop


Facebook


Instagram


Snapchat


PlayStation Network


XBOX Live


Steam


Github


Discord

Znaleziono 8 wyników

  1. Gość

    Ławeczka w parku - Tyle było dni

    Tyle było dni, do utraty sił,Do utraty tchu, tyle było chwil,Gdy żałujesz tych, z których nie masz nic,Jedno warto znać, jedno tylko wiedz..* No właśnie. Co wiesz? Czym się kierujesz? I najważniejsze pytanie. Co osiągnąłeś? - Jakim cudem Ty tu jesteś? Jak? Toć nie piję dziś. Nie siedzę na ławeczce, nie rozmyślam, nie jestem?! - Jesteś. Tak jak i ja. Codziennie rano, gdy się budzisz, myjesz pysk, sprawdzasz meile i wk******z się na łajzy drogowe. Codziennie gdy wracasz z pracy, pieklisz się za meile zwrotne od szefa, za nietrafione oferty i wyładowujesz swój gniew na te ofermy co złapały prawko w Lays'ach. Jestem wtedy gdy pijesz, gdy leżysz i rozmyślasz, co by było gdyby. Wtedy, gdy przewracasz się z boku na bok podczas snu. Jestem zawsze. Nie zauważyłeś tego? - To bez sensu. Niby jesteś zawsze. A objawiasz mi się jak Jezusik w Tęczu, tylko wtedy gdy piłem i siadałem na ławeczce w naszym parku.. - Odzywałem się tylko wtedy, gdy Ty tego potrzebowałeś. Gdy bałeś się podjąć jakąkolwiek decyzje. Gdy wiedziałeś, że źle robisz. - Tak jak z tą mamuśką? He he, zaliczone i trafione! - TAK!! Z nią, z małolatą z biura, z dziewczyną ze stażu, , no i niby z tą obecną.. co do której obaj nie mamy pewności. - Eeeee! Czekaj Pan. Wiesz to wszystko, bo Ci o tym mówiłem. Tam, wtedy. - Tak. Ale.. Kilka godzin wcześniej. Środa. Kolejny dzień nudy. Latania po klientach. Wstałem wcześniej. Odpaliłem nową płytę The Black Keys, pokochałem ją z miejsca. Dzień zaczął się dobrze. Tylko trzy nieodebrane smsy i 2 meila od klientów, bo jednak musieli truć du**ę po nocach. Odpaliłem czajnik, wsypałem 2, choć po chwili namysłu 3 łyżeczki kawy. Lekko drżącą ręką dosypałem również dwie łyżeczki cukru. Skończył. Zalałem wodą, wlałem trochę mleka i poszedłem się wykapać. Nie cierpię gorących rzeczy, poza prysznicem. Po 7 minutach wyszedłem w rytmach "Run Right Back" **, ochh ta płyta mnie pobudza do życia! Wypiłem już prawie letnią kawę trzema łykami, odpaliłem papierosa w samym szlafroku i zanosząc się rytmem muzyki wbiłem na balkon. Czułem, że to będzie dobry dzień. Wyspałem się, a to najważniejsze. Dziś akurat, ze względu na pogodę, gdzie słońce padało od rano, a na niebie żadnej chmurki nie było; wybrałem koszulę z Reserved, spodnie H&M i półbuty, oczywiście wypastowane. - Tak. Ale.. co z tą dziewczyną? - Kobietą. - Niech Ci będzie, cokolwiek. Jak Ci z nią? Jesteście razem choćby? - Co Ty? Ocipiałeś do reszty, czy dopiero mnie poznałeś? - Rzecz w tym, że Cię znam nie od dziś. Uwierz mi. - Dopiero poznaję, właśnie do niej jadę. Z kwiatami, bez myśli o seksie, czujesz to? W tym swoim neandertalskim móźdżku? HAHHA, chyba w końcu trafiłem na kogoś konkretnego! - Nie za szybko jedziesz? - ZNAM swoje auto i swoje możliwości, więc wal się. - Mhm... No właśnie. Co wiesz? Czym się kierujesz? I najważniejsze pytanie. Co osiągnąłeś? - Znowu zadajesz mi te pytania. Powtarzasz się. Ale ok. Odpowiem. Co wiem? O życiu? Mając 30-parę lat? Nic. Czym się kieruję w życiu? Raczej prestiżem. Dobra firma, ciekawy wygląd i przyciągający wzrok samochód. Co osiągnąłem? Nie wiem. Rodzina jest ze mnie dumna, że tak daleko zaszedłem. Sam osiągnąłem szczyt. Ale chamstwa i bezczelności w stosunku do ludzi. Taka praca, sam wiesz.. Jedynie poprzez badania dentystyczne dało rozpoznać się to, co zostało z Filipa. Zginął, gdy jego auto wpadło w poślizg i uderzyło z nadmierną prędkością w drzewo. Zginął Filip, niech żyje Filip! Zniknęła duma i chamstwo. Zniknął bawidamek. Umarło sumienie. To, które zawsze mówiło coś, czego bał się człowiek wyrazić w słowach. Tą prawdę, którą próbował ukryć pod zgiełkiem myśli. Żebyś biegał, jak chomik w kółku i gonił pieniądzeWygaś w sobie zazdrość, chciwość, zło i rządzę.. *** *Marek Grechuta - Dni których nie znamy. ** The Black Keys - Run Right Back *** DonGURALesko - Poczekaj Moment. Dedykacja tym razem dla wszystkich. Tych, którzy spędzili miłe chwile czytając ową Ławeczkę. To już koniec. Dziękuję za uwagę i dobre słowa od Was! Jesteście wspaniałymi czytelnikami!!
  2. Gość

    Ławeczka w parku - Kim jestem?

    -Kim jesteś?-Jak to kim? Człowiekiem, mężczyzną. Poza tym, to no.. Filip jestem. "Irytujemy się drobiazgami, czyli rzeczami, które tak naprawdę nie mają znaczenia. Nasze życie staje się ciągiem tanich, niepotrzebnych dram. Zamiast żyć, odczuwać, cieszyć się, napierdalamy na nieustającym wkurwie". Piotr C. "Brud" Miejsce akcji :Ławka w parku.Czas akcji:Wczesna wiosna(kalendarzowa niby)Godzina akcji:Po 17-stej, wolna sobota.Bohaterowie:Narrator i postać poboczna. Ahhh, w końcu ta zima ustąpiła. Mrozy, śnieg i sól w końcu poszła się jebać. Mogłem ostatecznie odstawić służbowego Focusa. Masakra, nie dość, że w dieslu, to jeszcze trzeba dbać jak o swoje, bo inaczej szef się piekli. Poza tym.. jak człowiek może iść na spotkanie służbowe, odwalony w Wolczankę, a wysiada z Forda? Jeszcze w granatowym kolorku. Wstyd i siara. Moja kruszynka spędziła zimę w ocieplanym garażu, choć tyle mogłem dla Niej uczynić. Jednak gdy do Niej wsiadłem, po paru miesiącach rozłąki, czułem się jak żołnierz na przepustce ze swoją kobietą. To jak wskakiwała na obroty, jak była ciekawa świata i nie odpuszczała, choć rozsądek bywał kapryśny, tak ona łykała, po same bile, kolejne kilometry. A odświeżony lakier, czyste wnętrze, oraz głośne audio podkreślało tylko moje odczucia co do jej intencji. Uderz w gaz, nie oszczędzaj mnie, nie baw się, a daj mi tej ostrej rozkoszy, która wyciągnie nas ponad żywot ludzi zwykłych.. Ale to było rano. Teraz spoglądając na swojego Tissota widzę, że jest lekko po 17-stej. Szkoda, że dzień dalej chyli się ku martwicy. Pora rozpocząć kolejny sezon. Wraz ze mną ten czas spędza Jack oraz Malboro. Pełna paczuszka tylko czeka. A Jacek jest dobrze już zagotowany, tj. nie ma już połowy butli. Miałem ja Cię całą, gdy wychodziłem z mieszkania. Spacerując po naszym parku, wypiłem połowę, ot tak. Zastanawiając się, dzięki czemu osiągnąłem to, co mam w tej chwili, tej sekundzie i tym momencie. Usiadłem. Na mojej ławeczce. Ledwo co mój półdupek ogarnął miejsce, tak nagle pojawił się on. Nie wiem jak to zrobił, czarodziej jaki czy kto. Ale to dokładnie ten sam typ, którego próbowałem odpędzić czas jakiś temu. - Witaj. - Cześć. - odpowiedziałem skromnie. - Dawno się nie pokazywałeś. - Praca, dom, rodzina. - zażartowałem. - Czemu pijesz znowu? - odpowiedział mój niechciany towarzysz. - Kiedy świat na trzeź.. - Na trzeźwo jest nie jest nie do przyjęcia, ta, ta. Znam ten tekst, nie tylko Ty oglądałeś ten film. Pytam się dlaczego znów pogrążasz się w odmęty alkoholu. Całkiem dobrze Ci szło bez niego. - Jakby Ci to powiedzieć w dyplomatyczny sposób, byś się odjebał? - zapytałem schludnie. - Nie da się. Ta ławeczka jest niemal jak magnes. Przyciąga nas obu. - Jesteś ch***m, wiesz? - Niestety, ale jedynie Twoim Sumieniem. Tym uśmiechem co rano, tym wkurwieniem w pracy, tym elementem obojętności, gdy czujesz, że nic nie zdziałasz w tym zepsutym świecie. - Dobra, dobra. Czego chcesz tym razem? Znowu mam Ci prawić słowa? Jakoby mi nic nie wychodziło itepe? A, żebyś się zdziwił, bo jednak poznałem kogoś normalnego. Bez jakiegoś seksu, czy nagabywania. Wal się gościu. Idzie ku lepszemu, więc czego znów ode mnie chcesz? - Dobrego słowa. - A co to według Ciebie jest? Mam zapinać pasy jak jeżdżę autem, czy mam życzyć ludziom, jak modelki, pokoju na świecie? - Dobrze wiesz, co byś chciał. - Gościu. Albo się ode mnie odwalisz, albo nigdy w życiu TU nie wróce. - Tak jak Ty zacytowałeś ten dzień, tak i ja przytoczę słów kilka " Ludzie zakochują się i nienawidzą, piją wódkę, palą papierosy i tęsknią za czymś, czego być może nie ma i nigdy nie będzie." - Ahh.. - westchnąłem nieuradowany. - Za czym tęsknisz więc, kogo nienawidzisz, po co pijesz i za czym podążasz? - Jesteś gorszy niż reportem w Uwaga TVN. Ale, bym mógł Ci odpowiedzieć na to pytanie.. hmm, daj mi chwilę. Wypijam resztkę z butelki. Raptem setkę na raz. Pali me gardło, ale nie daję mu chwili odpoczynku. Macam się po kieszeniach i wyciągam sfatygowaną paczkę fajek. Potrząsam opakowaniem i wyciągam ostatniego papierosa.. Patrzę na niego smutno, bo wiem, że to koniec. Koniec alkoholu, koniec fajek. Ehh, czasem sobie powtarzałem, ze to moje ostatnie. Wiele razy tak mówiłem, wiele razy powtarzałem, że pora wyjść z tego. Wiem, że nie jestem sam w tym wszystkim, jednak wiem również, że jutro wstanę wcześniej i kupię kolejną paczkę. To coś, co ciągnie się za nami krok w krok. Uzależnienie. Kobiety, alkohol, papierosy, hazard, czy pieniądze. To wszystko używki, coś co niszczy nas od środka, wypala i nie daje nadziei na lepszego życia początek. Spaliłem. Ten ostatni buch był najgłębszy, najboleśniejszy. - I? - pyta się mnie, ów uciążliwie. - I. - Odpowiadam. - Kim jesteś? - Nikim szczególnym. Takich jak ja, są setki, jeśli nie tysiące. Nie umiem Ci odpowiedzieć kim jestem. Wiem, że w życiu sporo przeszedłem, zapamiętałem więcej złych, niżli dobrych chwil. A te, które oceniłem na plus, wciąż kotłują się w mej głowie, czy aby na pewno postąpiłem dobrze. - A kim jesteś teraz? - Nikim szczególnym. Facetem, co przeżył sporo. Mającym sporo grzeszków, a karma go dopadła. Próbującym wznieść się niczym Ikar, choć upadającym co chwile. Walczącym z błędami przeszłości, choć nie jest to łatwe. Chcącym naprawiać zło wyrządzone i dając całego siebie dla jednej kobiety. - CO? Nie chcesz jej przelecieć? Zaliczyć kolejnej bazy i wpisać ją do osiągniętych sukcesów!? - Wiesz, tak patrzę po mych znajomych i widzę, że większość z nich ma za sobą dłuższe związki, śluby, dzieci. A ja? Dalej tkwię w czarnej dziurze. Dobry samochód, fajna praca i sporo liczb dodatnich na koncie nie sprawia mi przyjemności takiej jak dawniej. Odpowiadając na Twoje pierwsze pytanie. Jestem osobą, która poświęci swój żywot, by osiągnąć stabilizację, szczęście w dawaniu przyjemności innej osobie, a może nawet miłość.. Czymkolwiek to jest. - Wierzę w Ciebie Filipie. - Żegnaj. Pewnie się spotkamy kiedyś. Ale już nie w tym miejscu. Chciałbym też Ci podziękować. Więc.. dziękuję. Skończyła się butelka, skończyły fajki. Wyrzuciłem ich pozostałości do śmietnika i chwiejnym krokiem podążyłem w stronę mieszkania. Domem go nie nazwę, bo nie ma w nim miłości.. Dedykacja dla @Titania, @M4A1 oraz @Wredzioszek
  3. „Facet potrzebuje wielu kobiet tylko wtedy, kiedy żadna z nich nie jest nic warta. Można utracić tożsamość, pieprząc się na prawo i lewo.” – Charles Bukowsky To znowu ja. Cisnący w gaz, niezależnie od pogody i atmosfery na zewnątrz. Wyciskający maksimum z auta na obwodnicy trójmiasta, wszystkie ze swoich 275 koni. ch*j z tym, że mam raptem 15 km drogą szybkiego ruchu, ale przynajmniej auto się troszkę zrelaksuje. Jednak sama jazda po mieście, czy do klientów, to jest gruba przesada, by jednak takie, niemal torowe auto traktować jak byle taryfę w gazie. Pewnie zastanawiacie się czemu wrzuciłem na wstępie taki tekst. Otóż, dopiero po czasie gdy ogarnąłem własne auto, chatę i drobny kredyt hipoteczny, nagle zrobiło się lekkie zamieszanie wokół tych dup w robocie. Co by nie było, jedną wziąłem, gdy jeszcze o tym myślałem, druga się nie dała, ale była zwyczajnie jebnięta w kask, no i była kobietą związaną tym śmiesznym pierścionkiem, a trzecia, to osoba na tyle wredna i chamska, że dała radę ze mną wytrzymać. Kurwa mać. Patrzę na swoje auto. Pracowałem na nie X lat. Jest cudownie piękne. Zmiótł z niego pot, nerwy i łzy, ten deszcz, te mgły, te siły. Ale co czuje po tych latach? Widzę, że ludzie patrzą na to auto z zazdrością, jakbym miał dostać nowotworu. Dziewczyny, które mają więcej niż -14 IQ łapią się, że to one będą ze mną latały tą furą z indywidualnego zamówienia firmy Alpine do tego modelu..Można dalej tak wymieniać, co można zmieć, co dodać i ulepszyć. Łatwo pisze się tylko o dziwkach, pisanie o wartościowej kobiecie to już nie taka prosta sprawa.- znowu „Kobiety”. To chyba moja ewangelia. Sam Bukowsky to mój bóg. Żyłem na paradoksach, bywały kobiety, które zajmowały moje życie na tydzień, nawet dwa. Ale potem znajdowały się lepsze, ciekawsze..Co z tego, że te dawne myślały o mnie. Toć przecież kariera, praca, doobra fura. Materialistki pieprzone. ku**y. Blachary. Po X latach, można się znudzić. Ogarnęło się własne m2, więc może któraś normalna by się skusiła, na faceta, z taką skromna historią? Aleee po ch*j, toć ta historia, jak w liście przeglądarki jest zbyt długa, a gdy któraś była niezadowolona, to potem tylko wspominała jak została pokrzywdzona.. Ale. „Jeśli żywisz do kobiety jakieś uczucia, powściągnij swoją naturalną chęć, by ją natychmiast zerżnąć. Nie obawiaj się, zdążysz. Jeśli jej nie znosisz od samego początku, spróbuj od razu ją wydymać. Jeśli zaś tego nie zrobiłeś, to lepiej jest odczekać, przy sposobności zerżnąć ją przykładnie, a znienawidzić później.” Kurwa mac. Życie jest do du*y.
  4. Inaczej. Miej te powiedzmy 25 lat za sobą. Miej ukończone studia z magisterką włącznie, gdzie jedyne co udało Ci się osiągnąć, to mocny łeb do chlania. Jakieś tam poboczne praktyki, gdzie albo załatwiłeś je po znajomości lub odbębniłeś je w stylu „przynieś, zanieś, skseruj, zrób mi kawę, bo bolą mnie nogi”. Kurwa. No nie wierzę. Dostałeś ten śmieszny papierek. No i studia skończone, cieszysz się jak debil , masz tydzień picia ze znajomymi Twymi, przyszłymi bezrobotnymi. Pierwsza opcja jest taka, że wracasz do swojego miasteczka i tam dalej nic nie robisz, bo „nie ma pracy dla ludzi z Twoim wykształceniem” i siedzisz na garnuszku u rodziców. Ewentualnie zaczynasz pierwszą z brzegu robotę, która daje Ci najniższą krajową, przez którą czujesz się jak pomyj, bo jednak jesteś „wielki pan magister”, masz papier, a zasuwasz na zmywaku w pierwszej lepszej restauracyjce lub latasz swoją fiestą po mieście rozwożąc pizze. Pamiętaj, że nigdy nie ma tylko dwóch opcji. Jak jesteś człowiekiem w miarę rozgarniętym, który wie, że w większym mieście możesz zrobić i zarobić, i poznać więcej. To robisz to bez względu na studia. Szkoła dzienna, czy zaoczna? Nie ma znaczenia. Możesz sobie dobrać pracę, większość firm nie robi z tym problemu. Zaczynasz, jako pierwszy lepszy sprzedawca, robisz studia dalej, zdobywasz doświadczenie, kursy organizowane przez pracodawców. Ale.. zawsze jest jakieś ale. Ale przez znajomych „studentów”, uznawany jesteś za nudziarza. Bo praca. I ch*j wam do tego i elo. Samemu opłacasz stancję, za własną kasę kupujesz pierwsze auto( no chyba, że rodzice kupują Ci nowego Gulfa, ale wtedy jesteś uznawany za banana i słusznie.) Wracasz po robocie, chciałbyś iść spać, a tu taaaaaki uj.. trzeba ogarnąć ćwiczenia i zadane tam i ówdzie prace. Najlepiej takie na paręnaście stron. Toć to humanistyczne studia, więc bez względu na to czy pracujesz, czy leżysz fletem(ewentualnie wiolonczelą) do góry, to trzeba to zrobić… Ale czekajcie.. chyba lekko zboczyłem z tematu. Czemu temat brzmi, jakoby ten świat był okrutny? To nie świat. To ludzie nas otaczający. Ci, którzy śledzą „Ławeczkę w parku” od początku, zastanawiają się, gdzie jest ten gość, co jest taki cool i alkoholik, gdzie ten park i ta ławka. Ale już śpieszę z wyjaśnieniami. To ja, ten alkoholik, który przetestował mnóstwo alkoholi, tyle samo sprawdzał alkomaty, jak i nigdy nie jeździł po pijaku. To jest ta ławeczka, na której obecnie siedzę i piszę do Was tekst, który może skłoni do jakichś refleksji. Rzucam luźne tematy, byście zrozumieli, bądź też odkryli ten świat na nowo z innego, chłodnego spojrzenia. Poczekajcie, zapalę sobie i do Was wrócę robaczki. Raczek nakarmiony, muzyka puszczona na słuchawkach. Szkoda, że w międzyczasie skradziono mi te skromne 100 zł z konta, przypałętało się dwóch świeżaków, regulaminowe mendy, które nie znają różnicy między osiedlem zamkniętym, a takim przykładowo parkiem. Co z tego, że bez sygnału stanęli swoim służbowym VW Caddy’m w połowie pasów, a po zwróceniu im uwagi, dostałem opierdol, że to oni stanowią prawo, a nie ja. Wyśmiałem ich prosto w twarz tak mocno, że przy okazji puściłem soczystego bąka. Nawet mundurowi, przy okazji jazdy bez świateł w nocy, po pijaku, są bardziej wyrozumiali niż ta straż pedalska. Do tej stówy, dostałem jeszcze 50 zł za.. ekhm, tu uwaga „ podważanie autorytetu władzy”. Wyśmiałem ich po raz drugi, bo w sumie uja mi mogą zrobić, nawet jakbym zarzygał tą Ławeczkę, bo co im do tego, no i który jest menda i społecznik, że wzywa szkółkę pseudo policyjną na strzeżone osiedle? Czyżby jakiś niespokojny obywatel? Czy to ten spod 3, z dwa mieszkania pode mną, co nie ma jaj by zwrócić mi uwagę? Czy też ten z parteru, który nie ma własnego zdania, poza tym, które dyktuje mu żona? A może to jednak ten mój siąsiad obok co regularnie leje żonę i córeczkę? Ale dobra. Parka pseudo-mundurowców poszła na spacer dalej. Oczywistością było to, iż odmówiłem przyjęcia 150 zł przysługi na mandat za parkowanie na przejściu przez tych asów. Skoro poszli, to mogąc dalej wdychać w miarę świeże powietrze mogę do Was, moich czytelników pisać. Tu szczególne podziękowania dla @Wredzioszek , @Titania oraz @Aleksandra Jesteście ze mną od początku, co nie zdarza się często, ale już nie przerywajmy. Dałem kolejny już drugi powód w mojej ocenie na zło tego świata, ale czekajcie.. Skoro są „urwy” to są też podrywacze. Faceci nie raz nacięli się na fajną dziewczynę, która leciała albo na Twoje mieszkanie, Twoje auto lub na hajs Twoich rodziców. Ale czy Wy, kobiety, natknęłyście się na faceta, który w słowach pisanych, jak i na żywo, był na tyle przebiegły, że obiecywał Wam złote góry, miłość do deski(chyba sedesowej, bo jak to inaczej później nazwać..), zwiedzanie całego świata z ręką na Twoim ramieniu i.. tą prawdziwą oddaną miłość? Szkoda, że wszystko potrafiło się skończyć, gdy spuszczał prezerwatywę w klubowym kiblu, po lekkim uniesieniu, z pierwszą lepszą du**ą, która chciała mu oddać piczkę za parę drinków. I to, jako facet, mimo, że lubię uwodzić kobiety, to nigdy nie skalał się zdradą, czy byciem kochankiem.. to takich „facetów” bym spuścił do tego kibla głową w dół, po uprzednim walnięciu dwójki. Tak by gó**o zmieszało się z mordą takiej spuścizny człowieczeństwa. Panowie, tu pytanie do Was. PO ch*j zdradzacie własne partnerki. Skoro jest wam źle, to skończcie to wpierw, a dopiero później martwcie się, że będziecie fundatorami nagrody w postaci 500+. Alimenty, zabawy. Będziecie na starość totalnie żałować faktu, że kobieta, która rozświetlała Wam drogę na życiowych zakrętach. Teraz jest damą na salonach, matką w domu i drapieżną kocicą w rękach innego mężczyzny. Nie wstyd Wam? Drogie panie, czemu przyprawiacie rogi swoim długoletnim partnerom, skoro jest Wam źle i czujecie się niedocenione przez swoich partnerów. Macie razem dzieci, ślub, nawet choćby cywilny. Wspólne mieszkanie, dobre stosunki z wspólnymi rodzinami. A walicie w ch**a. A potem to facet to i tak jest zły, bo tak namieszacie, że wychodzi na wasze? Jesteście złe, dobrze o tym wiecie, ale w końcu odwróci się wasza karta, ten as. I padniecie. Zostaniecie z kotami, może dzieckiem, w walce o świeżaki.. Po co Nam życie, w którym idziemy na opak. Zawsze złą ścieżką, tylko po to by udowodnić, że ktoś, kiedyś nie miał racji? Po co robić z Siebie kogoś kim nie jesteśmy? Po co udajemy? Czy to tylko powód dla którego możemy się poczuć lepiej? Po co to wszystko, te kłamstwa, gierki, zabawy, gadanie na kogoś? Sprawianie komuś przykrości, bo jest w czymś lepszy? To jest coś. To nie świat jest okrutny. To ludzie, którzy go tworzą. Świat jest piękny. Nasz kraj, góry, morze, słońce, jak i śnieg, który przykrywa tą powłokę. Ta historia, która nas wyróżnia. Walka, bohaterowie, którzy zapisali się w księgach historii. Zróbmy coś, by i Nas zapamiętano. P.S. To ostatni tekst z serii „Ławeczka w parku” Dedykacja tym razem dla szerszego grona, czyli @Avalanche., @FocuS, @Krystek, @don Erwin oraz @Futuba
  5. Gość

    Ławeczka w parku IV- Trochę inaczej.

    Nienawidzę tej pracy. Jakbym miał możliwość to wcisnąłbym tej niby-sekretarce, głupiej ci**e, łeb w skaner, skoro jest wielką panną po studiach i nie umie ogarnąć skanera. Starbucks się znalazł. Jak chce pokazywać tyłek w odbitkach, to niech wyśle szefowi swojego Instagrama, to wystarczy. Walę łbem o biurko. Boshhh, kogo ten geniusz zatrudnia? Ja rozumiem, że staż, praktyki itp. Jednak Łada to wyjątkowo udana persona. Wrzucił do nas gościa, który nie ma żadnego doświadczenia poza chlaniem na studiach i posiadaniem zakazu wstępu do połowy klubów w naszym mieście ze względu na wszczynanie burd. Miałem tą skromną niedogodność, że studiowałem wraz z nim, ale stwierdziłem, że sam papierek ze studiów.. kolokwialnie mówiąc.. ch**a mi da, więc ogarnąłem licencjat i zacząłem zbierać doświadczenie. A teraz ten przygłup liczy na to, że raz czy dwa z nim wypiłem wódkę, to załatwię mu taki przychód w banku, jaki ja mam teraz. Oreo, kolejny as. Pracował w innym dziale, doszedł do nas i myśli, że ma takie same warunki bytu, jak w poprzednim departamencie.. hmm, owszem robi wyniki, ale to dzięki Fancie, który de facto swój pseudonim otrzymał dzięki temu, że klei się do wszystkich. Do dziewczyn, jak i do facetów, w szczególności do samców. Eh.. słodkie to, aż zęby bolą, a po fakcie rozmowy z nim, ma się tylko ochotę na odstresowanie przy wódce w prawdziwie męskim gronie. Pewnie zapytacie, czemu Oreo. No to akurat proste. Jest tym środkiem, tym gunwem, które musi się lepić do tych, dzięki którym się utrzyma. Jednak tylko jedna osoba, moim skromnym, acz wyrafinowanym zdaniem zasługuje na szacunek u wszystkich. To nasza złota rączka, fachowiec, dzięki któremu ta firma jeszcze nie została sprzedana, ani nie zbankrutowała. Jeden z wspólników. Zaczynał pracę, jak tylko mógł mówić. Szkoda, że takich ludzi jest tak mało, no i mimo, że to wspólnik, to kurwa mać, moim zdaniem zarabia zbyt mało.. Samsung na niego wołamy, bo w sumie.. zajmuje się wszystkim, co ma dla nas, jako firmy strategicznie znaczenie. Fajnie, że poznaliście moją firmę. Szkoda, że zapomniałem wspomnieć o prezesie, czyli tej skromnej postaci jaką jest Marlboro. Czemu tak, zapewne spytacie. Otóż, to osoba, która wysysa z nas życiodajną energię, ale bez niej nie można żyć. To postać, która powoduje u nas wiele chorób, a gdy po rozmowie u prezesa, jebniemy kawkę, zrzuca nas to od razu na tron, by wraz ze ściekami komunalnymi wydalić nasze prośby o podwyżki, urlopy czy możliwości awansu. Tak to już jest w tej branży. W sumie, nie tylko u nas.. Wszyscy jesteśmy jakoś zapisani, może nie jak numerki w Auschwitz, ale na pewno jako cyfry, liczby dodatnie na kontach bankowych wielkich tego świata, typu dyrektor na Europę, pan Volkswagen. Jebać liczby, jebać cyfry i numerki. Liczcie na siebie, rzucajcie numer jeden. Bo nim jesteśmy. Nie w kwotach, ale jako ludzie. Zawsze bądźmy tym cholernym numerem jeden. Z dedykacją dla @Wredzioszek i @Avalanche.
  6. KURWA, KURWA, KURWA MAĆ! CO ZA PIEPRZENI IDIOCI ZE MNĄ PRACUJĄ.- Tym oto pięknym akcentem biorę ostatniego bucha z papierosa, którego rozgniatam obcasem i wsiadam do auta. Koniec miesiąca to zawsze przygody jak z Hobbitem. Niby wszyscy cisną, by wypełnić zadanie do końca, a tam jakieś przeszkody, smoki, orki, ewentualnie Centrala z ich pieprzonymi regułami. Odpalam Renię i delektuję się pomrukiem, który wydaje wydech. Biorę głęboki oddech i wyjeżdżam spokojnym ruchem z podziemnego parkingu po drodze kiwając głowę ochroniarzowi. Jest raptem 19, czyli nie tak źle jak na ostatni dzień miesiąca. Do domu mam raptem 15 minut jazdy autem, co o tej godzinie powinno zlecieć nawet szybciej. Pogoda za oknem nie rozpieszcza. Wieje i piździ jakbym mieszkał na Kaukazie. Ale co tam, jesień w końcu, nie oczekujmy cudów. Wchodząc do domu, mam przed oczami jeszcze tego zjeba w rdzewiejącym seacie, co myślał, że jak ruszy spod świateł z piskiem, to podbuduje sobie ego. Szkoda tylko, że próbował ruszyć z trójki.. Ahh, no debile no. Nie chce mi się nawet jeść, rzucam ciuchy na krzesło i lecę pod prysznic. Po drodze odpalam wieżę i biorę pierwszy lepszy kawałek, wypadło akurat na Marka Dyjaka, no cóż. Skoro jesień, to i depresyjne kawałki są w modzie. Niechaj i tak będzie. Ogarnąłem się, zmyłem brud całego dnia, ba(!) miesiąca raczej. I stoję. I patrzę. Whisky, wódka, czy jednak klasycznie browary? Tym razem porywam ze sobą buteleczkę Carlo Rossi. Yup, wino. Raz na sto lat to piję, jedynie wtedy, gdy chcę się przypodobać jakiejś pannie, to piję z gracją, czerwone, różowe czy tam nawet pomarańczowe.. Dziś spokojnie, ale chrzanić te kieliszki. Co ja.. w restauracji jestem? „Na mnie już pora Nim słowo za ciasne Nim gest za obszerny Nim karta znaczona Nim zimna koszula obejmie całunem” I tak sobie siedzę, zapaliłem świeczki, a co mi szkodzi. I słucham, i coraz bardziej wpadam w doła. Kurwa, tak nie można spędzić tego wieczoru! Telefon wyrwał mnie z odrętwienia. Wyłączyłem to wyjące i raniące me skromne serduszko rytmy. Zerkam w niebieski ekranik. Oho! Czyli jest szansa na udany wieczór. Monika, lat 27, od paru dni piszemy ze sobą przez Tindera. Yup. Wiadomo, aplikacja do ruchania, bo miłości to raczej tam nie odnajdziemy. Pyta się, co robię dziś wieczorem, zerkam kątem oka na wpół wypite wino, na dopalającą się świeczkę.. No romantyczny wieczór z własną ręką jak w mordę strzelił. -Dopijam drinka, a co? Chcesz mnie zaprosić do filharmonii?- odpisuję elokwentnie. - Wariat. Przecież wiesz, że wolę obejrzeć na żywo występy na lodzie. A tak serio, to może zrobimy tak. Ja, Ty, dużo alkoholu i nocne włóczenie się po mieście, a potem wpadamy do Ciebie i oglądamy Discovery Channel? - Czyli wybieramy program „Nocne życie zwierząt” ? Za pół godziny jestem pod Twoim mieszkaniem. - Szkoda, że nie od razu pode mną ; ). See ya! No cóż, czyli jednak da się. Mieć normalnie spędzony wieczór w miłym towarzystwie blondyneczki z nogami do sufitu. Szybko obczaiłem jeszcze, co się dzieje na fejsie. Nuda, nuda.. O! Tomek się zaręczył. Szkoda chłopaka, zawsze taki wesoły, a teraz to będzie życie z jedną i tą samą osobą. Zero ekscytacji w poznawaniu, odnajdywaniu nowości. Nuda. Stabilizacja, ble. Może jak da się przekonać na kieliszeczek koniaku, to uda mi się go przekonać do powrotu na ścieżkę zdrowia. Hola, hola. Zaraz ktoś mi zarzuci, że jestem bawidamkiem, co szuka dziewczyny na raz. A co wam do tego? Tak się pytam o. Ja wam do łóżek nie zaglądam. No nic, pora się szykować, przecież nie będzie na mnie nie wiadomo jak długo czekać. Nie po to się starałem o jej atencję, by teraz walić w ch**a. Ogarniam koszulę, niech będzie biała i do tego buty, koniecznie te czyste. Kobiety zawsze zwracają uwagę na obuwie. Jak ujebane, to wiadomo, że nie dbasz o siebie i jesteś fiut, i niechluj. Było za********e. Palimy porannego fajka w łóżku, ona te okropne czekoladowe, u mnie standard, malborasy. Za oknem deszcz uderza w parapet i zmywa poranne sobotnie znużenie z twarzy ludzi, przez chmury delikatnie przebija się nieśmiało słońce, tak jakby nie wiedziało, czy ktoś na nie czeka jeszcze. Monika delikatnie gładzi mnie po uszach i uśmiecha się zupełnie bez powodu.. Chyba pora na nią, tak myślę. Kobiety szybko się zatracają w mężczyznach, wystarczy parę słodkich słówek, kilka komplementów i już wiadomo, że jest twoja. To nic, że wmawialiście sobie, że to tylko zabawa. One tak tego nie odbierają. Ta długowłosa i długonoga blondi o śnieżnobiałym uśmiechu planowała już jak spędzić ten weekend razem, co musiałem jej delikatnie wyperswadować. To tylko seks, bejbe. Nic więcej. Zaspokojenie obupólne. Gdy tylko wyszła, po mojej obietnicy, że na pewno się odezwę, głęboko odsapnąłem. Było ciężko.. pora się ogarniać, zrobić żarcie i w końcu odpocząć. Krótki dźwięk telefonu. Patrzę w ekran i już się uśmiecham do siebie: „Karolina – jakie masz plany na sobotni wieczór chłopczyku? ;> „ Tym razem tekst z dedykacją dla @Aleksandra oraz @fN, relax
  7. Gość

    Ławeczka w parku II

    Miejsce akcji: Ławeczka w parku Czas akcji: Niby lato, ale piździ jak w kieleckim. Godzina: Wieczorowa pora, ciemno, czyli po 19-ej. Bohaterowie: Narrator i postać poboczna. Niby lato, ale piździ jak w kieleckim. Lato.. kurwa. 6 dni w całym sezonie wakacyjnym było słońce. Uja tam, a nie lato. W sumie mi to rybka, ale dla tych wszystkich, co korzystali z oferty 500+ Last MINET, to srogo się przejechali. Wybrali się z całą dzieciarnią, zdechłym oplem w gazie i mają. Ofertę. Zimno wszędzie, wiatr hula.. Moje myśli są debilne. Myślę o innych ludziach, o ich problemach, a zapominam totalnie o sobie. Kim jestem, zapewne spytacie. Piszę tu do Was słowa, po raz kolejny, a dalej nic nie wiecie o mnie. No cóż, przyjdzie i na to pora. Nie powiem, nie napiszę. Może za jakiś czas domyślicie się sami. O czym to ja miałem mówić? Ahh, życie. Tak. Jestem singlem, kawalerem, czy jak kto woli facet nieumiejący posługiwać się czymkolwiek innym niż autem. Aczkolwiek. Zmywarka, pralka, piekarnik, baaa nawet lodówka! Wiem, co to jest. Wiem, jak żyć samemu. Co robić, jak rozwieszać pranie i prasować. Gdy robię te czynności zawsze lata koło mnie ten przeklęty kocur Jarek. Prawda, dobrze to przeczytaliście. Mam kota Jarka. Na rzecz wielkiego wodza rzeczypospolitej i tak dalej.. Piątek. Dzień whisky i dobrego żarcia. Zawsze tak to mówię, choćbym miał w ten dzień deadline i pętlę na szyi u szefa. Robię się na Master Chef’a Juniora. Dziś w menu krewetki, przypalane w piekarniku kawałki ziemniaka i kupne sałatki. Ale krewetki to wyszły za******e.. Delikatne mięsko, do tego oczywiście, jakbym mógł zapomnieć smakowity Jack. Jack Daniels. Godzina 20-sta. Wbijam na moją ławeczkę. Rozsiadam się w spokoju na samym jej środku. Nikt mi nie przeszkadza. Jack po mojej prawicy oraz Jeżyki kokosowe po lewej. Relaksuję się wciągając czerwone Malrboro. Przetrzymuję dym w płucach raptem 2 sekundy i puszczam obłok przed siebie. Niczym strudzony handlarz kokainy w Kolumbii. Codzienność zabija, zwłaszcza w Kolumbii, z tym, że u nich czas życia jest „ciut” krótszy. Renia, jak zwę pieszczotliwie swoje autko, dzień wcześniej doświadczyło objawienia. Detaling przez speców w jednym z trójmiejskich lokali spowodował, że wygląda jak nowo narodzona! Zbiera się dalej jak niejedna beemka. Szkoda tylko, że panowie wraz z ich wyszpachlowanymi dziuniami, zostają w tyle. Gdy spotykamy się na kolejnych światłach, to „Sebek” patrzy przed siebie, a niunia wachluje gałami w moją stronę, jakoby uchronić się przed chemicznym pyłem tego świata. Broń Cię Boże, by takie coś wsiadło do mojej gabloty. Przy mocniejszym hamowaniu, odbije swoje 27 lakierów i tuszy na przedniej szybie.. Ale.. z czym do Was dziś przyszedłem? Ah..wiadomo. Z czym singiel może przyjść? Alkohol już był, a raczej dalej jest. Papierosy? Wiadomo. Czerwone albo „lajty” Marlboro. Ale.. jednak to kobiety. A nie.. wybaczcie. Kobieta. -Kim ona jest dla Ciebie? Przyzwyczaiłem się, że Sumienie dopada mnie wtedy, gdy tego najmniej się spodziewam. Raz mnie ten uj dopadł, gdzie zupełnie się go nie spodziewałem. Kolejny wypad na ławeczkę, to już czułem podświadomie, że znajdzie mnie wcześniej niżbym chciał. - Jak to KIM? Się głupio pytasz. Jesteś moim sumieniem. Wiesz dokładnie o co chodzi! – odrzekłem chcąc zmylić moją podświadomość.. -Kim była ona? No i po tym czasie, kim jest dla Ciebie? KURWA MAĆ- tyle mogłem lekko rzec w myślach. Ten ciul musi mnie męczyć? OK, odpowiem. - Jest jedna.. -JEDNA? W końcu myślisz o jednej kobiecie? Nie o 3-4, które przypadkowo natrafiły Ci się w pracy? – przerywa ON. - TAK, JEDNA. Jedna, która zajmowała mi myśli, telefon i słowa. Aczkolwiek wiedziałem, że nie potrafię zrobić nic poza delikatnym flirtem, bo jednak była zaręczona.. - CZYLI to ta młoda, co staż u CIEBIE MIAŁA? - NIE U MNIE DEBILU, ale w mojej firmie- starałem się bronić- co z tego, że szef wiecznie w rozjazdach, a ja byłem jego zastępcą.. - Przestań kłamać. I udawać. Dałeś jej kosza po 2 miesiącach. Gdzie ona chciała odejść od niego i.. -KURWA MAĆ. ZAMKNIJ SIĘ!!!!- wykrzyczałem na pół osiedla, pijany ze wstydu. -To nie tak- chciałem dodać.. choć Sumienie wiedziało wszystko. Ono czyta jak z lustra. Widzi ból w oczach, skamlenie nad ranem, ciężkie chwile i rozterki. Ten typ wie dokładnie, co chcemy powiedzieć.. co poczuć, ale nie wie jak mamy to wyrazić. -KIM ONA jest dla Ciebie Filipie? -Skłamałbym, że koleżanką z pracy. Potwierdziłbym, że mieliśmy ze sobą flirt. Ale co dalej? Czego mamy od siebie oczekiwać? Czego chcemy? Oboje cieszymy się, jak trafiamy na siebie w pracy.. Co wieczór piszemy do siebie i zasypiamy. Ona do partnera, bo jednak.. pierścionek „zobowiązuje”, a ja do poduszki w samotnym lokum. Im więcej piszemy, tym bliższą czujemy do siebie więź. - Czy jestem złym człowiekiem, jeśli zakochałem się w kobiecie, która nic nie czuje do swojego obecnego partnera? - Nie myśl o tym – rzekło Sumienie. Pomyśl o tym, jak mógłbyś sprawić, by ona czuła się lepiej i pewniej przy Tobie. -Kim jesteś? – ponowiło pytanie Sumienie. - Kim jestem? Do dziś nie wiem sam. Dedykacja dla @Titania oraz @Wredzioszek
  8. Gość

    Ławeczka w parku..

    Miejsce akcji : Ławka w parku. Czas akcji: Późne lato( a’la wczesna jesień) – pochmurno, ale ciągle ciepło. Godzina akcji: Wieczorowa pora – po 20-ej. Bohaterowie: Narrator i postać poboczna. Dopiero, co skończyłem tydzień pełen wrażeń. Pff… wrażeń. Też mi podsumowanie. Cały czas za kółkiem, ale w robocie. Odstawiłem furę do garażu, jutro wolne, więc wypadałoby zadbać o moją Megankę. Raptem tydzień w trasie, a syf na kółkach, jakby mi się stado Rumunów wprowadziło do auta. Czasem zerkam w jej stronę. W końcu to jedno z moich mini marzeń. Stoi i czeka wiecznie na swego zapracowanego właściciela. Zawsze się nią jarałem. 250 koni czystej przyjemności. Czerwony, bo przecież to kolor prędkości, krwi i pożądania. W czarnych butach. Taki mi się wymarzył, takiego mam. Ale, o czym to ja myślałem? Ahh. Wolne. Tak, odpaliłem sobie w mieszkaniu nową butelkę Chivas’a. Ostry smak, pita na czysto. Do tego fajeczka. Jedna, druga. Jestem zwycięzcą, powtarzam to sobie krok w krok. Bo czego mi więcej potrzeba. Furmanka i chata. ch*j z tym, że kredyt hipoteczny mam. Ale kto tego nie ma teraz?! Wolne? Mmm, w końcu mogę spokojnie sobie posiedzieć. Cały dzień było porno i duszno. Koło 18, gdy wróciłem do domu, zaczęło lać. Puściłem sobie płytę Dire Straits i przygotowałem jedzenie. Rzadko kiedy to robię, ale jakoś zachciało mi się być Master Chef’em. Pojadłem, burza minęła, w powietrzu czuć było jeszcze deszczową aurę, ale było bardzo przyjemnie, wziąłem prawie pełna butelkę whisky i usiadłem w parku. Tak, tak, dobrze czytacie. W parku z alkoholem. Park ogrodzony, głównie dla mieszkańców mojego osiedla. Czyt. nie ma żadnych żuli, bezdomnych, czy straży miejskiej. Więc siedzę. Piję. I myślę o życiu. Przysiadł się. Musiał, kurwa jego mać. Prawie hektar parku, z 20 ławeczek, większość pusta, bo jednak piątkowy wieczór zmusza człowieka do wyjścia na miasto. Ale nie. Wybrał właśnie tą ławeczkę. Tą moją, którą sobie upatrzyłem już pierwszego wieczoru po odebraniu kluczy do hacjendy. -Cześć – powiedział nieznajomy. -Witaj- odpowiedziałem równie kulturalnie, bo jednak tego wymaga się od drugiego człowieka, po czym pociągnąłem porządny łyk z butelki, który niemal wypalił mi dziurę w gardle. -Obserwowałem Cię od dawna. Czemu zawsze siadasz sam? – spytał się jegomość. -Lubię, gdy nikt mi nie przeszkadza. – odparłem krótko, spoglądając krzywo w jego stronę, tak by zrozumiał, że ma przyzwolenie by sobie pójść. Bez zrozumienia wstrząsnął ramionami, by zadać mi jedno ważne pytanie. To, którego bałem się od dawna zadać samemu sobie : -Kim jesteś? -Jak to kim? Człowiekiem, mężczyzną. Poza tym, to no.. Filip jestem. -To, że jesteś facetem, to akurat widzę. Ale nie o to zapytałem. Odpowiedz mi raz jeszcze. KIM jesteś? Miałem ochotę wypchnąć go z ławki, zdzielić butelką i wygonić na zawsze, zamiast tego powiedziałem po prostu: - Raczej idealistą, może trochę narcyzem. Mam swoje zabawki, swój świat. Patrzę na życie przez pryzmat rzeczy, chcąc poczuć się ważny, przez to, co posiadam. Uczucia umarły. Na świat nie spoglądam jak dawniej, ciesząc się z byle błahostki. Dorosłem i… - gó**o prawda. Nie zwalaj wszystkiego na dorosłość, nie bądź taki poważny. – przerwał mi nieznajomy. -Jak to się stało, że tak zgorzkniałeś? – Dodał po chwili milczenia. -Kobiety. – Odpowiedziałem. - Rzuciła Cię? - Nie, kurwa. Wzięła i zabrała wszystko co najlepsze. Pierwsza, druga, trzecia.. Liceum, studia, praca BANG, BANG, BANG KURWA! – krzyknąłem na niego pod wpływem emocji. Pierwszy jesienny liść opadł z drzewa. Mój rozmówca lekko się wzdrygnął. Wziął głęboki oddech.. - Przepraszam. Nie powinienem na Ciebie naskakiwać. – Dodałem. - Przyzwyczaiłem się. Opowiedz, dlaczego jesteś taki, a nie inny? - Już Ci mówiłem. Dziewczyny, kobiety, cichodajki, czy jak się one tam teraz nazywają. Prosta droga chłopie. Lata uganiania się, krótki związek i jeb. Bo tamten miał fajne auto. BANG, kolejna? Bo się nie „dogadywaliśmy”. ch*j z tym, że 2 razy ją odratowałem z próby samobójczej. Na dzień dzisiejszy mam nadzieję, że udało się jej w końcu skoczyć z tego mostu. Czemu cichodajki? Były takie. Jak maszynki do golenia „jednorazówki”. Ale jak wiadomo, wielokrotnego użycia. Pamiętaj stary (tu kolejny mocny łyk bursztynowego trunku), pamiętaj. Te wielokrotne, które udają, że są z Tobą, są jednocześnie same i z innymi. Prosta kalkulacja. Niskie ceny przyciągają wielu klientów. - Tylko nie mów, że wybierałeś tylko ze swojego rocznika.. - A żebyś wiedział, że strzelałem jak CKM, rozstrzał olbrzymi. Swego czasu w firmie miałem klientkę, mawia się, że w pracy nie nawiązujemy bliższych relacji. Jednak to była pozycja obowiązkowa. Jak lektury w liceum. Jak „Lalka” Bolesława Prusa. To trzeba poznać, oswoić. Inaczej jesteś na przegranej pozycji. Taki Milf. Wiesz o co mi chodzi? – Mój przypadkowy rozmówca skinął głową i przyjął ode mnie flaszkę, pociągając tym samym łyk whisky. – Kobieta, bo już nie dziewczynka. Lat ponad 30. Oswojona z samcami, wiecznie podrywana. Ale ch*j. Jakoś się wgrałem w jej repertuar. Drapieżne spojrzenie, widać, że faceta od dawna nie miała. Jestem facetem, łatwo czytam takie gesty i spojrzenia. Miałem ją jeszcze tego samego wieczora. W łóżku przewyższała całą resztę moich kochanek. Ale czemu tu o niej wspominam? Kobieta samotna po 30-stce? Myśli, że skoro ciało i jej umiejętności mnie przyciągnęły, to zostanę jej facetem. Czujesz to? No kurwa, wmurowało mnie. - Może potrzebowała kogoś takiego jak Ty? Zaradnego, nie mieszkającego u mamusi. Walczącego o swoją pozycję na rynku? Lwa. - To, że ją ktoś porządnie wygrzmoci to było pewne. Ale by po wspólnej nocy planować przyszłość? Proszę Cię. Rano odwiozłem ją pod dom, w willowej dzielnicy, gdzie przy garażu stały dziecięce zabawki i świeżo skoszony trawnik. Dzieci tego nie zrobiły. Faceta miała, sądzę, że nawet męża, zbyt dobrze widoczny był zarys pierścionka na palcu.. Ale opowiem Ci lepszą historię! Mój sąsiad z przymusu wziął kolejny łyk i oddał mi butelkę. Została raptem ćwiartka.. No nic. Wypiłem troszkę i zapaliłem papierosa. Nie częstowałem. J.bać go. - Mieliśmy w biurze stażystkę. Trochę z nią flirtowałem. Jakbym miał odpuścić takie młode, jędrne ciało i cięty język? Młoda. Raptem 20 lat. Czyli jakieś 5 wiosen mniej ode mnie. Źle to ująłem na początku. To ona ze mną bawiła się w kotka i myszkę. Zupełnie olewała to, że w domu czekał zawsze na nią jej narzeczony. Chciała mnie. Kurwa mać. je***e podlotki. Olałem ją, gdy nagle wyznała mi miłość. Co to ma znaczyć? To z kim Ty chcesz być dziewczynko? – Miałem dość. Nie dość, że już pizgało jak w kieleckim, druga sprawa była taka, że byłem już z dekka na rauszu. To jeszcze kończył mi się Chivas. A miał być na jutrzejszy obiad.. Mój rozmówca chyba zauważył, że powoli się zbieram. Powiedział tylko: - Cieszę się, że porozmawialiśmy tak szczerze. - Dziękuję, ale w sumie to nawet nie wiem po cholerę Ci to wszystko mówiłem. Psychiatra po godzinach, z Ciebie jest, czy co? - Nie... jestem Twoim sumieniem.
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...