"nie mam litości dla podłych szuj
idę po swoje jak zawsze
osiedla pełne głodnych pieniędzy
pozornie przegranych na starcie
ulicy armia - to moje plemię
to z nimi związany aż padnę
to dla nich mój rap rozrywa głośniki
to tam prowadzimy wciąż walkę
za każdy mały okruch, gotowi nawet zginąć
za swoje przekonania znów obarczeni winą
za każdy jeden banknot tu odwieczna szarpaczka
tak to wygląda wygrasz lub przegrasz, nie przejmuj się bracie to standard
płyną, płyną, płyną
brudne linijki płyną
giną, giną, giną
śmiecie bez honoru giną
słyną, słyną, słyną
ulice z rapu słyną
io, io, io
chu* w du**ę sku*wy**nom"