Moim zdaniem wspólne nieszczęście może zbliżyć do siebie ludzi. Obie osoby czują to samo, czyli "ból". W tym momencie mogą sobie pomagać nawzajem, w ten sposób wspierają siebie. Otwieramy się przed drugą osobą, to znaczy, że nabieramy do niej zaufania. Taka rozmowa pomaga nam, ponieważ daje nam poczucie zrozumienia i dobrej rady. Jednak z drugiej strony niektórzy wykorzystują nieszczęście innych np. jeżeli ktoś jest ciężko chory i ma duży majątek druga osoba z tego korzysta, udają troskę. Jest to fałszywa pomoc tylko po to, by mieć jak najlepiej, nie patrząc na nieszczęście drugiej osoby.
Pomagając sobie nawzajem rozwiążemy nawet bardzo trudną sytuację.
Co wy sądzicie o wspólnym cierpieniu, rozwiązywaniu sytuacji razem?
Nie mogę edytować, więc poprawiam "udając troskę".
Tytuł też poprawiam "Wspólne"