Znajdź zawartość
Wyświetlanie wyników dla tagów 'biała' .
-
BIAŁA ŚMIERĆ: LAWINA. Dlaczego rocznie około 50 osób ginie pod alpejskimi lawinami? Jak zabija białe tsunami? Tzw. deski śnieżne są odpowiedzialne za większość śmiertelnych ofiar lawin. Powstają często na zimnych, północnych lub północno-wschodnich zboczach. Wiatr przenosi na nie śnieg. Jego drobne kryształki sczepiają się ze sobą. Ogromne ich masy leżą na starej, śliskiej pokrywie i czekają na czynnik wyzwalający (narciarza, snowboardzistę itp.), by się osunąć niczym zastawiona pułapka... Krawędź: większość desek śnieżnych ma szerokość ponad kilometra i wagę setek tysięcy ton. Narciarz albo inny czynnik wyzwalający lawinę jest w pewnym sensie kroplą, która przepełnia czarę. Rozpędzony żywioł: w zależności od nachylenia i długości zbocza lawiny deskowe mogą osiągać prędkość do 250 km/h. Walec śnieżny: już sama fala uderzeniowa, która poprzedza lawinę, jest w stanie zrównać z ziemią budynek. Śmiercionośny pył: narciarz, gdy zostanie porwany, musi próbować utrzymać się na powierzchni. Pomocny jest w tym tzw. plecak lawinowy. Jeśli jednak zostanie zrzucony przez biały walec na drzewa lub skały, natychmiast traci życie. Poza tym najdrobniejsze kryształki lodu podczas oddychania wnikają do płuc... Głuchy pomruk. Rysa przeszywa zbocze niczym błyskawica. Rozlega się huk i zwały śniegu w postaci tzw. deski porywają ze sobą w dolinę wszystko, co napotkają na swojej drodze, z każdą chwilą nabierając rozpędu. Trzy grupy narciarzy na stoku w ciągu paru sekund zostają pochłonięte przez biały żywioł. Ci, którzy mają plecaki lawinowe, rozwijają je. Reszta próbuje wykonywać ruchy jak w trakcie pływania. Pozostanie na powierzchni oznacza przeżycie. Jednak masa śniegu pędząca z ogromną prędkością jest wszechmocna. Na długości kilku kilometrów pokrywa zbocze jak białe tsunami, staczając się aż do doliny, aby tam zastygnąć z ostatnim skrzypnięciem. Podczas gdy łoskot powoli przebrzmiewa, widoczne stają się rozmiary katastrofy: stożek lawinowy, o rozciągającej się na czterysta metrów podstawie i siedmiometrowej wysokości, jest twardy niczym beton. Kto chce z niego coś wykopać, potrzebuje mocnych łopat, a kto leży pod nim, ma przed sobą już tylko kilkanaście minut życia... OBSZAR WIĘKSZY NIŻ GROUND ZERO. Ze śnieżnego sarkofagu wydobytych zostało pięć ciał. W Alpach do tego typu zdarzeń dochodzi o wiele częściej niż w polskich Tatrach, gdzie rocznie giną w takich wypadkach średnio trzy osoby. Funkcjonariusze policji alpejskiej natychmiast powiadamiają krewnych. - Zanim dowiedzą się z mediów - mówi Norbert Zobl z tyrolskiego wydziału tych służb. I najpóźniej wtedy ktoś zadaje decydujące pytania: - Co się stało? Jak mogło do tego dojść? - Zaraz po tym, jak udzielona zostanie pierwsza pomoc, zaczyna się poszukiwanie odpowiedzi na te pytania - odpowiada Norbert Zobl. Na obszarze, za który odpowiada, dochodzi około połowy wypadków lawinowych w Austrii, a zegar ciągle tyka! - Warunki pogodowe na górze mogą się zmienić bardzo szybko - wyjaśnia ekspert. - A my przecież chcemy możliwie dokładnie odtworzyć sytuację z chwili zdarzenia. W tym celu cały, często obejmujący wiele kilometrów kwadratowych obszar jest szczegółowo fotografowany. Miejsca znalezienia zwłok i ułożenie ofiar są dokładnie dokumentowane. 1. KTO MIAŁ SZCZĘŚCIE, KOPIE... Zasypanych lokalizuje się za pomocą detektorów lawinowych, które powinny stanowić wyposażenie wszystkich osób znajdujących się poza trasami (nie jest to jednak wymóg prawny). Następnie przystępuje się do kopania - liczy się każda sekunda. 2. DESANT Z POWIETRZA. Jeśli powiadomiono górskie pogotowie ratunkowe, helikoptery lądują najpóźniej po 20 minutach (w przypadku sprzyjających warunków pogodowych). Na ich pokładzie znajdują się ratownicy, lekarze, policja alpejska i służby lawinowe. 3. WYDOBYWANIE OFIAR. Po wykopaniu zasypanych do akcji wkraczają lekarze: przeprowadzają reanimację, podają tlen, przygotowują poszkodowanych do transportu... 4. RUSZA ŚLEDZTWO: Gdy tylko wszyscy są bezpieczni, funkcjonariusze policji alpejskiej i eksperci służb lawinowych rozpoczynają ustalanie, co się właściwie stało. Najpierw sporządza się profil śniegu. W tym celu badana jest krawędź oderwania się deski śnieżnej. Na niej widać dokładnie różne warstwy pokrywy. Interesująca jest ta, na której leżał biały puch, zanim ruszył w dół. Jaka jest jej gładkość? Jakim naciskiem można obciążyć śnieg znajdujący się nad nią, zanim się osunie? Czy wartość ta odpowiada wcześniej ogłoszonemu stopniu zagrożenia lawinowego? A może w wyniku niedbalstwa ktoś podjął jednak zbyt wysokie ryzyko? Jak zwiększyć swoje szanse na przetrwanie? 1. Zamknij usta i nie krzycz. Dlaczego to takie ważne? Większość ludzi ginie w przypadku takiej katastrofy z powodu uduszenia - otwarte usta zostają dosłownie zatkane śniegiem. 2. Wykonywanie ruchów jak podczas pływania zwiększa szanse na pozostanie jak najbliżej powierzchni. 3. Gdy tylko lawina zwolni, stwórz sobie ramionami oraz dłońmi jak najwięcej przestrzeni do oddychania przed twarzą - zanim masy śnieżne się ustabilizują i dosłownie zabetonują ciało. 4. Zachowaj spokój. Po co krzyczeć już teraz, zużywając cenny tlen, jeśli w pobliżu i tak może jeszcze nikogo nie być. 5. I naprawdę poufna wskazówka: oddaj mocz - to nie tylko ogrzewa, ale też zwiększa szanse na znalezienie przez psy ratownicze. 6. Przed wybraniem się w Alpy wyposaż się w detektor lawinowy, regularnie wysyła on sygnał radiowy, który można zlokalizować przez pokrywę śnieżną o grubości nawet 60 metrów.
-
Pompownik-nowa klasa zwykla dodana zaraz po resecie, ogolem bardzo grywalna i popularna wśród graczy na serwerze. Moim zdaniem,ta klasa powinna byc chociaż klasą premium,poniewaz jest zdecydowanie za dobra jak na klasę zwykłą. Niekiedy pompownik potrafi walnąć jednym strzalem i zabrać sto pare hp, a jak wiadomo jet duzo nowych graczy i ta klasa moze odstraszyć graczy z malym lvl. Perk biala moc-powinien dzialac na takiej samej zasadzie jak ciemnosc-po uzyciu powinien ulec zniszczeniu,gdyz uzywanie go co runde bardzo utrudnia grę innym graczom.
-
Ostatnio przeglądający 0 użytkowników
- Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.