Skocz do zawartości

Znajdź zawartość

Wyświetlanie wyników dla tagów 'Dzień z życia' .

  • Wyszukaj za pomocą tagów

    Wpisz tagi, oddzielając je przecinkami.
  • Wyszukaj przy użyciu nazwy użytkownika

Typ zawartości


Forum

  • Giveaway / Partnerzy
    • CaseHug.com 🎁
    • PirateSwap / Instant Gaming
  • STREFA TYPERA
    • FIFA World Cup 2026
  • Forum główne
    • Regulaminy
    • Ogłoszenia
    • Organizacja
    • Konkursy
    • Rekrutacja
    • Strefa zakupów
  • Strefa kreatywna
    • Redakcja
    • Grafika
    • Książki i Twoja twórczość
  • Strefa banów
    • Counter-Strike 1.6
    • Counter-Strike 2
    • Counter-Strike: Global Offensive
    • Serwery głosowe
  • Serwery Counter-Strike 1.6
    • CS:GO MOD
    • COD 401
    • DIABLO MOD
    • Only DD2
    • ZM+EXP
    • AIM / AWP
  • Serwery Counter-Strike 2
    • Mirage
    • Losowe Moce
    • AWP
  • Serwery Counter-Strike: Global Offensive
    • Mirage
    • Losowe Moce
  • Serwery głosowe
    • TeamSpeak
    • Discord
  • Forum komputerowe
    • Counter-Strike
    • Inne gry
    • (CMS) Systemy zarządzania treścią
    • Komputery i oprogramowanie
    • Urządzenia
  • Inne
    • Życie
    • Polecane przez użytkowników
    • Sport
  • Archiwum
  • Alcoholic Squad Alkohol
  • Gracze COD 201 Luźne pytania/sugestie
  • Gracze COD 201 Zabawne sytuacje z serwera

Kalendarze

  • Ważne wydarzenia
  • Alcoholic Squad Kalendarz Konkursowy
  • Gracze COD 201 Wydarzenia.

Kategorie

  • Podsumowanie miesiąca - Gazetka
  • Z życia wzięte
  • Gry
  • Technologie i Komputery
  • Konsole

Kategorie

  • Forum
    • Moje konto
    • Grupy
    • Ostrzeżenia
    • Rangi & odznaki
    • Dotacje i subskrypcje
    • Inne
  • Serwery
    • Bany
    • Skiny
    • Podania na stanowiska
    • Informacje
  • Sklep CS 1.6 & CS2
    • Sklep

Kategorie

  • 1shot2kill
  • Counter-Strike
  • League of Legends
  • Minecraft
  • Pozostałe gry
  • Filmy, seriale & anime
  • Inne
  • Święta 🐣

Blogi

  • Gazetka
  • Z życia wzięte
  • Gry
  • Technologie i Komputery
  • Konsole

Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki, które zawierają...


Data utworzenia

  • Od tej daty

    Do tej daty


Ostatnia aktualizacja

  • Od tej daty

    Do tej daty


Filtruj po ilości...

Dołączył

  • Od tej daty

    Do tej daty


Grupa podstawowa


Tytuł


Imię


Lokalizacja


Procesor


Karta graficzna


Pamięć RAM


Smartfon


System


Laptop


Facebook


Instagram


Snapchat


PlayStation Network


XBOX Live


Steam


Github


Discord

Znaleziono 2 wyniki

  1. Tym razem opowiem wam o mojej pierwszej a jednocześnie największej do tej pory akcji na jaką wyjeżdżałem. Był to potężny pożar fermy trzody chlewnej, potocznie mówiąc świnek. Ten wyjazd był trochę inny od pozostałych bo sam byłem jednym z pierwszych świadków tego zdarzenia ze względu na fakt że stało się to niedaleko mojego domu, w sąsiedniej wsi. Nie przedłużając, zaczynajmy. Poniedziałek, 15.10.2018r. Godzina 15:50 Dzień jak każdy inny, przynajmniej tak mi się wtedy wydaje. Chodząc po swoim podwórku zauważam dym wydobywający się znad lasu w sąsiedniej wsi. Początkowo wydaje mi się że to właśnie las się pali ale po minucie, dwóch obserwacji, kłęby dymu były co raz większe i większe, aż w końcu zrobiły się czarne. Patrząc na ich wielkość i ten czarny kolor domyślam się gdzie się pali. Telefon w dłoń i dzwonię do dowódcy mojej jednostki: JA: Było jakieś zgłoszenie? DOWÓDCA: Nie, czemu? JA: To dzwoń po chłopaków, chlewnia się pali, ja zaraz będę. DOWÓDCA: Co Ty pier******? JA: Widzę kłęby dymu za lasem od siebie z podwórka, na pewno chlewnia. W tym momencie się rozłączył, po kilku sekundach słyszę już przeraźliwy dźwięk wyjącej syreny z remizy. Wskakuję tylko do domu po kluczyki od samochodu i jazda. Po przebraniu w remizie, biorę radio żeby wypytać dyżurnego ze stanowiska kierowania o sytuację: JA: Suwałki 998, zgłoś dla 44 998: Zgłaszam JA: Czy było zgłoszenie pożaru chlewni w Taciewie? 998: Tak, 5 minut temu wpłynęło JA: Zgłaszam wyjazd do tego pożaru, 5 ratowników 998: Zrozumiałem Ruszamy. Jakieś 5 minut i jesteśmy na miejscu. Zgłaszamy się do kierującego działaniem ratowniczym na miejscu. Sytuacja wygląda następująco: 4 budynki: 3 równolegle jeden przy drugim, czwarty łączący je wszystkie. Pierwszy budynek po 15-20 minutach od rozpoczęcia pożaru stał już cały w ogniu, dwa kolejne płonęły w środku a do łącznika ogień się dopiero dostawał. Moim pierwszym zadaniem od kierującego działaniem jest cytuję "IDŹ OD DRUGIEJ STRONY CHLEWNI I SPYTAJ TYCH DURNIÓW CO ONI ROBIĄ". Okazało się że strażacy jednej z OSP zmarnowali dwa wozy strażackie wody wjeżdżając pod wiatr i próbując gasić tam z działek na samochodach. Krótko mówiąc, odjeb*** samowolkę bo nikt ich tam nie wysyłał. Poszedłem, zrobiłem co miałem zrobić i wracam. Kolejnym zadaniem dla nas jest stworzenie swojej linii gaśniczej od jednego z samochodów a następnie gaszenie ścian od zewnątrz budynków. Ja w rocie z kolegą, idziemy między drugi a trzeci budynek. Zakładamy AODO i ruszamy. Po stworzeniu linii gaśniczej wchodzimy między dwa wyznaczone budynki i naszym zadaniem jest gaszenie w taki sposób żeby ogień nie zaszedł Cię od tyłu. W połowie drogi kolega krzyczy: "Kur** Szymon, te ściany znowu się palą". Przekazuję koledze prądownicę i zgłaszam się do kierującego działaniami na miejscu: JA: 112 zgłoś dla 02 112: Zgłaszam JA: Słuchaj, te ściany po zgaszeniu zapalają się od nowa, daj mi tu 2 ludzi z jakimś hooliganem między dwójkę a trójkę 112: Zrozumiałem, wysyłam Po oderwaniu płyty która była od zewnątrz budynku okazało się że w środku ocieplone było trocinami i to one po chwili znowu się zapalały. Zerwaliśmy wszystkie płyty ze ścian, po czym padła decyzja o zerwaniu dachu. Była to blacha położona takimi "płatami" przez całą szerokość budynku. Wyrywaliśmy je bosakiem, ciągnąc go w 4-5 osób. Po zerwaniu dachu przystąpiliśmy do gaszenia wnętrza przydzielonego nam budynku a wyglądało to następująco: Wchodzisz na podstawioną od zewnątrz drabinę, kolega podaję wąż. W jednej trzymam go, drugą łapię szeroko za ścianę żeby ciśnienie po otwarciu wody nie zrzuciło mnie z drabiny do tyłu. W środku wyglądało to tak: wąski korytarz po środku, po prawej i lewej stronie zagrody jedna za drugą, w każdej po 13 palących się zwierząt. Biegałem z tą drabiną od lewej do prawej i spowrotem, góra i dół przez 5 godzin z jedną krótką przerwą na jedzenie i wodę. Co czułem po tych pięciu godzinach? Lepiej powiem czego nie czułem, dłoni - tej którą trzymałem się ściany żeby nie spaść. Nie było mowy o zgięciu palców, doszły skurcze na całym ciele, również nic przyjemnego. Był to jednak już czas kiedy zbliżał się powrót do domu bo żeby nas zmienić, przyjechali strażacy z Białegostoku a my i kilka okolicznych jednostek OSP zostaliśmy odesłani do domów około godziny 22. Z tego co się dowiedziałem, pożar został opanowany po północy natomiast dogaszanie potrwało do południa następnego dnia czyli łącznie akcja trwała ponad 20 godzin. Na trzeci dzień po pożarze pojechaliśmy pomóc w sprzątaniu tego co zostało ze świnek. Szczegółów może nie będę opisywał bo niektórzy mają niską tolerancję na takie rzeczy ale powiem tyle- pachnąco nie było i przyjemnych widoków niestety też nie. Wszystko wylądowało w kontenerach które ciężarówki na bieżąco wywoziły do utylizacji. Co ciekawe, spod pierwszej chlewni- sterty gruzu(została zrównana z ziemią) nadal wydobywał się dym. Po powrocie do domu porządne szorowanko bo wyglądałem według mojej mamy jak kominiarz. Czy było ciężko? Było, bardzo. Tak jak na początku pisałem, była to moja pierwsza i najcięższa akcja. Najcięższa nie tylko dla mnie bo był to jeden z największych i najtrudniejszych pożarów w okolicy od kilkudziesięciu lat więc można powiedzieć że chrzest bojowy przeszedłem. A tutaj podrzucam filmik z tego pożaru który pokazuje jego ogrom: Na koniec mały opis kilku słów, gdyby ktoś się zastanawiał i chciał wiedzieć: - OSP- Ochotnicza Straż Pożarna - AODO - Aparat Ochrony Dróg Oddechowych - Hooligan - Uniwersalne narzędzie ratownicze. Może służyć do wyważania drzwi, podważania, wyłamania zamka itp. - Bosak - kilkumetrowy gruby drewniany kij z dużym hakiem na jednym końcu i kółkiem do którego można przywiązać linę na drugim(ułatwia to pracę kilku strażakom na raz) Dziękuję za uwagę i mega szacun jeśli ktoś dotrwa do końca tego tekstu
  2. Jak niektórzy tutaj już wiedzą, jestem strażakiem Ochotniczej Straży Pożarnej w mojej małej wsi w okolicy Suwałk. Kiedyś, rok czy dwa temu kiedy jeszcze byłem na innej sieci, wpadł mi do głowy pomysł dzielenia się tym co widzę, słyszę i czuję przed akcją, w trakcie i po niej. Zacząłem opisywać te historie a teraz dostałem natchnienia żeby to kontynuować tutaj. Mam trochę napięty grafik(praca, dom, rodzina i inne ważne mi osoby) więc często nie mogę wyjechać kiedy dostaję wezwanie ale jeśli to się przyjmie, postaram się raz na jakiś czas dodawać nowe historie a także odkopywać te z przeszłości. Wszystko co będę pisał miało miejsce w rzeczywistości i byłem tego świadkiem a zmieniać postaram się jedynie imiona i nazwy miejscowości. Pominę też szczegóły o których się zwyczajnie po ludzku nie mówi, bo tak wypada. DZIEŃ 1 7:30 Ten dzień zapowiadał się spokojnie. Wracając do domu po nocce nie wiedziałem jeszcze jak bardzo będzie trudny. W domu przed 8 rano, śniadanie zjedzone, kawa wypita i jak po każdej takiej nocce siadam do komputera żeby sprawdzić forum i pograć na serwerze. W międzyczasie znowu jakieś jedzenie, wyjście z psem i czas leci. 11:30 Grając spokojnie, nagle słyszę mój telefon i momentalnie serce podchodzi pod gardło. To ten dźwięk. Wezwanie z aplikacji. Sprawdzam. "Poszukiwania, zaginiona kobieta". Wstałem tak jak siedziałem, fajki i telefon w kieszenie, kluczyki od samochodu w łapę i lecę. Do remizy mam około 0,5km więc od otrzymania zgłoszenia jakieś 5 minut i byłem na miejscu. Ubieram się, po kolejnych kilku minutach dojeżdża drugi kolega. Dzwonię do naszego kierowcy, jest po drugiej stronie Suwałk, daleko za miastem, nie może jechać. Kolega wrzuca ciuchy do samochodu, jedziemy moim. 12:00 Docieramy na miejsce, do wsi oddalonej o jakieś 8-10km od naszej. Zgłaszamy się dowodzącemu działaniami na miejscu. Łącznie z policjantami, grupą poszukiwawczo ratowniczą i innymi strażakami jest nas około 50 osób. Szybka zbiórka, każdy zerka na kartkę ze zdjęciem i danymi kobiety i ruszamy. Plan jest taki: Dzielimy się na 2-3 osobowe grupy, w każdej z grup przynajmniej 1 osoba z naładowanym telefonem musi pobrać aplikację do poszukiwań, zostają nam nadane kryptonimy(mojej grupie 94) i przydzielone konkretne sektory do przeszukania. Przeszukujemy jeden po drugim, w trudnym terenie, bagnach, polach, po sporych opadach deszczu. Każdy przeszukany sektor kończy się zgłoszeniem drogą radiową, przykładowo: 94: 112 dla 94 112: Zgłaszam 94: Sektor A16 przeszukany, A17 mamy bagno, trzcina ok. 2.5 metra bez możliwości wejścia 112: Zrozumiałem, odznaczam, A17 zostawimy dla drona, przejdźcie do sektora A18 94: Zrozumiałem, przechodzimy 14:00 Możliwy przełom. Pies policyjny znajduje w lasku, około kilometra od miejsca zamieszkania kobiety jej buty, po czym prowadzi dalej do stawu za laskiem. Po około 20 minutach na miejsce dojeżdża wezwany samochód ratownictwa wodnego. Do godziny 16 nurkowie przeszukali dno stawu, niestety a zarazem na szczęście bez powodzenia. Dochodziła godzina 16, zapadał już zmrok. Dowodzący akcją zarządził przerwanie poszukiwań tego dnia i wznowienie nazajutrz o 9 rano. 17:00 Po powrocie, zostawieniu ubrań w remizie w końcu trafiam do domu, żeby się umyć, zjeść coś i jechać na 19 do roboty. DZIEŃ 2 7:30 Sytuacja jak poprzedniego dnia, jestem w drodze z pracy, tylko że do domu wracam na chwilę żeby coś zjeść i strzelić kawę. 9:00 Zbiórka w miejscu utworzenia sztabu, tak jak wczoraj, z tym że tego dnia dołączyli do nas żołnierze. Otrzymaliśmy informację że teren poszukiwań został poszerzony o kilkanaście nowych sektorów, w tym dość spore jezioro(około 6-7km obwodu). Pierwszym naszym zadaniem tego dnia było obejście tego jeziora dookoła. Dostaję do pomocy dwie grupy z innych OSP i ruszamy. Rozstawieni pojedyńczo co 4 metry idziemy siedmioosobową grupą od samego brzegu jeziora(tak blisko jak to możliwe) aż po pole nad tym jeziorem i w ten sposób całe wokół. Po drodze, nad samym brzegiem "drobna" niespodzianka: I ruszamy dalej. Skończyliśmy jezioro, reszta roboty została tam dla nurków. Zgłaszam się dowódcy: 94: 112 dla 94, zgłoś 112: Zgłaszam 94: Jezioro mamy skończone, wracamy do sztabu 112: Zrozumiałem Około trzech minut drogi i jesteśmy, obejście całego jeziora brodząc momentami po kostki, nawet po kolana w bagnie zajęło nam około 2-2,5h. 12:00 Zgłaszamy się dowódcy w sztabie, szybka przerwa na kiełbaskę, kawę, herbatę i atakujemy kolejne sektory. Kolejne, kolejne, w końcu nadszedł ostatni. Przechodzimy go z kolegą już w dwuosobowym składzie, zbliżamy się ku końcowi, zostały tylko zabudowania jednej posesji. Wyszedł do nas właściciel, starszy Pan, który podczas rozmowy powiedział że zaginiona kobieta lubiała "wypić" i zdarzało się że kładła się wtedy nietrzeźwa przy drodze i zasypiała. Pierwsza myśl? Potrącił ją samochód? Nieszczęśliwy wypadek? Ktoś się wystraszył że zabił człowieka i zapakował ją do bagażnika po czym gdzieś wywiózł? Czy może jednak zrobił jej coś syn którego sporo osób podejrzewa? 14:00 Wracamy pieszo po przeszukaniu ostatniego sektora zrezygnowani, zmęczeni, nogi włażą w du**ę pod same gardło. Docieramy do sztabu, krótka zbiórka, podziękowania. Wszyscy zostają odesłani do własnych jednostek/domów. Po każdym wyjeździe, czy są to poszukiwania, wypadek, pożar czy cokolwiek innego gdzie sprawy nie kończą się tak jak byśmy chcieli, zastanawiam się czy zrobiliśmy wszystko, czy jednak można było zrobić coś więcej. Starsza Pani zapadła się pod ziemię. Co dalej? Nie wiem. Gdyby się znalazła, mam dostać telefon. Pytanie, czy kiedyś się tego telefonu doczekam?
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...