Jump to content

Czy Virtus.pro to już totalne dno?!


don Kuba
 Share

Recommended Posts

virtus.pro3_dreamhack-730x380.jpg

 

Zakończył się mecz pomiędzy Virtus.pro a Astralis rozgrywany w ramach ELEAGUE Clash for Cash. Lepsi w tym starciu okazali się Duńczycy.
Virtus.pro 1:2 Astralis (Nuke 16:7, Overpass 4:16, Mirage 3:16)

 

Takiej gry w wykonaniu Virtus.pro nie oglądaliśmy od wielu tygodni – Polacy byli pewni siebie i od pierwszych rund radzili sobie zdecydowanie lepiej od rywala. Warto tylko dodać, że to spotkanie rozpoczynali od strony terrorystów. Po kilkunastu minutach prowadzili już 6:0 i choć Astralis zdołało zdobyć kilka punktów, to po pierwszej połowie w lepszej sytuacji było VP, które wygrywało 9:6. Po zmianie stron znów pokazało, że dziś jest w dobrej dyspozycji, nie dość, że wygrało pistoletówkę, to i później deklasowało oponenta. W drugiej części Virtus.pro oddało Duńczykom tylko jedną rundę, co oznacza, że ostatecznie triumfowało 16:7 i przybliżyło się do 250 000 dolarów.


Początek Overpassa również należał do Polaków. Virtusi zdobyli trzecią w tym meczu pistoletówkę i wykorzystali przewagę finansową, wychodząc na prowadzenie 3:0. Długo jednak nie trzeba było czekać na przebudzenie Astralis. Duńczycy zaczęli grać jak z nut i pokazywali jak silni są po stronie atakującej. W końcu prowadzili już 7:3, co podopiecznych Jakuba „kubena” Gurczyńskiego zmusiło do pauzy taktycznej. Przerwa jednak nie zatrzymała dupreeha i jego kolegów. Dopiero później udało się na chwilę przerwać tę passę, ale duński skład po 15 rundach i tak prowadził 11:4. Zmiana stron również nie powstrzymała Astralis, które kilka minut później mogło cieszyć się z wyniku 16:4 i zdobytej mapy.


Decydującą lokacją tego starcia był Mirage, który lepiej zaczął się dla broniących rywali Virtus.pro. Do Astralis trafiło pięć rund z rzędu. Polacy nie byli w stanie skutecznie atakować, więc przy takim rezultacie poprosili o przerwę taktyczną, by omówić kolejne kroki. Po pauzie byli bliscy przerwania serii oponentów, ale przez proste błędy polskiego zespołu, punkt zdobyli Duńczycy. Dopiero ACE Snaxa dał Virtusom pierwszą rundę. Długo nie mogliśmy się cieszyć z poprawy sytuacji, bo rozpędzone Astralis nadal szło po swoje i powiększało przewagę. Połowę zakończyło wynikiem 12:3 i było od krok od ostatecznego zwycięstwa. Jakby tego było mało – wygrało również pistoletówkę w drugiej połowie. Niedługo później mogło świętować wygraną 16:3 i zdobycie 250 000 dolarów.


Tym samym Virtus.pro do domu wróci z niczym. Kolejną szansą na zaprezentowanie się Polaków podczas lanowego turnieju będzie Adrenaline Cyber League 2017, które odbędzie się już w niedzielę. Poza VP, o nagrody z puli wynoszącej 100 000 dolarów powalczą tam: FlipSid3 Tactics, HellRaisers i Natus Vincere.

 

Źródło: cybersport.pl

 

Zobaczycie VP jakiego nigdy nie widzieliście - mówił przed meczem TaZ. Czy rzeczywiście tak było?...

 

Link to comment
Share on other sites

To teraz ja się trochę rozpiszę, bo zawsze lubiłem.

Moim zdaniem VP dalej jest mega silną ekipą, ogromnym błędem jest nazwanie ich - tu cytuję - "totalnym dnem". To dalej jest najlepsza Polska drużyna. Co prawda tytuł mistrza ESL mają Team Kinguin, ale VP po prostu nie bierze udziału w tych rozgrywkach od 2013 roku, no bo nie ma dla nich przeciwników - jak to mówił pewny siebie Taz. Co prawda na WESG w 2016 zajęli 3 miejsce, właśnie po porażce z Kinguinami w półfinale, no ale jednak myślę, że wszyscy będziemy zgodni, jeżeli stwierdzimy, że Kinguiny nie mają podjazdu do legendarnej piątki.

 

Co do samego meczu z Astralis...

Jest to przecież mega silna ekipa, nie można nazwać ich słabszej od polaków i w mojej skromnej opinii nigdy nie można było ich nazwać słabszymi, nawet za czasów TSM Kinguin, jeszcze z Karriganem. Po odejściu wyżej wymienionego i dołączeniu Glave'a, ta drużyna zmieniła swój gameplay o 180 stopni... Każdy z graczy jest indywidualnie bardzo, bardzo silny. Pozwolę sobię streścić każdego z nich.

Glave to jeden z najlepszych IGLów na świecie, zaraz obok takich geniuszy jak Neo czy FalleNa z SK. Zamiana Glave'a za Karrigana to najlepsza decyzja jaką mogła ta drużyna zrobić. 

Kjaerbye to młody talent. Przykro mi trochę, że publika hypuje s1mpla albo ropza. Obydwaj są świetni, ale o "Kierbim" jest cichutko. Warto zwrócić uwagę na jego handshake'i podczas strzelania. Nikt nie strzela w tym stylu co on ;v. Gość ma 19 lat, a robi robotę dla duńczyków. Przecież to on otwierał tabelę. Skillowo bardzo mocny zawodnik, jeszcze trochę doświadczenia i top10 będzie jego. 

Device. Co tu dużo pisać, gościa zna każdy. W ubiegłym roku zajął #2 miejsce w rankingu HLTV (jeśli mnie pamięć nie myli oczywiście). Potwornie mądry snajper. Nigdy agresywny, potrafi zadbać o indywidualną ekonomię, żaden snajper nie ginie tak rzadko jak robi to Device. Bez niego ta drużyna by nie istniała.

Xyp9x, najlepszy clutcher na świecie. Z resztą przekonaliśmy się o tym na 1 mapie, wygranej przez Virtusów. Sam Xyp9x nie miał problemów aby ugrywać sytuacje 1v3 na Nuku, mapy z ogromną ilością miejsca, przecież tu clutchuje się najciężej. Virtusi wygrali Nuka, bo Xyp9x był niewidoczny, polecam sprawdzić mecz. Na Miragu i Overpassie Xyp9x strzelał, to i Astralis wygrywało. Mega ważna jednostka w tej drużynie, gość jest niedoceniany.

Dupreeh, mega doświadczenie, co prawda nie jest już w szczytowej formie i jeżeli miałbym wskazywać na najsłabszego gracza w tej drużynie, wskazałbym na Dupreeha. Nie można zaś powiedzieć, że jest słaby. Od 3 lat gości na Top20 w HLTV i obserwując jego grę oraz jego drużyny, wcale nie zamierza z tej listy zejść. Rasowy entry fragger, jego wjazdy na bombsite to jakaś magia, co ten gość wyprawia.

 

Zobaczcie, Virtusi grali obecnie z najlepszą drużyną na świecie. Ta piątka to murowany faworyt na wygranie majora w Krakowie. W mojej opinii nazwanie Virtusów "totalnym dnem" tylko po porażce z najlepszą drużyną świata jest po prostu powiedziane nad wyraz. Co prawda VP miało świetne mapy, Nuke ich wybór, Overpass - wiadomo, bez szans (chociaż na ostatnim majorze Virtusi przegrali w dogrywce), ale zdziwiła mnie tak wysoka przegrana na Miragu, nie wiedziałem, że duńczycy aż tak dobrze się pod niego przygotowali. 

 

Co do samych Virtusów i innych meczów. Wiadomo, odpali z ESL Pro Ligii przegrywając z drużynami tj. Penta Sports czy BIG. Dwa niemieckie przeciętniaki, straszne rozczarowanie gdy VP przegrywało takie mecze. Należy zaś pamiętać, że nie były to mecze lanowe, tylko online, gdzie VP nigdy, ale to nigdy nie błyszczało. 

 

Aktualny stan ich formy, w mojej opinii, będzie można określić po majorze. To właśnie tam Polacy czuli się najlepiej, tym bardziej, że grają u siebie. Tyle, wypociłem co miałem wypocić, bardzo fajnie, że ktoś na tym forum porusza takie tematy i można się swobodnie wypowiedzieć. Chętnie jeszcze podyskutuję. Pozdrawiam.

Link to comment
Share on other sites

Wiadomka, forma nie trwa wiecznie, ale wierzę, że Polacy wrócą do czołówki w wielkim stylu. Zawsze jest tak, że wytykamy porażki, nie pamiętając o dawnych triumfach.

Całość można skwitować krótkim :

 

Coś się kończy, coś zaczyna...

Arka Gdynia [email protected] świnia...

Link to comment
Share on other sites

15 godzin temu, xartE napisał:

Za ten tytuł to bym Ci z pięści chętnie przywalił.

Zapraszam. Nie rozumiem po co się napinasz.

17 godzin temu, don Erwin napisał:

Zawsze i wszędzie VP najlepsze będzie :)

Wrócić wrócą, na ojczystej ZIEMI. 

Erwin wierny kibic :D 

Edited by don Kuba
Link to comment
Share on other sites

Odświeżam temat, mam nadzieję, że tym postem rozwieje wszelkie wątpliwości.

Wczoraj trwał jednodniowy lan w Moskwie, w Rosji. Był to stosunkowo mały lan, zaproszono topowe drużyny krajów słowiańskich.

Były to:

Virtus Pro (Polska) - Neo, Taz, Snax, Byali, PashaBiceps

Natus Vincere (Rosja/Ukraina) - Edward, Seized, Flamie, S1mple, Guardian

Flipsid3 Tacticts (Ukraina/Rosja/Finlandia) - Waylander, B1ad3, Worldedit, Markeloff, Electronic

Hellraisers (Ukraina/Węgry/Słowacja) - Styko, Bond1k, DeadFox, Ange1, Zero

 

 

Oczywiście Virtusi wygrali tego lana po wygranych 2:1 z Hellraisers, która jest teraz niebywale mocną ekipą i 2:1 z Navi (ich przedstawiać nie trzeba specjalnie). Do czego zmierzam... 

Virtusi wygrali z Navi mapę de_nuke 16:2. Gwałt, dosłownie gwałt. Nie da się nazwać ich dnem, gdy żadna drużyna nie jest w stanie z nimi wygrać na nuku (Poza G2 i Heroic w tym roku nikomu się to nie udało). Także ten. Argumentuje po prostu mojego posta tam gdzieś wyżej :D.

See ya on major, mam nadzieję, że tam niedźwiadki się obudzą ^^.

Link to comment
Share on other sites

  • 3 months later...
Guest
This topic is now closed to further replies.
 Share

×
×
  • Create New...

Important Information

By using this site you agree to Privacy Policy.