Jump to content
  • Own Creativity
  •  Kartky ♥

    Kartky - Rewolucja [PROLOG + 5 ROZDZIAŁÓW]

    Recommended Posts

    Moje stare opowiadanie, przerwane z powodu braku weny, wrzucał w sumie sześć części w całości. Miłego czytania i chciałbym usłyszeć od was opinie na temat mojego pisania i czy ta opowieść jest ciekawa. 

     

    PROLOG

     

     

    Kartky, chłopak zwyczajny, jak wszyscy. Szary człowiek, który nie wyróżnia się z tłumu, nie występuje przed szereg, jego myślenie opiera się na byciu jak wszyscy. Wszystko ukształtował od młodych lat, gdy był gnębiony za swoją „inność” rozumianą przez systematyczne uczenie się, odrabianie lekcji, porządki domowe oraz pomoc innym. Podwórko, które zamieszkuje to jego największy kat, blokowisko zaczęło go tłamsić, wręcz dusić. Młody chłopak już wtedy zrozumiał, przeżyć oznacza być jak wszyscy. Życie brutalnie kopie młodego, niedługo jego osiemnaste urodziny, czy po uzyskaniu samodzielności, zwanej dorosłością w postaci wieku, który pozwala mu podejmować więcej decyzji za siebie, przyniesie mu szczęście?

     

    Nastał wielki dzień, osiemnaste urodziny Kartkiego, jak zwykle idąc w kierunku szkoły, tą samą drogą kopiąc kamień, dostrzega coś nadzwyczajnego. Jego oczom ukazało się przejście, piękne, nadzwyczajne oraz ukazujące raj, dające poczucie szczęścia i bezpieczeństwa. Chłopak zastanawia się, co ma zrobić, iść za zajęcie czy podążać piękną ścieżką dającą ukojenie dla jego myśli o rzeczywistości? Wybiera coś, co może dać mu, jego wizję utopi, wkracza na ścieżkę.

     

     

    body_kawachi2.jpg

     

    Droga to czysta magia, rzecz unikalna dla chłopaka, podąża nią dalej z wielkim zainteresowaniem dokąd prowadzić, co tam może się znajdować. Ciekawość zżera go od środka, podekscytowanie i niepewność, w dali widać wielki czerwony blask, coś bardzo przypominającego zachód słońca, odczuwalny lekki powiew. Światło zaczyna go oślepiać, zbliża się końca, nie widzi dokąd podąża. Szok, Kartky patrzy przestraszonym wzrokiem, nie wie sam, co do końca się stało, szczypie się za ramię, przez chwilę miał nadzieję, że to tylko sen, odwraca się za plecy, przejścia ani śladu. Wizja pięknego świata staje się koszmarem, dookoła mrok, unoszący się kurz, zniszczone domy, tony gruzu i pojedyncze płomienie ognia na ulicach.

     

    24bf21a8c22baff086c7d0f1ec8e958c.jpg

     

     

    Rozdział I

     

    Odbijający się ogień w oczach, co stało się ze światem? Czy teraz wszystko tak wygląda? Idealny świat chłopaka staje się najgorszym koszmarem, urzeczywistnieniem wszystkich mar nocnych. Wizja jego i całego świata pogrążonego w ogniu, bez żywej duszy poza nim. Przemierzając drogę przepełnioną tlących się wraków samochodowych, biega wzrokiem po każdej możliwej krawędzi, szukając żywej duszy. Dalej nic, ale co śmieszniejsza, po drodze nie było widać żadnego leżącego ciała, zera trupów, nawet zwierząt. Dawało to chłopaki nadzieję, że żywi jeszcze są i będzie mógł dowiedzieć się, co tu zaszło.

     

    Idzie dalej, w pewnym momencie oświetliło go zielone światło, myślał, że ktoś z żywych daje mu znak, odwraca się, to co ujrzał, zwaliło go z nóg. Był to robot w kształcie byka, wysokości mniej więcej czterech metrów, światło zaraz zmieniło kolor na czerwony, potwór zaczął nacierać w jego kierunku, taranując wszystkie wraki na swojej drodze. Chłopak uciekał ile miał sił, w pewnym momencie usłyszał wystrzał, upadł niemy na ziemię, myślał, że robot strzelił czymś w niego. Złudzenie to robot, leżał na ziemi iskrząc, pod elektryczną siatką, którą ktoś wystrzelił z wierzy, pobliskiego budynku. Więc ktoś jednak żyje, czuł, że jego szanse na przetrwanie pną się w górę, a sam zarazem uzyska wiele odpowiedzi o rządach na ziemi. Podbiega do niego dwóch ludzi, nie widać ich twarzy, każą mu wstawać i biec za nimi, jeżeli chce przeżyć.

     

    Dotarł do jednego z budynków, który przetrwał i nie został zbytnio zniszczony, stoi nieruchomo i rozgląda się dookoła, widzi kilka osób, każdy czymś się zajmował, jedni opatrywali rannych, cześć przygotowywała posiłki, każdy miał swoją rolę. Byli tam również osobnicy od technologii, tworzyli nową broń do walki z robotami z pozostałości elektroniki, jaka została po zniszczeniach. Nie obeszło się również bez tropicieli, wyszkoleni z zawodu, ocaleli dzięki swojemu instynktowi przetrwania i obeznaniu w obronie i bezszelestnych ucieczkach, głównie dzięki nim wszyscy, którzy są w tym budynku, żyją. Podchodzi do niego kobieta.

     

    - Witaj, jestem Marta, jestem medykiem. Co Cię do nas sprowadza?

     

    - Witaj, nazywam się Kartky i szczerze nie wiem, jak tu się znalazłem, sam nie rozumiem, dlaczego tutaj jestem.

     

    - Jak to nie wiesz? Musiałeś skądś przyjść.

     

    - Możesz mi wierzyć lub nie, ale sprowadził mnie tutaj tunel, niedawno wstałem jako osiemnastolatek, a teraz według mnie znajduję się w innym świecie lub wymiarze, sam nie wiem, jak to określić, zmierzałem do szkoły, zboczyłem ze ścieżki do tunelu, który mnie przyciągnął i znalazłem się tutaj, wśród płonących samochodów i tych dziwnych stworzeń. To roboty prawda?

     

    - Tak to roboty.

     

    Kartky wyczuł, że Marta poczuła się dziwnie, jakby znała ten tunel i dostała się tutaj w taki sam sposób, postanowił dowiedzieć się, jak ona tutaj przybyła.

     

    - Marto, to chyba wiesz coś o tym tunelu, jak tutaj przybyłaś?

     

    - Nigdy nie sądziłam, że spotkam osobę, która dostała się tutaj w ten sposób tak jak ja. Widzisz tych wszystkich ludzi? Nikt mi nie wierzył, jak im opowiadałam, jak znalazłam się w tym miejscu, wszyscy uważają, że to wina szybkiej zmiany sytuacji na świecie, uważali i cześć z nich dalej uważa mnie za wariatkę, gdy tylko wspominam o tunelu. Teraz wiem, że to nie jest efekt moje wyobraźni, ale stało się to naprawdę.

     

    - Ile miałaś lat, jak przeniosłaś się tutaj? I ile już tu jesteś?

     

    - Obecnie mam 28 lat, a przeniosłam się tutaj w podobnych okolicznościach, jak ty, w dzień swoich osiemnastych urodzin. Nieprawdopodobne, żyję już tutaj 10 lat, a końca wojny dalej nie widać.

     

    - Jakiej wojny? Jak do tego wszystkiego doszło?

     

    - Widzisz, ty przenosząc się tunelem, trafiłeś w sam środek piekła, gdy ja tutaj dotarłam, było to piękne miasto, bardzo żywe i atrakcyjne. Spędziłam w nim rok beztroskiej sielanki, do momentu zniszczenia prawie całej cywilizacji. Wszystko zaczęło się od robotów kuchennej pomocy, miały posturę człowieka i zajmowały się jedynie gotowaniem i sprzątaniem dla człowieka, był to wielki postęp dla świata, gdyż robot rozumiał polecenia i wykonywał je bezwzględnie.

     

    - Robot kuchenny? Jaki to ma związek z tym wszystkim?

     

    - Słuchaj dalej, zaraz wszystko zrozumiesz. Firma niezaprzestana na owym sukcesie i zaczęła produkować coś na wzgląd wymarłych dinozaurów. Powstawały specjalne ogrody, gdzie człowiek mógł je podziwiać, zmieniały one kolor, wtapiały się w otoczenie, mało tego, zostały również stworzone roboty latające, co było wielkim zdumieniem. Wszystkim sterowała sztuczna inteligencja, która mieściła się w centrum miasta, szerokość mózgu wynosiła 5 kilometrów, a długość 4 kilometry. Wyobraź sobie, ilu ludzi tam pracowało, aby to wszystko mogło utrzymać się w normie, największy projekt ludzkości, jaki powstał.

     

    - Niech zgadnę, maszyny się zbuntowały, bo komuś zachciało się samodzielnej władzy?

     

    - Nie, sztuczna inteligencja zaczęła sama sterować sobą i robotami, człowiek przestał ją kontrolować, a jej głównym zadaniem stało się oczyszczenie ziemi z ludzi i zawładnięcie wszystkim, nawet innymi planetami. Z tego, co udało nam się dowiedzieć, księżyc został zajęty przez roboty, a cały mózg został tam przeniesiony i jest strzeżony przez nowoczesne roboty, a surowce do ich produkcji pobierają robo słonie, które zostały przystosowane do lotów w kosmos przez mózg. Ziemia jest powoli wyzyskiwana, a armia powiększa się z dnia na dzień.

     

    - Nie da się ich powstrzymać? Jest jakikolwiek sposób?

     

    - Jest jeden, 300 kilometrów od nas jest bomba atomowa, wojsko przygotowało się na sytuację, gdy będzie trzeba zneutralizować mózg, niestety nie zdążyli zadziałać, a pocisk jest strzeżony przez roboty. Bez nowych posiłków i broni, nie mamy co podejmować próby ataku. Dzień dnia polujemy na roboty, wyzyskujemy z nich przydatną elektronikę oraz części, żeby tworzyć broń, która będziemy w stanie przebić się przez obronę i dostać się do całego centrum dowodzenia, żeby wysłać rakietę w kosmos, na księżyc.

     

    - Kontaktowaliście się z innymi ocalałymi?

     

    - Próbowaliśmy, z naszych ustaleń ocalało 67 osób, posiadają oni zapasy żywności na 5 lat, ale niestety nie posiadają broni i czekają na pomoc. Wszyscy są rozbici na 7 miast, najbliższe jest 150 kilometrów stąd, wyruszamy do niego za trzy dni. Grupujemy się, zbieramy jak najwięcej paliwa, pozostałości broni i amunicji. Jeżeli w mieście nie będzie dużo maszyn, spróbujemy splądrować je po całości, żeby przygotować się na następne odbicia i może powrotu rządów ludzi, ale to tylko mały promyk nadziei, jaki nam został. Jedziesz z nami?

     

    - Oczywiście, tylko nie wiem, jak mogę wam pomóc.

     

    - Umiesz posługiwać się bronią?

     

    - Tak, prowadzić też.

     

    - Tyle na początek wystarczy. Zgłoś się do naszego dowodzącego, będzie ubrany na czerwono, z wielką blizną na ramieniu i tatuażami na twarzy. Nikt nie zna jego imienia, posługuje się pseudonimem Hades, jeszcze jedno, nie mów mu, jak się tutaj znalazłeś. 

     

    Rozdział II

     

    Chłopak poszedł poszukać Hadesa, ledwie zdążył zejść kilka schodków i już został zaczepiony przez kolejną osobę.

     

    - Część jestem Erent.

     

    - Witaj, jestem Kartky.

     

    - Rozmawiałeś z Martą, opowiedziała Ci pewnie, co tutaj się dzieje. Nie jest ciekawie, a maszyny zbliżają się z dnia na dzień. Jedyny sposób to likwidacja mózgu atomówką.

     

    - Słyszałem o tym, powiedz mi, kim tutaj jesteś?

     

    - Jako jedyny jestem nocnym łowcą, za czasów dziecka doznałem dotkliwego przeżycia, pewnie zauważyłeś, że moje oczy nie są naturalnie odbarwione, mają bardzo jasną obwódkę żółci. Miałem wtedy sześć lat, byłem na wycieczce w centrum badawczym, gdzie badano zachowania zwierząt i ich odporności na choroby ludzie. Testowano również na nich różne chemikalia, niektóre powodowały nagły wzrost siły, znaczne pobudzenie zmysłów, wyostrzały wzrok, a najnowszym odkryciem był wilk z okiem termowizji. Podczas prezentacji zapadł zmrok, żeby zaprezentować zwierzę i jego specjalną umiejętność, nikt nie przewidział tego, że oswojony wilk pod wpływem eksperymentów stanie się maszyną do zabijania. Stało nas tam 16 osób, z wszystkich tam obecnych przeżyłem tylko ja, wilk ugryzł mnie za nogę i zostawił, pozostałą piętnastkę dorosłych zabił, wraz z moimi rodzicami.

     

    - Boże, to straszne, współczuję, ale kto Cię znalazł i co stało się z wilkiem?

     

    - Wilka zabili żołnierze wezwani po uruchomienie się alarmu, po rozbiciu szyby drzwi same się zamknęły i uwięziły nas tam. Ja zostałem pod opieką mojej babci. Na początku nie było widać moich specjalnych zdolności, ujawniały się po sobie co kilka miesięcy czy lat. Początki były dziwne, dojrzałem w wieku dziesięciu lat, byłem nadzwyczajnie szybkim dzieckiem oraz mój zmysł słuchu, oraz węchu stał się super wrażliwy. Wzrok i połyskujące oczy ujawniły się w wieku piętnastu lat, a razem z nimi umiejętności łowieckie, sam byłem pod wrażeniem tego, co umiałem. Wtedy rozumiałem, gdy spojrzałem w lustro, że wszystkie te dary są efektem ugryzienia przez wilka. Nie ujawniałem się światu, a kilka miesięcy po ostatniej mutacji, wybuchła wojna, zostałem nocnym łowcą i tropicielem.

     

    - Rozumiesz, że zazwyczaj działasz nocą. Możesz mnie szkolić? Nie mam zamiaru być kamieniem u nogi, a nawet przeżyć to wszystko i wrócić do starego życia.

     

    - Dobrze, idź, wypocznij, dziś w nocy idziesz ze mną i Martą na polowanie.

     

    Erent uścisnął dłoń chłopaka, była nadzwyczajnie lodowata. Zaczął nabierać podejrzeń, lecz nie dał tego po sobie poznać. Odszedł w swoją stronę, zastanawiając się kim jest chłopak, natomiast Kartky poszedł odszukać Hadesa. Przemierza budynek i w końcu odnajduje Hadesa, stał na otwartej części budynku, gdzie zamiast ściany znajdowała się ogromna dziura, służyła ona za punkt obserwacyjny.

     

    - Kiedyś ziemia byłą piękna, dziś to zimna lodowata nędza, która wyprodukowała maszynę zniszczenia świata. Chwila nieuwagi poprzez pychę i tracisz wszystko, niby drobnostka, a tyle powoduje. Prawda?

     

    - Prawda, chwila radości może zmienić się w piekło Hadesie.

     

    - Kartky, tak?

     

    - Tak.

     

    - Inni pewnie Ci już opowiedzieli, co tutaj zaszło, ja nie mam zamiaru opowiadać tego jeszcze raz. Moja inicjatywa jest inna, zapewnić tym wszystkim ocalałym przetrwanie i nadzieję na powrót starych rządów, gdzie człowiek był dowodzącym. Zgadzasz się z takim porządkiem świata?

     

    - Owszem, maszyna nie może rządzić światem i człowiekiem.

     

    - Dobrze, widać, że nie zdziczałeś i masz wolę walki o los ludzki. Jesteś gotowy do walki z tymi bezwzględnymi mechanicznymi potworami?

     

    - Nie mam żadnego wyszkolenia, ale jestem w imię wolności!

     

    - Dobrze kadecie, idź do Marty, niech wprowadzi Cię dokładnie w nasz świat i pokaże wszystko, co posiadamy. Ma za zadanie przeszkolić Cię pod względem słabych punktów maszyn, obrony przed nimi. Równie dobrze będzie, jeżeli poprosisz ją o przyuczenie sanitarne, jak skończysz nauki u niej, przyjdź do mnie, zacznę Cię szkolić pod względem obserwacji i szybkiego rozpoznawania terenu dla oddziału.

     

    Chłopak odszedł w milczeniu, wracał w kierunku, gdzie pierwszy raz zobaczył Martę. Ma nadzieję, że szybko posiądzie, przydatną widzę i zacznie być osobą przydatną dla wszystkich żyjących.

     

    Rozdział III

     

    Wraca, idzie do poprzedniego punktu, lecz kontem oka dostrzegł, że ktoś go śledzi. Podsłuchiwał jego rozmowę z Hadesem, szpieg porusza się bezszelestnie po belkach nad nim, pierwszy raz widzi tą osobą, nie postanawia zdradzić, że zauważył ciekawskiego. Idzie dalej w kierunku centrum życia tego budynku, długo nie musiał szukać, już spostrzegł Martę.
     
    - Marto, Hades chcę, żebyś mnie szkoliła.
     
    - Ja?
     
    - Tak, wybrał Cię.
     
    - Dobrze, a co dokładnie Ci powiedział? Co mam Ci przekazać ze swojej wiedzy?
     
    - Słabe punkty maszyn, obrona przed nimi oraz opatrywania rannych.
     
    - Chyba o jeden sufit za dużo spadł mu na głowę… Dobrze, niech będzie. Jesteś gotowy na pierwszą lekcję?
     
    - Nie byłem gotowy, żeby się tutaj dostać, a co dopiero mowa o tym, ale zaczynajmy.
     
    - Chodź za mną, idziemy pod budynek.
     
    Idą razem, schodzą kolejne piętra w dół, wchodzą na parter, a dziewczyna otwiera wielkie metalowe drzwi do podziemia.
     
    - Teraz schodzimy tutaj, idź pierwszy.
     
    Chłopach schodzi w dół, wszędzie mrok. Mija kilka chwil i orientuje się, że jest sam.
     
    - Halo, Marta? Marta!
     
    Kartky czuje niepewność, myśli, że szkolenie się już zaczęło i schodzi niżej. Po chwili słyszy ciche szepty obcego głosu.
     
    - Idź w dół, idź w dół.
     
    - Marto to ty?
     
    - Idź w dół, obserwuj świetliste punkty, nie spuszczaj ich z oczu. Idź w dół, idź w dół, idź w dół…
     
    Głos ciągle powtarza, żeby iść w dół z coraz niższym tonem. Chłopak idzie i zauważa dwa żółte punkty, coś w stylu podświetlonych oczu. Czuje strach, niepewność, przerażenie. Idzie w ich kierunku, one ciągle się oddalają, manewrują wokoło ścian, aż znikają.
     
    - Bój się, uciekł Ci, zginiesz!
     
    - To nie jest śmieszne Marta! Mów co tu się dzieje!
     
    Krąży na oślep, manewruje między ścianami, które ledwie wyczuwa drżącymi dłońmi, nagle znikąd pojawia się niebieski płomień. Zbliża się do niego, a nagle pojawiają się wielkie żarzące się oczy. Strach go paraliżuje, robot uderza go z ogromną siłą w klatkę. Kartky pada, nie podnosi się, robi małe tchnienia. Momentalnie w podziemiach budynku widać ogromną ilość robotów, stado liczyło około dwudziestu jednostek. Kartky traci powoli świadomość, a z góry zeskakują Erent, Marta, Hades i reszta łowców, rzucają flary rozświetlające otoczenie, walczą z robotami, a Marta biegnie do chłopaka, wygląda on tragicznie, jedną nogą jest już na drugim świecie, dziewczyna próbuje w jakikolwiek mu pomóc, gdy walka trwa. Ludzie pokonują roboty bez większego problemu, lecz mają zmartwienie, że gdzieś w okolicy jest podziemne połączenie między ich budynkiem, a miejscowym gniazdem. Wszyscy idą w kierunku chłopaka, nie daje oznak życia, Marta urania łzy.
     
    - On nie żyje, już nic nie da się zrobić.
     
    Erent i Hades biorą go na nosze, niosą na górę, żeby położyć go w chłodni. Wszystkich niespodziewanie przeszywa dziwny chłód w budynku, wszyscy są zdziwieni.
     
    - Halo słyszy mnie ktoś? Halo! Widzę was! Marta, Hades!
     
    Co się dzieje? Kartky widzi siebie, niesionego na noszach, to niebywałe, wyszedł duszą ze swojego ciała i może obserwować wszystko, a inni go nie widzą. Niestety nie może nic zrobić dla innych, dotknąć ich, czy dać im znak, że istnieje, staje się to bolesne, pomimo śmierci, a wyjścia duszą, dalej zostaje martwy w świadomości wszystkich.
     
    Każdy przyjął śmierć chłopaka normalnie poza Martą, która poczuła do niego więź od momentu, gdy usłyszała, jak się tutaj znalazł. Unika wszystkich, czuje się dziwnie, płacze. Duch chłopaka, a raczej sam Kartky obserwuje Martę, mimo że nie jest w swoim ciele, dalej odczuwa emocje. Podczas zdenerwowania, ze względu na to, czym teraz jest, machnął energicznie rękoma, a niespodziewanie w budynku pojawił się znaczny przeciąg.
     
    - Czy ja to zrobiłem?
     
    Ponowił machnięcie, reakcja ta sama.
     
    - To genialne, może uda mi się dać im znak, że żyję!
     
    Wszyscy nie wiedzą, co się dzieje, zaczynają się bać, że coś jest w ich budynku, w tej samej chwili pod wpływem wiatru zostaje przewalony duży wazon po kwiatach, ziemia rozbryzga się wraz z porcelaną po podłodze. Dziwne siły dla wszystkich za pomocą wiatru zaczęły coś pisać. Wszyscy zbliżają się i nie dowierzają, co jest tam ułożone.
     
    „Ja żyję, Kartky”

     

    Rozdział IV

     

    Siły paranormalne, trwoga, groza i niedowierzanie, co właśnie zaistniało. Wydarzenie nadzwyczajne, napis na podłodze z piasku, którego nikt się nie spodziewał. Wszyscy patrzą na ciało chłopaka, sprawdzają odruchy życiowe, zero, nic, cały zimny trup. Zaczynają się dyskusje, że to roboty zaczęły pracować nad nową technologią, ale ten głos, mały cichy, kobiecy zaczął coś mówić. To Marta, kazała udowodnić chłopakowi, że to on, kazała na piasku narysować mu sposób dotarcia tutaj, ten wspólny, nadzwyczajny dla wszystkich. Wszyscy się patrzą, duch chłopaka słyszy wszystkie rozmowy. Zaczyna działać, ziemia znowu się porusza, tworzy się na niej obraz, to tunel, który go przeniósł, dziewczyna już wie, że to prawda, jego duch żyje. Wszyscy nie widzą, o co chodzi, a ona zaczyna opowiadać.
     
    - To tunel, który przeniósł go tutaj, do nas, ja trafiłam tutaj tak samo, nie chciałam, aby tego zdradzał, wiedziałam o tym tylko ja. Jestem pewna, że to on, jego duch, który rozszczepił się z ciałem.
     
    Hades zaintrygowany wszystkim zaczął zadawać masę pytań.
     
    - Jak to jest możliwe Marto?
     
    - Kiedyś czytałam o tym, że rozczepienie ducha z ciałem jest możliwe, istnieją dwa sposoby, jeden to zabicie niewinnego człowieka, a drugi nie został opisany, ze względu na to, że ludzie, którzy tego doznali, nigdy nie wiedzieli, jak to się stało. Zdarzało się to w różnych sytuacjach, strachu, troski, braku chęci zejścia na pole śmierci. Symptomów tego jest wiele, ale żaden nie został udowodniony, do dziś.
     
    - Bardzo ciekawe i pomocne. Mając go teraz jako ducha, możemy niepostrzeżenie wkradać się na tereny wroga, niszczyć jego postępy, przekazywać cenne informacje i informować nas, gdzie są pozostali żywi, zdolni do walki czy ranni, mamy teraz ogromne możliwości bojowe, które pozwolą nam wyzwolić ten świat.
     
    - To prawda, ale jeżeli duch nie wróci do ciała w ciągu 26 dni, pozostaną rozdzieleni na zawsze. Wszyscy zazwyczaj wracali do ciał, a ci, którym się to nie udało, pozostali zgubieni, dalej krążą po świecie, ale bez możliwości kontaktu z żywymi.
     
    Marta patrzy się w ścianę, po chwili znowu zaczyna mówić, ale już z niepokojem i troską.
     
    - Kartky, pamiętasz czemu "zginąłeś", a twoja dusza rozdzieliła się z ciałem?
     
    Chłopak znowu używa swoich duchowym umiejętności, widoczny napis to "Nie".
     
    Hades zarządza zgrupowanie jutro o 10 rano w głównej sali, w celu omówienia strategii ataku na wroga, wszyscy się rozchodzą, a Marta zostaje sama w salonie, patrzy się na martwe ciało chłopaka.
     
    - Wiesz, co się stanie, jak nie wrócisz do ciała?
     
    Lekki wiatr, na piasku widnieje słowo "niestety tak".
     
    - Nie wiem, jak Ci pomóc, w każdej książce jest tylko sposób rozdzielenia duszy poprzez morderstwo. Nie ma nic o powrocie i innych sytuacjach rozdzielenia. Nie mam pojęcia, co mam robić.
    Wiatr, na piasku w salonie widnieje napis "szukaj odpowiedzi w książkach".
     
    - Zostało ich niewiele, nie wiem, czy to coś da, czy znajdę sposób. Masz jeszcze jeden sposób, duchy, które nie wróciły na czas, kryją się gdzieś dalej w zakątkach świata, na pewno jakiegoś znajdziesz, idź, szukaj, to raczej twoja ostatnia nadzieja, do zobaczenia jutro na zgrupowaniu.

     

    Rozdział V 

     

    Kartky, chłopak duch, jak mu powiedziano, tak zrobił. Zaczął krążyć po ruinach miasta w poszukiwaniu innych duchów, takich samych, jak on. Zadanie te do najłatwiejszych nie należy, a czasu z minuty na minutę jest coraz mniej. Duchy mogą być wszędzie, podziemia, stare kanały, na samych szczytach opustoszałych wieżowców, możliwości są miliony. On sam nie wie, od czego ma zacząć, lata od góry do dołu, pomija wiele rzeczy, zakątków, kryjówek gdzie mogą kryć się inne duchy. Błądzi, traci wiarę w znalezienie odpowiedzi, jego umysł mentalnie już ma dość, poddaje się. Przebył już praktycznie całe miasto, przeróżne ruiny, opustoszałe bloki, domki mieszkalne, stare fabryki. Jedyna opcja ratunku to przeszukanie podziemi i kanałów to ostateczność do zdobycia odpowiedzi. Chłopak próbuje się nie poddawać, idzie do głównego zejścia metra, wchodzi tam, szuka zejścia do podziemi miasta, wiara maleje, czas ucieka, zostały mu tylko trzy godziny do zbiórki.


    Znalazł wejście do podziemi, przeszedł przez drzwi, które były rozerwane, były na nich ślady wielkich mechanicznych zębów. Schodzi po schodach, widzi kolejne drzwi, wchodzi. Przed nim same rozwidlenia, typowy labirynt, ciemność. Tylko jedno z czterech rozwidleń jest lekko oświetlone, przez ledwie działające lampy. Wybiera tę drogę, instynkt każe mu iść właśnie nią, czuje, że dla niego to ostatnie „światełko” w tunelu. Wkracza na ścieżkę, idzie w głąb, tam, gdzie kierują go iskierki światła. Co chwilę spogląda za siebie, czy nikt go nie śledzi (jest duchem, a instynkty ludzkie pozostały). Robi to nieświadomie, boi się, a nie powinien, na ścieżce z kafelków widać ślady krwi, ciągniętego ciała. Groza przeszywa chłopaka, podąża dalej, ślad urywa się, a światło powoli gaśnie. Ciemność, jedyne co mu pozostało to zdać się na instynkt.


    Kartky podróżuje cały czas w głąb ścieżki, zaczyna słyszeć szepty, multum szeptów, których nie potrafi zrozumieć, ponieważ wszystkie przemawiają jednocześnie. Widzi coś w stylu promieniowania, niebieski blask bijący po oczach, daleko przed nim. Chłopak zastanawia się, co to może być, zaczyna zbliżać się do tego, jakby to był jego upragniony cel, szepty narastają, blask jest coraz większy, jego dusza boi się, ale jest również ciekawa. Blask oślepia go zupełnie, kroczy na ślepo, szepty narastają w normalną rozmowę.


    Nastała cisza, blask się skończył, rozgląda się, nikogo nie widzi. Chłopak podłamuje się, zaczyna krzyczeć, przysłowiowo pluć sobie w brodę.


    - Dlaczego ja?! Czemu?! Wszyscy tylko nie ja! Zabijcie mnie! Nie chcę już być duchem!


    Daleki głos z oddali zaczął się odzywać.


    - Każdy z nas to mówił, nie bądź, jak my, nie poddawaj się i szukaj odpowiedzi, jak powrócić duszą do swojego ciała i do ludzi, którzy Cię kochają.


    - Ludzi, którzy mnie kochają? Dawno takich nie widziałem, jedyne, do czego się nadaję w mojej sytuacji to do zbierania informacji o wrogu i niczego więcej. Nawet jako człowiek byłem bezużyteczny w tym świecie. Wolę wrócić do swojego poprzedniego życia, gdzie byłem nikim ważnym, zwykłym szarym człowiekiem systemu, jak reszta.


    - System Cię zamknął, nie widzisz podstawowych wartości, ludzi, którzy Ci ufają, kochają, widzą w tobie nową nadzieję. Twoja dusza jest zamknięta, ograniczona, a problemem w tej sytuacji jesteś tylko ty sam.


    - Łżesz! Kłamiesz! Oszukujesz mnie!


    - Zrobisz, co uważasz, ja powiedziałem już wszystko. Reszta zależy od Ciebie i twojej duszy. Żegnaj.


    - Czekaj! Kim jesteś?


    - Tym samym, co ty. Powodzenia.


    Blask zanikł, chłopak wołał jeszcze bezskutecznie nieznaną postać, ale ta już znikła na dobre. Krążył jeszcze wokoło tego miejsca, ale już nic nie znalazł. Postanowił powrócić na powierzchnię. Właśnie nastał świt, Kartky przypomniał sobie, że niedługo będzie zgrupowanie. Udaje się w kierunku bazy, dalej myśląc o słowach nieznajomego, co mogą oznaczać.


    - A może to był duch, który nie wrócił do ciała? Może on dał mi wskazówki, co mam zrobić, żeby wrócić do ciała. Nic z tego nie rozumiem.


    Chłopak zbliża się do bazy i widzi ślady walki. Wchodzi do głównego salonu, siedzą tam wszyscy, nikt nie zginął, ale są ranni. Marta wyczuła, że chłopak już wrócił, poczuła lekki przewiew. Do zgrupowania zostało jeszcze trochę czasu, dziewczyna powiedziała do wszystkich, że gdyby ktoś jej szukał będzie u siebie w książkach. Zrobiła to umyślnie, żeby dać znak duchowi, że chcę z nim porozmawiać, co się stało. Wchodzi do siebie do pokoju, rozsypuje piasek.


    - Znalazłeś innego ducha? Dowiedziałaś się czegoś?


    Lekki wiatr, na piasku ułożyło się słowo „Tak”.


    - Wiesz, jak wrócić do ciała?


    Ponowne ruchy, na piasku został ułożony napis „nie do końca”.


    - Co dokładnie się dowiedziałeś?


    Ponownie piasek porusza się, Marta, ale jej uczucie do chłopaka jest za silne, powiedziała, że nic nie rozumie z tego napisu – „mam otworzyć duszę, na wartości życiowe, nadzieję oraz miłość drugiej osoby. Połowy z tego nie rozumiem”


    - Ja też części nie rozumiem, musisz sam dojść do tego, co może przywrócić Ci życie w twoim ciele, nie jest to łatwe, czas ucieka, a ja Cię… eee… Ci nie pomogę, bo nigdy tego nie doświadczyłam.


    Chłopak zastanawiał się, o co może chodzić Marcie w momencie zacięcia, ale widział, że jest czymś zmartwiona, więc nie pytał się o nic, tylko wybazgrał na piasku, że już czas iść na zbiórkę.

     

     

    Dziękuje za uwagę i przeczytanie ;> 

     

     

     

    Share this post


    Link to post
    Share on other sites
    Sponsor

    No chłopie... Tekst sam w sobie dobry, ale strasznie dużo czytania. Jeśli chcesz już pisać takie coś, to dodawaj po jednym rozdziale, bo połowa nawet nie doczyta do końca, bo im się nie będzie chciało ^^ 

    Share this post


    Link to post
    Share on other sites
    Premium
    44 minuty temu, CABAN napisał:

    No chłopie... Tekst sam w sobie dobry, ale strasznie dużo czytania. Jeśli chcesz już pisać takie coś, to dodawaj po jednym rozdziale, bo połowa nawet nie doczyta do końca, bo im się nie będzie chciało ^^ 

    Zgadzam się. 

    Tak jak pisze wyżej, tekst jest dobry,  mnie osobiście już na początku wciągnęło. To, że chcesz nam pokazać to co Ci w głowie siedzi również aczkolwiek jestem zdania, że mógłbyś nas troszkę przetrzymać i stopniowo gasić nasza ciekawość co do kolejnych wydarzeń i akcji.  Życzę powodzenia w dalszym pisaniu! :) Mam nadzieję, że będziesz aktywny w tym dziale. :)

    Share this post


    Link to post
    Share on other sites
    Author of the topic Posted
    9 minut temu, Adaa. napisał:

    Zgadzam się. 

    Tak jak pisze wyżej, tekst jest dobry,  mnie osobiście już na początku wciągnęło. To, że chcesz nam pokazać to co Ci w głowie siedzi również aczkolwiek jestem zdania, że mógłbyś nas troszkę przetrzymać i stopniowo gasić nasza ciekawość co do kolejnych wydarzeń i akcji.  Życzę powodzenia w dalszym pisaniu! :) Mam nadzieję, że będziesz aktywny w tym dziale. :)

    Wrzuciłem to wszystko jednocześnie, bo chciałem zobaczyć opinię o całości, zastanawiam się czy dalej kontynuować tą pracę :x.   

    Share this post


    Link to post
    Share on other sites
    Premium
    15 minut temu, Kartky ♥ napisał:

    Wrzuciłem to wszystko jednocześnie, bo chciałem zobaczyć opinię o całości, zastanawiam się czy dalej kontynuować tą pracę :x.   

    Kontynuuj! Czekam na dalsze rozwinięcie! :D

    Share this post


    Link to post
    Share on other sites
    Posted (edited)

    Przeczytałem do końca. Jeśli chodzi o fabułę to widzimy tu połączenie science-fiction i dramatu z domieszką hmm fantastyki. Opowiadanie, opisy, język użyty  jak i dialogi są proste, nie pełne -brakuje im wg. mnie rozwinięcia no i jakichś głębszych myśli. Na czatboxie napisałeś, że dzieło pochodzi sprzed kilku lat gdy byłeś nastolatkiem więc mnie to nie dziwi (patrz poprzednie zdanie). Opowiadanie dosyć ciekawe i potrafiłem sobie wyobrazić mniej-więcej całą sytuację. Nie mniej jeśli nadal chcesz pisać  zalecam ciągłe wzbogacania zasobu słów poprzez czytanie, postraj się robić trochę szersze opisy sytuacji, otoczenia, tonu głosu, odczuwanych emocji itd itd. Każdy od czegoś zaczyna - szanuję za to, że w ogóle próbujesz coś robić. Pracuj dalej, rozwijaj się a będą to dobre opowiadania - nawet jeśli to robisz for fun ; ) Powodzenia :)

     

    Edited by Dranzer

    Share this post


    Link to post
    Share on other sites
    Guest
    This topic is now closed to further replies.

    ×
    ×
    • Create New...

    Important Information

    By using this site you agree to Privacy Policy.