Jump to content

Apokaliptyczny ŁanSzot - Część I: Ucieczka


Guest
 Share

Recommended Posts

   Nie wiem ile dni już krążymy po mieście. Za dnia idziemy powoli, bo @V1rus ✘ skręcił kostkę, nocami zaś kryjemy się po domach. Straciliśmy nadzieję na znalezienie jakiegokolwiek żywego człowieka. Chodzimy blisko morza, ale to chyba zły pomysł był, bo ani razu nie trafiliśmy na nikogo. Jesteśmy wyczerpani.. Ulokowaliśmy się na stacji benzynowej. Ledwo @0la zamknęła oczy, by odpocząć, nagle posłyszała dźwięk. Nie był to szept, nie było to szuranie martwych nóg po drodze. Ale prawdziwy dźwięk! Ktoś sobie podgwizdywał. 

NIESAMOWITE. Martwe miasto, pełne umarlaków, a ktoś sobie "Hej sokoły" gwizdał! To była pierwsza myśl Oli. Nagle zerwała się z miejsca i zaczęła szukać źródła dźwięku.

 

   Stalker, jak to stalker. Na ramieniu nonszalancko trzymał pompkę, czyli Mossberg 930, z paroma magazynkami. Z tą bronią czuł się najlepiej, biła mocnymi kulami, a gdy nie udało się z bliska trafić w łeb, to siatkowało zombiaka na pył.  Jak to zwykle, gdy dorwał się do akademickich alkoholi, od razu ruszał w świat. Wtedy czuł się mega pewny i chętny do życia. W tym momencie miał przy sobie Ballantines, którego pamiętał, że często pił ze znajomymi. Te czasy nigdy nie wrócą. 

Wszyscy w osadzie wiedzieli, że Kuba ma problem z alko. Cenili jego odwagę, bo zawsze przynosił ze sobą parę drobiazgów, które się podobały. Jednak tym razem, chciał się przejść. Powdychać świeże powietrze. Nie spodziewał się, że po przejściu Parku Reagana trafi na cokolwiek godnego uwagi, poza chmarą umarlaków, bo jednak wokół było sporo blokowisk, co za tym idzie, sporo zombie Gdańszczan. Pamiętał jednak, że koło centrum handlowego była stacja paliw. Miał cichą nadzieję, że choć fajki się ostały, brakowało mu smaku zielonych Pall Mali. Wziął ostatni łyk whisky, a butelkę wsadził do kosza, bo wiadomo.. Greenpeace czy inne ujostwo, by się przyczepiło. Lekkim krokiem, pogwizdując skierował się na stację. 

 

   Virus zaczął stękać z bólu, gdy przewrócił się na drugi bok podczas snu, Ola natychmiast przyłożyła mu rękę do ust, by ten nie wydał z siebie najmniejszego dźwięku. Obserwowała czujnie, lekko zataczającą się postać. Nie znała jego zamiarów, nie zauważyła też nigdzie jego kompanów, ale mogli być ukryci wszędzie. Sprawdziła magazynek MP5 - 12 nabojów, słabo. Ale da radę. Zaciągnęła za kasę Virusa i zamarła wraz z nim. Usłyszała przekleństwa i szarpanie się z drzwiami. Umarły, jak prąd w nich, jak całe miasto, jak cały świat. 

 

-Kurwa, je***e drzwi, nie będę przecież strzelał, do tego. Mechanizm zamarł, ale da się to chujostwo otworzyć, przecież prąd padł sto lat przed murzynami!- Zaklną lekko Stalker.

W końcu udało mu się podważyć i otworzyć drzwi. Wszedł. Pierwsza myśl, a zrobię kawę sobie, potem do niego dotarło.. Skoro nie ma prądu, to może co najwyżej przegryźć ziarna w ustach, taka twoja mać. Ale fajki! Taaaak, może coś się ostało. W międzyczasie sięgnął na półkę, złapał Perłę Export, otworzył i wziął potężny haust. Jakby łapał powietrze po wypłynięciu spod wody. Odbeknął szczęśliwie i skierował się w stronę kas. Nagle, będąc niemal przed nimi, usłyszał szmer.

 

Virus, kurwa mać- pomyślała szybko Ola, gdy ten w podrygu snu kopnął delikatnie w pojemnik na śmieci...

Wstała gwałtownie z bronią wycelowaną w obcego człowieka. Choć niemal się popłakałą, bo w końcu dojrzała kogoś, kto jest żywy.

 

   Nawet nie zdążył zareagować, a już czuł na sobie broń, a raczej lufę. Młoda kobieta, w zniszczonej bluzie i mocno potarganych włosach stała wyprostowana, celując oburącz broń w jego stronę.  No nic, jeszcze łyk piwka zdążę wziąć nim padnę. 

-Cześć - Zagadnął wędrowiec, odstawiając butelkę na ladę.

-Chciałbym kaucję za butelkę. I paczkę fajek. Nie mam karty na punkty, bez faktury poproszę.

- Kim jesteś i czego tu szukasz?! - odkrzyknęła dziewczyna. Stalker zauważył, że lufa drga dosyć mocno, więc jest zdenerwowana, chyba nie będzie grał, bo jeszcze zrobi komuś krzywdę.

- Jestem Stalker, przybyłem z Oliwy, czasem spaceruję i szukam przydatnych rzeczy. A kim Ty jesteś? No i może byś odłożyła tą broń, przecież nie mam możliwości się obronić.- Zagadnął spokojnie Stalker, choć miał cichą nadzieję, że szybko się pogawędka skończy, po whisky i piwku chciało mu się szczać. 

- Ola. - Ucięła szybko dziewczyna.

- Po co tu przyszedłeś i czego chcesz, nie mamy nic! 

- Dzień dobry Pani Olu, tak jak mówiłem, wpadłem po fajki. Mamy osadę na Oliwie, jest nas parę osób, wpadnij do nas, przyjmiemy Cię z otwartymi ramionami.  Brakuje nam ludzi, a coraz więcej jest zdechlaków w tym Gdańsku. 

- Nie wiem czy mogę Ci ufać, ale nie mam wyboru. Pomóż mi z nim, to pójdę do Was. 

- Z nim? Czyli..- Nie zdążył dopowiedzieć zdania, gdy nagle do sklepu wpadło 2 umarlaków. Stalker obu położył jednym strzałem. Czyli jednak fajnie mieć pompkę - pomyślał Kuba. 

W oddali spostrzegł tworzącą się grupkę zombiaków, na pewno usłyszeli strzały, bo już wloką się w naszą stronę. Pora zabierać niewiastę i sp********ć. 

Dopiero teraz dostrzegł twarz młodego chłopaka, czyli to z nim spędzała tu czas, no zazdro młody, nic tylko się ochajtać!  Pomógł dziewczynie zabrać go i wyszli przed stację. Przy dystrybutorze dostrzegli 3 zombie. Kuba wyciągnął pistolet, wysłużonego Glocka i strzelił w gaśnicę, ta na dłuższą chwilę zamotała grupę i mogli spokojnie oddalić się w kierunku Parku Reagana. Dziewczyna wlokła za sobą wpół przytomnego chłopca, pomógł im i razem uciekli przed niebezpieczeństwem. 

 

   Swego czasu miał Stalker schowanego Melexa, takiego co lata się nim wzdłuż drogi, by turyści z grubym hajsem i małym Brajankiem mogli zwiedzać. Wózek był w stanie agonalnym z niesprawnym akumulatorem, gdzieś cudem udało mu się dorwać nową sztukę i w ten sposób miał wóz, dzięki któremu mógł spokojnie uciec. Nie zdawał sobie nigdy sprawy, że to co dziś mu się przytrafiło, sprawi iż ruszy swój pojazd. Pomógł zapakować @V1rus ✘ i z pełną mocą ruszyli do przodu. Najważniejsze, by nie dać się ugryźć. Zewsząd z lasu, ścieżki wychodziły umarlaki. W życiu tak szybko nie otrzeźwiał. Choć, nie odpuścił sobie, by jednego przejechać. Dało mu to wielki uśmiech na ustach, gdy czuł, jak pod kołami zdycha kolejny trup. Niestety, nie dali rady dojechać do samej osady. Zauważył grupę kilkunastoosobową tuż przed bramą. Odciągnął ich klaksonem. Kazał Oli i jej koledze wysiąść, a następnie rozpędził wózek na maksa. 

Pusty wózek uderzył w grupę, rozpraszając ich uwagę, a następnie zakrzykując, zabrał Olę i chłopaka do bramy, czuł, że jest w domu, choć goniła go chmara umarlaków.  

Gdy usłyszał pierwsze strzały, już wiedział. Dał radę. Zaraz za bramą, która opadła z hukiem i on opadł z sił. 

Jak się uspokoił, pomyślał tylko : 

-Kurwa, nie wziąłem fajek ze stacji.

 

 

Dedyk dla @Senbonzakura oraz @DIVI, byście czymś zajęli głowę i nie przejmowali się, aż tak życiem.  :)

Edited by Guest
poprawki stylistyczne
Link to comment
Share on other sites

  • Replies 6
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Ogolnie mega fajna fabula podoba mi sie .

5 godzin temu, Stalker napisał:

 

Jak się uspokoił, pomyślał tylko : 

-Kurwa, nie wziąłem fajek ze stacji. @DIVI

Podobq mi sie zakonczenie. Nie ma to jak odrobina smiechu przy postapokaliptycznym temacie ! Czekam na kolejne czesci .

Link to comment
Share on other sites

Guest
This topic is now closed to further replies.
 Share

  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...

Important Information

By using this site you agree to Privacy Policy.