Jump to content

Jestem szeryfem największego rewiru świata


Zernixler
 Share

Recommended Posts

image.png.03c8c26e23f7091cc78e930a7c03841f.png

JESTEM SZERYFEM NAJWIĘKSZEGO REWIRU ŚWIATA

- Birdsville jest jednoosobowym posterunkiem policji - mówi Stephan Pursell. - Pełniąc tu służbę, nadzoruję obszar mniej więcej tak duży jak Wielka Brytania.

 

40 stopni Celsjusza to normalna temperatura - o pólnocy. Malownicze wydmy Pustyni Simpsona są jednym z głównych powodów, dla których każdego roku drogą Birdsville przejeżdża około 50 000 turystów. Szeryf Pursell troszczy się o to, aby jak najmniej z nich straciło życie.

 

Posterunek policji w Birdsville, w czym mogę pomóc? Trzask na linii telefonu satelitarnego. Następnie słychać trochę zniekształcony głos: - Eee... Proszę pana, jadę właśnie trasą Birdsville, jestem gdzieś za dwusetnym kilometrem. Dzwoniący sprawia wrażenie zdenerwowanego i mówi z amerykańskim akcentem. - Słyszy mnie pan? Szeryf Pursell zachowuje spokój. Dojechanie tam zajmuje minimum cztery godziny. W najlepszym wypadku. Obecnie - z powodu małej burzy piaskowej - raczej dziewięć. - Stoi tutaj samochód, a kobieta, która jest w środku, nie żyje! Szeryf dopytuje: - Jest pan pewien? - Eee... Wygląda, jakby wyschła. Więc przyczyna śmierci jest taka sama jak zwykle. - Okej. Niech pan tam zaczeka. Jadę. Może burza ucichnie. Szeryf Stephan Pursell chwyta kapelusz i klucze, zostawia żonie krótką wiadomość i wsiada do białej toyoty landcruiser...

 

Rewir Stephana Pursella można opisać na dwa sposoby. Romantycznie: obszar w sercu kontynentu o powierzchni ponad 240 000 kilometrów kwadratowych, ciągnący się przez Queensland, Australię Południową oraz Terytorium Północne. Albo szczerze: - Piach, kamienie, bagna oraz sporo jadowitych zwierząt - mówi 53-latek. Oczywiście, nie jest pozbawiony pomocy. - Mogę wezwać posiłki. Albo z Kulgery, to 750 kilometrów w kierunku zachodnim, albo z Marree - to 520 kilometrów na południe. Co oznacza dwudniową lub nawet trzydniową podróż. Posterunek Pursella leży na obrzeżach miejscowości Birdsville. Trzeba przejechać obok baru i stacji benzynowej (która jednocześnie jest supermarketem), mijając kilka małych domków po prawej i lewej, zamieszkałych przez około osiemdziesięciu stałych mieszkańców. Następnie należy skręcić w kierunku punktu medycznego, a potem w lewo, tuż przed miniaturowym lotniskiem. Dwa razy w tygodniu ląduje na nim Królewska Służba Latających Lekarzy (ang. Royal Flying Doctor Service), aby dostarczyć pocztę i zapytać, czy nie ma pacjentów. Poza tym niewiele się dzieje. Ale za to podobno straszą duchy: - To inspektor Shape. Powiesił się tutaj, na werandzie posterunku, ponieważ kobieta, którą poprosił o rękę, odrzuciła jego oświadczyny. To było w 1886 roku, cztery lata po założeniu osady. Od tego czasu stanowisko szeryfa obsadzane jest tylko ludźmi stabilnymi emocjonalnie.

 

Martwa kobieta w samochodzie padła ofiarą pustyni - a może raczej techniki? - Złapała gumę. Nie miała odpowiedniego sprzętu - wyjaśnia policjant. Wgniecenia na dachu pokazują, że daremnie wypatrywała pomocy w bezkresie pustyni. Ale w temperaturze 50 stopni Celsjusza w cieniu (teoretycznym, bo żadnego oczywiście nie było) kobieta miała jedynie tyle czasu, na ile pozwalał jej zapas wody. Teraz szeryf spisuje z dokumentów jej dane osobowe i prosi organy administracyjne, aby można było zabrać jej ciało do Birdsville, a następnie, kiedy lekarz potwierdzi zgon, odtransportować je samolotem. Wraz ze znalezioną kobietą liczba ofiar śmiertelnych na owianej złą sławą trasie przez australijski interior wzrosła w tym roku do 72 - rok wcześniej w tym samym czasie wynosiła 71. - Upał, samotność, piach i pył. Wielu to lekceważy - mówi Pursell. - W zeszłym roku reporter zapytał, jak tu jest gorąco. Obecny przy tym mój kolega, zamiast odpowiedzieć na pytanie, postawił na dachu samochodu terenowego patelnię. Potem przyrządził sobie na niej jajecznicę... W drodze powrotnej policjant mija szyld z nazwą miejscowości: "Birdsville: 115 mieszkańców +/- 5000". To nawiązanie do odbywającego się tutaj we wrześniu każdego roku Birdsville Race, jednego z najważniejszych wyścigów konnych w Australii, w trakcie którego wioskę odwiedza niekiedy ponad 5000 widzów. Wtedy Stephan Pursell nosi swoją broń służbową. Czasem dochodzi do aresztowań, zapadają także wyroki. Ale do tego potrzebuje on swojej żony Sharon, która w Birdsville reprezentuje władzę sądowniczą.

image.png.43cd44c8bd0c7f4e0cbbdcce0f2bc226.png

 

Czy wiesz, że...

Praktycznie każdy w tych okolicach posiada telefon satelitarny oraz radiostację. Przejeżdżający przez Birdsville chętnie korzystają jednak z tańszych budek telefonicznych, aby zadzwonić do domu.

 

Nagłe opady deszczu w ciągu kilku minut zamieniają część rewiru w bagna. Gdzie indziej trzeba kilometrami pompować wodę, by móc napoić bydło.

 

The Big Red to największa wydma na Pustyni Simpsona. Z wysokości 40 metrów dobrze widać to, co władze Australii nazywają "zabójczym centrum". Latem temperatury znacznie przekraczają tam 50 stopni Celsjusza. Region ten jest wtedy zamknięty dla turystów. Tylko policja wyjeżdża na patrol...

 

Prawie cała populacja Australii żyje w wielkich miastach położonych na wybrzeżach. Centrum kontynentu to góry i pustynie. Poszczególne stany oraz Terytorium północne mają prawa do posiadania własnych służb porządkowych. Birdsville leży w stanie Queensland, dlatego starszy posterunkowy Stephan Pursell jest oficerem tamtejszej policji. Ponieważ jednak obszar ten jest bardzo słabo zaludniony, jego obowiązki wybiegają daleko poza granice stanu. Rejon, obejmujący w sumie 240 000 kilometrów kwadratowych, patroluje za pomocą samochodu terenowego. Helikoptery i samoloty? Może je wezwać w nagłych i uzasadnionych przypadkach. W końcu przecież dzieje się tam zbyt mało, aby musiał być w pogotowiu jeden człowiek i jeden jeep.

image.png.89e7c9f8999515c10ea5e65417b55e81.png

 

Czy wiesz, że...

Piekarnia Birdsville oferuje słynne "camel pie" - mięso wielbłądzie zapiekane w cieście francuskim. Z zasady podawane jest do tego piwo. Kto z powodu upału podziękuje za zimny trunek, słyszy pełne zdziwienia: "What's wrong with you?".

 

 

Wpół do dziewiątej rano na posterunku policji odzywa się komputer. Wideokonferencja: - Mówi sędzia Smith z sądu rejonowego w Townsville. To małe miasto oddalone jest o 832 kilometry na północny zachód. Sharon Pursell protokołuje. - Wszyscy obecni? Rzut oka na oskarżonych, którzy z kapeluszami w rękach stoją w szeregu na werandzie. - Tak, wysoki sądzie. - Okej. Co macie? Wchodzi pracownik rolny, zajmuje wyznaczone miejsce. Uderzył menadżera farmy, ponieważ ten zatańczył z jego dziewczyną. - Czyn miał miejsce 18 kwietnia - dodaje Sharon. - Oskarżony przyznaje się do winy. Z głośnika natychmiast rozbrzmiewa wyrok: - Nieładnie! Przecież oni tylko tańczyli. Zapłacisz skarbowi państwa 750 dolarów. I tyle samo poszkodowanemu. Tak będzie uczciwie. Następny! Kolejne sprawy to kilka sporów oraz dwa przypadki jazdy samochodem pod wpływem alkoholu. Generalnie wszystko to, co uzbierało się w ciągu całego roku. Potem Sharon zajmuje się papierami, inkasuje kary pieniężne i wraca do swojej właściwej pracy: wypłacania nagród za odstrzelone psy dingo. - Płacimy 21 dolarów za skórę - mówi Stephan. - Chcemy utrzymać niską liczebność populacji. Stephan Pursell udaje się tymczasem do piekarni Birdsville, aby zjeść lokalny specjał: mięso wielbłądzie zapiekane w cieście francuskim (tzw. camel pie). Dromadery są nieodłączną częścią krajobrazu środkowej Australii, odkąd pierwsi kolonizatorzy zaczęli ich używać jako środka transportu. - To, że można je jeść, odkryli Aborygeni - mówi Stephan. - Któregoś razu jeden z nich stanął w drzwiach z zaszlachtowanym wielbłądem i zażądał, aby przerobić zwierzę na paszteciki. Od tamtej pory wielbłądzina znajduje się w karcie dań - nieodłącznie w towarzystwie zimnego piwa. Czas na przekąskę Pursell wykorzystuje do tego, aby poznać najnowsze plotki i porozmawiać z miejscowymi.

 

Jaka była najtrudniejsza sprawa w karierze szeryfa? - Parę lat temu w trakcie Birdsville Race spadły obfite deszcze. Rzeki wylały na drogi odcinając miasto od świata, wraz z przebywającymi w nim 10 000 turystów - wspomina. Królewska Służba Latających Lekarzy musiała drogą powietrzną dostarczać żywność i napoje. - Kiedy jednak się skończyły papierosy, martwiliśmy się, że może dojść do zamieszek. Zorganizowaliśmy więc aukcję. Ostatnia paczka sprzedała się za 200 dolarów. A pieniądze? Przekazaliśmy je w darowiźnie latającym lekarzom. Poza tym w Birdsville jest raczej spokojnie. Poważne przestępstwa? Morderstwa? - Nic z tych rzeczy. Tutaj ludzie po prostu znikają - mówi szeryf. Tym, którzy tędy przejeżdżają, pokazuje na nocnym niebie za pomocą laserowego wskaźnika Krzyż Południa. - Dzięki niemu nie stracicie orientacji. Nie zgubicie się, nie będziecie musieli mnie wzywać. Właściciel żółtego forda stojącego obok posterunku policji nie miał tyle szczęścia. - Samochód znaleźliśmy w 2004 roku na obrzeżach pustyni. Kierowcy szukamy do dziś.

Źródła:

1 / 2

Link to comment
Share on other sites

Guest
This topic is now closed to further replies.
 Share

  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...

Important Information

By using this site you agree to Privacy Policy.