Jump to content

Ławeczka w parku..


Guest
 Share

Recommended Posts

Miejsce akcji :
Ławka w parku.
Czas akcji:
Późne lato( a’la wczesna jesień) – pochmurno, ale ciągle ciepło.
Godzina akcji:
Wieczorowa pora – po 20-ej.
Bohaterowie:
Narrator i postać poboczna.


   Dopiero, co skończyłem tydzień pełen wrażeń. Pff… wrażeń. Też mi podsumowanie. Cały czas za kółkiem, ale w robocie. Odstawiłem furę do garażu, jutro wolne, więc wypadałoby zadbać o moją Megankę. Raptem tydzień w trasie, a syf na kółkach, jakby mi się stado Rumunów wprowadziło do auta.  Czasem zerkam w jej stronę. W końcu to jedno z moich mini marzeń. Stoi i czeka wiecznie na swego zapracowanego właściciela. Zawsze się nią jarałem. 250 koni czystej przyjemności. Czerwony, bo przecież to kolor prędkości, krwi i pożądania. W czarnych butach. Taki mi się wymarzył, takiego mam.
   Ale, o czym to ja myślałem? Ahh. Wolne. Tak, odpaliłem sobie w mieszkaniu nową butelkę Chivas’a. Ostry smak, pita na czysto. Do tego fajeczka. Jedna, druga. Jestem zwycięzcą, powtarzam to sobie krok w krok. Bo czego mi więcej potrzeba. Furmanka i chata. ch*j z tym, że kredyt hipoteczny mam. Ale kto tego nie ma teraz?!
   Wolne? Mmm, w końcu mogę spokojnie sobie posiedzieć. Cały dzień było porno i duszno. Koło 18, gdy wróciłem do domu, zaczęło lać. Puściłem sobie płytę Dire Straits i przygotowałem jedzenie. Rzadko kiedy to robię, ale jakoś zachciało mi się być Master Chef’em. Pojadłem, burza minęła, w powietrzu czuć było jeszcze deszczową aurę, ale było bardzo przyjemnie, wziąłem prawie pełna butelkę whisky i usiadłem w parku. Tak, tak, dobrze czytacie. W parku z alkoholem. Park ogrodzony, głównie dla mieszkańców mojego osiedla. Czyt. nie ma żadnych żuli, bezdomnych, czy straży miejskiej.
   Więc siedzę. Piję. I myślę o życiu. Przysiadł się. Musiał, kurwa jego mać. Prawie hektar parku, z 20 ławeczek, większość pusta, bo jednak piątkowy wieczór zmusza człowieka do wyjścia na miasto. Ale nie. Wybrał właśnie tą ławeczkę. Tą moją, którą sobie upatrzyłem już pierwszego wieczoru po odebraniu kluczy do hacjendy.
-Cześć – powiedział nieznajomy.
-Witaj- odpowiedziałem równie kulturalnie, bo jednak tego wymaga się od drugiego człowieka, po czym pociągnąłem porządny łyk z butelki, który niemal wypalił mi dziurę w gardle.
-Obserwowałem Cię od dawna. Czemu zawsze siadasz sam? – spytał się jegomość.
-Lubię, gdy nikt mi nie przeszkadza. – odparłem krótko, spoglądając krzywo w jego stronę, tak by zrozumiał, że ma przyzwolenie by sobie pójść.
Bez zrozumienia wstrząsnął ramionami, by zadać mi jedno ważne pytanie. To, którego bałem się od dawna zadać samemu sobie :
-Kim jesteś?
-Jak to kim? Człowiekiem, mężczyzną. Poza tym, to no.. Filip jestem.
-To, że jesteś facetem, to akurat widzę. Ale nie o to zapytałem. Odpowiedz mi raz jeszcze. KIM jesteś?
   Miałem ochotę wypchnąć go z ławki, zdzielić butelką i wygonić na zawsze, zamiast tego powiedziałem po prostu:
- Raczej idealistą, może trochę narcyzem. Mam swoje zabawki, swój świat. Patrzę na życie przez pryzmat rzeczy, chcąc poczuć się ważny, przez to, co posiadam. Uczucia umarły. Na świat nie spoglądam jak dawniej, ciesząc się z byle błahostki. Dorosłem i…
- gó**o prawda. Nie zwalaj wszystkiego na dorosłość, nie bądź taki poważny. – przerwał mi nieznajomy.
-Jak to się stało, że tak zgorzkniałeś? – Dodał po chwili milczenia.
-Kobiety. – Odpowiedziałem.
- Rzuciła Cię?
- Nie, kurwa. Wzięła i zabrała wszystko co najlepsze.  Pierwsza, druga, trzecia.. Liceum, studia, praca BANG, BANG, BANG KURWA! – krzyknąłem na niego pod wpływem emocji. Pierwszy jesienny liść opadł z drzewa. Mój rozmówca lekko się wzdrygnął. Wziął głęboki oddech..
- Przepraszam. Nie powinienem na Ciebie naskakiwać. – Dodałem.
- Przyzwyczaiłem się. Opowiedz, dlaczego jesteś taki, a nie inny?
- Już Ci mówiłem. Dziewczyny, kobiety, cichodajki, czy jak się one tam teraz nazywają. Prosta droga chłopie. Lata uganiania się, krótki związek i jeb. Bo tamten miał fajne auto. BANG, kolejna? Bo się nie „dogadywaliśmy”. ch*j z tym, że 2 razy ją odratowałem z próby samobójczej. Na dzień dzisiejszy mam nadzieję, że udało się jej w końcu skoczyć z tego mostu.  Czemu cichodajki? Były takie. Jak maszynki do golenia „jednorazówki”.  Ale jak wiadomo, wielokrotnego użycia. Pamiętaj stary (tu kolejny mocny łyk bursztynowego trunku), pamiętaj. Te wielokrotne, które udają, że są z Tobą, są jednocześnie same i z innymi. Prosta kalkulacja. Niskie ceny przyciągają wielu klientów.
- Tylko nie mów, że wybierałeś tylko ze swojego rocznika..
- A żebyś wiedział, że strzelałem jak CKM, rozstrzał olbrzymi. Swego czasu w firmie miałem klientkę, mawia się, że w pracy nie nawiązujemy bliższych relacji. Jednak to była pozycja obowiązkowa. Jak lektury w liceum. Jak „Lalka” Bolesława Prusa. To trzeba poznać, oswoić. Inaczej jesteś na przegranej pozycji. Taki Milf. Wiesz o co mi chodzi? – Mój przypadkowy rozmówca skinął głową i przyjął ode mnie flaszkę, pociągając tym samym łyk whisky. – Kobieta, bo już nie dziewczynka. Lat ponad 30. Oswojona z samcami, wiecznie podrywana. Ale ch*j. Jakoś się wgrałem w jej repertuar. Drapieżne spojrzenie, widać, że faceta od dawna nie miała. Jestem facetem, łatwo czytam takie gesty i spojrzenia. Miałem ją jeszcze tego samego wieczora. W łóżku przewyższała całą resztę moich kochanek. Ale czemu tu o niej wspominam? Kobieta samotna po 30-stce? Myśli, że skoro ciało i jej umiejętności mnie przyciągnęły, to zostanę jej facetem. Czujesz to? No kurwa, wmurowało mnie.
- Może potrzebowała kogoś takiego jak Ty? Zaradnego, nie mieszkającego u mamusi. Walczącego o swoją pozycję na rynku? Lwa.
- To, że ją ktoś porządnie wygrzmoci to było pewne. Ale by po wspólnej nocy planować przyszłość? Proszę Cię. Rano odwiozłem ją pod dom, w willowej dzielnicy, gdzie przy garażu stały dziecięce zabawki i świeżo skoszony trawnik. Dzieci tego nie zrobiły. Faceta miała, sądzę, że nawet męża, zbyt dobrze widoczny był zarys pierścionka na palcu.. Ale opowiem Ci lepszą historię!
Mój sąsiad z przymusu wziął kolejny łyk i oddał mi butelkę. Została raptem ćwiartka.. No nic. Wypiłem troszkę i zapaliłem papierosa. Nie częstowałem. J.bać go.
- Mieliśmy w biurze stażystkę. Trochę z nią flirtowałem. Jakbym miał odpuścić takie młode, jędrne ciało i cięty język? Młoda. Raptem 20 lat. Czyli jakieś 5 wiosen mniej ode mnie. Źle to ująłem na początku. To ona ze mną bawiła się w kotka i myszkę. Zupełnie olewała to, że w domu czekał zawsze na nią jej narzeczony. Chciała mnie. Kurwa mać. je***e podlotki. Olałem ją, gdy nagle wyznała mi miłość. Co to ma znaczyć? To z kim Ty chcesz być dziewczynko? – Miałem dość. Nie dość, że już pizgało jak w kieleckim, druga sprawa była taka, że byłem już z dekka na rauszu. To jeszcze kończył mi się Chivas. A miał być na jutrzejszy obiad..
Mój rozmówca chyba zauważył, że powoli się zbieram. Powiedział tylko:

- Cieszę się, że porozmawialiśmy tak szczerze.
- Dziękuję, ale w sumie to nawet nie wiem po cholerę Ci to wszystko mówiłem. Psychiatra po godzinach, z Ciebie jest, czy co?
- Nie... jestem Twoim sumieniem.

 


 

Link to comment
Share on other sites

Cóż, bardzo ciekawy tekst. Przy odrobinie wyobraźni można przenieść się w tamto miejsce i poczuć się jak bohater opowiadania. Czytając to myślałem, że oglądam film w którym bohater posiada wszystko i nagle to traci. Czekam na dalsze prace Studencik, bardzo przyjemnie się je czyta i mają jakiś sens. Oby tak dalej.

 

Co do poprzedników, to darujcie sobie tak idiotyczne posty i nie zaśmiecajcie takiego tematu, nie macie co napisać - nie piszcie.

24 minuty temu, Emerito napisał:

Dobra robota leci plusik 

Tobie to chyba z wrażenia i tak szybkiego czytania wyleciało z głowy aby dać mu tego plusa.

:facepalm2::facepalm2::facepalm2::facepalm2::facepalm2::facepalm2::facepalm2::facepalm2::facepalm2::facepalm2::facepalm2::facepalm2::facepalm2::facepalm2::facepalm2::facepalm2::facepalm2::facepalm2::facepalm2:

Link to comment
Share on other sites

Coś mi tu nie pasowało początkowo, być może prostość języka, ale ja jak to ja, lubię wysokie progi. Jednak później przeniosłam się do chwil jakbym to ja siedziała obok i spoglądała na smutną przeszłość mężczyzny. Opowiadanie dobre, mające swój indywidualny poziom. Leci plusik dla Ciebie!

Link to comment
Share on other sites

Ładnie napisane . Wykorzystaj ten poteciał i zacznij wiecej swoich prac udostepniac na forach może ktoś cie znajdzie i napiszesz swoja ksiazke , nikt tego nie wie . Los do ciebie sie uśmiechnie :)

Link to comment
Share on other sites

  • 2 weeks later...

Wciąga, wciąga i jeszcze raz wciąga. Mam niedosyt,ktory zapewne zostanie zaspokojony. Tekst napisany w prosty sposób, w najprostszych słowach moim zdaniem skierowanych do ludzi, którzy borykają się bądź też przechodzili podobną sytuację w życiu. Mi osobiście bardzo się podoba i nie mogę doczekać się kolejnych tekstów.

 

Działaj chłopie,bo masz potencjał, którego nie możesz zmarnować. :)

Link to comment
Share on other sites

Guest
This topic is now closed to further replies.
 Share

  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...

Important Information

By using this site you agree to Privacy Policy.