Jump to content
  • Home
  • Kartky ♥

    Użytkownik
    • Content Count

      36
    • Entries from Chatbox

      55
    • Donations

      0.00 PLN 
    • Last visited

    • Time Online

      14h 13m 7s

    Everything posted by Kartky ♥

    1. 0:40 - 0:58/tak do minuty 1:15 1:32 1:30 - 1:47 1:16 1:32 1:10 - 1:24 0:14 - 0:27 0:56 - 1:23
    2. tak, właśnie tutaj potwierdziłeś, że wiedziała kim jesteś :), czytaj, co piszesz i zastanów się nad argumentami
    3. Kolego drogi, tyś chyba na głowę upadł. Spinasz się o bana, Kaśka nie wie, kim jesteś, ja też, kolega wie, za co był ban, napisałem, co tu się wydarzyło, walisz mi na [email protected], że poleci skarga. Typie temat Cię nie dotyczył, kazałem Ci darować swoje uszczypliwości, nie poskutkowało i dostałeś bana. Tyle z mojej wypowiedzi, bo mi się języka nie chce strzępić, a i żeby nie było, możesz tam pisać dalej posty, ale poza tym wpisem nic więcej nie zostanie tu napisane, chyba, że opiekun każe mi się wypowiedzieć na temat czegokolwiek dotyczącego jeszcze tej skargi. Tyle. a jednak edit, zapomniałem "poleciał missclick" i wyszedł ban bez powodu, a był rush c'nie, kowal od razu został na steam poinformowany może 10 sekund po moim przypadkowym kliknięciu entera,
    4. Tamten temat został zakopany, to dodam kilka innych map tu, dla może ewentualnej dyskusji, css_cache css_overpass - tu i wyżej, mamy css_dust3 to czemu by nie dodać tych 2 map, myślę, że małe urozmaicenie, de_vegas - obszerna mapa, może być trochę za dużo, ale przy obecnym speedzie i że to cod mod, może się przyjąć do pobiegania, nie ma praktycznie miejsc gdzie można przykampić poza windą, więc rozgrywka byłaby na niej raczej szybka mimo tej wielkości, de_tesco zamiast de_lidl - mapa w sam raz, na coś ale C4, najważniejsze, nie ma skomplikowanych obejść, przejść czy wentylacji, jak na lidlu, jest przyjemniejsza dla oka i muzyka pod mapę jest prześmieszna momentami, de_rocinha - przyjemnie miasteczko do gry de_dust2_2013_final - za standardowego dusta, bo zielony z poprzedniego postu za snow,
    5. Ujmę to najprościej, jak umiem. Gladek tak na oko 240/230 lvl + bóg wojny, wbudowane 1/2 hs, zwinne palce = odpalam p90 i strzelam, jak popadnie, bo mam boga i 1/2 na hs;a. Jak dla mnie na tej klasie p90 to za mocna opcja, famas ok, ale p90 zmieniłbym na ump, raz, że brak takiej szybkostrzelności, inny recoil i zupełnie inaczej to sobie radzi w biegu. Ewentualnie wiertarka, szybkostrzelne ale na dalszą odległość badziewne, więc zmusza to do użycia famasa. Więc 2 rozwiązania: p90 > UMP p90 > Wiertarka + np. dodajmy mu za ten nerf p250, "w zamian za mini nerf", ale nie uważam tego za konieczne.
    6. Jak wyżej, słabe. Takie rzeczy na FFA raczej, ba, mapa c4 i obstawianie, w 85% przypadków nie zdążysz nawet.
    7. Nick: Sulin Ranga: admin cod 401 Link potwierdzający otrzymanie grupy:
    8. Nick podejrzanego: KoxxiK Serwer: cod 401 IP/Steam ID (komenda amx_ip wszystko pokaże): ss Link do demka: http://f1a.hltv.org.pl/srv55773/HLTV-1903051400-de_dust2002.dem.zip Czas akcji: 2:48? 3:11 4:21 - dla mnie najciekawsze, nie sprawdza konta, gość był schowany na prawo, uciekł, a on od razu wcelowany na daleko na hedzika, 9:25, wat? Śmiga celownikiem po ścianie, dla mnie to widział gościa na łączniku i na boxie, przy zeskoku z bs'a i celownikiem bodajże namierzył przez ścianę jeszcze swojego z terro, przy schodach z respa TT :). mi tyle starczy Opis sytuacji: Gość ewidentnie to bot, przykładem będzie w pewnym momencie, jak wleciał perk ciemność, którego nie posiadał on (na ciemności wszyscy mają czarny ekran, a osoba która użyła noktowizor), dla mnie widzi przez ściany za bardzo , czasami wydawało mi się, że ma śmieszne przeskoki
    9. Nick: niżej Czas: po 14, Powód: niżej STEAMID/IP: ss Dowody (ss/demo): http://f1a.hltv.org.pl/srv55773/HLTV-1903051341-de_eldorado.dem.zip eldorado f0rest | | 1:29 - rush 5:59 - rush 7:25 - rush tyle wystarczy, dalej nie chce mi się już go rozpisywać, next cycek 7:21 - skan płotu 9:54 - skan płotu Giacomone^ 10:31 - skan płotu 15:33 16:24 tam ktoś walił jeszcze HE przez płot, ale nie mam siły już szukać...
    10. Dwóch ostatnich części nie publikowałem jeszcze na żadnym forum, tylko u siebie na blogu, miłego czytania :). Część szósta "Dla braci mam dobre serce, czarne worki dla tych, którzy chcą mą pengę, Jeśli grzeszę, jeśli błądzę i nic nie wiem, robię to, aby śmierć miała znaczenie" Podobno papieros niszczy, w tej chwili nie ma to znaczenia, chwilowe uspokojenie myślą o paleniu robi swoje. Chłopak posiedział dłuższą chwilę na ganku i wrócił. Ksenia jest na górze, idzie do niej. Dziewczyna płacze, siedzi skulona w krześle, mówi, że nie wie, co ma zrobić ze swoim życiem, decyzje są ciężkie, nostalgia. Kartky przytula ją, kładą się na łóżku, chłopak ją przytula, dziewczyna odwzajemnia to. Nastaje ciężki moment, chłopak wylewa morze łez. - Boję się, nie rób tego, nie chcę Cię stracić. - Nie płacz, proszę. - Ksenia, proszę, nie uciekaj, kocham Cię, nie rób mi tego, nie wiem, jak sobie poradziłbym z tą myślą, że Ciebie już nie będzie. - Proszę Cię, nie mów tak. Rozmowa zapętlała się w kółko, płacz, uściski, Kartki nie wyobrażał sobie co by było, gdyby nie odebrał telefonu, albo go zignorował. Plułby sobie w twarz do końca życia, za taki błąd! Chłopak utulił się w ramionach ukochanej, leżał z nią, chcą, aby ta chwila nie poszła w zapomnienia i była początkiem czegoś nowego. Dzwoni telefon chłopaka, obiera, to jego mama, pyta się, czy wszystko w porządku, na to chłopak odpowiedział, że tak. Nie chciał dzielić się z rodziną tą historią, wolał zostawić ją dla siebie. Mama na koniec pociesza dziewczynę, mówi, żeby nie płakała oraz że wszystko będzie dobrze. Mija ledwie godzina, przyjechał Rozej, chcę zabrać dziewczynę na plażę, wszyscy jej to odradzają, wręcz nie chcą, aby to zrobiła. Niestety to jej największa wada, obieca coś komuś i to zrobi, a druga osoba może jej nawet świadomie wbić nóż w plecy. Trudno, dziewczyna mówi, że pojedzie z nim tylko na godzinę i wróci do domu. Decyzja zapadła, dziewczyna pojechała. Wszyscy w nerwach po samym wyjeździe, zaczyna się długie i niespokojne wyczekiwanie na dziewczynę, nikt nie siedzi w domu, wszyscy są w parterze przy ganku, Kartky oczywiście nie wytrzymuje całej presji, pali dalej, jak opętany. Mija prawie godzina, dziewczyny nie ma, zaczyna się dzwonienie, brak odzewu. Nerwówka, wszyscy ponownie oszukani, rozgoryczenie, złość. "Może ktoś ją krzywdzi w tym momencie, a cię nie ma Albo twoja miłość nie ma dla niej już znaczenia teraz" W czasie niespokojnego oczekiwania, Kalista zabrała go na wyjście w miasto. Rozmawiali głównie o Kartkim, czym się zajmuje, czy lubi to, co robi, jak czuje się z Ksenią i jakie stosunki ich łączą. Pochodzi tak około godziny, zjedli, dziewczyna zabrała go na lody, w międzyczasie chłopaka znowu ścisnęło serce i popłynęło może łez. Jedno wiedział, nie mówił tego na darmo, poczuł, że może jej zaufać, dostał nową osobę, z którą może być szczery do bólu. Wtedy jeszcze tego nie wiedział, ale dostał najlepszego przyjaciela, jakiego mógł sobie wymarzyć. Wracają do domu dziewczyny, jej starszej siostry dalej nie ma. „Boję się wyjść z domu, jednocześnie chcę z niego uciec Walczę z uczuciem, które rozrywa moją duszę, Duszę się, boję się, znowu chcę się napić, W głowie głosy, które szepczą: "...możesz się zabić..."” Część Siódma - OSTATNIA „Zatraceni w tym jakby urwał się film, Nie żałując nic i nie patrząc się w tył” Wrócili do domu, wszystko w tym samym stanie, dziewczyna dalej nie wróciła, chłopak złapał zakłopotanie, pojechać czy czekać dalej? Trudna decyzja, nie pierwsza i ostatnia od kilku godzin, wszystko się zmienia co chwilę, jak w tym wytrwać? W międzyczasie Kartky i Kalista pojechali do sklepu niedaleko domu, po lody, wracając, widzą idącą poboczem Ksenie, chłopak staje się wulkanem nerwów, ma ochotę eksplodować, nie przebiera w słowach, po momencie, gdy wsiadła do samochodu, nie zostawia na niej suchej nitki, sytuacja trwa w domu, jej tata nie zdążył się odezwać nawet słowem, gdy chłopak niczym rejestrujący sejsmograf nie zamykając się, dalej jej mówi, jak bardzo jest głupia, naiwna, nieodpowiedzialna, niezdyscyplinowana, nie potrafi docenić tego, co ma, brak jej podstawowych wartości. Chodząc od lewej do prawej z dobre pięć minut, po czym wyszedł na ganek i zaczął palić, wtedy zaczęła odgrywać się prawdziwa akcja, dziewczynie odbiło, zaczęła mieć idiotyczne myśli, chciała się wieszać, nie wiadomo co jeszcze, totalna głupota i idiotyzm. Mijają chwile, do domu przyjeżdża ciocia dziewczynek, rozmowy ciąg dalszy, efektów pozytywnych brak. Wezwano karetkę, żeby sprawdzić, czy dziewczyna nie jest pod wpływem środków odurzających, zawsze po powrocie od tamtej rodziny wyglądała, jak osoba po ćpaniu. Przyjechało pogotowie, nic nie stwierdzono, a za chwilę przyjechała policja, niestety dziewczyna opuszcza dom, skończyła osiemnaście lat, może decydować sama o sobie, nikt jej tego nie zabroni. Policjant i Policjantka rozumieją całą zaistniałą sytuację, współczują, ale nic nie da się zrobić. Kartky płacze, jak nigdy w życiu, a pierwsze co zrobił, gdy Ksenia wyszła, nie poszedł za nią, pobiegł za Kalistą, uspokoić ją, teraz była ważna ta rodzina, a nie jedna dziewczyna. Koniec końców, Kartky z ciężkim sercem kończy tę przygodę, żegna się z całą rodziną i wie jedno, nie zyskał nowych znajomości, tylko ludzi, którym po takiej jednej sytuacji, ufa bezgranicznie. Można powiedzieć, że wręcz traktuje ich jak rodzina? Chyba tak. „Bo życie to jebana walka, dziś mam gruby kark i twardy charakter Pozwala odróżnić ten sukces od bagna”
    11. to zaczynamy https://maps.cs-bg.info/maps/cs/2822/ - coś na odmianę C4, trochę widać i słychać, że się mapa przejada, ew na małą mapę, https://maps.cs-bg.info/maps/cs/1829/ - śmieszna mapa, może być trochę zabawy na niej, https://maps.cs-bg.info/maps/cs/3171/ - podmianka za standard, CT w minimalnym stopniu zwiększy swoje szanse, bo dużym plusem jest brak kwiatka na górnej półce u terro, gdzie snajper na niewidce miał momentami za dużą moim zdaniem przewagę, https://maps.cs-bg.info/maps/cs/3043/ - za de_dust2_snow - święta minęły, a zieleń lepsza dla oczu hehe, https://maps.cs-bg.info/maps/cs/2061/ - ta mapa, to tak dla 4fun, na serwerze dużo osób lubi ratsy, https://gamebanana.com/maps/201596 albo ta zamiast proponowanej wcześniej usunąć z map: de_lidl - strasznie rzadko grany, de_train - do tej pory nie miałem okazji na tym serwerze zagościć na pociągach, de_sunny de_cpl_mill_32 de_nuke2010 de_italy Później dodam jeszcze kilka map
    12. Aby złożyć podanie musisz posiadać grupę Użytkownik, która jest nadawana automatycznie po 7 dniach od rejestracji. + Ukończone 16 lat + Spędzone 30 godzin na serwerze + Zachowanie kultury na serwerze +/- (czasami rzuci się mięsem przy rozmowach, nie w celu obrazy :>) Przynajmniej 20 sensownych postów na forum + Czyste konto nie posiadające warnów (ostrzeżeń) + Posiadanie mikrofonu + Znajomość oraz akceptacja regulaminu forum oraz regulaminu admina + Nick: Sulin Imię: Kacper Wiek: w tym roku 22 Znajomość AMX (1-10): 10. Tylko tutaj w sumie mam taki "maintfak". Dawno nie byłem adminem, tak 2 lata, przypomnienie komend to nie problem. Własne serwery 1.6 posiadałem, przykładem było zombie plague 5.0.3 top 6 PL, snajper mod (średnio wypalił), pluginy i modele, wgrywanie nie jest problemem, czy sama podmiana, dopisywanie do listy pluginów. Edytować również potrafię na własne korzyści, najwięcej specjalizuję się w zombie plague, myślę, że w tym modzie jest niewiele rzeczy, których nie potrafię zrobić na własne korzyści, łączyłem nawet pluginy różnych modów nie od zombie, na ten mod, przynosiło to pozytywne efekty. Trwa to różnie, czasami minutę, czasami dłuższe wyzywania, które trwały do miesiące żeby wszystko było cacy. Do tej pory jestem mocniejszy od strony technicznej niż podstaw komend admina, bo w wolnej chwili mając starą paczkę zombie wchodzę w stare pliki i dla zabawy bawię się linijkami. Sprawny i działający mikrofon: Tak, ale nie używam, posiadam słaby laptop, przetwarzanie mam ustawione na średniej jakości, dzięki temu brzmię niestety jak szesnastolatek przy końcu mutacji, zwiększenie jakości grozi spadkami fps nawet w 1.6. TS'a nie posiadam, ale jeżeli chcecie mnie zweryfikować mogę go pobrać i pogadać, nie widzę problemu. Link do swojego GameTracker'a: https://www.gametracker.com/player/sulin/147.135.199.78:27015/ Dlaczego chciałbyś zostać administratorem: Głównie dlatego, że często gram w godzinach nocnych, albo w środku dni roboczych (student, np. jutro zajęcia o 8 do 9:45, a potem na 16:45) i na serwerze nie zawsze, ale momentami brakuje admina. Wbijają się dzieci, nadużywają mikrofonu, czasami stworzy się lekkie pato, a potem wynika przepychanka słowna. Godziny nocne to inna bajka, czasami wbijają ludzi, którzy np. grają tylko po 1/2 i nadużywają nieobecności admina, moduł przed czasem, czy czarodziejska kosa, rushe itd.. Ostatnio ok 3 byłą miła atmosfera, przyszedł jeden pan, zwyzywał wszystkich i powstała spina z fajnej atmosfery, wiem, że sam wszystkiemu też nie zaradzę, ale chcę pomóc w delikatnym stopniu załatać małe luki w dostępności minimum 1 admina na zmianie, tak to ujmę. Czy posiadasz STEAM? (TAK/NIE) jeżeli tak, podaj STEAM_ID: Tak, STEAM_0:1:3053713 Staż w Counter-Strike 1.6: 6/7 lat Czy posiadałeś już admina?: Wielokrotnie. W jaki sposób trafiłeś na nasz serwer?: Randomowo, wróciła mi miłość do 1.6, wpisałem w przeglądarkę COD MOD i tak oto jestem. Czysty przypadek, a że mi się spodobało to zostałem. Tak od siebie, moja aktywność wygląda różnie ze względu na studia, plan dnia itd. Czasami będą tygodnie gdzie będę ostro siedział, a czasami praktycznie zerowe. Mam różne grafiki, moje studia się takie, że w poniedziałki mogę popykać kilka godzin w środku dnia, ale wtorki to różnie, zajęcia, a potem mam zobowiązania, bo jestem bardzo aktywnym członkiem samorządu studenckiego mojego wydziału, uczestniczę w zebraniach, meczach wydziałowych i przeróżnych akcjach, jakie są i w jakie mogę się zaangażować, a środy i czwartki to całe dni zajęć. Piąteczki wolne, ale czasami przyjdą dni, że będę musiał zaszyć się w bibliotece, tak jak to nastąpi w tym tygodniu przez cały weekend. Powiem tak, nie da się określić mojej aktywności, jednego dnia mogę grać 10 godzin, a potem mieć dwa dni absencji. Chciałem to dodać, żeby każdy miał to na uwadze przy przeliczeniu mojej aktywności.
    13. Czy można udostępnić w dziale np. ogólne spis map serwera? Bo chciałbym zaproponować kilka map, może jakieś podmianki. Chyba, że mam sugerować się spisem map z tematu o strefach rushu.
    14. No moje włosy to takie multikulti
    15. Kontynuacją starej historii sprzed kilku lat. Część Trzecia "Ona daje mi coś więcej, coś, dzięki czemu lepiej śpię" Wychodzą na spacer, Kartky łapie dziewczynę za rękę, patrzą na siebie, robią głupi uśmiech. Idą dłuższy czas w milczeniu. Spacer wydaje się przyjemny dla chłopaka, niestety ten moment kiedyś musi nastać, trzeba zacząć otwartą rozmowę, której Kartky za wszelką cenę chce uniknąć. - Dlaczego to zrobiłaś? Co Ci odbiło? - Nie wiem już sama, nie wiem co mam robić, ty nie wiesz, jak mi jest ciężko. - Odpowiedz mi tylko na jedno, po co chciałaś to zrobić? Cisza. Dłuższe milczenie. - Mam już dosyć tego wszystkiego, chcę żyć sama, ty nie rozumiesz, jak to mieć taką rodzinę. Dla mnie to ciężkie. - I co zrobisz Ksenia? Kto da Ci dach nad głową? Zapewni Ci pewne jutro? Pomyślałaś o tym? Milczenie, chłopak nie wie, co ma dalej mówić, zastanawia się, czy to odpowiedni moment, by wyrazić swoje uczucie do niej. Zbiera resztki odwagi, jakie ma i zaczyna niezgrabnie. - No, ja ten, yyyy, no sam nie wiem, wiesz… - Co chcesz mi powiedzieć? - Sam nie wiem, może to, że czuję coś do Ciebie? Chwila milczenia, niepewność. - Wiesz, ja też coś do Ciebie czuję. Nie potrafię określi jak bardzo. Chłopak zaczął ściskać dziewczynę, płacząc i mówiąc jej, że nie wyobraża sobie jej ucieczki w tej sytuacji. Całe zajście jest dla niego ciężkie, nie wyobraża sobie straty dziewczyny, powtarzając jej to, oboje płaczą, Ksenia mówi, żeby przestał, bo obiecała mu, że go nie zostawi. Przysięgłą również, że skończy prawo jazdy oraz szkołę, lecz jednego nie, tego, że nie ucieknie ponownie z domu. Kartky odpuszcza ten temat, bierze ją na barana i wracają w kierunku jej rodzinnego domu. Nie wie, co ma robić, milion myśli, słów, wyobrażeń co może być, co nie. Rozdarcie totalne, wracając, rozmawiają o luźnych tematach, szkoła, praca wakacyjna oraz o znajomych. Chłopak zaproponował Kseni podczas końcówki spaceru, żeby jutro, jak przyjedzie Rozejusz została w domu i nie wychodziła. Chodziło mu o ujawnienie prawdziwego charakteru jej chłopaka, który ubliżał jej niejednokrotnie, nawet przyduszał (ten temat był poruszany po powrocie do domu ze wszystkimi przy stole). Zgodziła się, usiedli na chwilę na ganku, Kartky spalił ostatniego papierosa z paczki i wrócili do domu. Chłopak poszedł za Ksenią pomóc jej w przygotowaniu mu, łóżka do spania, bawili się przy tym świetnie, wspólnie przytulając się i tarzając po sofie, patrząc sobie szczerze w oczy. Koło trzeciej Kartky zasypia. „Nie chcą widzieć tego oczy, słyszeć uszy idź w swoją stronę na drogę krzyż Kradnie twoje serce w nocy czujesz ucisk Im mniej wiesz, tym lepiej śpisz” Nastaje kolejny dzień, chłopak wstaje, słyszy rozmowy, podnosi głowę, a naprzeciw jego jest okno z widokiem na korytarz. To Ksenia rozmawia z Rozejuszem. Kartky dostaje szału, nie tak to miało wyglądać. Myśli, jaki jest naiwny. Traci do niej zaufanie. Myślał, że najgorsze za nim, nie przeczuwał, że najgorsze właśnie nadchodziło. Część Czwarta „Jeśli nie masz wyboru pozostaje Ci przetrwać, jeśli masz pr*******e, to zęby zaciśnij, nie płacz. Nie masz wyboru musisz przeżyć z nadzieją na poprawę swego losu to Twoje życiowe dzieło.” Rozmowa to wieczność dla chłopaka, kłębek nerwów, jakie padną decyzje, słowa, co nadejdzie. Wszyscy w domu podenerwowani całą zaistniałą sytuacją, nie tak wszystko miało wyglądać. Kartkiego przechodzą różne myśli, stany umysłowe, wyobrażenia, głównie same ciemne wizje końca tej historii, boi się każdej następnej minuty, istna mordęga! Dziewczyna wstaje od stołu, chłopak pozostaje w miejscu, wchodzi do środka, każdy czeka na jakiekolwiek słowo. - Jadę do Seraula, Rozejusz mnie zawiezie. - Kseniu, Rozejusz go tu przywiezie, zostań w domu, poczekaj. Dziewczyna jeszcze chwilę dyskutowała, że jedzie, a w tym czasie Rozejusz przywiózł ojczyma. Chłopak zostaje w domu, Ksenia wraz z rodzicami, Seraulem i jego wychowankiem rozmawiają na ganku przy otwartych drzwiach, Kartky ma widok na wszystko, chodzi od lewej do prawej, zdenerwowany, w pewnym momencie mało mu brakuje do amoku na widok Rozeja, uważał go za zwykłego idiotę, bez resztek rozumu i manipulatora, niestety skutecznego. Chłopak trzyma ostatniego papierosa w ręku, chodząc dalej, nie wie, co ma zrobić, nie wytrzymuje presji, wychodzi zapalić na ganek. Wita się z Seraulem, przedstawiają się, Kartky odpala papierosa, rozmowa toczy się dalej. Trwa tłumaczenie, ledwie osiągnęli osiemnaście lat, już chcą razem uciekać i podbijać świat, wystarczyło powiedzieć dwa słowa, wolność i brak kontroli, żeby skusić ją do ucieczki. Nie na tym wszystko polega myśli też chłopak, nic nie jest proste, tłumaczenie rodziców, ojczyma Rozeja przez dłuższy czas idzie przysłowiowo w las, nic do nich nie odciera, „jak obuchem w łeb”, dosłownie. Obserwowanie przebiegu trwa, wniosków po stronie dwojga brak, jednym uderza sodówka do głowy po sławie, a im wkroczenie w dorosły wiek z mentalnością dziecka. Jakie perspektywy ich czekają? Życie na garnuszku dziadków chłopaka Kseni w Niemczech, nic innego. Brak wykształcenia, języka, zero świadomości o tamtejszym życiu, a gdzie mowa o pracy i własnym utrzymaniu? To chyba żart, ona nie może się na to zgodzić myśli Kartky. Jak czarne myśli były, tak i są i najprawdopodobniej zostaną. Po dłuższym czasie dochodzi do nich choć trochę sens tej rozmowy, zwłaszcza że Rozejusz pobił własnego ojczyma, zadzwonił na policję, że dziewczyna jest przetrzymywana w domu, ponieważ jest pełnoletnia. Splamienie honoru, człowiek bez zasad, jedyne co przychodzi Kartkiemu do głowy, zwykłe szczeniactwo i granie króla życia, bezsens totalny. Rozmowa kończy się, dziewczyna chcę jeszcze przez chwilę porozmawiać z rozejem sam na sam. Wsiadają do samochodu, po chwili odjeżdża z nim do niego, znowu to samo, ucieczka. Kartky jest rozdarty psychicznie i sercowo. Nie myśli logicznie, ponosi go „zwierzęcy instynkt”, przypadkowe bodźce, podłamanie i zdenerwowanie daje o sobie znać. Nastał pomysł, żeby pojechać pod dom rywala, udać, że wyjeżdżam i chcę się pożegnać, żeby za wszelką cenę ściągnąć dziewczynę do domu, jedzie z nim jej siostra Kalista, rodzina wszystkie informacje dostaje na bieżąco, siostra włączyła rozmowę telefoniczną. Kartky na zdenerwowaniu, mówi, że odjeżdża i chce się z nią pożegnać, to nic nie daje. Odchodzi z „bohaterem”, a manipulant prowokuje Kartkiego gestami ręki, ten już w szale, puszcza całkowitą wiązankę słów na chłopaka. Oczywiście on tego nie słyszał, wracają do domu jej rodziny… "Twa misja dobiega już końca, lecz zatykasz uszy i chcesz ją rozciągać Pytanie jest tylko dla czyjego dobra Nie dała efektów taktyka, o za słabych pracach i cudzych kredytach I w sumie to samej Ci przykro i wstyd, czego dziś musisz się chwytać." Część Piąta "Czasy się zmieniły, jak nawinął Białas, Miłości nikt nie widzi, każdy chodzi w okularach, Czasy się zmieniły, jak nawinął Białas, Czasy się zmieniły, czasy się zmieniły” Walki część dalsza, Raisa pojechała pod dom delikwenta i jego rodziny walczyć o córkę, wiadome było, że nie odpuści z takim zawziętym charakterem. Lwica można powiedzieć, która nie opuści swoich dzieci, aż do momentu, kiedy same nie osiągną pełniej niezależności. Woja słowa, przeróżne epitety z jednej i drugiej strony, matka walczy, żeby rodzina była cały czas w komplecie, Kartky, ojciec sióstr, Raul oraz Farenz mają pełną relację, Kalista ma włączoną rozmowę telefoniczną pomiędzy nami. Wszystkie padające słowa, są słyszalne, cisza i skupienie wśród słuchających, czekających na rozwój sytuacji, nerwowy Kartki odpalający papierosa za papierosem (w międzyczasie odbył podróż na stację po fajki), nerwówka, uda się czy nie? Chłopak co kilka minut dodaje komentarz pod nosem, momentami nie wytrzymuje i mówi na głos co myśli o Rozeju i spółce. Normalny człowiek, słysząc takie słowa, dawno nazwałby mnie chorym psychicznie człowiekiem i zadzwonił po policję, ewentualnie po hycla. Co ja mogę zrobić w tej sytuacji? Czekać na rozwój wydarzeń, a emocje i tak biorą górę, każdy to zrozumie. Po około godzinie, udaje się wyciągnąć Ksenię, wraca do domu z mamą i siostrą. „(Niepewność) odkąd pamiętam, to z oczu mi spędza sen, Wszyscy pi******ą o stabilizacji, a ja jestem w szoku, bo nie znam jej, Może nie dojrzeje nigdy. A może kurwa za chwile, Niczego nie jestem pewny ziom - moje życie to spacer po linie” Powrót do domu dziewczyny, ponownie nastał czas na trudne rozmowy, co zrobić dalej, jak jej to wytłumaczyć? Jak dotrzeć?! Sytuacja nie jest lekka dla żadnej ze stron, każdy cierpi, a najbardziej mama dziewczynek, jej pierwsza córka, chcę uciec ponownie z domu, po tym, jak szczęśliwie udało się jej za pomocą Kartkiego odnaleźć. Brutalny cios, który zostawia rany na sercu, chłopak myśli teraz o swoich rodzicach, co by się stało w domu jego rodziciele, gdyby tak samo postąpił? Te myśli go przerażają i przyciągają wszystkie najgorsze czarne chmury. To przykre łamie serce, wieczny nieścieralny ślad, wszystkie wspomnienia, coś potwornego. Do domu przychodzi starsza kobieta, przez całą sytuację była cała blada, osłabiona, wygląd niczym chorego na grypę człowieka. To była jej babcia, Selenia. Ponowne rozmowy, dlaczego, czemu, co jest nie tak. Można powiedzieć, powtórka z rozrywki nocnej. No nic, wydaje się, że wszystko idzie po myśli rodziny i chłopaka, że uda się ją zatrzymać, wybić ten niedorzeczny pomysł z głowy! Chłopak rozmawia z Ksenią, żeby została, nie uciekała. Ponownie „obiecanki cacanki”, a on, jak głupi dalej ma wiarę w jej słowa. Dziewczyna zaczyna robić obiad, Kartki przytula ją, ona to odwzajemnia, wspólne uśmiechy, małe niewinne zabawy, słuchanie muzyki, wyjątkowej wtedy, Pawbeats – Euforia, gościnnie Quebonafide i Kasia Grzesiek. Nawet próby tańca, wiara rodzi się na nowo, powiększa się, że w końcu się udało, że jest światło w tunelu, na pozostanie ukochanej! Nadchodzi pora obiadu, chłopak zaczyna jeść, nagle łapie go odruch wymiotny, jest mu niedobrze, to stres i obawy, które ma przed sobą. Wychodzi na ganek, usiąść i powdychać świeże powietrze. Ojciec córek uspokaja go, mówi, że nie ma czym się przejmować, jest dobrze. Próżne słowa, myśli Kartki, obawy pozostaną do końca dnia, Ksenia przynosi mu szklankę wody, Kartki łapie za paczkę papierosów i znowu zaczyna smoka. "Korek na Wrocławskiej, zielone, nikt nie rusza Siedzę spokojnie, ale w środku trwa burza Przekręcam klucz, pusto, karteczka Wyjechałam, na zawsze, żegnaj, co?"
    16. ENCE 2:16 Astralis MVP: device ENCE 16:14 Astralis MVP: sergej Astralis 16:12 Ence MVP: dupreeh
    17. ===> Zagłosuj na serwer Only DD2 <=== ===> Zagłosuj na serwer Only DD2 #2 <=== ===> Zagłosuj na serwer FFA <=== ===> Zagłosuj na serwer [GO:MOD] 4 Maps<=== ===> Zagłosuj na serwer Cod 201 <=== ===> Zagłosuj na serwer Cod 401 <=== ===> Zagłosuj na serwer Jail Break <=== ===> Zagłosuj na serwer BaseBuilder <=== +1 ALL
    18. Opowiadania, przeróżne rzeczy tworzę, mogę zrobić nawet historię patologiczną, bo takie nie raz tworzyłem wcielając w to użytkowników forum i w skrócie była fajna zabawa.
    19. Moje pierwsze opowiadanie, napisane 4/5 lat temu, wiem, że jest tu dużo błędów. Pozostawiłem to dalej w takiej formie chyba tylko ze względu, że to moje pierwsze dzieło i nie chcę go zmieniać. Miałem dodać za kilka dni, po wyrażenia chęci przez @ Adaa.do przeczytania daję dziś :v. Mam nadzieję, że może się spodoba. Miłego czytania. „Przynosił ci na dłoni serce jak Religa a ty, Mówiłaś wszystkim, że w nim jakiś syf ukrywa jak nic, I nie dla ciebie to typ, stać cię na więcej, Gdy on z pracy wraca, ty idziesz pić, takie ma szczęście.” Kartky i jego historia, dla innych rzecz zwykła, ale dla chłopaka największe przeżycie życiowe, niekoniecznie szczęśliwe. Całe zajście ma miejsce na przełomie 14/15 sierpnia. Zwykły szary chłopak jak ich pełno na tym świecie, pracujący w sezonie letnim na dwie pracę, bez dnia wolnego; przyszły maturzysta, skrywający w sobie wiele cech, o których nie chce rozmawiać ani ujawniać innym, poprzez swoje zatargi z przeszłości. Niewinnie siedząc przy komputerze po trzech nieprzespanych nocach, które spędził w pracy, dostaje telefon od nieznajomego numeru, odbiera, chwila ciszy. - Halo? - Halo, z kim rozmawiam? Kartky zakańcza rozmowę, odkłada telefon i oddaje się dalej swojej grze. Nie mija kilkadziesiąt sekund, ten sam numer, odbiera. - Halo? - Z kim rozmawiam? Kartky przedstawia się, po tym rozmowa została zakończona. Zdziwiony nic nie rozumiejąc, po raz kolejny dostaje telefon. Niezdecydowany odbiera, słyszy kobiecy głos. Jego reakcja po usłyszeniu wszystkiego zamurowała go. - Halo, z kim rozmawiam, bo już mnie denerwują te telefony! - Cześć z tej strony Kalista, siostra Kseni. Po czym do telefonu dochodzi Raisa i opowiada Kartkiemu o powodzie tych dziwnych telefonów. - Cześć Kartky, z tej strony mama Kseni, słuchaj, ona uciekła z domu, na swoje osiemnaste urodziny, jak wyszła, tak nie wróciła, może masz z nią jakiś kontakt, martwimy się o nią. - Ale zaraz, ja właśnie z nią piszę na messengerze. - Możesz dowiedzieć się gdzie ona się teraz znajduję? - Da mi pani chwilę, zaraz zobaczę, co da się zrobić. Kartky bez namysłu kontynuował rozmowę i wdrążał swój spontaniczny plan w życie, nie wiedząc od Kseni, że uciekła z domu, pisze do niej, czy nie chce się z nim spotkać i uczcić jej osiemnaste urodziny jakąś flaszką. Powiedział, że od dwóch dni krąży samochodem po różnych miastach, wziął wypłatę i wyjechał z domu, gdyż miał dosyć panującej w nim atmosfery. Dziewczyna nieświadoma jego planu oznajmia mu, że niedługo wyjeżdża do Numbaju, a obecnie nie ma jej w domu. Zdradza mu swoje miejsce pobytu, a chłopak bez namysłu odpisuje, że jest 50 kilometrów od niej i mogą się spotkać. Ksenia zgadza się na propozycje chłopaka, a ten po zakończonej rozmowie uświadamia swoich rodziców o całej sytuacji, bierze sto złotych na paliwo i ewentualne wydatki i rusza w podróż walcząc z czasem, bo uświadamia sobie, że każda sekunda jest cenna. Wszystko opowiedział matce dziewczyn, umówili się na parkingu w Ester. Kartky miał do przejechania 110 kilometrów, jak zwykły idiota, który chciał zaszpanować przed idiotami, jedzie sam i nie bierze pod uwagę ograniczeń, jakie stawiają mu znaki drogowe czy trasa. Zwykły debili można powiedzieć! Odległość od punktu docelowego do punktu końcowego to jego prędkość w mieście… Chłopak ewidentnie wziął całą historię do siebie i jechał, jak istny pirat drogowy, rozwijając prędkość do 210 kilometrów na godzinę, czy on jest mądry?! Tirowcy trąbią na niego, co on wyczynia na drodze, nie zważa na swoje bezpieczeństwo, jak i innych. Podczas drogi kontynuuje rozmowę z dziewczyną, pisze jej, że są korki, błądzi po polnych drogach, oznajmiając, że będzie później niż przypuszczał. „Jak bliscy tu dążą do autodestrukcji, zaraz mnie ponoszą emocje” Kartky zajeżdża na umówione miejsce, spotyka tam Raisę, Erasta, Raulę oraz Farenza. Zna dokładne miejsce pobytu Kseni, po czym włącza nawigację i jedzie do punktu docelowego, a z nim drugim samochodem rodzina dziewczyny. Niestety nawigacja wywiodła go w środek miasta, jej rodzina od tego momentu jedzie jako prowadzący, pytając ludzi, gdzie znajduje się dany hotel. Po kilkunastu minutach odnajdują upragniony punkt, a na jego schodach dziewczynę z Rozejuszem, który miesza dziewczynie w głowie i wmawia złudną wolność, który nie może jej dać nic więcej poza wyjazdem. Dziewczyna omotana wierzy w każde jego kolorowane słowa, jak niewinne dziecko, które zaczyna papugować, bo chcę być jak inni dookoła niego. Przyszedł czas na wyciągnięcie Kseni, zestresowany Kartky wjeżdża pod schody hotelowe i… Część Druga „Między mną a Tobą, walka serca z głową, coś jak ego kontra osobowość - czaisz?” Kartky podjechał pod schody hotelowe, nie dają po sobie poznać, co stanie się za chwilę, niczym zwykły przyjaciel, a tak naprawdę, zdenerwowany i pod wielką presją, czy uda mu się wykonać swoje zadanie. Ma nadzieję, że dziewczyna wsiądzie pierwsza, da wsteczny i ucieknie na pełnym gazie. Tak się nie dzieje, pierwszy do tyłu samochodu wsiada jej chłopak, który robił jej sieczkę mózgu. Dziewczyna wsiada zadowolona, że widzi bliską jej osobę, Kartky daje pełen gaz na wstecznym i wyjeżdża na ulicę. Dziewczyna widzi swoich rodziców. - sp*******j, no sp*******j mówię! Głuchy kurwa jesteś?! sp*******j! – mówi Rozejusz. - Nie, nie, nie! Uciekaj stąd, odjeżdżaj! – mówi Ksenia. Kartky w wielkim stresie zamyka drzwi, staje do połowy samochodem na ulicy, a parkingiem i otwiera drzwi. Dziewczyna wybiega, Kartky biegnie za nią, a Raula wsiada na tyle siedzenie. - I co teraz chłopczyku? Posiedzimy tu sobie. Rozejusz nic nie odpowiedział, Kartky zatrzymując Ksenię, nakłania ją do rozmowy z rodzicami, przytula, płacze razem z nią, chce dać jej coś, co on posiada, wiarę w rodzinę, przyjaźń i uczucie, jakie ma do dziewczyny. Ściskają się z całych sił, płacząc, a jednocześnie rozmawiając. Chłopak nie odpuszcza, chcę, aby jego miłość porozmawiała z rodzicami, wróciła do domu, do rodziny, nie niszczyła sobie życia. Kartky jest zdecydowany w swoich słowach, gdy dziewczyna patrzy mu szczerze w oczy. Chłopak osiąga po dłuższym czasie sukces, udaje się mu namówić ją do rozmowy z jej rodziną. Zaczyna się niemiły etap rozmowy, wyrzuty sumienia, rozpacz, namawianie do powrotu do domu, Ksenia ponownie zmienia swoje zamiary, nie chce wracać do domu, Kartky niczym lep na muchy idzie za nią, znowu płacz, przytulanie. Chłopak osiąga cel wraz z jej rodziną, Ksenia wróci do domu. Postanowiła jeszcze porozmawiać z Rozejuszem w obecności Rauli, która czuwała nad tokiem rozmowy i nie dawała zrobić dziewczynie wody z mózgu. Ksenia w obecności ciotki poszła zabrać część swoich rzeczy z hotelu i wszyscy poza czarną owcą tej historii Rozejuszem pojechali w Kierunku domu Kseni – Hermedesu. Podczas drogi działo się niewiele, radosny Kartky, który z Ksenią przepraszali się wzajemnie, trzymali za ręce i rozmawiali całą drogę o wszystkim, tylko nie o tym, co się stało niedawno. Jazda mimo tego wszystkiego dla obu nie była smuta, wręcz radosna i dobrze się przy tym bawili, ale wszystko jest do czasu… Wszyscy zajechali szczęśliwie do domu, Kartky został na zewnątrz z ojcem Kseni i jej ciotką dopalając papierosa i rozmawiając o dziewczynie. Chłopak mówi, że był zdziwiony tą sytuacją, nigdy w życiu nie widział jej w takim stanie oraz był zdziwiony jej zachowaniem, nigdy nie przypuszczał, że możne ona tak postąpić. Kartky, jak i jej wszyscy znajomi wraz z rodziną postrzegali ją za cichą, spokojną, miłą dziewczynę, która nie stwarza problemów, jej lojalna i zaufana. „W sercach często jest żal, w oczach żar, Ale wszystko, co dobre, wiadomo skutek ciągle ten sam, Gdzie widzę się za parę lat? Pewnie gdzieś tam, Tylko pytanie z kim?” Kartky zostając chwilę sam, kończąc papierosa, zastanawia się przez chwilę, czy ja dobrze zrobiłem? Przez chwilę trwała w nim wewnętrzna walka, co powie na to jego rodzina, a co byłoby, gdyby zlekceważył telefon, czy jego uczucie jest tego warte? Trwało to moment, chłopak wszedł do domu jej rodziny. Wchodząc do domu, poznał jej młodszą siostrę Kalistę oraz syna Rauli i Farenza Emplejusza. Na początku nie było rozmowy o tym, co się wydarzyło, zastawiono do stołu, rozmawiano przez kilkanaście minut o luźnych tematach, głównie o tym, skąd jest Kartky, czym się zajmuje, co robi w życiu, skąd zna Ksenią, jak mu się powodzi. Rozmowa kleiła się, Raisa chciała w pewnym momencie zacząć rozmowę na temat obecnego wydarzenia, lecz chłopak dał mały znak, żeby z tym poczekać, chyba pod wpływem wydarzeń nie chciał jeszcze poruszyć tego tematu, lecz kiedyś było trzeba to zrobić. Zaczęło się, rozmowa na temat ucieczki dziewczyny, co jej strzeliło do głowy, dlaczego to zrobiła? Odpowiedź byłą prosta, wpływ Rozejusza. Jedyne co miał jej do zaoferowania to wolność od obowiązków domowych i nic więcej, chyba ją to uraczyło, słowo wolność. Po co mieć dach nad głową, kochającą rodzinę, lepiej od niej sp********ć na rzecz wolności, coś tu chyba jest nie tak według mnie. Przecież ten chłopak nie mógł jej nic zaoferować, nawet pewnej przyszłości czy dachu nad głową! To nic… Argumenty nie działały, nawet to, że chłopak traktował ją jak zwykłą szmatę, Kartky dalej nic nie rozumiał, wręcz zgłupiał. Każdy wyrzucał sobie wszystkie brudy, zarzuty, winy, momentami Kartky miał dosyć, ale jedyne co miał do powiedzenia w tym wszystkim, że Kseni kompletnie odbiło, nie wie, jak ona może tak postępować i co nią kieruje, przyznał rację jej rodzicom. No nic, wszystko skończyło się na tym, że dziewczyna zostanie, skończy szkołę i prawo jazdy, chciała tylko jeszcze jednego tej nocy, przejść się na spacer z Kartkym. „Nie burz we mnie tego, co jest jeszcze dobre Niech nie wygra ego tylko z tobą chłopcze Swoje życie liczę tylko z głupich potknięć I z osób którym mówię, ze byli obok mnie” Kartky bez wahania, idę na spacer, był tylko jeden problem, mimo że to lato było zimno, a chłopak jak wstał, tak pojechał, krótkie spodenki i biała koszulka. Dostał kurtkę od jej rodziny na wyjście, a w tym czasie gdy dziewczyna była na górze, poszła do niej jej mama i powiedziała, że Kartkiemu zależy na niej. Dziewczyna ucieszyła się, zaczęła się szykować, Raisa powiedziała to chłopakowi, że Kseni zależy z tego, co widziała, zaczęła być nagle radosna i uśmiechać się od ucha do ucha. Póki dziewczyna nie zeszłą, na dole trwały rozmowy, żeby Kartky był stanowczy, wziął się za tą dziewczynę i postawił na swoim, mówiąc prosto, zaczął z Ksenią związek stworzony z uczucia, jakim siebie darzyli. Dziewczyna zeszłą, wychodzą razem na spacer w gwieździstą noc, która dla Kartkiego jest chyba najważniejszą w życiu. „Między mną a Tobą Między mną a sobą Szukam więzi Wciąż, nieustannie i bez przerwy Lecz nerwy, przez nie czuję się jak pies na uwięzi I zamiast być w czymś jestem tylko pomiędzy”
    20. Wrzuciłem to wszystko jednocześnie, bo chciałem zobaczyć opinię o całości, zastanawiam się czy dalej kontynuować tą pracę :x.
    21. Moje stare opowiadanie, przerwane z powodu braku weny, wrzucał w sumie sześć części w całości. Miłego czytania i chciałbym usłyszeć od was opinie na temat mojego pisania i czy ta opowieść jest ciekawa. PROLOG Kartky, chłopak zwyczajny, jak wszyscy. Szary człowiek, który nie wyróżnia się z tłumu, nie występuje przed szereg, jego myślenie opiera się na byciu jak wszyscy. Wszystko ukształtował od młodych lat, gdy był gnębiony za swoją „inność” rozumianą przez systematyczne uczenie się, odrabianie lekcji, porządki domowe oraz pomoc innym. Podwórko, które zamieszkuje to jego największy kat, blokowisko zaczęło go tłamsić, wręcz dusić. Młody chłopak już wtedy zrozumiał, przeżyć oznacza być jak wszyscy. Życie brutalnie kopie młodego, niedługo jego osiemnaste urodziny, czy po uzyskaniu samodzielności, zwanej dorosłością w postaci wieku, który pozwala mu podejmować więcej decyzji za siebie, przyniesie mu szczęście? Nastał wielki dzień, osiemnaste urodziny Kartkiego, jak zwykle idąc w kierunku szkoły, tą samą drogą kopiąc kamień, dostrzega coś nadzwyczajnego. Jego oczom ukazało się przejście, piękne, nadzwyczajne oraz ukazujące raj, dające poczucie szczęścia i bezpieczeństwa. Chłopak zastanawia się, co ma zrobić, iść za zajęcie czy podążać piękną ścieżką dającą ukojenie dla jego myśli o rzeczywistości? Wybiera coś, co może dać mu, jego wizję utopi, wkracza na ścieżkę. Droga to czysta magia, rzecz unikalna dla chłopaka, podąża nią dalej z wielkim zainteresowaniem dokąd prowadzić, co tam może się znajdować. Ciekawość zżera go od środka, podekscytowanie i niepewność, w dali widać wielki czerwony blask, coś bardzo przypominającego zachód słońca, odczuwalny lekki powiew. Światło zaczyna go oślepiać, zbliża się końca, nie widzi dokąd podąża. Szok, Kartky patrzy przestraszonym wzrokiem, nie wie sam, co do końca się stało, szczypie się za ramię, przez chwilę miał nadzieję, że to tylko sen, odwraca się za plecy, przejścia ani śladu. Wizja pięknego świata staje się koszmarem, dookoła mrok, unoszący się kurz, zniszczone domy, tony gruzu i pojedyncze płomienie ognia na ulicach. Rozdział I Odbijający się ogień w oczach, co stało się ze światem? Czy teraz wszystko tak wygląda? Idealny świat chłopaka staje się najgorszym koszmarem, urzeczywistnieniem wszystkich mar nocnych. Wizja jego i całego świata pogrążonego w ogniu, bez żywej duszy poza nim. Przemierzając drogę przepełnioną tlących się wraków samochodowych, biega wzrokiem po każdej możliwej krawędzi, szukając żywej duszy. Dalej nic, ale co śmieszniejsza, po drodze nie było widać żadnego leżącego ciała, zera trupów, nawet zwierząt. Dawało to chłopaki nadzieję, że żywi jeszcze są i będzie mógł dowiedzieć się, co tu zaszło. Idzie dalej, w pewnym momencie oświetliło go zielone światło, myślał, że ktoś z żywych daje mu znak, odwraca się, to co ujrzał, zwaliło go z nóg. Był to robot w kształcie byka, wysokości mniej więcej czterech metrów, światło zaraz zmieniło kolor na czerwony, potwór zaczął nacierać w jego kierunku, taranując wszystkie wraki na swojej drodze. Chłopak uciekał ile miał sił, w pewnym momencie usłyszał wystrzał, upadł niemy na ziemię, myślał, że robot strzelił czymś w niego. Złudzenie to robot, leżał na ziemi iskrząc, pod elektryczną siatką, którą ktoś wystrzelił z wierzy, pobliskiego budynku. Więc ktoś jednak żyje, czuł, że jego szanse na przetrwanie pną się w górę, a sam zarazem uzyska wiele odpowiedzi o rządach na ziemi. Podbiega do niego dwóch ludzi, nie widać ich twarzy, każą mu wstawać i biec za nimi, jeżeli chce przeżyć. Dotarł do jednego z budynków, który przetrwał i nie został zbytnio zniszczony, stoi nieruchomo i rozgląda się dookoła, widzi kilka osób, każdy czymś się zajmował, jedni opatrywali rannych, cześć przygotowywała posiłki, każdy miał swoją rolę. Byli tam również osobnicy od technologii, tworzyli nową broń do walki z robotami z pozostałości elektroniki, jaka została po zniszczeniach. Nie obeszło się również bez tropicieli, wyszkoleni z zawodu, ocaleli dzięki swojemu instynktowi przetrwania i obeznaniu w obronie i bezszelestnych ucieczkach, głównie dzięki nim wszyscy, którzy są w tym budynku, żyją. Podchodzi do niego kobieta. - Witaj, jestem Marta, jestem medykiem. Co Cię do nas sprowadza? - Witaj, nazywam się Kartky i szczerze nie wiem, jak tu się znalazłem, sam nie rozumiem, dlaczego tutaj jestem. - Jak to nie wiesz? Musiałeś skądś przyjść. - Możesz mi wierzyć lub nie, ale sprowadził mnie tutaj tunel, niedawno wstałem jako osiemnastolatek, a teraz według mnie znajduję się w innym świecie lub wymiarze, sam nie wiem, jak to określić, zmierzałem do szkoły, zboczyłem ze ścieżki do tunelu, który mnie przyciągnął i znalazłem się tutaj, wśród płonących samochodów i tych dziwnych stworzeń. To roboty prawda? - Tak to roboty. Kartky wyczuł, że Marta poczuła się dziwnie, jakby znała ten tunel i dostała się tutaj w taki sam sposób, postanowił dowiedzieć się, jak ona tutaj przybyła. - Marto, to chyba wiesz coś o tym tunelu, jak tutaj przybyłaś? - Nigdy nie sądziłam, że spotkam osobę, która dostała się tutaj w ten sposób tak jak ja. Widzisz tych wszystkich ludzi? Nikt mi nie wierzył, jak im opowiadałam, jak znalazłam się w tym miejscu, wszyscy uważają, że to wina szybkiej zmiany sytuacji na świecie, uważali i cześć z nich dalej uważa mnie za wariatkę, gdy tylko wspominam o tunelu. Teraz wiem, że to nie jest efekt moje wyobraźni, ale stało się to naprawdę. - Ile miałaś lat, jak przeniosłaś się tutaj? I ile już tu jesteś? - Obecnie mam 28 lat, a przeniosłam się tutaj w podobnych okolicznościach, jak ty, w dzień swoich osiemnastych urodzin. Nieprawdopodobne, żyję już tutaj 10 lat, a końca wojny dalej nie widać. - Jakiej wojny? Jak do tego wszystkiego doszło? - Widzisz, ty przenosząc się tunelem, trafiłeś w sam środek piekła, gdy ja tutaj dotarłam, było to piękne miasto, bardzo żywe i atrakcyjne. Spędziłam w nim rok beztroskiej sielanki, do momentu zniszczenia prawie całej cywilizacji. Wszystko zaczęło się od robotów kuchennej pomocy, miały posturę człowieka i zajmowały się jedynie gotowaniem i sprzątaniem dla człowieka, był to wielki postęp dla świata, gdyż robot rozumiał polecenia i wykonywał je bezwzględnie. - Robot kuchenny? Jaki to ma związek z tym wszystkim? - Słuchaj dalej, zaraz wszystko zrozumiesz. Firma niezaprzestana na owym sukcesie i zaczęła produkować coś na wzgląd wymarłych dinozaurów. Powstawały specjalne ogrody, gdzie człowiek mógł je podziwiać, zmieniały one kolor, wtapiały się w otoczenie, mało tego, zostały również stworzone roboty latające, co było wielkim zdumieniem. Wszystkim sterowała sztuczna inteligencja, która mieściła się w centrum miasta, szerokość mózgu wynosiła 5 kilometrów, a długość 4 kilometry. Wyobraź sobie, ilu ludzi tam pracowało, aby to wszystko mogło utrzymać się w normie, największy projekt ludzkości, jaki powstał. - Niech zgadnę, maszyny się zbuntowały, bo komuś zachciało się samodzielnej władzy? - Nie, sztuczna inteligencja zaczęła sama sterować sobą i robotami, człowiek przestał ją kontrolować, a jej głównym zadaniem stało się oczyszczenie ziemi z ludzi i zawładnięcie wszystkim, nawet innymi planetami. Z tego, co udało nam się dowiedzieć, księżyc został zajęty przez roboty, a cały mózg został tam przeniesiony i jest strzeżony przez nowoczesne roboty, a surowce do ich produkcji pobierają robo słonie, które zostały przystosowane do lotów w kosmos przez mózg. Ziemia jest powoli wyzyskiwana, a armia powiększa się z dnia na dzień. - Nie da się ich powstrzymać? Jest jakikolwiek sposób? - Jest jeden, 300 kilometrów od nas jest bomba atomowa, wojsko przygotowało się na sytuację, gdy będzie trzeba zneutralizować mózg, niestety nie zdążyli zadziałać, a pocisk jest strzeżony przez roboty. Bez nowych posiłków i broni, nie mamy co podejmować próby ataku. Dzień dnia polujemy na roboty, wyzyskujemy z nich przydatną elektronikę oraz części, żeby tworzyć broń, która będziemy w stanie przebić się przez obronę i dostać się do całego centrum dowodzenia, żeby wysłać rakietę w kosmos, na księżyc. - Kontaktowaliście się z innymi ocalałymi? - Próbowaliśmy, z naszych ustaleń ocalało 67 osób, posiadają oni zapasy żywności na 5 lat, ale niestety nie posiadają broni i czekają na pomoc. Wszyscy są rozbici na 7 miast, najbliższe jest 150 kilometrów stąd, wyruszamy do niego za trzy dni. Grupujemy się, zbieramy jak najwięcej paliwa, pozostałości broni i amunicji. Jeżeli w mieście nie będzie dużo maszyn, spróbujemy splądrować je po całości, żeby przygotować się na następne odbicia i może powrotu rządów ludzi, ale to tylko mały promyk nadziei, jaki nam został. Jedziesz z nami? - Oczywiście, tylko nie wiem, jak mogę wam pomóc. - Umiesz posługiwać się bronią? - Tak, prowadzić też. - Tyle na początek wystarczy. Zgłoś się do naszego dowodzącego, będzie ubrany na czerwono, z wielką blizną na ramieniu i tatuażami na twarzy. Nikt nie zna jego imienia, posługuje się pseudonimem Hades, jeszcze jedno, nie mów mu, jak się tutaj znalazłeś. Rozdział II Chłopak poszedł poszukać Hadesa, ledwie zdążył zejść kilka schodków i już został zaczepiony przez kolejną osobę. - Część jestem Erent. - Witaj, jestem Kartky. - Rozmawiałeś z Martą, opowiedziała Ci pewnie, co tutaj się dzieje. Nie jest ciekawie, a maszyny zbliżają się z dnia na dzień. Jedyny sposób to likwidacja mózgu atomówką. - Słyszałem o tym, powiedz mi, kim tutaj jesteś? - Jako jedyny jestem nocnym łowcą, za czasów dziecka doznałem dotkliwego przeżycia, pewnie zauważyłeś, że moje oczy nie są naturalnie odbarwione, mają bardzo jasną obwódkę żółci. Miałem wtedy sześć lat, byłem na wycieczce w centrum badawczym, gdzie badano zachowania zwierząt i ich odporności na choroby ludzie. Testowano również na nich różne chemikalia, niektóre powodowały nagły wzrost siły, znaczne pobudzenie zmysłów, wyostrzały wzrok, a najnowszym odkryciem był wilk z okiem termowizji. Podczas prezentacji zapadł zmrok, żeby zaprezentować zwierzę i jego specjalną umiejętność, nikt nie przewidział tego, że oswojony wilk pod wpływem eksperymentów stanie się maszyną do zabijania. Stało nas tam 16 osób, z wszystkich tam obecnych przeżyłem tylko ja, wilk ugryzł mnie za nogę i zostawił, pozostałą piętnastkę dorosłych zabił, wraz z moimi rodzicami. - Boże, to straszne, współczuję, ale kto Cię znalazł i co stało się z wilkiem? - Wilka zabili żołnierze wezwani po uruchomienie się alarmu, po rozbiciu szyby drzwi same się zamknęły i uwięziły nas tam. Ja zostałem pod opieką mojej babci. Na początku nie było widać moich specjalnych zdolności, ujawniały się po sobie co kilka miesięcy czy lat. Początki były dziwne, dojrzałem w wieku dziesięciu lat, byłem nadzwyczajnie szybkim dzieckiem oraz mój zmysł słuchu, oraz węchu stał się super wrażliwy. Wzrok i połyskujące oczy ujawniły się w wieku piętnastu lat, a razem z nimi umiejętności łowieckie, sam byłem pod wrażeniem tego, co umiałem. Wtedy rozumiałem, gdy spojrzałem w lustro, że wszystkie te dary są efektem ugryzienia przez wilka. Nie ujawniałem się światu, a kilka miesięcy po ostatniej mutacji, wybuchła wojna, zostałem nocnym łowcą i tropicielem. - Rozumiesz, że zazwyczaj działasz nocą. Możesz mnie szkolić? Nie mam zamiaru być kamieniem u nogi, a nawet przeżyć to wszystko i wrócić do starego życia. - Dobrze, idź, wypocznij, dziś w nocy idziesz ze mną i Martą na polowanie. Erent uścisnął dłoń chłopaka, była nadzwyczajnie lodowata. Zaczął nabierać podejrzeń, lecz nie dał tego po sobie poznać. Odszedł w swoją stronę, zastanawiając się kim jest chłopak, natomiast Kartky poszedł odszukać Hadesa. Przemierza budynek i w końcu odnajduje Hadesa, stał na otwartej części budynku, gdzie zamiast ściany znajdowała się ogromna dziura, służyła ona za punkt obserwacyjny. - Kiedyś ziemia byłą piękna, dziś to zimna lodowata nędza, która wyprodukowała maszynę zniszczenia świata. Chwila nieuwagi poprzez pychę i tracisz wszystko, niby drobnostka, a tyle powoduje. Prawda? - Prawda, chwila radości może zmienić się w piekło Hadesie. - Kartky, tak? - Tak. - Inni pewnie Ci już opowiedzieli, co tutaj zaszło, ja nie mam zamiaru opowiadać tego jeszcze raz. Moja inicjatywa jest inna, zapewnić tym wszystkim ocalałym przetrwanie i nadzieję na powrót starych rządów, gdzie człowiek był dowodzącym. Zgadzasz się z takim porządkiem świata? - Owszem, maszyna nie może rządzić światem i człowiekiem. - Dobrze, widać, że nie zdziczałeś i masz wolę walki o los ludzki. Jesteś gotowy do walki z tymi bezwzględnymi mechanicznymi potworami? - Nie mam żadnego wyszkolenia, ale jestem w imię wolności! - Dobrze kadecie, idź do Marty, niech wprowadzi Cię dokładnie w nasz świat i pokaże wszystko, co posiadamy. Ma za zadanie przeszkolić Cię pod względem słabych punktów maszyn, obrony przed nimi. Równie dobrze będzie, jeżeli poprosisz ją o przyuczenie sanitarne, jak skończysz nauki u niej, przyjdź do mnie, zacznę Cię szkolić pod względem obserwacji i szybkiego rozpoznawania terenu dla oddziału. Chłopak odszedł w milczeniu, wracał w kierunku, gdzie pierwszy raz zobaczył Martę. Ma nadzieję, że szybko posiądzie, przydatną widzę i zacznie być osobą przydatną dla wszystkich żyjących. Rozdział III Wraca, idzie do poprzedniego punktu, lecz kontem oka dostrzegł, że ktoś go śledzi. Podsłuchiwał jego rozmowę z Hadesem, szpieg porusza się bezszelestnie po belkach nad nim, pierwszy raz widzi tą osobą, nie postanawia zdradzić, że zauważył ciekawskiego. Idzie dalej w kierunku centrum życia tego budynku, długo nie musiał szukać, już spostrzegł Martę. - Marto, Hades chcę, żebyś mnie szkoliła. - Ja? - Tak, wybrał Cię. - Dobrze, a co dokładnie Ci powiedział? Co mam Ci przekazać ze swojej wiedzy? - Słabe punkty maszyn, obrona przed nimi oraz opatrywania rannych. - Chyba o jeden sufit za dużo spadł mu na głowę… Dobrze, niech będzie. Jesteś gotowy na pierwszą lekcję? - Nie byłem gotowy, żeby się tutaj dostać, a co dopiero mowa o tym, ale zaczynajmy. - Chodź za mną, idziemy pod budynek. Idą razem, schodzą kolejne piętra w dół, wchodzą na parter, a dziewczyna otwiera wielkie metalowe drzwi do podziemia. - Teraz schodzimy tutaj, idź pierwszy. Chłopach schodzi w dół, wszędzie mrok. Mija kilka chwil i orientuje się, że jest sam. - Halo, Marta? Marta! Kartky czuje niepewność, myśli, że szkolenie się już zaczęło i schodzi niżej. Po chwili słyszy ciche szepty obcego głosu. - Idź w dół, idź w dół. - Marto to ty? - Idź w dół, obserwuj świetliste punkty, nie spuszczaj ich z oczu. Idź w dół, idź w dół, idź w dół… Głos ciągle powtarza, żeby iść w dół z coraz niższym tonem. Chłopak idzie i zauważa dwa żółte punkty, coś w stylu podświetlonych oczu. Czuje strach, niepewność, przerażenie. Idzie w ich kierunku, one ciągle się oddalają, manewrują wokoło ścian, aż znikają. - Bój się, uciekł Ci, zginiesz! - To nie jest śmieszne Marta! Mów co tu się dzieje! Krąży na oślep, manewruje między ścianami, które ledwie wyczuwa drżącymi dłońmi, nagle znikąd pojawia się niebieski płomień. Zbliża się do niego, a nagle pojawiają się wielkie żarzące się oczy. Strach go paraliżuje, robot uderza go z ogromną siłą w klatkę. Kartky pada, nie podnosi się, robi małe tchnienia. Momentalnie w podziemiach budynku widać ogromną ilość robotów, stado liczyło około dwudziestu jednostek. Kartky traci powoli świadomość, a z góry zeskakują Erent, Marta, Hades i reszta łowców, rzucają flary rozświetlające otoczenie, walczą z robotami, a Marta biegnie do chłopaka, wygląda on tragicznie, jedną nogą jest już na drugim świecie, dziewczyna próbuje w jakikolwiek mu pomóc, gdy walka trwa. Ludzie pokonują roboty bez większego problemu, lecz mają zmartwienie, że gdzieś w okolicy jest podziemne połączenie między ich budynkiem, a miejscowym gniazdem. Wszyscy idą w kierunku chłopaka, nie daje oznak życia, Marta urania łzy. - On nie żyje, już nic nie da się zrobić. Erent i Hades biorą go na nosze, niosą na górę, żeby położyć go w chłodni. Wszystkich niespodziewanie przeszywa dziwny chłód w budynku, wszyscy są zdziwieni. - Halo słyszy mnie ktoś? Halo! Widzę was! Marta, Hades! Co się dzieje? Kartky widzi siebie, niesionego na noszach, to niebywałe, wyszedł duszą ze swojego ciała i może obserwować wszystko, a inni go nie widzą. Niestety nie może nic zrobić dla innych, dotknąć ich, czy dać im znak, że istnieje, staje się to bolesne, pomimo śmierci, a wyjścia duszą, dalej zostaje martwy w świadomości wszystkich. Każdy przyjął śmierć chłopaka normalnie poza Martą, która poczuła do niego więź od momentu, gdy usłyszała, jak się tutaj znalazł. Unika wszystkich, czuje się dziwnie, płacze. Duch chłopaka, a raczej sam Kartky obserwuje Martę, mimo że nie jest w swoim ciele, dalej odczuwa emocje. Podczas zdenerwowania, ze względu na to, czym teraz jest, machnął energicznie rękoma, a niespodziewanie w budynku pojawił się znaczny przeciąg. - Czy ja to zrobiłem? Ponowił machnięcie, reakcja ta sama. - To genialne, może uda mi się dać im znak, że żyję! Wszyscy nie wiedzą, co się dzieje, zaczynają się bać, że coś jest w ich budynku, w tej samej chwili pod wpływem wiatru zostaje przewalony duży wazon po kwiatach, ziemia rozbryzga się wraz z porcelaną po podłodze. Dziwne siły dla wszystkich za pomocą wiatru zaczęły coś pisać. Wszyscy zbliżają się i nie dowierzają, co jest tam ułożone. „Ja żyję, Kartky” Rozdział IV Siły paranormalne, trwoga, groza i niedowierzanie, co właśnie zaistniało. Wydarzenie nadzwyczajne, napis na podłodze z piasku, którego nikt się nie spodziewał. Wszyscy patrzą na ciało chłopaka, sprawdzają odruchy życiowe, zero, nic, cały zimny trup. Zaczynają się dyskusje, że to roboty zaczęły pracować nad nową technologią, ale ten głos, mały cichy, kobiecy zaczął coś mówić. To Marta, kazała udowodnić chłopakowi, że to on, kazała na piasku narysować mu sposób dotarcia tutaj, ten wspólny, nadzwyczajny dla wszystkich. Wszyscy się patrzą, duch chłopaka słyszy wszystkie rozmowy. Zaczyna działać, ziemia znowu się porusza, tworzy się na niej obraz, to tunel, który go przeniósł, dziewczyna już wie, że to prawda, jego duch żyje. Wszyscy nie widzą, o co chodzi, a ona zaczyna opowiadać. - To tunel, który przeniósł go tutaj, do nas, ja trafiłam tutaj tak samo, nie chciałam, aby tego zdradzał, wiedziałam o tym tylko ja. Jestem pewna, że to on, jego duch, który rozszczepił się z ciałem. Hades zaintrygowany wszystkim zaczął zadawać masę pytań. - Jak to jest możliwe Marto? - Kiedyś czytałam o tym, że rozczepienie ducha z ciałem jest możliwe, istnieją dwa sposoby, jeden to zabicie niewinnego człowieka, a drugi nie został opisany, ze względu na to, że ludzie, którzy tego doznali, nigdy nie wiedzieli, jak to się stało. Zdarzało się to w różnych sytuacjach, strachu, troski, braku chęci zejścia na pole śmierci. Symptomów tego jest wiele, ale żaden nie został udowodniony, do dziś. - Bardzo ciekawe i pomocne. Mając go teraz jako ducha, możemy niepostrzeżenie wkradać się na tereny wroga, niszczyć jego postępy, przekazywać cenne informacje i informować nas, gdzie są pozostali żywi, zdolni do walki czy ranni, mamy teraz ogromne możliwości bojowe, które pozwolą nam wyzwolić ten świat. - To prawda, ale jeżeli duch nie wróci do ciała w ciągu 26 dni, pozostaną rozdzieleni na zawsze. Wszyscy zazwyczaj wracali do ciał, a ci, którym się to nie udało, pozostali zgubieni, dalej krążą po świecie, ale bez możliwości kontaktu z żywymi. Marta patrzy się w ścianę, po chwili znowu zaczyna mówić, ale już z niepokojem i troską. - Kartky, pamiętasz czemu "zginąłeś", a twoja dusza rozdzieliła się z ciałem? Chłopak znowu używa swoich duchowym umiejętności, widoczny napis to "Nie". Hades zarządza zgrupowanie jutro o 10 rano w głównej sali, w celu omówienia strategii ataku na wroga, wszyscy się rozchodzą, a Marta zostaje sama w salonie, patrzy się na martwe ciało chłopaka. - Wiesz, co się stanie, jak nie wrócisz do ciała? Lekki wiatr, na piasku widnieje słowo "niestety tak". - Nie wiem, jak Ci pomóc, w każdej książce jest tylko sposób rozdzielenia duszy poprzez morderstwo. Nie ma nic o powrocie i innych sytuacjach rozdzielenia. Nie mam pojęcia, co mam robić. Wiatr, na piasku w salonie widnieje napis "szukaj odpowiedzi w książkach". - Zostało ich niewiele, nie wiem, czy to coś da, czy znajdę sposób. Masz jeszcze jeden sposób, duchy, które nie wróciły na czas, kryją się gdzieś dalej w zakątkach świata, na pewno jakiegoś znajdziesz, idź, szukaj, to raczej twoja ostatnia nadzieja, do zobaczenia jutro na zgrupowaniu. Rozdział V Kartky, chłopak duch, jak mu powiedziano, tak zrobił. Zaczął krążyć po ruinach miasta w poszukiwaniu innych duchów, takich samych, jak on. Zadanie te do najłatwiejszych nie należy, a czasu z minuty na minutę jest coraz mniej. Duchy mogą być wszędzie, podziemia, stare kanały, na samych szczytach opustoszałych wieżowców, możliwości są miliony. On sam nie wie, od czego ma zacząć, lata od góry do dołu, pomija wiele rzeczy, zakątków, kryjówek gdzie mogą kryć się inne duchy. Błądzi, traci wiarę w znalezienie odpowiedzi, jego umysł mentalnie już ma dość, poddaje się. Przebył już praktycznie całe miasto, przeróżne ruiny, opustoszałe bloki, domki mieszkalne, stare fabryki. Jedyna opcja ratunku to przeszukanie podziemi i kanałów to ostateczność do zdobycia odpowiedzi. Chłopak próbuje się nie poddawać, idzie do głównego zejścia metra, wchodzi tam, szuka zejścia do podziemi miasta, wiara maleje, czas ucieka, zostały mu tylko trzy godziny do zbiórki. Znalazł wejście do podziemi, przeszedł przez drzwi, które były rozerwane, były na nich ślady wielkich mechanicznych zębów. Schodzi po schodach, widzi kolejne drzwi, wchodzi. Przed nim same rozwidlenia, typowy labirynt, ciemność. Tylko jedno z czterech rozwidleń jest lekko oświetlone, przez ledwie działające lampy. Wybiera tę drogę, instynkt każe mu iść właśnie nią, czuje, że dla niego to ostatnie „światełko” w tunelu. Wkracza na ścieżkę, idzie w głąb, tam, gdzie kierują go iskierki światła. Co chwilę spogląda za siebie, czy nikt go nie śledzi (jest duchem, a instynkty ludzkie pozostały). Robi to nieświadomie, boi się, a nie powinien, na ścieżce z kafelków widać ślady krwi, ciągniętego ciała. Groza przeszywa chłopaka, podąża dalej, ślad urywa się, a światło powoli gaśnie. Ciemność, jedyne co mu pozostało to zdać się na instynkt. Kartky podróżuje cały czas w głąb ścieżki, zaczyna słyszeć szepty, multum szeptów, których nie potrafi zrozumieć, ponieważ wszystkie przemawiają jednocześnie. Widzi coś w stylu promieniowania, niebieski blask bijący po oczach, daleko przed nim. Chłopak zastanawia się, co to może być, zaczyna zbliżać się do tego, jakby to był jego upragniony cel, szepty narastają, blask jest coraz większy, jego dusza boi się, ale jest również ciekawa. Blask oślepia go zupełnie, kroczy na ślepo, szepty narastają w normalną rozmowę. Nastała cisza, blask się skończył, rozgląda się, nikogo nie widzi. Chłopak podłamuje się, zaczyna krzyczeć, przysłowiowo pluć sobie w brodę. - Dlaczego ja?! Czemu?! Wszyscy tylko nie ja! Zabijcie mnie! Nie chcę już być duchem! Daleki głos z oddali zaczął się odzywać. - Każdy z nas to mówił, nie bądź, jak my, nie poddawaj się i szukaj odpowiedzi, jak powrócić duszą do swojego ciała i do ludzi, którzy Cię kochają. - Ludzi, którzy mnie kochają? Dawno takich nie widziałem, jedyne, do czego się nadaję w mojej sytuacji to do zbierania informacji o wrogu i niczego więcej. Nawet jako człowiek byłem bezużyteczny w tym świecie. Wolę wrócić do swojego poprzedniego życia, gdzie byłem nikim ważnym, zwykłym szarym człowiekiem systemu, jak reszta. - System Cię zamknął, nie widzisz podstawowych wartości, ludzi, którzy Ci ufają, kochają, widzą w tobie nową nadzieję. Twoja dusza jest zamknięta, ograniczona, a problemem w tej sytuacji jesteś tylko ty sam. - Łżesz! Kłamiesz! Oszukujesz mnie! - Zrobisz, co uważasz, ja powiedziałem już wszystko. Reszta zależy od Ciebie i twojej duszy. Żegnaj. - Czekaj! Kim jesteś? - Tym samym, co ty. Powodzenia. Blask zanikł, chłopak wołał jeszcze bezskutecznie nieznaną postać, ale ta już znikła na dobre. Krążył jeszcze wokoło tego miejsca, ale już nic nie znalazł. Postanowił powrócić na powierzchnię. Właśnie nastał świt, Kartky przypomniał sobie, że niedługo będzie zgrupowanie. Udaje się w kierunku bazy, dalej myśląc o słowach nieznajomego, co mogą oznaczać. - A może to był duch, który nie wrócił do ciała? Może on dał mi wskazówki, co mam zrobić, żeby wrócić do ciała. Nic z tego nie rozumiem. Chłopak zbliża się do bazy i widzi ślady walki. Wchodzi do głównego salonu, siedzą tam wszyscy, nikt nie zginął, ale są ranni. Marta wyczuła, że chłopak już wrócił, poczuła lekki przewiew. Do zgrupowania zostało jeszcze trochę czasu, dziewczyna powiedziała do wszystkich, że gdyby ktoś jej szukał będzie u siebie w książkach. Zrobiła to umyślnie, żeby dać znak duchowi, że chcę z nim porozmawiać, co się stało. Wchodzi do siebie do pokoju, rozsypuje piasek. - Znalazłeś innego ducha? Dowiedziałaś się czegoś? Lekki wiatr, na piasku ułożyło się słowo „Tak”. - Wiesz, jak wrócić do ciała? Ponowne ruchy, na piasku został ułożony napis „nie do końca”. - Co dokładnie się dowiedziałeś? Ponownie piasek porusza się, Marta, ale jej uczucie do chłopaka jest za silne, powiedziała, że nic nie rozumie z tego napisu – „mam otworzyć duszę, na wartości życiowe, nadzieję oraz miłość drugiej osoby. Połowy z tego nie rozumiem” - Ja też części nie rozumiem, musisz sam dojść do tego, co może przywrócić Ci życie w twoim ciele, nie jest to łatwe, czas ucieka, a ja Cię… eee… Ci nie pomogę, bo nigdy tego nie doświadczyłam. Chłopak zastanawiał się, o co może chodzić Marcie w momencie zacięcia, ale widział, że jest czymś zmartwiona, więc nie pytał się o nic, tylko wybazgrał na piasku, że już czas iść na zbiórkę. Dziękuje za uwagę i przeczytanie ;>
    ×
    ×
    • Create New...

    Important Information

    By using this site you agree to Privacy Policy.