Jump to content
  • Sign Up
  • Home
  • [Soul]jaboy

    Zasłużony
    • Content Count

      512
    • Posts on chatbox

      1,432
    • Donations

      0.00 PLN 
    • Last visited

    • Time Online

      10d 10h 37m 34s

    [Soul]jaboy last won the day on January 31 2018

    [Soul]jaboy had the most liked content!

    About [Soul]jaboy

    • Other groups Bywalec
    • Rank
      *Pathogen* / *KARA!JEi*
    • Birthday 06/02/1997
    • Days Won 1
    • Joined

    Information about me

    • Location
      Śląsk
    • Sex
      Mężczyzna/Man

    Contact

    • GG
      2724239
    • Fanpage
      PW
    • Snapchat
      Brak

    Recent Profile Visitors

    1. Wszystkiego Najlepszego 🍰🎂🎂

    2. Witam. Jako iż dawno nie zaglądałem tutaj na forum, ale mnie natchnęło, aby coś napisać, może ku przestrodze dla innych, a może jako moje kolejne opowiadanie tutaj, tym razem jest to dokument oparty na faktach. Zatem miłej lektury wam życzy Soul Poniedziałek, 13 maj, ale data jest nie ważna. Zacząłem swój urlop. Wybraliśmy się w trójkę do Zakopanego. Tak, ja i moich dwój kumpli z pięknymi planami jak to nie będziemy chodzić po tych górach naszych kochanych. Droga, jak to droga, nic ciekawego, przyjechaliśmy do pensjonatu i pierwszy dzień przesiedzieliśmy na zakupach prowiantu, a następnie siedzieliśmy i wypoczywaliśmy po podróży w naszym pokoju grając w planszówki, karty itp. Następnego dnia wstaliśmy wcześnie rano i poszliśmy na śniadanie, gdyż było w hotelu obok. Oglądając wcześniej zza okna co najmniej 10cm śniegu na naszym aucie, gdy dzień wcześniej było wręcz pięknie; każdy z nas w swojej głowie zapewne pomyślał sobie "O kurwa, no to fajnie... ale obiecaliśmy sobie wypad w góry i zdobywanie szczytów". Pogoda była wręcz fatalna, cały czas padał i padał śnieg i śnieg. Widząc ów pogodę postanowiliśmy zaatakować szczyt jakim był "Grześ"(ok. 1650m). Oczywiście nie mieliśmy żadnego profesionalnego sprzętu, tylko same ubrania i obuwie do dobrego już trekingu. Wyruszyliśmy z Doliny Chochołowskiej i szliśmy w stronę Grzesia, robiąc po drodze sobie ciekawe zdjęcia i filmiki na pamiątkę. Po drodze minęły nas dwie dziewczyny, które szybko szły do schroniska i to był jedyne osoby, które w ten dzień tam widzieliśmy na początku naszej wyprawy. Nie pamiętam ile nam to zajęło, ale w końcu dotarliśmy do schroniska, tam szybko coś zjedliśmy i odpoczęliśmy chwilkę. W schronisku spotkaliśmy dwie dziewczyny, które wyprzedziły nas po drodze. Jednak one się szybko zebrały i poszły dalej. Przez okno zauważyliśmy, że skręcają na nasz wybrany wcześniej cel, czyli Grzesia. Razem z kolegami, tutaj dam ich przezwiska może lepiej. Pierwszy z nich Giluś, drugi zaś Kozio; ucieszyliśmy się, że nie jesteśmy jedynymi obłąkanymi turystami, którzy w taką pogodę tam idą. Zaznaczę, że dalej pada śnieg i nie chce przestać ;/. No cóż, poubieraliśmy się z powrotem i ruszyliśmy szlakiem z schroniska na Grzesia. Zaczęła się tutaj dopiero zabawa "wspinaczkowa". Stromo w śniegu koło strumyka pod górkę, a następnie cały czas szlakiem prosto pod Grzesia. Nie wiem dlaczego, ale coś mną szarpnęło i z pod schroniska prosto na Grzesia narzuciłem naprawdę szybkie tempo, przez które straciliśmy dużo siły, ale bardzo szybko zdobyliśmy szczyt wyprzedzając po drodze jedną panią, a później dwóch panów już prawie przy szczycie. Było przed 13:00, a zdobyliśmy Grzesia. Jak było na szczycie? Ogromny, silny wiatr, nagrywając krótki film ze szczytu prawie telefon wypadał mi z rąk. Nie byłem w stanie obrócić się i popatrzeć w stronę wiatru, gdyż był tak silny. Wchodząc, śniegu było już może do połowy łydki i ciągle padało i padało. W głowach rodziły się myśli "Idziemy dalej, czy rezygnujemy?" I Jaki rezultat? było warto!!!. Będąc jeszcze na szczycie widzimy dwie dziewczyny, które nas wtedy minęły, szalone schodziły z Grzesia na dalszy szlak w stronę Rakonia(ok 1850m), nie były daleko, ale jednak kawałem drogi to był. Postanowiliśmy wspólnie, że również spróbujemy zaatakować następny szczyt tak jak one i może je w końcu dogonimy, no bo przecież ileż można za nimi iść No i stało się, zaczęliśmy schodzić na małą polankę z Grzesia, która później prowadzi na ów Rakoń... Nawet nie wiedzieliśmy co nas dalej czeka... Kontynuacja: Ruszyliśmy, w miarę szybko, gdyż stojąc w miejscu robiło się zimno. Szybko zeszliśmy z Grzesia, dosłownie pojawiając się za dziewczynami, nawet je wystraszyliśmy przez przypadek, bo nie wiedziały, że jesteśmy za nimi. Tam stojąc po kolana w śniegu poznaliśmy się wszyscy, dodatkową myśląc jak teraz iść dalej, bo nie było widać kompletnie szlaku i musieliśmy torować sobie w śniegu własny. Wszedłeś w zaspę, śnieg po jajca, idąc normalnie, do kolan, cała trasa przez dolinkę to była gra 50/50. Buty? Miałeś już w nich basen, gdyż buty zaczęły kończyć powoli swoją wytrzymałość. Warunki? No... mówiąc krótko, gdy zaczynaliśmy wchodzić pod Rakoń, "zjebały" się jeszcze bardziej, przyszły chmury, widoczność spadała coraz bardziej, ale jeszcze było widać. Zimno? cholernie, dobrze, że każdy miał rękawiczki. Po lewej stronie zbocza lód, na szczęście nie był śliski, ale wiadomo, nikt nie ryzykował, wszyscy dalej idą w śniegu. Idziemy cały czas przed siebie, pod górkę, licząc, że w końcu zdobędziemy tego Rakonia i można wracać. Nagle widzimy z oddali tabliczkę. Mówimy: "Rakoń, na pewno, idziemy zobaczyć". Podchodzimy pod znak, a na nim jedna z strzałek "Rakoń, 10 min drogi". Niestety 10 min drogi w stronę z której przyszliśmy. Nawet nie wiedzieliśmy kiedy go minęliśmy, przecież po drodze nic nie było widać, jak to tak... Postanowienie? Jak już tu jesteśmy to idziemy na Wołowiec(ok 2050m już), a potem spokojnie zejdziemy drugą stroną. Szliśmy dalej pod górę, w tym śniegu, w butach mokro, w brzuchach powoli pusto. Przyszły masakryczne chmury, widoczność? Co to jest? ok. 10 metrów widziałeś drugą osobę, dalej zapomnij. Nie wiedzieliśmy w którym momencie podejścia pod szczyt nawet jesteśmy, zdecydowaliśmy zawrócić, że to nie ma sensu. Schodząc, masakra, bokiem do góry, a to, że by nie poślizgnąć się i upaść, a przede wszystkim zasłonić ten cholerny wiatr, zimny cholerny, strasznie mocny wiatr, miałem kominiarkę a i tak czułem od niego ból na policzkach z zimna. Zeszliśmy na jakąś polankę, do wyboru zostały nam 2 szlaki, w prawo, dosyć stromy, po lodzie w dół. I w lewo, mniej stromy. Jedna już wtedy z naszych koleżanek zaproponowała, byśmy nim poszli, że ominiemy górkę i zejdziemy od razu na naszego Grzesia. Hmm, przekonało nas to. Schodzimy ów szlakiem, zaczyna coś nam nie pasować. Idziemy w stronę Doliny, której wcześniej nie widzieliśmy. Szybko, wyciągamy mapę, patrzymy: "O Kurwa mać, jesteśmy gdzieś na Słowacji" Szybka decyzja co robimy, zaczyna się już robić w miarę późno. Zdecydowaliśmy, że znajdziemy po stronie Słowacji jakiś szlak, którym wrócimy na Grzesia. W końcu coś znaleźliśmy, idziemy tym szlakiem cały czas przed siebie, już kompletnie bez sił, wyczerpani. Nagle STOP, koniec szlaku, jesteśmy w połowie zbocza góry, widzimy szlak po drugiej stronie, jednak między nami jest prawie pionowa, długa na bo ja wiem 20-30m ściana lodu, pierwsza myśl, idziemy po niej na drugą stronę. Były próby, odpada, bez raków pewna jazda ekstremalna na sam dół, za ślisko i stromo. Powrót tą samą trasą na polankę? Odpada, stracimy co najmniej godzinę czasu. Myśli jakie nam przechodziły przez głowę? Na pewno od dzwonienia na pomoc po TOPR Słowacki, po te najgorsze scenariusze, które wam pewnie przychodzą do głowy. Nasza szybka decyzja to... Szybka doklejka historii, następna kontynuacja, gdyż jak widzicie to nie jest jeszcze koniec, będzie już w osobnym temacie i jutro po pracy, gdyż tutaj byłoby to już za długie... no chyba, że chcecie, ale to dajcie wtedy znać. Ja uciekam spać, miłej nocy.
    3. @Adaś ツ nie ty jesteś od decydowania co do moich uprawnień na tym serwerze tylko donek, roni i opiekunowie to raz, a dwa nie masz nic ciekawego do dodania w skradze to sie nie wypowiadaj. co do skargi... spizgany nie mogl mnie zbanowac, jako, ze admin ma zakaz banowania admina, tyle w temacie ode mnie... ban faktycznie za kultura moze i mi sie nalezal...
    4. @FouX W końcu wpadłeś na jakiś dobry pomysł. Jak najbardziej jest to do dobra myśl, jestem za
    5. Nie chcą robić wojny, bo jesteście słabiaki i wolą walczyć z równymi sobie ;d. Co do misji słyszałem, że dużo osób chce ich więcej, więc w sumie na plus.
    6. Wszystkiego najlepszego na wasze walentynki od Kary aka Soula ❤️

    7. Wczoraj dostałem zapro do składu z administracji, także chyba przyjmę ich ofertę i zobaczymy co i jak, liczę na przecieki niektórych informacji :p
    8. https://www.youtube.com/watch?v=sAUeou5kQfM&t=25s
    9. graty awansu na pomocnika naszego niunia, należało się jak psu buda 

      1. #Legendary RaXeN

        #Legendary RaXeN

        Ehh te wieczne trzy grosze do dodawania 

      2. [Soul]jaboy

        [Soul]jaboy

        Nwm co masz na mysli, mozesz mi to rozwinac na pw jak chcesz

      3. #Legendary RaXeN

        #Legendary RaXeN

        Straciłbym tylko nie potrzebnie czas ^^

    10. Cześć, dzisiaj pada pytanko czy znaczy i gracie w ostatnia nową wersję footballteam? Jeżeli nie, to chętnie zapraszam, bo gierka warta odwiedzenia, tutaj mój ref link: https://game.footballteam.pl/join/ref/7816 A ja zachęcam do wypowiadania się w temacie co o tej grze sądzicie i jakie ma szanse na sukces? AAA!!!, bym zapomniał, można mnie spotkać czy znaleść pod nickiem Pathogen. Mój jeden z najlepszych adminów z 4 mapsa jest tam moderatorem o czym się dowiedziałem nawet, więc świat to jednak jest mały
    11. @blondynek to mówiłeś ostatnio, że nie było szans zrobic tyle fragow?
    12. Nie, nie, moja droga, nie rzuciłem ani jednego he, tylko zabijałem typa która sobie stawał na dachu, mam do tego prawo. gdyż go było widać z kilometra, proponuję aby to jednak demo zobaczyć
    13. Nick: oznaczę sobie tutaj Ciebie @Katelyn Czas: teraz? Powód: niesłuszny ban, to teraz proszę kochana otworzyć pobrane demko i napisać w którym miejscu dla ciebie skanowałem płot, bo nawet nie sprawdziłaś owego gracza ani tym bardziej mnie STEAMID/IP: Dowody (ss/demo): http://d0naciak.pl/amxbans/ban_list.php?bid=54223 Pozdrawiam i czekam na wyjaśnienia od niej, nie opiekuna.
    14. Tutaj jedna z najbardziej wyrównanych mapek w historii jakie grałem na serwie, każdy coś grał Tutaj #TeamLEGEND razem z @Rossa Voorhees @Nunko @Roni @Noope. Kariną i Forestem(chyba tym starym jeszcze)
    15. Od pewnego czasu wszystko co się działo dążyło do punktu kulminacyjnego, jakim stał się owy dzień. Dwa długie lata spędziłem tutaj z wami na forum, a przez ten czas możecie mi uwierzyć bądź nie, ale człowiek jest w stanie się związać z innymi. Byłem tutaj dwukrotnym moderatorem i opiekunem 4 mapsa. Wszystko co zawsze robiłem, starałem się i chciałem dobrze dla dobra forum jak i 4 mapsa, którego powierzył mi @Roni. Przez to ile tu pracy, czasu i chęci włożyłem, czułem się dużo razy niedoceniany, jednak całkiem niedawna rozmowa z moją byłą podopieczną uświadomiła mi, że nie wszyscy tak uważają. Uświadomiła mi także, że czasy, które były już nie wrócą, życie toczy się dalej, a nie stoi w miejscu. Ogrom spraw i obowiązków mnie przytłoczył. Muszę zepsuć jedno, by naprawić drugie. Na serwer zawitałem przez byłego znajomego, który po czasie okradł mnie na kilka tysięcy. Mimo, że z całego serca życzyłem mu śmierci, to powinienem mu podziękować, bo dzięki niemu spotkałem na serwerze ~Abr'a, który mnie zbanował, przez niego trafiłem z ss'ami na forum i od tamtej pory tutaj zostałem. Nawet pisząc to sam teraz zrozumiałem jak ogromny wpływ ma tzw. efekt motyla, heh :). Jeżeli ktoś chował lub chowa do mnie urazy najmocniej go przepraszam. Robiłem zawsze często to co uważałem za najlepsze w danej sytuacji, a także nie odczuwam zbytnio empatii do drugiej osoby. Po wyjawieniu co leży mi na sercu, w końcu czuję się spełniony i mam przekonanie, że mogę udać się na zasłużoną emeryturę i bacznie zza rogu oglądać dalszy rozwój tej sieci i jej członków. Czułem się tutaj czasami jak Ra's al Ghul. Miałem odejścia i powroty niczym jego długowieczność. Miałem pod sobą armię adminów, która wskoczyła by za mną w ogień tak jak on swoją Ligę Zabójców. Byłem często arogancki i bezuczuciowy, ale w głębi serca chciałem zawsze dobrze tak jak on. Można nawet powiedzieć, że miałem swoją jamę Łazarza, która leczyła mi każdą ranę w postaci serwera, na którym przegrałem cały ten czas. Heh, w sumie kiepskie te porównania, ale redaktorem jestem słabym Chciałem zostawić po sobie jednak jakąś pamiątkę na dłużej, ponatdo jest to jak zwykle w moim wydaniu spore opowiadanie, dlatego napisałem swe pożegnanie tutaj w redakcji i proszę Administrację o uszanowanie tego wobec mojej osoby i przepraszam, że aż tyle musicie czytać. Nie mogę tutaj oznaczyć każdego po kolei i napisać co o nim sądzę na koniec, ponieważ wtedy brakło by tutaj miejsca dla was wszystkich. Jednak sami wszyscy wiecie co o was sądzę i za jakich was uważam. Dziękuję wam za wszystko. Cześć.
    ×
    ×
    • Create New...

    Important Information

    By using this site you agree to Privacy Policy.