Jump to content

[Soul]jaboy

Deserved
  • Posts

    982
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1
  • Donations

    0.00 PLN 

Other groups

Frequenter

[Soul]jaboy last won the day on January 31 2018

[Soul]jaboy had the most liked content!

About [Soul]jaboy

  • Birthday 06/02/1997

Information about me

  • Location
    Śląsk
  • Sex
    Mężczyzna / Male

Contact

  • GG
    2724239
  • Fanpage
  • Snapchat
    Brak

Recent Profile Visitors

9,741 profile views

[Soul]jaboy's Achievements

  1. Witam, szukam grafika chętnego do współpracy, na chwilę obecną jednorazowo, osoby zainteresowane niech się do mnie odezwą gdziekolwiek 

  2. Jeśli natomiast chodzi o adrenalinę, to polecam ściankę wspinaczkową, a później i skałkową. Nic tak nie pompuje adrenaliny jak wiszenie nad ziemią z myślą, że niby posiadasz asekurację, ale co jeśli sprzęt jest słaby, a co jeśli partner asekurujący się zagapi, co jeśli źle zablokuje przyrząd i po przejściu trasy usiądziesz i będziesz chciał zjechać, a tu polecisz w dół. Również dobrą alternatywą jest wybieranie się na narty czy snowboard w góry. W tym roku planuję wybrać się na Kasprowy czy Czantorię i zjechać z tychże gór.
  3. @ d0naciak Tak jak pisałem. Warunki w których wtedy byliśmy były masakrycznie ciężkie i tak właściwie nie było co podziwiać. Natomiast masz rację, frajda była przednia w niektórych momentach :D. Tutaj mam fotki z jednej z grani, którą wtedy szliśmy: Następnego dnia byliśmy w jaskini, a później odpocząć po dniu wcześniejszym na termach, ale już w 5 osobowym składzie z poznanymi wcześniej koleżankami Niestety, gdyż mocno padało i z zaplanowanego szczytu musieliśmy zrezygnować. Deszcz jest najgorszy ze wszystkich rzeczy, gdyż jak wiadomo można się łatwo przemoczyć, a to woda najszybciej wychładza. Dzień później mieliśmy chillout na Krupówkach, a następnego dnia koleżanki jechały do domu, a my poszliśmy na wcześniej zrezygnowany szczyt jeszcze raz. Pogoda w ten dzień akurat nam się "udała" (w porównaniu do poprzednich dni). Jednak dam Ci tutaj przykład jak działa wysokość w górach i jak pogoda może się zmienić w kilka minut: Tak było po drodze Tak było trochę wyżej i prawie 1h drogi od szczytu jeszcze: A kto by pomyślał, że tak będzie na szczycie? o.O: Chcieliśmy iść granią dalej, ale było na tyle niebezpiecznie, że bez lepszego sprzętu musieliśmy odpuścić. (mam jej fotkę, ale to kiedy indziej ;d) Ktoś napisze "I co w tym fajnego? Nawet widoków nie ma co oglądać" Ja mu napiszę wtedy, że ma rację. Również jak mam być szczery, to mnie super widoki czy podziwianie krajobrazów jakoś nie jara. No chyba, że stoimy na graniach albo małych szczytach, wtedy są ładne tzw. LUFY, (czyt. przepaści, przestrzenie). Mnie natomiast bardziej cieszy sama satysfakcja z tego co się zrobiło i przeżyte przygody, które zostają w pamięci, jak i również nabyte nowe znajomości. Pozdrawiam Monikę i Dorotę z pierwszego dnia, a może nawet też to czytają . To były moje pierwsze "poważniejsze wyprawy górskie" i sporo żeśmy się przez to nauczyli. Co do nowego sprzętu wyślę jakieś fotki kiedy indziej przy innej relacji Pozdrawiam i Wesołych Świąt życzy Soul
  4. Witam, dawno mnie tutaj nie było, ale natchnęła mnie mała sugestia, aby rozwinąć tutaj nowe wspólne zainteresowania wśród forumowiczów, odnośnie podróży po polskich górach i nie tylko. Nie wiem czy jest to dobry formalnie dział pod tego typu rozmowy, porady czy dzielenie się z innymi swoimi podróżami, gdyż równie dobrze, może to być podpięte pod sport czy hobby. Zostawię to jednak w waszej, forumowiczów sugestii, co wy o tym myślicie, a może nawet otworzyć osobny dział poświęcony tej przepięknej sprawie?! W takim razie zacznę coś od siebie dla was, może też dzięki temu komuś się wyjaśni sprawa czemu teraz tak mało gram i spędzam coraz mniej czasu na sieci. Ostatnio zakupiłem brakujący sprzęt do moich zimowych podróży po górach. Jeżeli kogoś bardziej to interesuje co kupiłem itd. to wstawię później jakieś zdjęcia Moim celem, którym chcę się podzielić i zachęcić innych do podróżowania, wszelakiego, nie tylko i górskiego, to na chwilę obecną zdobycie wszystkich szczytów Tatr wysokich zimą jak i latem, a także przejścia w stylu iście wspinaczkowym i lodowym tras do tego przeznaczonych. Planuję także w niedalekiej przyszłości zacząć wspinaczkę po Alpach. Moja droga zaczęła się w maju, gdzie zdobyłem zimą kilka szczytów Tatr zachodnich takich jak Grześ, Rakoń czy Ciemniak, gdzie wtedy była tak fatalna pogoda i warunki, że zrozumiałem co znaczy walka człowieka z naturą, później zacząłem swoją przygodę ze wspinaczką ściankową jak i boulderingiem, aby zdobyć potrzebnych umiejętności do wspinania się w skale, jeszcze jednak sporo brakuje, aby myśleć o poważniejszych trasach. W listopadzie zdobyłem Babią górę "Percią akademicką". Szczególnie jestem z tego dumny, gdyż szlak jak i góra, ma aż ponad 1000m wyniesienia i przeszliśmy ją z moimi kolegami (partnerami wspinaczkowymi jak i znajomymi, z którymi podróżujemy po górach) w 3 godz. w dwie strony razem z przerwami przy silnym wietrze i mrozie. Aktualnie czekam, aż mój kolega wyzdrowieje, gdyż ma skręconą kostkę i będę chciał po nowym roku bardziej regularnie jeździć już z całą ekipą, gdyż to jest najważniejsze, aby różne przygody i trudności pokonywać razem i cieszyć się z osiąganych celów wspólnie. Zdjęć na razie nie wstawiam, gdyż nie wiem jak temat się przyjmie, a także nie chcę, by ktoś miał koszmary po zobaczeniu mojej "facjaty" Pozdrawiam was serdecznie i być może kiedyś się spotkamy na jakimś szlaku.
  5. Witam. Jako iż dawno nie zaglądałem tutaj na forum, ale mnie natchnęło, aby coś napisać, może ku przestrodze dla innych, a może jako moje kolejne opowiadanie tutaj, tym razem jest to dokument oparty na faktach. Zatem miłej lektury wam życzy Soul Poniedziałek, 13 maj, ale data jest nie ważna. Zacząłem swój urlop. Wybraliśmy się w trójkę do Zakopanego. Tak, ja i moich dwój kumpli z pięknymi planami jak to nie będziemy chodzić po tych górach naszych kochanych. Droga, jak to droga, nic ciekawego, przyjechaliśmy do pensjonatu i pierwszy dzień przesiedzieliśmy na zakupach prowiantu, a następnie siedzieliśmy i wypoczywaliśmy po podróży w naszym pokoju grając w planszówki, karty itp. Następnego dnia wstaliśmy wcześnie rano i poszliśmy na śniadanie, gdyż było w hotelu obok. Oglądając wcześniej zza okna co najmniej 10cm śniegu na naszym aucie, gdy dzień wcześniej było wręcz pięknie; każdy z nas w swojej głowie zapewne pomyślał sobie "O kurwa, no to fajnie... ale obiecaliśmy sobie wypad w góry i zdobywanie szczytów". Pogoda była wręcz fatalna, cały czas padał i padał śnieg i śnieg. Widząc ów pogodę postanowiliśmy zaatakować szczyt jakim był "Grześ"(ok. 1650m). Oczywiście nie mieliśmy żadnego profesionalnego sprzętu, tylko same ubrania i obuwie do dobrego już trekingu. Wyruszyliśmy z Doliny Chochołowskiej i szliśmy w stronę Grzesia, robiąc po drodze sobie ciekawe zdjęcia i filmiki na pamiątkę. Po drodze minęły nas dwie dziewczyny, które szybko szły do schroniska i to był jedyne osoby, które w ten dzień tam widzieliśmy na początku naszej wyprawy. Nie pamiętam ile nam to zajęło, ale w końcu dotarliśmy do schroniska, tam szybko coś zjedliśmy i odpoczęliśmy chwilkę. W schronisku spotkaliśmy dwie dziewczyny, które wyprzedziły nas po drodze. Jednak one się szybko zebrały i poszły dalej. Przez okno zauważyliśmy, że skręcają na nasz wybrany wcześniej cel, czyli Grzesia. Razem z kolegami, tutaj dam ich przezwiska może lepiej. Pierwszy z nich Giluś, drugi zaś Kozio; ucieszyliśmy się, że nie jesteśmy jedynymi obłąkanymi turystami, którzy w taką pogodę tam idą. Zaznaczę, że dalej pada śnieg i nie chce przestać ;/. No cóż, poubieraliśmy się z powrotem i ruszyliśmy szlakiem z schroniska na Grzesia. Zaczęła się tutaj dopiero zabawa "wspinaczkowa". Stromo w śniegu koło strumyka pod górkę, a następnie cały czas szlakiem prosto pod Grzesia. Nie wiem dlaczego, ale coś mną szarpnęło i z pod schroniska prosto na Grzesia narzuciłem naprawdę szybkie tempo, przez które straciliśmy dużo siły, ale bardzo szybko zdobyliśmy szczyt wyprzedzając po drodze jedną panią, a później dwóch panów już prawie przy szczycie. Było przed 13:00, a zdobyliśmy Grzesia. Jak było na szczycie? Ogromny, silny wiatr, nagrywając krótki film ze szczytu prawie telefon wypadał mi z rąk. Nie byłem w stanie obrócić się i popatrzeć w stronę wiatru, gdyż był tak silny. Wchodząc, śniegu było już może do połowy łydki i ciągle padało i padało. W głowach rodziły się myśli "Idziemy dalej, czy rezygnujemy?" I Jaki rezultat? było warto!!!. Będąc jeszcze na szczycie widzimy dwie dziewczyny, które nas wtedy minęły, szalone schodziły z Grzesia na dalszy szlak w stronę Rakonia(ok 1850m), nie były daleko, ale jednak kawałem drogi to był. Postanowiliśmy wspólnie, że również spróbujemy zaatakować następny szczyt tak jak one i może je w końcu dogonimy, no bo przecież ileż można za nimi iść No i stało się, zaczęliśmy schodzić na małą polankę z Grzesia, która później prowadzi na ów Rakoń... Nawet nie wiedzieliśmy co nas dalej czeka... Kontynuacja: Ruszyliśmy, w miarę szybko, gdyż stojąc w miejscu robiło się zimno. Szybko zeszliśmy z Grzesia, dosłownie pojawiając się za dziewczynami, nawet je wystraszyliśmy przez przypadek, bo nie wiedziały, że jesteśmy za nimi. Tam stojąc po kolana w śniegu poznaliśmy się wszyscy, dodatkową myśląc jak teraz iść dalej, bo nie było widać kompletnie szlaku i musieliśmy torować sobie w śniegu własny. Wszedłeś w zaspę, śnieg po jajca, idąc normalnie, do kolan, cała trasa przez dolinkę to była gra 50/50. Buty? Miałeś już w nich basen, gdyż buty zaczęły kończyć powoli swoją wytrzymałość. Warunki? No... mówiąc krótko, gdy zaczynaliśmy wchodzić pod Rakoń, "zjebały" się jeszcze bardziej, przyszły chmury, widoczność spadała coraz bardziej, ale jeszcze było widać. Zimno? cholernie, dobrze, że każdy miał rękawiczki. Po lewej stronie zbocza lód, na szczęście nie był śliski, ale wiadomo, nikt nie ryzykował, wszyscy dalej idą w śniegu. Idziemy cały czas przed siebie, pod górkę, licząc, że w końcu zdobędziemy tego Rakonia i można wracać. Nagle widzimy z oddali tabliczkę. Mówimy: "Rakoń, na pewno, idziemy zobaczyć". Podchodzimy pod znak, a na nim jedna z strzałek "Rakoń, 10 min drogi". Niestety 10 min drogi w stronę z której przyszliśmy. Nawet nie wiedzieliśmy kiedy go minęliśmy, przecież po drodze nic nie było widać, jak to tak... Postanowienie? Jak już tu jesteśmy to idziemy na Wołowiec(ok 2050m już), a potem spokojnie zejdziemy drugą stroną. Szliśmy dalej pod górę, w tym śniegu, w butach mokro, w brzuchach powoli pusto. Przyszły masakryczne chmury, widoczność? Co to jest? ok. 10 metrów widziałeś drugą osobę, dalej zapomnij. Nie wiedzieliśmy w którym momencie podejścia pod szczyt nawet jesteśmy, zdecydowaliśmy zawrócić, że to nie ma sensu. Schodząc, masakra, bokiem do góry, a to, że by nie poślizgnąć się i upaść, a przede wszystkim zasłonić ten cholerny wiatr, zimny cholerny, strasznie mocny wiatr, miałem kominiarkę a i tak czułem od niego ból na policzkach z zimna. Zeszliśmy na jakąś polankę, do wyboru zostały nam 2 szlaki, w prawo, dosyć stromy, po lodzie w dół. I w lewo, mniej stromy. Jedna już wtedy z naszych koleżanek zaproponowała, byśmy nim poszli, że ominiemy górkę i zejdziemy od razu na naszego Grzesia. Hmm, przekonało nas to. Schodzimy ów szlakiem, zaczyna coś nam nie pasować. Idziemy w stronę Doliny, której wcześniej nie widzieliśmy. Szybko, wyciągamy mapę, patrzymy: "O Kurwa mać, jesteśmy gdzieś na Słowacji" Szybka decyzja co robimy, zaczyna się już robić w miarę późno. Zdecydowaliśmy, że znajdziemy po stronie Słowacji jakiś szlak, którym wrócimy na Grzesia. W końcu coś znaleźliśmy, idziemy tym szlakiem cały czas przed siebie, już kompletnie bez sił, wyczerpani. Nagle STOP, koniec szlaku, jesteśmy w połowie zbocza góry, widzimy szlak po drugiej stronie, jednak między nami jest prawie pionowa, długa na bo ja wiem 20-30m ściana lodu, pierwsza myśl, idziemy po niej na drugą stronę. Były próby, odpada, bez raków pewna jazda ekstremalna na sam dół, za ślisko i stromo. Powrót tą samą trasą na polankę? Odpada, stracimy co najmniej godzinę czasu. Myśli jakie nam przechodziły przez głowę? Na pewno od dzwonienia na pomoc po TOPR Słowacki, po te najgorsze scenariusze, które wam pewnie przychodzą do głowy. Nasza szybka decyzja to... Szybka doklejka historii, następna kontynuacja, gdyż jak widzicie to nie jest jeszcze koniec, będzie już w osobnym temacie i jutro po pracy, gdyż tutaj byłoby to już za długie... no chyba, że chcecie, ale to dajcie wtedy znać. Ja uciekam spać, miłej nocy.
  6. @Adaś ツ nie ty jesteś od decydowania co do moich uprawnień na tym serwerze tylko donek, roni i opiekunowie to raz, a dwa nie masz nic ciekawego do dodania w skradze to sie nie wypowiadaj. co do skargi... spizgany nie mogl mnie zbanowac, jako, ze admin ma zakaz banowania admina, tyle w temacie ode mnie... ban faktycznie za kultura moze i mi sie nalezal...
  7. @FouX W końcu wpadłeś na jakiś dobry pomysł. Jak najbardziej jest to do dobra myśl, jestem za
  8. Nie chcą robić wojny, bo jesteście słabiaki i wolą walczyć z równymi sobie ;d. Co do misji słyszałem, że dużo osób chce ich więcej, więc w sumie na plus.
  9. Wszystkiego najlepszego na wasze walentynki od Kary aka Soula ❤️

  10. Wczoraj dostałem zapro do składu z administracji, także chyba przyjmę ich ofertę i zobaczymy co i jak, liczę na przecieki niektórych informacji :p
  11. https://www.youtube.com/watch?v=sAUeou5kQfM&t=25s
  12. graty awansu na pomocnika naszego niunia, należało się jak psu buda 

    1. [...]

      [...]

      Ehh te wieczne trzy grosze do dodawania 

    2. [Soul]jaboy

      [Soul]jaboy

      Nwm co masz na mysli, mozesz mi to rozwinac na pw jak chcesz

    3. [...]

      [...]

      Straciłbym tylko nie potrzebnie czas ^^

  13. Cześć, dzisiaj pada pytanko czy znaczy i gracie w ostatnia nową wersję footballteam? Jeżeli nie, to chętnie zapraszam, bo gierka warta odwiedzenia, tutaj mój ref link: https://game.footballteam.pl/join/ref/7816 A ja zachęcam do wypowiadania się w temacie co o tej grze sądzicie i jakie ma szanse na sukces? AAA!!!, bym zapomniał, można mnie spotkać czy znaleść pod nickiem Pathogen. Mój jeden z najlepszych adminów z 4 mapsa jest tam moderatorem o czym się dowiedziałem nawet, więc świat to jednak jest mały
  14. @blondynek to mówiłeś ostatnio, że nie było szans zrobic tyle fragow?
×
×
  • Create New...

Important Information

By using this site you agree to Privacy Policy.