Skocz do zawartości
  • Sky
  • Blueberry
  • Blackcurrant
  • Watermelon
  • Cherry
  • Default
  • Banana
  • Apple
  • Military
  • Emerald
  • Chocolate

Ranking


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 06.03.2018 uwzględniając wszystkie działy

  1. 4 punkty
    Kenny

    Podanie [Diabl0]

    Ów człowiek pokazał dzisiaj jakże jest godnym strażnikiem, pisząc swoje hasło na czacie i prosząc o bana przez dwie godziny. Coś mi się wydaje że przyniesie więcej szkód niż korzyści. Mówiąc krótko tak się nie godzi aby dostał wyżej wspomnianą funkcję, głupota mówi sama za siebie. Dziękuje i nie pozdrawiam.
  2. 3 punkty
    Dajesz Malina

    Jak unikać najczęstszych błędów w CS:GO

    Jakich błędów unikać w CS:GO żeby być lepszym graczem. -Nim rzucisz jakiś granat upewnij się że nie zaszkodzisz nim graczowi ze swojej drużyny. -Nie strzelaj do przeciwników w czasie chodzenia bądź skakania, ponieważ te czynności znacznie zmniejszają celność broni. -Nie przeładowuj broni w czasie walki, nawet gdy zostało ci kilka/kilkanaście naboi jeśli musisz przeładować broń ustaw się w bezpiecznym miejscu. -Nie biegaj po mapie z granatem w ręce. -Staraj się nie blokować sojuszników w ciasnych miejscach bo może doprowadzić to do ich śmierci. -Nie dołączaj do rozgrywki gdy nie masz czasu na grę lub gdy wiesz że twój ping będzie przeszkadzał Ci w rozgrywce. -Staraj się nie obijać celowo sojuszników, nawet jeśli taka sytuacja miała miejsce przeproś go. -Nie poruszaj się po mapie z celownikiem na ziemi czy nogach. Oto kilka częstych błędów przez które łatwo zginąć, staraj się ich nie popełniać a rozgrywka stanie się łatwiejsza, a w pewnym stopniu będziesz lepiej grać.
  3. 3 punkty
    0la

    #16 GAZETKA 1S2K

    GAZETKA LUTY Wersja JPG [gorsza jakość]
  4. 3 punkty
    Mahatma

    Konkurs graficzny

    Witam. Jako, że pominęliśmy w elicie podliczanie grafików, chciałbym wam to jakoś zrekompensować i dać swoje 5 minut, zatem otwieram konkurs na najlepszego grafika sieci. Obowiązkowo udział muszą wziąć graficy (tj. @bengr0l., @Freezy!, @Kofeyowsky). Udział może wziąć każdy kto ma jakieś predyspozycje. O co chodzi? Już tłumaczę. Chodzi o to aby stworzyć grafikę na dowolny temat i ją w kilku zdaniach opisać (pełne pole do popisu). Zapunktować można oczywiście za styl, oryginalność, pomysłowość i jakość wykonania. Najlepsza praca zostanie opublikowana w marcowym wydaniu gazetki 1s2k! Prace proszę wysyłać do mnie na pocztę o nazwie tematu [konkurs graficzny]. W razie jakichkolwiek pytań zapraszam do prywatnej wiadomości. Członkowie Jury `ScreamMyName don Erwin Conte Czas macie do końca miesiąca (30-31.03.2018)
  5. 3 punkty
    beti

    Q&A - Czarna.

    1. Tęsknisz za mnooo? 2. Czemu mnie z @Wikinie zaprosilas do siebie przez te wszystkie miesiące/lata/dekady? 3. Zadzwonisz do mnie z pytaniem o drogę w stolicy? 4. dd2#2 z beti czy bez? 5. Kiedy wypijesz ze mną te (juz) hektolitry piwa? 6. Kiedy przyjedziesz do mnie żeby pójść do costy? 7. Świnka vs goryl? ❤❤ ❤
  6. 2 punkty
    sernik

    Podanie SkeR

    W sumie nie mogę zbyt wiele o nim powiedzieć, ale kiedy dostał ode mnie HS'a na WG, wyrzucił mnie z serwera z powodem "Czity". Nie zdziwiłbym się gdyby po przyjęciu go na admina zaczął się wysyp ludzi piszących prośby o UB. Także na miejscu opiekuna zastanowiłbym się czy w ogóle zasługuje na strażnika.
  7. 2 punkty
    Thomas

    Podanie SkeR

    Nie wiem czemu składasz podanie o admina a masz już range zamykam do wyjaśnienia. @Kub1nho ツ
  8. 1 punkt
    .GoOsia.

    Regulamin Admina CS 1.6

    Regulamin admina 1. Admin musi znać regulamin forum oraz serwerów. 2. Admin na serwerze musi zachowywać się kulturalnie. 3. Admin nie ma prawa zmieniać map bez wcześniejszego vote. (amx_vote "Zmieniamy?" "Tak" "Nie"). Admin musi podać kilka propozycji map. 4. Tylko jedna osoba może używać admina na nicku, nie udostępniamy go kolegom itd. 5. Nie kickujemy/wyrzucamy graczy bez powodu. 6. Admin nie slapuje/slayuje/banuje graczy bez powodu. 7. Admin ma obowiązek sprawdzać zgłaszanych graczy na [email protected] 8. Liczba screenów robionych graczom musi wynosić "5". 9. Admina ma obowiązek rozpisania dema gdy gracz uważa że został zbanowany nie słusznie. 10. Admin ma obowiązek odwiedzać dział dla niego przeznaczony w kąciku administracji. 11. Admin ma obowiązek odrobić ostrzeżenia na forum do 2 tygodni od nadania warna. (Brak odrobienia = strata admina) 12. Admin może zgłosić swoją nieobecność w maksymalnym wymiarze 2 tygodnia na miesiąc (nie ma możliwości kumulacji) 13. Jeżeli admin przypadkowo zbanuje gracza, taki ban może być natychmiastowo ściągnięty bez pisania odwołania. 14. Admin musi przegrać w ciągu tygodnia minimum 360 minut. (Jeśli jest adminem na dwóch serwerach - 300 minut) 15. 3 ostrzeżenia od Opiekuna serwera = strata admina. 16. Admin nie może posiadać admina na innej sieci. 17. Admin nie może dawać UB. 18. Admin może sprawować władzę maksymalnie na dwóch serwerach. 19. Admin nie może nadużywać Chatadmin ([email protected], [email protected]@, [email protected]@@) 20. Admin nie może zbanować innego admina, od tego jest Opiekun, żeby takie sprawy rozstrzygać. 21. Jeżeli gracz na swoim koncie miał już 3x robione screenshoty, admin ma za zadanie rozpisać jego demko. 22. W dziale UBT wypowiadamy się dopiero, gdy zostajemy o to poproszeni (UBT woła przez tagowanie najczęściej)! 23. Gdy podejrzewamy u gracza cheat z no-recoil, nagrywamy swoje demo (komenda record "nazwa" w konsoli > stop) i wstawiamy je jako rozpisywane (trzeba zejść na spect!) 24. Admin, który nie wejdzie na forum przez tydzień dostaje +1 do tabeli adminów. Natomiast gdy nie wejdzie na forum przez 2 tygodnie dostaje degradację (Nie dotyczy admina, który ma URLOP) 25. Admin, który dostanie degradacje może napisać podanie po 7 dniach od jego straty. 26. Admin ma zakaz wynoszenia i rozpowszechniania informacji z działów administracji na forum. ZAKAZANE I KARANE BANEM. 27. Admin ma 48 godzin aby zgłosić się po range w odpowiednim dziale po zaakceptowaniu podania. W innym wypadku zostaje ono unieważnione. 28. Powody banów muszą być adekwatne z przewinieniem osoby banowanej oraz nie mogą zawierać wulgaryzmów (Dotyczy to całej administracji) Taryfikator kar: Czitowanie - ban na zawsze. Wejście na serwer z AB (Aktywny Ban) - ban na zawsze. Reklamowanie innych serwerów spoza sieci - ban na tydzień - perm. Puszczanie muzyki - ban od 5 do 3h. Duży ping - kick/ban od 5 do 30 minut. Obrażanie graczy/admina - ban od 1h do 24H. Pisanie na say o cheaterach - kick/ban od 5 do 30 minut. Podszywanie - ban 24H lub perm. Nadużywanie mikro - kick/ban do 1h. Siedzenie na spect - kick. Nie wykonywanie celów mapy - od 5 minut do 1h. Wykorzystywanie bugów mapy - ban od 5 minut do 3h. Wypowiedzi w dziale UBT bez pozwolenia - warn na forum!
  9. 1 punkt
    Mahatma

    Przestępcy o polskich więzieniach

    Przestępcy o polskich więzieniach: Każdy, kto stamtąd wychodzi, ma odchyły od normy Jest ich w Polsce ponad 77 tysięcy. Drobni złodzieje, przemytnicy, sprawcy przemocy domowej, oszuści podatkowi, nieuczciwi wspólnicy, przypadkowi zabójcy i mordercy z premedytacją, nietrzeźwi kierowcy, posiadacze kilku gramów marihuany i dilerzy heroiny, pedofile i gwałciciele. Wszystkich połączyło za kratami jedno: wszechogarniająca przemoc. Spis treści: Paweł, 25 lat pozbawienia wolności, strona 1 Marek, 15 lat pozbawienia wolności, strona 2 Łukasz, 12 lat pozbawienia wolności, strona 3 Piotr, 15 lat pozbawienia wolności, strona 4 Irek, 11 lat pozbawienia wolności, strona 5 Wojciech, 12 lat pozbawienia wolności, strona 6 Gabriel, dożywocie, strona 7 str. 1 Paweł, 25 lat pozbawienia wolności Opisz pierwsze chwile. - Najpierw bili. Już na komendzie policjanci mnie tłukli, aż wytłukli ze mnie zeznania. To był rok brutalnych morderstw. Grupa maturzystów pobiła dziewczynę kijami bejsbolowymi. Wszyscy dostali dożywocia. Potem była moja sprawa, a chwilę później morderstwo licealisty z Warszawy. Ludzie wyszli wtedy na ulice, domagali się sprawiedliwości, chcieli bezpieczeństwa, świętego spokoju. To były czasy wielkich zmian, transformacji. Nic się wtedy kupy nie trzymało. Morderstwa były też sprawą polityczną, bo media trąbiły o gangach, Pruszkowie, Wołominie, ludzie bali się wychodzić z domów, oskarżali rząd, że nic z tym nie robi*. Policjanci wzięli mnie za herszta bandy. Dobrali mi się do skóry. Powiedz o pierwszej celi. - To był straszny syf. Grzyb na ścianach, grzyb na parkiecie. Stare komunistyczne więzienie. Wszystko zniszczone. Funkcjonariusze to typowe chamstwo. Mówiliśmy wtedy: od pługa oderwani. Bez szkół, bez wykształcenia, ważne, żeby napieprzać. Były ścieżki zdrowia i jeśli funkcjonariusz chciał komuś coś, że tak powiem, wytłumaczyć, to regularnie go lał. Jeśli nie chciał kogoś bić osobiście, to napuszczał więźniów. Na przykład w świetlicy. Wchodzili recydywiści, zamykali drzwi i się zaczynało. Też to przeszedłeś? - Tak. Bili gołymi rękami, pałkami, pięściami, kopali. Po plecach, głównie w nerki. I w uda. Powyżej kolan, żeby spod spodni nie było widać siniaków. Były takie cele, a raczej pokoje do bicia, w których więźniów, głównie tych uważanych za niebezpiecznych, unieruchamiano, żeby nie mogli się bronić. Zapinali ręce przy tułowiu, w taki specjalny skórzany pas, wiązali nogi. Człowiek leżał jak ryba na plaży, zupełnie nie mógł się ruszyć. Wtedy oni go otaczali i bili. Najczęściej pałkami. Czasami kilka razy dziennie. Wracali w porze posiłków, dawali jedzenie i napieprzali. Według tego bicia można było zegarek nastawiać, tacy byli systematyczni. Jeśli ludzie chcieli sprawdzić, czy jesteś twardy, nieustępliwy, charakterny, czy faktycznie nadajesz się do tego środowiska, to musiałeś tę odwagę jakoś udowodnić. Ludzie wymyślali więc różnego rodzaju gry na odwagę. Na przykład skok do miski. Miska miała pojemność 10 litrów, więc była niewielka. Musiałeś pokazać, że się nie boisz, i z górnego łóżka skoczyć do tej miski stojącej na dole, czyli z ok. 1,70 metra. Zawiązywali ci oczy, wchodziłeś na łóżko. Skakałeś, a w tym czasie oni robili coś takiego, że szybko rozwijali koc i zabierali spod nóg miskę. Spadałeś w koc, ale udowodniłeś, że jesteś twardy, że jesteś wariat. Albo taki skok na żyletkę. Pomiędzy deskami parkietu umieszczało się żyletki, ostrzami do góry. Było ich ze dwadzieścia. I ty miałeś zeskoczyć na nie z taboretu. Rytuał się powtarzał: stawałeś na taboret, zawiązywali ci oczy i skakałeś. Znowu rozwijali koc i jednocześnie sprzątali żyletki, bo tak się trzymały, że wystarczyło tylko nogą je przesunąć. Spadałeś bezpieczny, ale miałeś już status twardziela, bo nie spanikowałeś. Co jeślibym odmówił? - Zaczęliby na ciebie źle patrzeć. A w tamtym świecie to oznacza kłopoty. Ludzie myśleli, że jeśli dojdzie do sytuacji ekstremalnej, np. coś się wydarzy w celi - nie wiem, będzie bójka i administracja będzie chciała wyjaśnić, kto zaczął - to ten, który pękł przed żyletkami, będzie pierwszym, który wyda wspólników. Nie wolno było ci pokazać, że jakby co, to się rozprujesz. Którą grę przeszedłeś? - Wszystkie. Zabawy były różne. Zawiązywali mi oczy i mówili: wsadź palec w judasza. Tylko że w celi nie było judaszy jak w normalnym mieszkaniu, tylko szybka odchylana. Więc wyobraź sobie, że z zasłoniętymi oczami próbujesz trafić w otwór i nagle czujesz, że dotykasz palcem czegoś mokrego. Zdejmujesz zasłonę z oczu, patrzysz: masz jakąś brązową maź na palcu. Co sobie myślisz? - Gó*no. - Właśnie. A pamiętaj, że w więzieniu nie możesz mieć do czynienia z ciałem innego skazanego, oprócz ręki lub nogi. Myślisz więc, że właśnie zrobiłeś sobie najgorszą krzywdę, bo wsadziłeś palec w czyjś obsrany tyłek, i oblewasz się siódmymi potami. To trwa piętnaście minut, dwadzieścia. Wszyscy w celi tarzają się ze śmiechu, a ty nie wiesz, o co chodzi. To jest wieczność. Zastanawiasz się, co dalej, co z tobą będzie. Możesz sobie tylko wyobrazić, co się wtedy czuje. Na koniec okazuje się, że to była nutella. (...) Jak długo to trwało? - Wchodzenie w subkulturę? Jakieś pół roku. Czułeś się zaszczuty? - W więzieniu trzeba być gotowym na wszystko. O każdej porze dnia i nocy. Możesz zarobić w gębę na każdym kroku. Od funkcjonariuszy i od więźniów. Więźniowie bili w celi. Na przykład w nocy, po wieczornym apelu, kiedy stan osobowy już się zgadzał. Musieli odreagować. Po prostu się zaczynało. Bez zadawania pytań. Po prostu cios w mordę i na parkiet. Za dnia bili klawisze. Ktoś tam się ze sobą na celi poszturchał, więc oni otwierali drzwi, rozstawiali ludzi i wpadali. Z pałami, pięściami, kolanami. Bili wszystkich po równo. Na koniec, zanim wyszli, rzucili tylko: "Dobranoc". (...) Jak w więzieniu załatwić kwestię popędu seksualnego? - Można się masturbować. Są też tzw. widzenia intymne. (...) Z popędem to sobie idzie poradzić, z przytuleniem się do drugiego człowieka nie poradzisz sobie za cholerę. Do faceta się przytulisz drugiego, to cię wezmą za pedała. Jeśli masz dziewczynę, narzeczoną, żonę, kochankę i masz sposobność korzystania z takiej wizyty, to doskonale to działa na twoją równowagę psychiczną. To właśnie rodzina trzyma cię w pionie psychicznym, to oni są gwarantem tego, że masz jakąś tam stabilizację emocjonalną. Ludzie, którzy są pozbawieni rodziny - nie twierdzę, że są wariatami - ale stają się wewnętrznie puści. Bo nie mogą zaspokoić tego głodu bliskości, nie mogą, więc te uczucia rosną, rosną i nie mają ujścia. A potem co? Maleją. Potem dany delikwent dochodzi do wniosku, że on się może bez tego obejść. I staje się pragmatyczny, cyniczny. Każde widzenie ma swój koniec. I co wtedy? - I jest ból, ból fizyczny. Nic tak bardziej nie boli jak świadomość tego, że musisz się pożegnać. Nic tak bardzo nie boli. Dlatego uważam, że to jest znęcanie się. Ale to też jest wliczone w karę pozbawienia wolności. Niestety. Tak musi być. Jest zbrodnia, jest i kara. str. 2 Marek, 15 lat pozbawienia wolności Pamiętasz ten dzień? Imieniny mojej mamy i mamy zamordowanego przyjaciela. Tego nie sposób zapomnieć także dlatego, że przez parę godzin po zatrzymaniu byłem bity na komisariacie. Brat zabitego przeze mnie człowieka skakał mi po głowie. Nawet fotograf, który miał mi zrobić zdjęcia jak każdemu zatrzymanemu w takiej sprawie, najpierw sprzedał mi parę kopów i dopiero zajął się robotą. Leżałem na podłodze nagi i skuty przez parę godzin. Jeden policjant trzymał mnie nogą, a drugi kopał. Potem obaj skakali po głowie.To musiało wyglądać przerażająco, bo już w trakcie procesu jeden z policjantów, który był świadkiem tych scen, po tym wszystkim zrezygnował z pracy. Odszedł z policji. Tak nim to wszystko tąpnęło. Ten lincz na mnie. Ja w swoim życiu byłem pobity kilka razy. Ale tamto to były konkretne tortury. Po wszystkim byłem cały fioletowy. (...) str. 3 Łukasz, 12 lat pozbawienia wolności Na komendzie wymuszano na mnie zeznania. Byłem bity. Przyznałem się do czegoś, czego nie zrobiłem. Miałem wiele na sumieniu, ale tego, o co zostałem oskarżony i za co skazany - na pewno nie. Pobili mnie jeszcze w domu, podczas zatrzymania. Potem odsiedziałem 72 godziny na dołku, żeby obrażenia trochę zeszły. Ale pamiętam, że jak mnie wieźli do aresztu, to miałem jeszcze zakrwawioną koszulkę i rozwalony nos. Zgłaszałem to lekarzowi. Nic z tym nie zrobił. Przyznałeś się - to wjeżdżaj na celę. Bez dyskusji. Dlaczego się przyznałeś? - A ty byś się nie przyznał, jakby cię lali kilkanaście godzin? Byłem słaby fizycznie, przećpany. Miałem wszystkiego dosyć. Chciałem, żeby to wszystko się skończyło. Żeby pójść na celę, zrobić pętlę z prześcieradła i zahuśtać. (...) str. 4 Piotr, 15 lat pozbawienia wolności Jakbyś określił jednym zdaniem, jak tam jest? - Jak w beczce. Kiedy tam wchodzisz, czujesz się, jakbyś wchodził do beczki, z której nie ma wyjścia. Wiesz, takiej beczki na paliwo, z małym kurkiem. Wpadasz tam i czujesz, że nie ma wyjścia, jest tylko trochę światła przez ten mały otwór. Nie jest tak, że do więzienia idzie się, żeby odsiedzieć wyrok, wyjść i mieć to za sobą. Nie. Tam ciągle funkcjonuje się w niebezpieczeństwie. Mogą mnie zabić, mogę zachorować, dostać depresji i popełnić samobójstwo. O tym się nie mówi, żeby nie wzbudzać paniki, ale w więzieniu popełnia się najwięcej samobójstw, które potem najczęściej w papierach są opisywane jako samouszkodzenia. Osobiście miałem kilka prób samobójczych i każda była uznana za samouszkodzenie. Miałem potem w papierach, że jestem psychopatą, socjopatą, charakteropatą. Przyklejono do mnie łatkę, że dokonuję samouszkodzeń. A ja się po prostu chciałem zabić. Więzienne oddziały szpitalne są przepełnione ludźmi, którzy chcieli to zrobić, ale im się nie udało. Dlaczego to robią? - Bo w więzieniu jest potężna moc depresji. To świat zero-jedynkowy, albo-albo. Siedzi człowiek na celi, w której jest jeszcze pięć osób, każda ma inny charakter i trzeba ze sobą wytrzymać. Jeśli ktoś nie lubi chrapania, nie może przez nie zasnąć w nocy, a ktoś w celi chrapie, to ten drugi musi to chrapanie zaakceptować, polubić, pokochać! Bo inaczej będzie lipa, depresja, samobój. Podobnych sytuacji, które wpływają na psychikę, jest tak dużo, że stamtąd nikt nie wychodzi zdrowy. Na ciele i na umyśle. Jeden rok w więzieniu to trzy lata na wolności, żeby to z człowieka zeszło. Powiem ci więcej: ja jeszcze nigdy nie spotkałem człowieka, który by wyszedł i jak ja nie wrócił do więzienia. Naprawdę. Chyba że go zabili albo zachorował. Z jednym wyjątkiem: nie wracają ci, którzy nawracają się na Boga. Nawrócenie jest warunkiem. Więzienie deprawuje. Podobnie jak poprawczak. Siedziałem w najgorszych poprawczakach w Polsce. Siedziałem w Trzemesznie, siedziałem w Świeciu nad Wisłą, gdzie robiono na ludziach doświadczenia. Stamtąd wychodzą najgorsi bandyci. Doświadczenia? - Psychiatryczne. W Świeciu poprawczak mieści się obok szpitala psychiatrycznego. Wtedy szefem zakładu był psychiatra, który testował na nas leki, np. na agresję. To straszne miejsce. (...) Pan nawrócił się w więzieniu. Jak wyglądał ten moment? - Ten moment to jest naprawdę. Zawsze mi się płakać chce, jak opowiadam o tym. Po prostu staje się coś, o czym człowiek nigdy by nie pomyślał. To jest taka przemiana o 180 stopni. Kiedy ja zawołałem do Jezusa, cieleśnie on stanął przede mną, ja normalnie widziałem postać, widziałem postać Chrystusa, nie widziałem jego twarzy, ale widziałem, że ktoś jest przede mną, i usłyszałem słowa: wstań, klęknij i wyznaj swoje grzechy. Kiedy wstałem i padłem na kolana i zacząłem pokutować i wyznawać moje grzechy, to poczułem, jakby mi ktoś rękę włożył, serce mi wyrwał i wstawił nowe mięsiste. Taki potężny ogień spłynął na mnie, fala miłości, radości, po prostu, wszystko w jednej sekundzie się zmieniło. To był ułamek sekundy, wszystko się po prostu zmieniło. (...) str. 5 Irek, 11 lat pozbawienia wolności - Ja dzięki klawiszom miałem tylko siniaki na całym ciele. Bo? - Bo często trafiałem na dźwięki. Co to są dźwięki? - To cela ukryta w celi, starannie wygłuszona, odcięta od reszty pomieszczeń. Jesteś tam katowany przez cztery, pięć dni kilka razy dziennie. (...) Dźwięki to dlatego, że nic stamtąd nie słychać? - Dokładnie. Fajne katowanie było. Najpierw przez pięć dni bez jedzenia i picia. Wstawałem rano, wchodzili, bili, kopali - wtedy mogłem się wysikać. Potem apel - znowu wp*****l. I tak jeszcze kilka razy. Najczęściej w porach posiłków. Biją gumami, kopią. Różnie. Mnie musieli zakuć w pas. To znaczy? - Skórzany gruby pas zapięty na tułowiu, do którego przywiązane są obie ręce. Tak żebym nie mógł się bronić. Na głowę założyli mi kask. Nie dość, że mnie kopali, to jeszcze młotkiem do metalu bili mnie w głowę. Byłem bezbronny. Uwierz mi, że to było najgorsze. Każdy człowiek, który zna swoją wartość, walczy do końca. Zwłaszcza wojownik. (...) Za moich czasów były przypadki, że chłopaki nie wracali z dźwięków żywi. Klawisze takiego stłukli, a chłopak miał np. tętniaka w mózgu. Katowali go tak, że tętniak pękał. Może nieszczęśliwy wypadek, a może nie. O tym się wiedziało, gadało pod celami. (...) W Nowogardzie dużo ludzi było już nawróconych. Naprawdę mocne chłopy. Między innymi czołówka świata przestępczego ze Szczecina. To oni wpłynęli na to, że tak wiele osób w Nowogardzie przeszło na tę lepszą stronę. Odbywało się to przez Bractwo Więzienne "Arka" i Leszka Podoleckiego, który przychodził do zakładów karnych i tłumaczył ludziom, jak ważne jest przebaczanie. Mówił, że jeśli zło jest zwalczane miłością, to ono po prostu traci swoje siły. Natomiast agresja rodzi tylko agresję. Na początku tego nie wiedziałem, ale dotarło to do mnie, kiedy spotkałem Leszka i zobaczyłem, że naprawdę charakterni ludzie się nawracają. Pamiętam taką sytuację. Stałem przy oknie i patrzyłem przez kraty na spacerniak. Powiedziałem z taką butą i ironią: "Ciekawe, kogo teraz pan Bóg wybierze na głosiciela ewangelii". Nie wiedziałem, że to będę ja. (...) Poszedłem do kościoła. Chodziłem tam często, ale nie po to, żeby się modlić, ale żeby załatwić rakietę szlugów czy jakieś inne sprawy. Poszedłem do księdza i poprosiłem o spowiedź. Powiedział, że przyjdzie jutro. Zdążyłem już o tym zapomnieć. Drugiego dnia szykowałem się do treningu, byłem już w pełnym stroju, zabandażowany itd. W pewnym momencie wchodzi klawisz i mówi: "Irek, ksiądz do ciebie". Koledzy spojrzeli się na mnie dziwnie: co ty, księdza już wzywasz na ostatnie namaszczenie? Ale nic, idę. Ja, zawsze największy kozak, z księdzem sobie nie poradzę? Wyspowiadałem się z całego życia. Po wszystkim cały zapłakany, obsmarkany jak mały dzieciak, wychodzę od księdza, klawisz nawet nie skomentował. Chłopaki na celi bali się zapytać co i jak. Poszedłem na świetlicę i pamiętam: to było niesamowite uczucie. Jakie? - Jakby wszystko ze mnie spadło. Że już nic nie muszę. (...) Wcześniej całą celę miałem obklejoną w zdjęcia gołych panienek. Wszystkie zerwałem, zrobiłem ołtarzyk ze świętych obrazków. (...) Przychodzili do mnie klawisze, wychowawcy, kierownik ochrony, patrzyli na ten mój ołtarzyk i dla nich to był debilizm. No bo jak? Z wojownika taki nawrócony? Miałem na to wyjebane. Opinia o mnie się dla mnie nie liczy. Dlatego że przez całe życie dla innych byłem ten najgorszy. W kryminale inni więźniowie patrzyli, jak biegam, ćwiczę, modlę się, i robili zakłady, kiedy tu znowu wrócę. Bo zaraz kogoś do*****ę i będę odklepywał dożywocie. Tam nikt nie wierzy w to, że można się naprawdę zmienić. str. 6 Wojciech, 12 lat pozbawienia wolności Wiesz, każdy, kto stamtąd wychodzi, ma różnego rodzaju odchyły od normy. Jakie? - Na przykład odnośnie porządku. Człowiek w więzieniu musi dbać o porządek. Musi ogarniać wokół siebie i wokół innych, jak nie ogarniają. Bo gdyby w celi był syf, nie można byłoby w niej funkcjonować przez 24 godziny na dobę z przerwą na spacer. Po prostu człowiek by nie wytrzymał z tymi brudnymi skarpetami leżącymi na podłodze. Przez to mogą rodzić się konflikty, i to poważne. Więc uczy się człowiek dbać o higienę i swoje rzeczy składać w równą kosteczkę. str. 7 Gabriel, dożywocie Jak wygląda codzienność skazanego na dożywocie? - Rutyna, rutyna, rutyna. A konkretniej? - Wstaję przed apelem, o 5:50, robię toaletę, idę czytać "Naśladowanie Chrystusa" Kempisa, budzę resztę, jest 6:30, wchodzę na swoją górną kolejkę i słucham od poniedziałku do piątku albo soboty Radia Maryja. Tam są fajne kazania do 7:45. O 7:45 wstaję, jem śniadanie. We wtorki, czwartki, soboty, niedziele od 11 do 11:15 ćwiczę. W celi? - W celi. Zwykle robię pompki. I sprzątam. Idę ze śmieciami o 15, we wtorki, piątki i soboty dzwonię do mamy o 15 albo o 16 i reszta rzeczy to jest związana z rutyną. Spacer, czytanie. (...) Poza tym mam na ścianie Dekalog, to jest taki prawdziwy Dekalog Mojżeszowy, którego przestrzegam. Jak widzisz, nie mam żadnego tatuażu - od 12 lat. Nie żyję sprawami więziennymi. I piszę. Głównie wiersze. Wydałem już sześć tomików. Jeden mogę ci dać, bo reszty mam tylko kilka egzemplarzy. źródło: http://weekend.gazeta.pl
  10. 1 punkt
    M4A1

    Q&A - Czarna.

    Kolejną osobą w naszym Q&A jest @Czarna.. Zapraszam do zadawania pytań. Przed pytaniami proszę zapoznać się z tematem:
  11. 1 punkt
    W maju 1944 roku polscy żołnierze po wyniszczającym szturmie zdobyli Monte Cassino. Otworzyli sojuszniczym armiom drogę na Rzym i przełamali wielomiesięczny impas na froncie. Ale czy to okupione kolosalnymi stratami zwycięstwo było warte swojej ceny? METR PO METRZE. Bitwa o Monte Cassino była zwycięstwem polskich piechurów. Na stromym stoku, wśród skalnych załomów, strzelec z erkaemem miał większą wartość niż szwadron czołgów czy dywizjon bombowców. Tak trudny do pokonania teren mogła zdobyć tylko piechota. OCALENI Z SOWIECKICH ŁAGRÓW. - „Długo czekaliśmy na tę chwilę odwetu i zemsty nad odwiecznym naszym wrogiem (...) za bandycką napaść Niemców na Rzeczpospolitą, za rozbiór Polski wraz z bolszewikami, za tysiące zrujnowanych miast i wsi...” – słowa gen. Władysława Andersa trafnie oddają, z jakimi nastrojami 2. Korpus Polski ruszał w bój o Monte Cassino. Przebył daleką drogę, by stanąć do tej walki. Żołnierze, których Sowieci nie zdążyli wymordować w Katyniu, oraz wywiezieni do Kazachstanu i na Syberię cywile po ataku hitlerowców na Związek Radziecki nagle z wrogów stali się sojusznikami. Stalin ogłosił amnestię dla naszych rodaków więzionych na terytorium ZSRR; zezwolił też na sformowanie jednostek wojskowych. Do punktów werbunkowych zaczęli zgłaszać się byli jeńcy oraz zesłańcy, wynędzniali i wyczerpani po latach niewoli. Ich dowódcą został generał dywizji Władysław Anders, weteran wojny z bolszewikami w 1920 roku i kampanii wrześniowej. Armię Andersa Sowieci chcieli wykorzystać jako „mięso armatnie” na froncie wschodnim, ale ich plan się nie powiódł. Latem 1942 roku 40 tysiącom żołnierzy oraz 26 tysiącom cywilów udało się ewakuować do Iraku i dalej przez Irak do Palestyny. Tu przegrupowano siły, formując 2. Korpus Polski złożony m.in. z 3. Dywizji Strzelców Karpackich (utworzonej na bazie Brygady Strzelców Karpackich, która wsławiła się bohaterską obroną Tobruku), 5. Kresowej Dywizji Piechoty oraz 2. Warszawskiej Brygady Pancernej. Po osiągnięciu gotowości bojowej jednostka ruszyła do Egiptu, by w grudniu 1943 roku trafić ostatecznie do Włoch, gdzie wcielono ją do brytyjskiej 8. Armii. WROTA DO PIEKIEŁ. Klasztor Monte Cassino, położony na szczycie wzgórza o tej samej nazwie, stanowił kluczowy punkt linii Gustawa. Ten pas niemieckich umocnień, ciągnący się przez 130 kilometrów, przecinał Półwysep Apeniński w jego najwyższym miejscu. U podnóża gór płynęły rwącym nurtem rzeki Garigliano, Rapido i Sangro. Była to niewątpliwie doskonała pozycja obronna, na dodatek obsadzona przez doborowe jednostki – 1. Dywizję Strzelców Spadochronowych, Dywizję Pancerno-Spadochronową „Hermann Goring” i 5. Dywizję Górską. Wydawała się nie do zdobycia. Pierwsze natarcie na linię Gustawa ruszyło w styczniu 1944 roku. Frontalny szturm Amerykanów załamał się na urwistym brzegu Rapido, w huraganowym ogniu artylerii i na polach minowych. Uderzający z prawej strony strzelcy tunezyjscy z Francuskiego Korpusu Ekspedycyjnego zdołali wprawdzie wedrzeć się w głąb hitlerowskiej obrony, ale ponieśli tak ciężkie straty, że ich formacja praktycznie przestała istnieć. Wysłane do walki oddziały wykrwawiały się jeden po drugim. W połowie lutego sfrustrowani alianci przeprowadzili nalot na Monte Cassino, obracając zabytkowy klasztor w stertę gruzu. Nic to nie dało – pośród ruin nazistowscy spadochroniarze utworzyli liczne kryjówki i punkty ogniowe. Jeszcze tego samego dnia koalicja rzuciła do szturmu pięć nowych dywizji. Znowu jednak postępy były znikome, a straty horrendalne. Maorysi z nowozelandzkiej jednostki zdobyli most na Rapido, ale z 200 żołnierzy ich batalionu nie wróciła ponad połowa. Gurkhowie, nieustraszeni górale z Nepalu służący w brytyjskiej armii, na krótko zajęli strategicznie położone wzgórze 593, lecz nie wytrzymali krzyżowego ostrzału i ostatecznie się wycofali. DO TRZECH RAZY SZTUKA? W połowie marca rozpoczęło się kolejne, najkrwawsze z dotychczasowych natarcie. Brytyjczycy, Hindusi oraz Nowozelandczycy, dziesiątkowani ogniem moździerzy, karabinów maszynowych i snajperskich, dotarli na odległość 300 metrów od opactwa – i utknęli. Wkrótce Niemcy zmusili ich do powrotu na pozycje wyjściowe. Do tego momentu alianci stracili około 48 tysięcy ludzi. Monte Cassino pozostawało w rękach wroga, a linia Gustawa nadal blokowała drogę na Rzym. Tymczasem zbliżał się tzw. D-Day – dzień rozpoczęcia inwazji w Normandii, planowanej na początek czerwca. Głównodowodzący wiedzieli, że jeśli ta operacja się nie powiedzie, mozolna ofensywa na Półwyspie Apenińskim straci sens. Mimo to – bardziej ze względów politycznych i propagandowych – podjęli decyzję o wznowieniu ataku i wyzwoleniu stolicy Włoch. WZGÓRZA CHWAŁY. Trzon sił wyznaczonych do czwartego natarcia na Monte Cassino stanowił korpus gen. Andersa. Uderzenie rozpoczęło się w nocy 12 maja. Niemieckie bunkry, zamaskowane wśród skał i za dnia właściwie niewidoczne, teraz zdradzały swoje położenie ogniem wylotowym luf „szpandałów” (jak Polacy nazywali szybkostrzelne karabiny maszynowe MG 42, postrach alianckiej piechoty). Z kolei krzyżujące się serie smugaczy wskazywały hitlerowskim obserwatorom miejsca, na które naprowadzali moździerze, działa i nadlatujące z upiornym skowytem pociski z wyrzutni rakietowych Nebelwerfer. To była straszliwa walka... Nasi żołnierze pod ostrzałem krok po kroku przedzielali się w górę stromych, kamienistych stoków, zasłanych trupami poległych. Niszczyli bunkry, używając do tego miotaczy ognia i ciężkich, nieporęcznych granatników typu PIAT. Jeśli udało się podejść bliżej, wsuwali swoje „tomsony” w otwory strzelnic i jednym pociągnięciem spustu opróżniali całe magazynki albo wrzucali granaty do środka. Świt zastał ich na tyłach Monte Cassino, w miejscu widocznym jak na dłoni z okalających klasztor, obsadzonych przez wroga szczytów. Schwytali jeńca, by pokazał im bezpieczną drogę przez pola minowe, lecz ten chwilę później zginął od kuli niemieckiego snajpera. Mimo to nacierającym Polakom udało się wejść między bunkry – a hitlerowcy im na to pozwolili. W ten sprytny sposób chronili się przed ogniem artyleryjskim, wiedzieli bowiem, że dowódcy nie zaryzykują ostrzału swoich. Korzystając z okazji, karpatczycy wzięli szturmem wzgórze 593, następnie w krótkim czasie odparli, jeden po drugim, pięć kontrataków. Z kolei kresowiacy zdobyli wzniesienie zwane Widmem, lecz także tutaj siły nacierających topniały z godziny na godzinę. Jeden z sanitariuszy, zużywszy opatrunki, podarł własną koszulę na pasy i półnagi opatrywał innych. PANCERNY KOREK. Nie powiódł się niestety atak na Gardziel - wąską przełęcz między wzgórzami widmo i 593. Pluton czołgów, który miał go wesprzeć, nie przebił się. Pierwszy Sherman utknął w leju, drugiego unieruchomił pocisk artyleryjski, trzeci wjechał na minę. Po nich ruszyły kolejne. Kręta, wąska ścieżka okazała się jednak dla pancernych kolosów zbyt dużym wyzwaniem. Jeden zaklinowany pojazd trzeba było zepchnąć w przepaść. Czołg ppor. Ludomira Białeckiego po dotarciu na miejsce najechał na wiązkę min; zginęła cała załoga. Po południu padł rozkaz odwrotu. Mimo wszystko pierwsze natarcie 2. Korpusu - choć okupione śmiercią setek żołnierzy - nie poszło na marne. Polacy odciągnęli siły przeciwnika do głównego uderzenia w dolinie rzeki Liri, gdzie inne oddziały aliantów poczyniły obiecujące postępy. Ponadto poznali rozmieszczenie większości punktów ogniowych nieprzyjaciela, który zresztą także poniósł dotkliwe straty. Generał Anders chciał wznowić szturm jeszcze tego samego dnia, by Niemcy nie zdążyli się przegrupować i podciągnąć odwodów. Jednak dowódca 8. Armii, synchronizując działania 2. Korpusu z resztą podległych mu formacji, rozkazał odroczyć atak do 17 maja. I znowu żołnierze na pierwszej linii słuchali nocami stukotu kilofów - to wróg odbudowywał zniszczone bunkry, kopał nowe schrony, kładł miny i zasieki... CENA ZWYCIĘSTWA. Straty korpusu Andersa były porażające. Niejednemu dowódcy z bólu pękało serce, gdy patrzył, jak na zboczach Monte Cassino giną młodzi, utalentowani oficerowie- ci, którzy po wojnie mieli współtworzyć odrodzoną Polskę. TWARZĄ W TWARZ. Górzysty teren i zaciekłość samej bitwy sprawiły, że pod Monte Cassino często dochodziło do walk wręcz. Czasem żołnierzom po prostu brakowało amunicji - wtedy przydawały się kolba karabinu, bagnet, saperka, bądź... kawałek skały. WYPĘDZANIE DIABŁA. Linii Gustawa bronili niemieccy spadochroniarze, osławione "zielone diabły" Hitlera. Świadomi ogromu zbrodni popełnionych przez ich rodaków w okupowanej II RP, bali się żołnierzy Andersa jak mało kogo. W ostatnich godzinach bitwy uciekali w stronę pozycji brytyjskich. Wzięci do niewoli prosili, by nie oddawać ich Polakom. OSTATKIEM SIŁ. Wieczorem 16 maja kresowiacy brawurowym wypadem odbili Widmo. Żeby zaskoczyć wroga, zdecydowali się na niemal samobójczy atak i uderzyli przez zaminowane przedpole. Próbując nie stąpać po ziemi, skakali po głazach. Spadochroniarze i strzelcy alpejscy - elita nazistowskiej armii - stawili im zaciekły opór. Wśród skał rozgrzało piekło. W meldunku napisano później: "Doszło do tego, że stojąc naprzeciw siebie w odległości 20-30 metrów, przez dziesięć minut obrzucali się granatami i ogniem tomsonów i szmajserów, a żadna ze stron nie ustępowała. Sytuacja stawała się krytyczna, brakowało amunicji. Na szczęście Niemcy nie wytrzymali, zaczęli się cofać". Jednocześnie ruszył drugi szturm polskich czołgów na Gardziel. Posuwały się powoli pod ogniem artylerii, by dać czas saperom, którzy wypełzali spod nich i usuwali miny. Była to mozolna praca, więc w końcu opancerzone wozy zaszarżowały przez nieoczyszczony teren. Jeden po drugim utykały z rozerwanymi gąsienicami, lecz dotarły na tyle blisko, by razić bunkry na płaskowyżu Mass Albaneta, gdzie nieprzyjaciel szybko zaczął kapitulować. Wyłom w linii obrony stanowił dla hitlerowców śmiertelne zagrożenie - alianci mogli teraz zajść ich od tyłu! Aby tego uniknąć, Niemcy natychmiast ruszyli do kontrataku, jednak tym razem nasi żołnierze w zaciekłej obronie nie oddali ani skrawka zdobytego terenu. Przed końcem dnia dokonali czegoś, co do tej pory wydawało się niemożliwe: utrzymali Widmo, a także zajęli kolejne kluczowe pozycje - krwawe wzgórze 593 oaz Castellone i Mass Albaneta. Tymczasem na tyłach Korpusu sięgano po ostatnie rezerwy, formując prowizoryczne oddziały z kierowców, mechaników, gońców, kancelistów, kucharzy, ordynansów - każdego, kto był w stanie unieść broń. Nocą nastąpiło przesilenie. Spadochroniarze wywiesili białą flagę i wycofali się z klasztoru, w którym zostawili kilkunastu najciężej rannych. Rankiem 18 maja nad ruinami klasztoru załopotał biało-czerwony sztandar... BOHATEROWIE PRZEDPOLA. Na długo przed rozpoczęciem walk saperzy wykuwali w skałach drogi dojazdowe, schrony i stanowiska artylerii. Później, ostrożnie dźgając szpikulcami ziemię na przedpolu, pod ogniem nieprzyjaciela usuwali miny. Podczas natarcia torowali trasę, dźwigając bębny z taśmą do wyznaczania przejść i kotwiczki do zrywania odciągów detonujących miny pułapki. Saperzy byli cichymi bohaterami bitwy o Monte Cassino - i to oni ponieśli właśnie najcięższe straty.
  12. 1 punkt
    MagicznyZiemniak

    Podanie na admina by ukashek

    Jestem na Tak +Gt +Kulturalny +wiek -non steam +często na serwerze Przyda się więcej adminów:3
  13. 1 punkt
    MagicznyZiemniak

    Podanie o admina

    Jestem za okresem próbnym - znajomość amx biedna, ale da się jej nauczyć + zna regulamin + umie zachować kulture -/+ mikro ma, ale nie przeszedł do końca mutacji - Steam
  14. 1 punkt
    Roni

    Skrocenie bana

    Użytkownik został zbanowany! Na podstawie zebranych dowodów użytkownik został zbanowany. Jeśli się z tym nie zgadzasz, raportuj ten post, a moderator lub administrator rozpatrzy go ponownie.
  15. 1 punkt
    VexuAn

    Pepsi na WH

    Gracz Został Zbanowany dziękujemy za pomoc
  16. 1 punkt
    The Lion King.

    Wywiad z #Legendarny Elooo

    Wywiad z @Ważniak Elooo. Zwycięzca Elity Roku 2017 w kategorii "Największy bot sieci". Miłego czytania. Papa FrozeN: Witam Cię serdecznie Elooo. Dziękuję, że znalazłeś chwilę, aby udzielić mi wywiadu. Zacznijmy od podstawowych pytań. Powiedz nam: jak masz na imię, ile masz lat i skąd pochodzisz. Elooo: Witaj. To ja dziękuję za zaproszenie do wywiadu. Na imię mam Paweł i mam 18 lat. W czerwcu stuknie 19. Pochodzę z okolic Kętrzyna a dokładnie z Wopławki, które znajduje się w województwie warmińsko-mazurskim. Papa FrozeN: Warmia i mazury to piękna część naszego kraju, gdzie warto spędzić trochę czasu szczególnie w sezonie letnim. Czy w twojej okolicy jest coś wartego zobaczenia? Elooo: Moim zdaniem w sezonie letnim warto zobaczyć jest Wilczy Szaniec. W samym Kętrzynie mamy też zamek i kościoły, które są ładnie wykończone. Oczywiście jak to przystało na nasze województwo mamy także wiele jezior. Papa FrozeN: Opowiedz nam trochę o Wilczym Szańcu. Czym dokładnie jest? Elooo: Jest to miejsce w lesie niedaleko Gierłoży, w którym znajdowała się kwatera główna Adolfa Hitlera. W sezonie letnim jest tam przewodnik, z którym jeździmy a on nam opowiada historię tego miejsca i pobliskich bunkrów. Papa FrozeN: Z pewnością jest to bardzo interesujące miejsce. Mieszkam niedaleko i niestety nie miałem przyjemności tam być. Powiedz nam czym się zajmujesz na co dzień? Elooo: Na co dzień uczęszczam do technikum o profilu informatyk .Aktualnie jestem w 3 klasie. Po szkole idę od razu na siłownię, aby nie spędzać za dużo czasu w domu, bo tego nie lubię. Dwa razy w tygodniu chodzę grać z kolegami na hali w piłkę nożną. W wolnym czasie gram na serwerze GO:MOD #1. Papa FrozeN: Zdrowy tryb życia- to się szanuje! No może poza graniem na GOMOD'zie. Jak długo jesteś stałym bywalcem siłowni? Elooo: Na siłownię chodzę od niecałych 4 miesięcy. Spodobało mi się to i tak jakoś wyszło, że zostałem tam na dłużej. Papa FrozeN: Czy nie licząc siłowni i gry w cs'a masz jakieś inne hobby? Elooo: Tak mam inne hobby. Lubię słuchać muzyki i grać w piłkę nożną. Papa FrozeN: Jaki gatunek muzyczny jest twoim faworytem? Elooo: Faworytem jest oczywiście rap, lecz staram się nie ograniczać co do muzyki. Papa FrozeN: Kto jest twoim ulubionym wykonawcą? Może masz ich kilku? Elooo: To też zależy od dnia. Nie zawszę mam chęć do słuchania danego wykonawcy, ale gdybym miał wymieniać to byli by to: Dwa sławy, Eripe, Paluch, Guzior, Zeus. Papa FrozeN: Który z utworów zwanych raczej trackami w sferze rapowej przypadł Ci najbardziej do gustu? Elooo: Papa FrozeN: Kawał dobrego starego rapu. Czy masz jakiś ulubiony wers, z którym się utożsamiasz lub skłania Cię do przemyśleń? Elooo: To chyba byłby ten "Mało mówię bo w sumie ludzi za bardzo nie lubię Mam w du**e tę Twoją grupę, nie było miło poznać" ~Eripe Papa FrozeN: Mało przyjazny wers, ale to dobrze nie można być zawsze miłym. Wystarczy, że dla nas i graczy GO:MOD'a jesteś. Zostając przy temacie serwera i sieci. Opowiedz nam historie, jak trafiłeś na sieć. Jak to wszystko się zaczęło i dlaczego zostałeś z nami na dłużej. Elooo: Na sieć trafiłem przypadkowo. Pewnego dnia zachciało mi się zagrać w CS 1.6 i tak znalazłem ten serwer. Pierwszy raz zagrałem w grudniu 2016 roku. Atmosfera tam panująca była wyśmienita a gracze mili. Po pewnym czasie na serwerze starsi gracze już mnie kojarzyli i namawiali do napisania podania. W tym nasz stary opiekun Roni dla którego z tego miejsca chcę bardzo podziękować, bo to dzięki tobie pełnię tą funkcję aż do teraz. Adminem jestem od 6 września 2017 roku. Gdy Roni zrezygnował z opiekuna serwera na jego miejsce wszedł wtedy moim zdaniem najbardziej ogarnięty admin- FrozenExecutor. Z powodów prywatnych on też musiał odejść i na naszym serwerze opiekunem został dobry ziomek VACAT :D. Przez pewien czas to sam chciałem być opiekunem i nawet napisałem podanie. Na całe szczęście Frozen do nas wrócił i ponownie został opiekunem. Papa FrozeN: Na naszej sieci jesteś już dość długo. Kiedy dokładnie zaczęła się twoja przygoda z cs 1.6? Elooo: W cs grałem już dawno, lecz nigdy tak aby się przejmować statystykami itd. Grałem 4fun. Było to około 6 lat temu. Wtedy grałem tylko na Diablo Modach i od czasu do czasu na jakimś Codzie. No i jak to w szkole graliśmy wspólnie na lekcjach przez LAN. Papa FrozeN: Próbowałeś swoich sił pisząc podanie na Opiekuna. Chciałbyś pełnić jakąś wyższa funkcje na forum? Mowa tutaj o [email protected],[email protected],Mod lub Op. Elooo: Teraz raczej nie. Mam się dobrze jako administrator serwera. Papa FrozeN: Jakich cech w sobie nienawidzisz a jakie cenisz? Elooo: W sobie nienawidzę tego, że jestem leniwy. W niektórych sprawach chce wszystko odłożyć na później. Cenie w sobie umiejętność raszowania dolnego a tak na serio to nie wiem. Jestem jaki jestem. Papa FrozeN: Czy masz jakaś wybrankę serca? Elooo: Aktualnie nie szukam drugiej połówki. Papa FrozeN: Z którymi użytkownikami lub użytkowniczkami forum chciałbyś spotkać się na kawę lub dobre piwo? Elooo: Na piwko bym mógł pójść z tobą. A spotkać się to chyba z każdym. Papa FrozeN: Jak oceniasz prace administracji 1shot2kill.pl? Elooo: Nie jestem w stanie wypowiedzieć się na temat każdego z osobna, lecz każdy dodaje coś od siebie na forum i to się ceni. Wszyscy się starają jak tylko mogą. Papa FrozeN: Dochodzimy do końca wywiadu. Czy chciałbyś kogoś pozdrowić? Elooo: Tak. Na pierwszym miejscu chciałbym pozdrowić @Roni'ego, ale na jego temat już pisałem. Pozdrawiam też Ciebie za to że wybrałeś mnie do wywiadu. Kolejnymi szczęśliwcami będą: @Ciamajda Mazur., bo bez Ciebie nie było by tak śmiesznie, @Kera Ciebie też pozdrawiam stary bywalcu. Bym mógł wypisać połowę GO:MODA, ale to było by dużo pisania. Pozdrawiam was Forumowicze i droga Redakcjo.
  17. 1 punkt
    `NN.

    Mały problem z rankingiem.

    Nie, nie ma takiej możliwości aby zresetować ranking na życzenie.
  18. 1 punkt
    Venshi

    Głosowanie na serwery sieci

    Poszło +1 na wszystkie
  19. 1 punkt
    SARET

    Avatar Macko

  20. 1 punkt
    Mello

    Głosowanie na serwery sieci

    +1 all
  21. 1 punkt
    fCk iSis torcida.

    Nasz FP na fejsie.

    like :]
  22. 1 punkt
    Miuoszek

    Jak sprawnie skakać przy ścianie?

    Witam, dzisiaj chciałbym wam przedstawić "trick" na szybkie skakanie przy ścianie. Ten poradnik jest z myślą o graczach grających na zombie modzie, base builderze, death runie,speed runie i kz modzie. Oczywiście gracze którzy chcą szybciej poruszać się w ciasnych miejscach, a grają na innych serwerach niż wcześniej wymienione też mogą korzystać z tego "tricku" dla uzyskania przewagi nad innymi Kilka cennych informacji: Nie wymagana jest umiejętność "bhopowania". Nawet gracz który nigdy nie miał nigdy styczności z serwerem deathrun, może się tego nauczyć(wystarczy przeczytać poradnik krok po kroku, obejrzeć demka i trochę poćwiczyć). Nie wymaga się ogromnych ilości fps, ale dobrze by było żebyście mieli chociaż te 50-60. A więc do dzieła! 1. Ustawiamy się przy ścianie przy której chcemy wykonywać skoki i opieramy się o nią. 2. Kierujemy celownik, tak abyśmy patrzyli pod kątem na ścianę na którą wcześniej się oparliśmy. (UWAGA: Musimy znaleźć odpowiedni kąt, ponieważ gdy będzie zbyt rozwarty lub ostry będziemy skakać w miejscu, bądź do tyłu) 3. Wciskamy jednocześnie klawisz "A" i "W", jeśli jest to lewa ściana lub klawisz "D" i "W" jeśli jest to prawa ściana. 4.W tym samym momencie wciskamy ciągle spacje lub scrolla dopóki nie wyjdziemy z wentylacji lub wąskiego przejścia. 5.Cieszymy się szybkim przeprawieniem się przez wenty, kampę i Bóg jeden wie przez co jeszcze. Oczywiście, większość nie zrozumie tego do końca, dlatego wrzucam demko w którym zawarte jest wszystko to co opisałem wyżej. http://www91.zippyshare.com/v/rzKgYg50/file.html Tutaj skakałem na mapie załadowanej z "New Game", nie ma tutaj żadnej grawitacji i jest trudniej. Na serwerach jest to o wiele łatwiejsze, ponieważ jest wyższa grawitacja czy speed postaci. Jeżeli chcemy skakać tyłem przy ścianie, musimy patrzeć pod odwrotnym kątem na ścianę przy której chcemy skakać. Reszta działa dokładnie tak samo jak wcześniej. Wstawiam następne demko żeby sprostować to o co mi się rozchodzi. http://www78.zippyshare.com/v/uMtpAOAW/file.html Od siebie dodam, że jest to bardzo przydatne na zombie modzie, ponieważ gdy gramy zombie strzały humana nas nie zatrzymują. Humanem łatwiej się ucieka od zombie. Na base builderze łatwiej przechodzi się niektóre kampy. Na serwerach dr,sr czy kz daje nam większe możliwości na osiągnięcie lepszego czasu, a na każdym serwerze ffa czy 4fun daje przewagę nad przeciwnikiem Załączam też dwa demka pokazowe demka z zombie moda gdzie grawitacja jest większa i wszystko idzie o 100% sprawniej. http://www62.zippyshare.com/v/pBO4Ob8B/file.html ZACHĘCAM DO TRENINGU I ŻYCZĘ MIŁEGO KICANIA
  23. 1 punkt
    Kub1nho

    Zbiórka - nowe cele i ich realizacje! :)

    @Krystek ode mnie poszło skromne 100 zł przelewem
  24. 1 punkt
    PrOo | SerQQQ.!!!

    Pod ostrzałem Zborek

    Witam Was serdecznie w kolejnym "Pod ostrzałem"! W dniu dzisiejszym na celowniku znalazł się @Zborek. Zapytałem kilka osób, co sądzą na jego temat. Oto co mi odpowiedzieli: Użytkownik numer 1: "ohoho temat rzeka :> Zborek to mały gnojek który pali się na mixach Dawidka znam już ładne kilka lat jak jest typowym trolem z internetu którego iq nie przekracza 12 " Użytkownik numer 2: "Debil xd" Użytkownik numer 3: "Zborek to pała jakich mało ale go lubię. Dobry chłopak. Czasem wkurzający ale no co zrobisz. Nic nie zrobisz. Dał mi steam i za to go lofciam. Ale mógłby tuman zacząć się uczyć, bo nie zda do następnej klasy. Morda na którą zawsze mogę liczyć. Pozdro łajdaku " Użytkownik numer 4: " Zborek? Wariat, wariat. Muj XDDDDD (nie poprawiaj tego) ulubiony kumpel z SB " Użytkownik numer 5: "Zborek, człowiek o którym można wiele powiedzieć: Genialny gracz i taktyk w grze komputerowej Counter-Strike:Global Offensive. Jedna z dwóch osób które nie dostały się do pełnego Polskiego składu 1shot2kill w Counter-Strike 1.6. Człowiek który siedząc na TeamSpeak potrafi poruszyć emocjami cały świat i jeszcze to tego osoba z wyrafinowanym poczuciem humoru które potrafi rozbawić nie jedną niewiastę. Oczywiście człowiek ten popełnia błędy ale dzięki temu może, a nawet my możemy się rozwijać razem z nim. Osoba Zborka poruszyła cały świat swoją nonszalancją, determinacją, dalekowzrocznością, szczerością, nauczyła nas kochać,szanować i przebaczać bliźnim. Powiedzieć że Zborek jest osobą jedną na całe stulecie byłoby niczym obraza jego majestatu. Dawida jasno można określić jako dziecko tysiąclecia,jako "czterdzieści i cztery" naszych czasów, osoba wybitna romantyczna łączącą ze sobą prace u podstaw, i prace organiczną. Zborek a raczej Dawid to imię Epoki. " Użytkownik numer 6: "Niezrównoważony i nieobliczalny typek z patologicznej Łodzi, myślę że nic nie trzeba dodawać. A tak serioo to całkiem spoko " Użytkownik numer 7: "No zborek jak zborek, jest debilem z komisariatu. Ogólnie dziecko, które nie zda do następnej klasy, ale mimo to go lubię, ale niestety ma dużo wad. I zachowuje się jak PAJAC, pozdrawiam " Użytkownik numer 8: "Największy bot jakiego znam - wypowiada się to tu, to tam, co to nie on, a przychodzi co do czego to bańki tylko wyłapuje, hahah, pozdrawiam! " Użytkownik numer 9: "Ogólnie jak na te kilka dni naszej "znajomości" mogę opowiedzieć o nim dużo. Jest spalonym kmiotem. Zmienia sobie konto z maina na steam i lata na setach razem z zjc. Jest w dobrych stosunkach z policjantami (czyt. psami), ponieważ jest synem komendanta. Często pali mu się jego ukochany komisariat i wtedy grozi CBŚ. Uwielbia dźwięk koguta policyjnego(IJO IJO IJO IJO) i jako jedyny na dzielni czuje się bezpieczy jak przejeżdża lodówa policyjna, bo wtedy wie, że kumple są z nim. Tak po za tym uważam, że jest naprawdę spoko gościem z dystansem. Powinien tylko czasami więcej myśleć. " Użytkownik numer 10: "Nie potrafi grać mixów, strasznie denerwuje się o warny na forum. Ogólnie straszny nerwus, ale spoko mordka " Użytkownik numer 11: "Nie znam" Użytkownik numer 12: "Niestety nie miała okazji porozmawiać z nim nigdy osobiście, ale po jego rozmowach na chatboxie ze swoją paczką mogę jedynie powiedzieć, że śmieszkowy i nieszkodliwy z niego gość. " Użytkownik numer 13: "Ogólnie to bocik. Gra czasami na 4mapsie oczywiście dostaje Ogólnie dobry śmieszek" Użytkownik numer 14: "Myślę, że Dawid jest bardzo mądrym, kulturalnym i przyjaznym dla środowiska użytkownikiem. Powinien dostać zasłużonego pozdrawiam cieplutko Dawida Pajaca " Użytkownik numer 15: "Gorszego człowieka nie znam. Strasznie namolny i nie daje mi spokoju. W skali od 1 do 10 to mocne -11 " Użytkownik numer 16: "PIZDA" Użytkownik numer 17: "Rage + flame to u niego codzienność. " Użytkownik numer 18: "Czasami mnie wku*wia jak to Zborek, ale ufam mu i wiem, że jak potrzebuje pomocy to mi pomoże śmieszek z niego ale szanuje ." Użytkownik numer 19: "Zborek spalony pet, daje du... info na komendzie. Pozdro sprzedawczyku, naucz się obsługiwać rcona. Htfu. " Zapraszam na kolejne "Pod ostrzałem". Szykuj się, bo następny na celowniku możesz być Ty!
  25. 1 punkt
    PrOo | SerQQQ.!!!

    Pod ostrzałem M4A1

    Witam Was serdecznie w kolejnym "Pod ostrzałem"! W dniu dzisiejszym na celowniku znalazła się @M4A1. Zapytałem kilka osób, co sądzą na jej temat. Oto co mi odpowiedzieli: Użytkownik numer 1: "Nasza Kinia jest fajną osóbką, która przyciąga grono męskie i jest naszą gwiazdą, bez której panowie by popadli w długą otchłań samotności. Nie miałem okazji porozmawiać z nią na ts`ie, ale zdarzało się że pisaliśmy czasem na steamie. Nie potrafiłbym się z nią zaprzyjaźnić, bo jest przeciwieństwem mnie, no i mnie mimo wszystko nie przyciąga swoją osobą. Nerwowa z niej kobitka i brakuje jej czasami dystansu do siebie, ale mimo wszystko ją lubię i szanuję, bo bez niej byłoby nudno " Użytkownik numer 2: "Bardzo dobra Pani redaktor. Miła, z poczuciem humoru. Więcej nie powiem, bo bliżej jeszcze nie miałem okazji jej poznać " Użytkownik numer 3: "Kinga to moje słoneczko z którym kocham pisać od rana aż po noc i niekiedy w nocy do późnej godziny- niekiedy dzieje się coraz częściej. Z Kingą można pisać godzinami, o wszystkim i o niczym. Lubię w niej szczerość, dążenie do celów, tak naprawdę wszystko o w niej lubię, a przede wszystkim to, że nie obraża się jak niektóre osoby, a w ręcz przeciwnie śmieje się jeszcze z tego! To tyle o Jadzi " Użytkownik numer 4: "Wesoła, zabawna, można pożartować na chatbox. " Użytkownik numer 5: "Miła, kulturalna i pracowita osoba." Użytkownik numer 6: "Kiedy widzę jej złote oczy, Od razu mnie coś mroczy. Fajna babka, trochę wredna, ale za to nie wybredna. Troszkę taka z metra cięta, ale nieźle też szajbnięta. Mózgu nie używa wcale.. Za to drze się na mnie stale.. Radosna i uśmiechnięta, mógłbym rzec, że wniebowzięta. Pociskami marnie sypie, atmosfera jak na stypie. Ale powiem coś wam szczerze.. W to sam nigdy nie uwierzę. Że jest taka trochę skromna, mógłbym rzec, że sexi bomba. Głowę często mi zawraca, Od pisania się odwraca. Włosy jakieś rude nosi, O łomot się czasem prosi, lecz niestety jest kobietą, z bardzo fajną sylwetą. Lecz niestety moi mili, kończę wierszyk w tej chwili, Może kiedyś nam zmądrzeje, Czytając to mnie wyśmieje. Mam nadzieje, że urośnie.. I wraz z wzrostem nam dorośnie." Pozderki Kiniu Użytkownik numer 7: "Piękna i inteligenta, ma ten błysk w oku. Chciałaby mi zabrać mojego rasowego kundla. " Użytkownik numer 8: "Sympatyczna i otwarta osóbka, często widuję na czatboxie " Użytkownik numer 9: "Hm... Karabin w CS. Jedna z podstawowych broni CT. Po założeniu tłumika strzela ciszej oraz zmniejsza rozrzut. Jest zabójcą bronią w rękach doświadczonego gracza. Jeżeli jednak chodzi o naszą Panią Redaktor ex naczelną muszę stwierdzić, że za dużo gra w Metin2. Jej oczy jak węgielki świecą jak rozkoszny bukiet traw. Wiem, że to sensu nie ma. Wszystko co nas otacza nie ma sensu. Życie jest nie sprawiedliwe. " Użytkownik numer 10: "Jest to bardzo miła osoba, troszkę pokręcona, ma poczucie humoru. Czasami mnie denerwuje tym , że mnie nie słucha i woli grać z 100 osobami zamiast około 2k xD. Niby mała ale dobry z niej fighter Ale i tam ją kocham " Użytkownik numer 11: "Bardzo fajna i pomocna osoba, rzetelnie wykonuje swoje obowiązki. Z przyjemnością czyta się jej prace. Wyluzowana i bardzo dobrze się z nią rozmawia. " Użytkownik numer 12: "Beata Kempa, łoś, kłamczuch - co tu więcej mówić? " Użytkownik numer 13: "Kocham ją" Użytkownik numer 14: "Nie znam.. Ale podobno ładna " Użytkownik numer 15: "Fajna babka. Lubię ją." Użytkownik numer 16: "Bardzo sympatyczna,miła,pomocna i szalona osoba. Szkoda że taka młoda bo na pewno bym się brał " Użytkownik numer 17: "Nie znam jej mocno,ale potrafi mi dopiec, potrafi mnie rozbroić;D" Użytkownik numer 18: "Profesjonalny złodziej torebek z biedronki. Ogólnie dobry boteł można z nią po śmieszkować jak i pogadać szczerze. Dobry z niej Przemo!! ogólnie bym jej wpierdolllo zrobił " Zapraszam na kolejne "Pod ostrzałem". Szykuj się, bo następny na celowniku możesz być Ty!
×

Powiadomienie o plikach cookie

Korzystając z tej strony zgadzasz się na Polityka prywatności.